WoleProstoHeader

19.09.2016

PĘDZLOWA REWOLUCJA CZYLI JAK NAŁOŻYĆ PODKŁAD...SZCZOTKĄ

Bardzo długo moim podstawowym narzędziem do nakładania podkładu były...palce. Później nastąpił bum na pędzle i ja również na długo wsiąknęłam w poszukiwania idealnego pędzla do aplikacji podkładu, jednak ciągle nie mogłam trafić na ten jedyny, który nie narobi smug, nie wypije połowy podkładu i zapewni dobry poziom krycia. Trochę lepiej dogadywałam się z beauty blenderem (i nadal bardzo chętnie po niego sięgam), ale gdzieś z tyłu głowy ciągle wisiała mi ta myśl, że może kiedyś znajdę pędzel, który sprosta moim oczekiwaniom. No i nieoczekiwanie znalazłam!

Jakiś czas temu na rynku pojawiły się pędzle o dość niecodziennym kształcie - gęste, duże szczotki. Wydawały mi się wyjątkowo nieporęczne, sporo osób skarżyło się, że pędzlo-szczotki zamawiane z aliexpress się rozpadają, te które pojawiły się na naszym rodzimym rynku też podobno nie były lepsze pod tym względem. Na długi czas o nich zapomniałam, aż któregoś dnia natknęłam się na nie w Hebe. Na moje nieszczęście większość z nich była wykupiona, ostały się jedynie najmniejszy i największy rozmiar. Najmniejszy nijak nie wyglądał mi na nic praktycznego, więc z czystej ciekawości sięgnęłam po wersję największą, stwierdziwszy, że nie mam nic do stracenia, a może akurat? 




Zanim użyłam go po raz pierwszy byłam przekonana, że nic z tego nie będzie - jest to zdecydowanie najbardziej gęsty, zbity i "konkretny" pędzel, jaki mam w swojej kolekcji. Jakby było tego mało, jest też spory i wydawał mi się dość nieporęczny przy pierwszym kontakcie. Nie sądziłam, że w jakikolwiek sposób będę w stanie rozetrzeć tym pędzlem podkład po skórze, ale bardzo przyjemnie się zdziwiłam. Zalety?

Szybkość aplikacji!
Może brzmi głupio, ale uwierzcie mi na słowo, że nie miałam nigdy pędzla, którego tempo byłoby takie oszałamiające. Nakładam podkład punktowo na twarz (czyli mówiąc bardziej po ludzku - robię nim cztery ciapki, na policzkach, czole i brodzie) i pędzlem rozcieram go lekkimi, kulistymi ruchami od środka twarzy na jej boki. Dosłownie trzy-cztery ruchy i podkład jest idealnie rozprowadzony. Dziesięć sekund. Magia.

Efekt aplikacji
Z pędzlami miałam przeważnie ten problem, że nieważne jak bardzo bym się tym pędzlem namachała, zawsze znalazłam w którymś miejscu jakąś smugę i musiałam poprawić roztarcie gąbką czy palcami. W przypadku tej szczotki nic takiego nie ma miejsca. Ze względu na dużą gęstość pędzla, da się nim naprawdę bezproblemowo rozprowadzić podkład nawet najcięższego kalibru - smug czy prześwitów nie będzie.

Precyzja
Czyli coś, czego po tak dużym pędzlu bym się absolutnie nie spodziewała. No bo jak taką ogromniastą szczotą manewrować przy nosie, pod oczami czy na innych górach i dolinach, których jednak trochę na twarzy mamy? Ale! Pędzel jest na tyle "plastyczny", że bez problemu rozetrzemy podkład na skrzydełkach nosa czy na brodzie. 

Włosie
Znacie to uczucie, kiedy myjecie pędzel do podkładu, mijają długie minuty pod bieżącą wodą, a pędzel nadal jest brudny? Z pędzlami często jest ten problem, że podczas aplikacji wypijają morze podkładu. Ani to ekonomiczne, ani nikomu specjalnie niepotrzebne do szczęścia. W przypadku tej szczotki efekt ten jest zdecydowanie zminimalizowany. Mam wrażenie, że włosie jest tak gęste, że zwyczajnie nie "przepuszcza" podkładu w głąb pędzla. Same włoski są też bardzo gładkie, przez co dokładnie wmasowują podkład w skórę, ale same go nie pochłaniają. 

Co z poręcznością, o którą się nieco obawiałam? Nie jest źle. Początkowo trzeba się przestawić na inny typ rączki, inny nacisk na skórę, ale jak opanujemy te dwa czynniki, to później już jest tylko dobrze. Dawno żaden pędzel tak mnie nie urzekł swoimi właściwościami - nie mogę się doczekać aż uda mi się w końcu dorwać w Hebe jego mniejsze wersje (w moim Hebe są notorycznie wykupione)!




Pozdrawiam,
Panna Joanna

28 komentarzy:

  1. Kuszą mnie bardzo... może nie do podkładu, tu mnie bb/stippling brush od RT/pędzel z Yves Rochera (ha! moje odkrycie :)/ zaspokajają że ho-ho - ale do różu i szczególnie do brwi, nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że ten ostatni może się okazać bardzo wygodny. Ps. A w moim hebe zawsze pełen zestaw, ale fakt on nieco na uboczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno chcę coś mniejszego do różu/bronzera, nie wiem czy na te dooczne się zdecyduję póki co, bo akurat takich pędzli mam pod dostatkiem i zdrowy rozsądek się we mnie odzywa :)

      Usuń
  2. Kuszą mnie te szczoteczki, miałam zamawiać online ale jakoś wyleciało mi to z glowy. Dobrze wiedzieć, że są dostępne też stacjonarnie :) ten który Ty wybrałaś wygląda na naprawdę bardzo duży, ale najważniejsze że okazał się praktyczny i wygodny w użyciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wielki, porównywalny z największym pędzlem do pudru z Maestro, którego też nawiasem mówiąc namiętnie używam :)

      Usuń
  3. A zdradzisz proszę ile on mniej więcej kosztował?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety posiałam gdzieś paragon, a robiłam wtedy większe zakupy, ale z tego co pamiętam to około 40 złotych :)

      Usuń
  4. Mam taki sam i jestem mega zadowolona,najczęściej nim nakładam podkład :) Zamówiłam już drugi,bo po myciu długo schnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go po każdym użyciu pryskam alkoholem izopropylowym, a na weekend funduję mu dokładne pranie :)

      Usuń
  5. Miałam jedną taką szczotkę - nakładanie nią podkładu określiłabym jako koszmar, a domycie jej po użyciu pozostawało w sferze niespełnionych marzeń... Nigdy nie zrozumiem, jak komuś mogą się podobać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może zależy od szczotki :D U mnie nakładanie nią podkładu to marzenie, po użyciu czyszczę go alkoholem izopropylowym i w mig jest czysty :D

      Usuń
    2. Może kiedyś w przypływie desperacji zakupię tę z Hebe do testów :D

      Usuń
  6. Swego czasu napaliłam się na te szczotki, ale mi przeszło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się początkowo zaciekawiłam, potem zapomniałam, a teraz bardzo lubię :)

      Usuń
  7. Ja mm taką samą tylko w mniejszym rozmiarze. Też jestem zadowolona, ale przy lekkich podkładach mi się za mocno wciera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam czegoś takiego przy tej dużej szczotce, a podkładów używam na co dzień głównie lekkich :)

      Usuń
  8. Muszę przyznać, że idea nakładania podkładu szczotką jest ciekawa:)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja myślałam, że to właśnie szczotka będzie powodowała smugi. jeszcze żadnej nie mam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślałam, a potem stwierdziłam, że ryzyk fizyk i nie żałuję :)

      Usuń
  10. Mega mnie interesuje jak się będzie u mnie sprawdzała i już coraz bardziej mam na nią ochotę ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Koniecznie daj znać jak wypadała jak już się zdecydujesz :)

      Usuń
  11. Takie szczotki kojarzę z aliexpress. U mnie do aplikacji podkładu najlepiej spisują się palce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z aliexpress też je kojarzę, jednak jeszcze nie udało mi się przemóc do zakupów tam :D

      Usuń
  12. Nieźle to się prezentuje :) Ja jednak zrezygnowałam z podkładów płynnych, więc po ten wynalazek raczej nie sięgnę. Dobrze jednak wiedzieć, że coś takiego jest :D
    P.S. Twoja cera bez niczego prezentuje się pięknie, choć na zdjęciu widać tylko kawałeczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Akurat teraz udało mi się już trochę doprowadzić skórę do porządku, choć i tak jest jeszcze dalekie od ideału :)

      Usuń
  13. Na youtube często widziałam te pędzle do nakładania makijażu, osobiście nie wyobrażam sobie tej metody, ale kto wie, może kiedyś wypróbuję i się przekonam :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...