WoleProstoHeader

13 gru 2016

GLAM SHADOWS - PIERWSZE WRAŻENIE I SWATCHE

O cieniach Glam krąży ostatnio mnóstwo pozytywnych opinii - gdzie nie wejdę atakują mnie swatche, piękne makijaże wykonane przy ich użyciu. Nie planowałam ich kupować, po mocno mieszanych uczuciach związanych z pędzlami tej marki stwierdziłam, że póki co się wstrzymam. Dość długo udało mi się w moim postawieniu wytrwać, ale zdjęcia u Candy Killer spowodowały, że ciekawość wzięła górę. Na próbę chciałam wybrać pięć cieni, jednak im bardziej zagłębiałam się w asortyment, tym ciężej było mi się zdecydować. Koniec końców, do koszyka wrzuciłam sześć sztuk. Pierwsze wrażenie zrobiły na mnie naprawdę dobre, nie spodziewałam się, że będą tak dobre! Poniżej możecie pooglądać zdjęcia i swatche, a ja trochę opowiem Wam o kolorach, które wybrałam i o tym, co o nich myślę po pierwszych testach.


Kosmiczna pieczarka - to był odcień, który jako pierwszy wylądował na mojej liście do sprawdzenia. To chłodny brąz, wręcz z fioletowymi nutami, określiłabym go jako taupe. Jest bardzo mocno napigmentowany, jakby lekko "foliowy", mokry. Wygląda na powiece po prostu cudownie. Świetnie wygląda nałożony na całą górną i dolną powiekę, roztarty jakimś matowym odcieniem. Do tego wytuszowane rzęsy i mamy dzienną wersję smoky, albo czarna kreska, Pieczarka wklepana na mokro na środek powieki i tworzy się nam wieczorowy makijaż. Dzisiaj nosiłam go w towarzystwie błyszczącej, bardzo ciemnej szarości, dołożyłam do tego usta w naturalnym odcieniu i całość prezentowała się wyraziście, ale na tyle nieagresywnie, że spokojnie pomaszerowałam w takim wydaniu do pracy. Miałam kiedyś bardzo podobny cień i go uwielbiałam - wtedy była to jakaś paletka z limitki Essence, niestety jak na złość nie pamiętam nazwy (bodajże trzy wypukłe cienie, chłodny brąz, żółte złoto i turkus?).


Rabarbar to cień, o którym jest chyba najgłośniej i nie bez powodu. Kolor jest cudowny! Ciężki do opisania tak naprawdę, bo niby jest tu trochę miedzi, trochę borda, całość błyszczy się niby na złoto, ale nie tak do końca. Bardzo oryginalny odcień, świetnie podkreślający niebieską tęczówkę. Jest na tyle ciemny, że dobrze wygląda na powiece solo, ale żeby trochę złagodzić jego efekt, ja łączyć go będę z jasnym, karmelowym, matowym brązem. Pigmentacja również jest na piątkę z plusem. Ten cień już jest nieco bardziej suchy w porównaniu do wspomnianej wyżej Pieczarki, ale nadal jego formuła jest bajecznie przyjemna w obsłudze. 


Wata cukrowa to cień, który kupiłam bardziej z myślą o cieplejszych miesiącach, ale i tak nie przeszkodziło mi w wypróbowaniu go na oku już teraz. To brzoskwiniowa baza, mieniąca się na różowo. Cień jest delikatny, duochromowy, bardziej do nałożenia na jakiś inny cień. Ja nałożyłam go na cień w kremie z Bell w odcieniu beżowo-różowym, a dokładniej wklepałam w środek powieki, dodałam do tego odrobinę jasnego złota w wewnętrzny kącik i uzyskałam lekki, bardzo świeży makijaż. Odcień ma słabszą pigmentację, ale jak na stopień jego jasności i tak jest na gołej skórze dość dobrze widoczny. Na pewno jest to nietypowy kolor, lekko cukierkowy, ale jego słodycz łatwo się stopniuje i tonuje. 


Różowy szampan jest małym, wrednym gagatkiem - za nic na zdjęciach nie szło uchwycić jego urody. A cień naprawdę jest urodziwy. Jasny, beżowy, z różową nutą i opalizujący na złoto. W zależności od światła widać w nim raz więcej różu, a raz więcej złota. To dla mnie kwintesencja idealnego cienia do codziennego makijażu, nakładamy na całą powiekę, tuszujemy rzęsy i możemy wychodzić z domu. Na bazie jest bardziej błyszczący, solo ten blask nieco traci na mocy. Łączyłam go z Rabarbarem, Praliną, z czarną kreską, z przydymioną brązową kreską i za każdym razem stanowił świetną bazę. Bardzo niepozorny odcień, może na sklepowej półce nie przyciągnąłby wzroku w pierwszej kolejności, ale jest naprawdę warty uwagi. Subtelny, bezproblemowy, bardzo klasyczny odcień.


Jako miłośniczka błyszczących brązów wpadających w złoto, nie mogłam sobie odmówić Praliny. Pralina w formule jest podobna do Kosmicznej Pieczarki, jest mokra, ma przegenialną pigmentację i szalenie błyszczy. Ja takie odcienie uwielbiam, więc do tego konkretnego cienia aż mi się oczy zaświeciły :). Podobnie jak Pieczarka świetnie wygląda nałożona na całą powiekę i roztarta, ja lubię do takich kolorów dodać trochę czekoladowego brązu. Cień ma taką konsystencję, że lepiej wklepać go w powiekę syntetycznym pędzlem i dopiero potem rozetrzeć dużym puchaczem - unikniemy dzięki temu lekkiego osypywania. 


Kolorowy dym to jedyny z całej szóstki cień, który jeszcze próbuję oswoić. Jest...dla mnie odrobinę nijaki. Taki ot, jasny beżyk, z lekką niebieską poświatą. Będę jeszcze kombinować z matową, ciemną szarością, może w takim połączeniu odkryję jego lepszą stronę. W konsystencji, formule i właściwościach bardzo przypomina Watę cukrową i Różowy szampan - też jest bardziej suchy, niejednoznaczny, ale widoczny. Jeszcze go nie rozgryzłam, ale na pewno będę dalej próbować. 

Poniżej jeszcze zbiorcze zestawienie kolorów na skórze - bez bazy, na sucho, dosłownie przejechane raz palcem. Od lewej: Różowy szampan, Kosmiczna Pieczarka, Wata cukrowa, Kolorowy dym, Rabarbar i Pralina. 



O ile z pędzlami Glam Brush wspomnień nie mam dobrych, tak Glam Shadows mnie zaczarowały. Mam ochotę na więcej! Są naprawdę przyjemne w obsłudze, na bazie trzymają się bez zarzutu, są aksamitne, dobrze czepiają się pędzla, równie łatwo przenoszą się na powiekę i nie giną na niej w formie jednobarwnej plamy. Jest moc :).

Pozdrawiam,
Joanna

37 komentarzy:

  1. Pigmentacja boska, chyba w końcu sama się skuszę na ich zakup, bo nie byłam do końca zdecydowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się ciężko było zdecydować, ale uległam i nie żałuję :)

      Usuń
  2. "Kolorowy dym" chyba najbardziej przypadłby mi do gustu. Lubię delikatne odcienie i ten wydaje mi się być najbardziej uniwersalny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On na żywo ma bardzo chłodną poświatę - ale rzeczywiście bez ciemniejszej bazy wygląda jak spokojny, neutralny beż :)

      Usuń
  3. Kolory mnie urzekły, co jakiś czas zaglądam do glamshopu i oglądam różne cienie i nie mogę się zdecydować ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zaglądałam, ale no ciągle nie byłam przekonana, dopiero konkretne swatche u Cukiera mnie przekonały :)

      Usuń
  4. Mam ok 15 cieni pojedynczych i paletkę Edycja I. Uważam że cienie są świetne. Dobrze się z nimi pracuje, ładnie się blendują, dobrze łączą że sobą. Intensywność kolorów raz lepsza a raz gorsza, ale zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż cieni Inglota. Maty są genialne. Bardzo się cieszę że Hania wypuściła takie cienie, bo nie dostają one od drogeryjne chyba a nawet są dużo lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stwierdziłam dzisiaj, że nie mam ich w sumie w czym trzymać i zamówiłam małego Glamboxa, ale żeby nie był w połowie pusty, to dobrałam kolejne 6 cieni :D Ja też jestem zadowolona i bardzo ciekawią mnie wspomniane przez Ciebie maty - w nowym zamówieniu to one w zasadzie dominują, więc przekonam się na własnej skórze :)

      Usuń
  5. Mam ok 15 cieni pojedynczych i paletkę Edycja I. Uważam że cienie są świetne. Dobrze się z nimi pracuje, ładnie się blendują, dobrze łączą że sobą. Intensywność kolorów raz lepsza a raz gorsza, ale zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu niż cieni Inglota. Maty są genialne. Bardzo się cieszę że Hania wypuściła takie cienie, bo nie dostają one od drogeryjne chyba a nawet są dużo lepsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgodzę się, jest moc kolorów :) Najbardziej mi się spodobało te złotko z prawej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Rabarbar jest jedyny w swoim rodzaju :) Kompletnie nie rozumiem porównań do wielu kolorów typu "rose gold", to moim zdaniem całkiem inna bajka :)

      Usuń
  8. Jedynie na Watę cukrową bym się skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest taka...słodka :) Ale bardzo przyjemna :)

      Usuń
  9. Mam zamiar sobie kilka sprawić jako prezent gwiazdkowy 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prezenty od siebie dla siebie są super :D

      Usuń
  10. Mam zamiar sobie kilka sprawić jako prezent gwiazdkowy 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmiczna Pieczarka wygrywa i kolorem, i nazwą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się z nazwami jeszcze oswajam - jakoś się przyzwyczaiłam do angielskich nazw i ciężko mi się przyzwyczaić :D

      Usuń
  12. Kosmiczna pieczarka mnie oczarowała, pralina też:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Fajnie, że jest taki wybór duochromów, chwali się :)

      Usuń
  14. Kusi mnie kilka odcieni GlamShadows, ale jakoś nie mogę się zebrać do zamówienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten problem, zamówienie często mam w głowie, a potem siąść do kompa i po prostu kliknąć to problem :D

      Usuń
  15. Pieczarka i Pralinka mnie kupiły <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba cudowne, zwłaszcza jak ktoś lubi taki mokry błysk :)

      Usuń
  16. Też przymierzam się do kliknięcia kilku egzemplarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze poprawiłam zakupy, tym razem skupiłam się na matach :)

      Usuń
  17. wyglądają pięknie, chyba sama się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super sie prezentuja! Ja jednak na razie sie nie skusze bo cieni mam tyle, ze szok! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zamówiłam mix kolorów 12szt + mały GlamBox i nie mogę się doczekać... Oby było WOW a nie MEH ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...