WoleProstoHeader

29 sty 2017

GLAMBOX W PEŁNEJ KRASIE

O cieniach Glamshadows pisałam Wam już niedawno - wtedy na spróbowanie zamówiłam sześć kolorów. Wybrałam wtedy głównie odcienie błyszczące, duochromowe. Po bardzo udanych testach stwierdziłam, że pora sprawdzić czy maty zachwycą mnie równie mocno. Zależało mi też na zamówieniu Glamboxa, w którym będę mogła przechowywać cienie - nie cierpię jak pojedyncze sztuki walają mi się po toaletce. Zaczekałam aż w sklepie Glam pojawi się wszystko to, co sobie upatrzyłam i w końcu udało mi się złożyć zamówienie. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak finalnie prezentuje się mój Glambox.




Z samego Glamboxa jestem bardzo zadowolona. Obawiałam się, że przez to, że jest biały, będzie się mocno brudził, ale okazało się, że materiał z którego jest wykonany jest na tyle łaskawy, że wystarczy opakowanie przetrzeć mokrą chusteczką i wygląda jak nowe. Glambox jest lekki, poręczny i mieści w sobie 12 cieni. 
Swatche cieni robiłam pionowymi rzędami, więc tak też będzie wygodnie mi je zaprezentować względem powyższego zdjęcia. 
Rząd I (od góry): Chiński jedwab, Kolorowy dym, Różowy szampan
Rząd II (od góry): Białe złoto, Wata cukrowa, Rabarbar
Rząd III (od góry): Palona kawa, Pralina, Kosmiczna pieczarka
Rząd I od góry: Zimna czekolada, Słodkie kakao, Szare bordo


Różowy szampan to jasny, cielisty cień błyszczący, wpadający w zależności od światła w złoto lub róż.
Kolorowy dym to również jasny, połyskujący beż, dla odmiany z chłodnym podbiciem; czasem wpada w lekko szaro-niebieskie tony.
Chiński jedwab - przepiękny, jasny, rozbielony wrzosowy odcień, z wyraźnym złotym połyskiem. 
Pigmentacja i formuła tych trzech cieni jest bardzo zbliżona - są dobrze napigmentowane, ale solo wyglądają delikatnie na powiece. Przy ciemniejszej, mocniejszej bazie dają nieoczywisty, duochromowy efekt.  


Rabarbar to połączenie borda z pomarańczą i złotym połyskiem. Jeden z moich faworytów wśród cieni Glamshadows. 
Wata cukrowa - jasny, brzoskwiniowy odcień z wyraźnym, różowym połyskiem.
Białe złoto to cień petarda! Przy tak jasnym kolorze, pigmentacja jest po prostu niemożliwie wysoka. Jest to bardzo jasne, rozbielone złoto, pięknie wygląda w wewnętrznym kąciku oka. 
Podobnie jak wyżej - te trzy cienie są do siebie bardzo zbliżone jakościowo, połyskujące, z tzw. "drugim dnem". Solo potrafią zrobić na oku prawdziwą furorę, ja wolę stosować je jako akcent, żeby nie przedobrzyć.


Kosmiczna pieczarka to prawdziwy kosmos. Mocno błyszczący odcień taupe, który pięknie wygląda roztarty na całej powiece. 
Pralina to odcień złotawego brązu, bardzo błyszczący i podobnie jak cień wyżej zrobi nam piękne, dzienne smoky.
Palona kawa to pierwszy mat w mojej kolekcji. Czysty, ciemny brąz, o bardzo adekwatnej nazwie. Ja używam go do przydymionej kreski, do zewnętrznego kącika czy na dolną powiekę. Pigmentacja jak na cień matowy bardzo dobra, choć formuła zdecydowanie różni się od reszty cieni. Nie osypuje się, nie blednie na powiece. 


Szare bordo to typowy odcień taupe. Świetnie wygląda w załamaniu powieki, jako cień transferowy. Pigmentacja średnia (tzn. dobra, ale gorsza niż w przypadku cieni błyszczących czy ciemniejszych), ale dużo zyskuje na bazie. 
Słodkie kakao - jasny odcień, wpadający w brzoskwiniowe tony. Również dobrze wygląda w załamaniu powieki, ja często nakładam go na całą powiekę i przydymiam Paloną kawą. 
Zimna czekolada - dość podobny do cienia wyżej, o nieco lepszej pigmentacji i zdecydowanie mniej "pomarańczowy". Bardzo dobrze podbija niebieską tęczówkę, ja uwielbiam podkreślać nim całą górną powiekę.
Powyższe maty mogą wydawać się nieco trudne w obsłudze - na swatchu wyglądają delikatnie, ale są to stosunkowo jasne odcienie. Baza (ja używam Art Deco) bardzo dobrze podbija ich moc, na powiece nie mieszają się ze sobą, a ich formuła pozwala na dokładnie cienia i wzmacnianie intensywności. 

Z perspektywy czasu mogę śmiało napisać, że Glambox i jego zawartość były dobrą inwestycją. Po cienie sięgam codziennie, wykonuję nimi zarówno prosty, dzienny makijaż, jak i te mocniejsze, wieczorowe. Ich ogromną zaletą jest trwałość - w ciągu dnia nie rolują się, nie osypują, nie blakną. Sama paleta jest wygodna w użytkowaniu, zajmuje w toaletce niewiele miejsca, brakuje mi w niej jedynie lusterka, dzięki czemu byłaby idealna również na wyjazdy. 



Pozdrawiam,
Joanna

30 komentarzy:

  1. Uwielbiam brązy. Na pewno byłabym zadowolona z takich odcieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię, tu jedyne odstępstwo nastąpiło dla Waty cukrowej, ale ona jest absolutnie cudowna!:)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie kolorki,wspaniale się prezentują zwłaszcza te błyszczące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie ostatnio częściej sięgam po maty, ale lubię dodać trochę błyszczącego akcentu :)

      Usuń
  3. Oj kusisz, kusisz... Gdyby nie budżet, to bym się nie oparła, takie są cudne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię kusić :D A cienie rozłożone na dwie tury wpisałam przezornie w budżet, więc czułam się usprawiedliwiona :D

      Usuń
  4. Ej weeeeź... chcę... :(
    Dasz chociaż pomacać jak się zobaczymy? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne kolory! Czy te cienie są wielkości kobo i inglota?

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne kolorki :) Ja właśnie zastanawiam się nad zamówieniem kilku sztuk, niektóre odcienie są prześliczne np. pralina lub kosmiczna pieczarka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pralina i Kosmiczna pieczarka to odcienie naprawdę warte uwagi - są jakby lekko mokre, bardzo połyskujące, pięknie wyglądają na oku!:)

      Usuń
  7. Też mam gromadkę cieni Glam i czekam na dwa kolejne :) Generalnie mi maty bardziej przypadły do gustu niż te błyszczące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie ostatnio bardziej lubuję się w matach, więc po nie sięgam częściej, ale błyszczące w moim odczuciu w niczym im nie ustępują :)

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne odcienie, moja kolorystyka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że wybieram bezpieczne kolory :D

      Usuń
  10. Nie miałam tych cieni, ale trzeba przyznać, że nazwy mają odlotowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam problem, żeby "przywyknąć" do polskiego nazewnictwa, jednak nawet rodzime marki przyzwyczaiły nas do nazw angielskich czy po prostu numeracji, a tu taka miła odmiana :D

      Usuń
  11. Prezentują się genialnie, ja właśnie zaraz biorę się za zamawianie paletki cieni. Z glam oferty niestety nie skorzystam, bo cena jednak skutecznie mnie odstraszyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie cienie aż takie drogie nie są, jak się podliczy całą paletkę to może nie wychodzi super tanio, ale ja jakoś tak sobie te zamówienia rozplanowałam, że nie poczułam tego tak mocno po kieszeni ;)

      Usuń
  12. Kolory zdecydowanie w moim guście, pewnie byśmy się polubiły z tą paletką :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wow! piękne są! lubię takie cienie - ale na razie naked 3 mi wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie było mnie u Ciebie kilka miesięcy, dziś mnie podkusiło i patrzę, że akurat piszesz o firmie, której cienie dziś postanowiłam zamówić :) Mam nadzieję, że polubię je :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...