WoleProstoHeader

28 sty 2017

MAKIJAŻOWO - DZIENNY MAKIJAŻ W 15 MINUT

Poranki wyglądają u mnie niemal identycznie przez pięć dni w tygodniu. Wstaję o godzinie 7, robię śniadanie do pracy sobie i mężowi, a następnie nadal ledwie przytomna siadam przy toaletce i próbuję kilkoma szybkimi ruchami pędzla ożywić swoją twarz do stanu, który nie spowoduje pytań typu "jesteś chora?" zaraz po przejściu przez próg biura. Zawsze podczas mojej porannej rutyny sięgam po sprawdzony zestaw kosmetyków, który pozwala mi na wykonanie makijażu delikatnego, tuszującego niedoskonałości skóry i podkreślającego tego co trzeba. Podczas ostatniego niedzielnego poranka postanowiłam uwiecznić efekt takiego typowego dziennego makijażu do zrobienia dosłownie w 15 minut. Przy okazji opowiem Wam trochę o moich ulubionych i sprawdzonych kosmetykach.


Jak widać na powyższym zdjęciu, poruszam się ostatnio głównie po barwach bardzo naturalnych, wpadających w brązy czy brzoskwinie. Z kolorów zdecydowanie już "wyrosłam" i jeśli już po jakiś sięgam, to jest to przeważnie śliwka czy ciemniejsza zieleń wpadająca w szmaragdowy. 
Po długiej przerwie wróciłam do podkładu Catrice All Matt Plus. Używałam go jeszcze w starej formule i ciekawa byłam czy nowa będzie mi równie dobrze pasować. Szczerze mówiąc większej różnicy nie zauważyłam - podkład spisuje się równie świetnie jak kiedyś. Jest lekki, wyrównuje koloryt skóry, przykrywa zaczerwienienia czy drobne niedoskonałości. Ma satynowe wykończenie, w dobre dni mojej skóry mogę sobie odpuścić przypudrowywanie go. Odcień jest wystarczająco jasny, wpadające w żółte tony - lubię to!
Upodobałam też sobie w ostatnim czasie puder brązujący z My Secret - Face'n'body Bronzing Powder. Ma cudowny chłodny odcień, jest dość jasny, na tyle, że możemy stopniować efekt bez obawy  o plamy (a rano to naprawdę ważne). Łatwo czepia się pędzla, równie łatwo rozciera się go na skórze. Wykończenie ma specyficzne - jest lekko połyskujący, więc efekt konturowania nie jest płaski, w niektórym świetle sprawia wrażenie "mokrej skóry". 
Nie wyobrażam sobie też świeżego makijażu bez delikatnego muśnięcia policzków różem. Mam ostatnio dwóch ulubieńców, oba firmy Kobo. Tutaj akurat użyłam matowego odcienia Marsala. Więcej możecie przeczytać w tym poście - KLIK!
Wyraziste brwi to dla mnie ważny punkt makijażu - bez odpowiednio podkreślonych czuję się goła. Upodobałam sobie zestaw z Lovely - znajduje się w nim ciemnobrązowy matowy, chłodny cień, niemal czarny wosk i precyzyjny dwustronny pędzelek (jest też rozświetlacz pod brew, kredka i pęseta, ale akurat z tych elementów nie korzystam). Cień jest bardzo dobrze napigmentowany, podobnie jak wosk, a pędzelek pozwala bardzo szybko i dokładnie wypełnić braki w brwiach. Zdecydowanie zestaw godny zainteresowania. 
Jeśli chodzi o cienie - pod koniec ubiegłego roku skompletowałam sobie paletę 12 cieni Glamshadows. To marka stworzona przez znaną Wam pewnie youtuberkę Hanię (KLIK). Cienie zamawiałam na dwie tury, o pierwszej połowie już pisałam na blogu (KLIK), o drugiej części będziecie mogły poczytać za kilka dni. Cienie są cudowne! Zarówno maty, jak i połyskujące kolory. Mają świetną pigmentację, dobrze się rozcierają, nie blakną w ciągu dnia, a na bazie trzymają się do samego demakijażu. Jestem nimi szczerze zachwycona i sięgam po nie codziennie z dużą przyjemnością.
Przez kilka lat używałam jedynie tuszu So Couture z L'Oreala. Ostatnio coś mnie ugryzło i po wykończenie kolejnej maskary, zamiast sięgnąć po mojego sprawdzonego ulubieńca, skusił mnie tusz Lash Sensational z Maybelline. I nie żałuję, bo finalnie okazał się od So Couture lepszy! Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale na moich rzęsach robi prawdziwe czary - włoski są rozdzielone, podkręcone i maksymalnie wydłużone. Na plus zaliczę również to, że maskara jest bardzo czarna i wyjątkowo trwała - nie osypuje się, nie rozmazuje, nie straszne jej pot czy łzy. Obecnie kupiłam drugie opakowanie i póki co L'Oreal idzie w odstawkę.
W przypadku ust stawiam w makijażu dziennym na odcienie, które uwidocznią usta na twarzy, ale nie będą grały pierwszych skrzypiec. Zdecydowanie polubiłam kolory w stylu "my lips but better", a do takich zaliczyć mogę matową pomadkę w płynie Million Dollar Lips z Wibo o numerze 01. W Rossmannach bardzo długo była wykupiona i ciężko mi było na nią trafić, ale w końcu się udało i szybko przekonałam się skąd taki szał na ten odcień. Jest bardzo naturalny (na żywo chłodniejszy niż na zdjęciach, światło zrobiło psikusa), równomiernie się zjada, zastyga na satynowy mat. Bardzo twarzowy kolor!



I to by było tyle z porannego malowania - podkład nakładam beauty blenderem, jeśli tego wymaga to lekko go przypudrowuję, bronzer i róż to w zasadzie cztery ruchem pędzlem. Cienie z Glamshopu bardzo dobrze przyczepiają się powieki i jeszcze lepiej rozcierają, więc makijaż oczu (nawet ten troszkę mocniejszy) można zrobić nimi dosłownie w 5 minut. Tak naprawdę najbardziej czasochłonnym elementem mojego makijażu są brwi - wynika to z tego, że mam spore ubytki do wypełnienia. 


A Wy ile czasu przeznaczacie na poranne malowanie? Macie jakiś sprawdzony zestaw czy idziecie w improwizację? Dajcie znać!:)

Pozdrawiam,
Joanna

28 komentarzy:

  1. Oczy wyglądają cudownie. Uwielbiam takie kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To ważne, żeby dzienny makijaż wykonywać jak najkrócej :) Ja przed wyjściem z domu mam niewiele czasu na szykowanie :) śliczny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też na nadmiar czasu nie narzekam, wstaję o 7, a na 8 muszę być w pracy :D

      Usuń
  3. Śliczny! Chciałabym tak umieć się malować, ale mnie przy próbach zrobienia czegoś podobnego wychodzi jakbym podbiła sobie oko...
    Mój poranny makijaż to podkład maxfactor (kiedyś nakładany buetyblenderem teraz palcami), przypudrowanie, oczy to czarna lub brązowa kreska zrobiona cieńszą strona pacynki i tusz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktyka czyni mistrza! Ja też zaczynałam od plam, potem już było tylko lepiej :)

      Usuń
  4. Dla mnie najgorsze rano jest to, że mam takie slowmotion, że przez 15 minut zdążę tylko nałożyć podkład, korektor, przypudrować się, zrobić szybką kreskę cieniem przy linii rzęs (o eyelinerze mogę zapomnieć) i wytuszować rzęsy... Zabawa cieniami, konturowaniem i tak dalej to już dla mnie zabawa na pół godziny :D Ale co zabawniejsze, jeżeli maluję się w ciągu dnia, to wszystko wykonuję 2x szybciej ;) Po prostu rano straszne ze mnie zombie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze do momentu wyjścia z domu mam jako taki szwung, a potem jak już siądę w aucie i dojadę do pracy to dopiero mnie dopada :D

      Usuń
    2. Pierwszy raz w życiu usłyszałam (dobra, przeczytałam) słowo szwung :D To ja mam trochę na odwrót, w domu zombie, a jak wyjdę, to się już budzę :)))

      Usuń
  5. Piękny! Nie wierzę, że to tylko 15 minut :) oczy są cudne ;) mi rano zajmuje ok 10-15 minut i zwykle jest to podkład, puder, korektor, cień i tusz i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 15 minut maks, na więcej nie mam czasu :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja mam taki problem, że lubię się pobawić kosmetykami, więc często pół godziny to minimum xD A najlepiej ile się da!

      Usuń
    2. Aa to ja zabawy zostawiam na weekendy :D Wtedy nawet jak nie wychodzę z domu to zdarza mi się trochę poszaleć nad toaletką :D

      Usuń
  7. Przepiękny, schludny i delikatny! Oko bardzo mi się podoba. Mój makijaż wykonuję zwykle ekspresem:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rewelacyjnie się prezentuje :) Ja też lubię taki efekt i rzadko kiedy bawię się w coś mocniejszego :) Poza tym przy moich rysach twarzy delikatne przedobrzenie i wyglądam jak pudernica :P
    Ta paletka cieni byłaby idealna dla mnie <3 A Twoje rzęsy...Mogę tylko pomarzyć o takich :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję :) Rzęsy wyhodowane na Long 4 lashes :)

      Usuń
  9. Ach jak ja dobrze znam te pytania ''ej jesteś chora ? dobrze sie czujesz? a to tylko brak makijażu
    U mnie ta pomadka wpłynie się wgl nie sprawdza nie lubię tej konsystencji i kolor na moich ustach też nie prezentuje się zbyt dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wystarczy brak różu czy brązera i przy mojej jasnej skórze już się pojawia efekt "słabości" :)

      Usuń
  10. Piękny make up! Masz piękne rzęsy :) Lubię ten tusz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzęsy to w dużej mierze zasługa odżywki, ale dobrą robotę robi też właśnie ten tusz :)

      Usuń
  11. Mój codzienny zestaw do pracy różni się od Twojego jedynie podkładem :) !

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja specjalnie wstaję wcześniej, żeby się ogarnąć i dobudzić, na sam makijaż potrzebuję 30 min. Ale lubię tak :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak wybieram się na jakieś zakupy to makijaż zajmuje mi tak właśnie z 15 minut i właśnie brwi najwięcej zabierają mi czasu ;) Bardzo fajnie Wyglądasz ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja rano maluję się właśnie te 10-15 minut, bo po prostu nie mam czasu, ale jakby był, to pewnie mogłabym się malować nawet godzinę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Do roboty malowałam standardowy, sprawdzony makijaż, teraz, gdy mam więcej wolnego czasu, lubię poszaleć :)
    Twoja propozycja jest bardzo świeża i elegancka, podoba mi się :)

    SP. serio? masz 26 lat?? :D myślałam, że jesteś nieco starsza ode mnie :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...