WoleProstoHeader

27.09.2016

MÓJ MAKIJAŻ ŚLUBNY - ZDJĘCIA I REFLEKSJE

Do tego posta zbierałam się odkąd tylko dostałam od naszej fotografki pierwsze zdjęcia ze ślubu. Znalazłam wśród nich zdjęcie, które niejako zainspirowało mnie do napisania kilku słów o moim makijażu ślubnym. Będzie dużo zdjęć, trochę moich odczuć, może czymś się zainspirujecie.
Jak możecie się domyślić - malowałam się sama. Sporo osób mi to odradzało twierdząc, że na pewno będę się stresować, ręce będą mi się trząść z emocji i lepiej byłoby operowanie pędzlami powierzyć komuś innemu. Jednak ja twardo obstawiałam przy swoim, wiedząc, że nawet jeśli trafię w ręce najlepszej profesjonalistki, to nie pomaluje mnie ona tak...jak pomalowałabym się sama. Może i jest to banalne, ale robiąc makijaż na co dzień, jestem po prostu przyzwyczajona do pewnego efektu i każdorazowa próba, gdy malować miała mnie "obca" ręka, kończyła się dla mnie odczuciem takiej specyficznej sztuczności. W dniu swojego ślubu chciałam wyglądać dobrze, czuć się swobodnie i - co dla mnie było najważniejsze - nie chciałam przykryć swojej twarzy makijażem. Miał on jedynie podkreślić delikatnie moją urodę, ale nie wysuwać się na pierwszy plan. 


W dzień ślubu postawiłam na bardzo bezpieczne zestawienie brązów, beżu, karmelu, wyrównany kolor skóry, wyraziste brwi, firanę rzęs i delikatnie podkreślone usta. Użyłam bazy p2, podkładu Vichy Dermablend, kamuflażu Catrice, twarz wykonturowałam kredkami Hean, nałożyłam odrobinę bronzera marki Melkior, dodałam delikatnego błysku rozświetlaczem Mary Lou Manizer, całość oprószyłam transparentnym pudrem z Kobo. W przypadku oczu sięgnęłam po bazę Art Deco, cienie to była czysta improwizacja, ale przeważały na pewno cienie z czekoladowych palet MUR (głównie matowe odcienie beżu i brązu), jako jedyny akcent błyszczący wystąpił piękny pyłek Kobo "Sea Shell", linię rzęs przyciemniłam ciemnoczekoladowym matowym cieniem. Przed samym ślubem zrobiłam sobie rzęsy metodą 2 do 1, więc tusz do rzęs odpadł z listy. Usta różniły się w dzień ślubu i sesji ślubnej - w ten pierwszy wybrałam konturówkę p2 (010) i jedynie w ciągu wesela raz poprawiłam sobie usta błyszczykiem (matowy Essence, praktycznie identyczny jak kolor moich ust) - wiedziałam, że będę na pewno jeść, pić, całować swojego świeżo upieczonego męża i doszłam do wniosku, że mocno pomalowane usta nie będą praktyczne. Za to na sesji już bardziej zaszalałam i sięgnęłam po lekko wrzosowy róż od Golden Rose (matowy, nr 02), który na moich ustach był już zdecydowanie bardziej wyrazisty. Makijaż oczu i twarzy był praktycznie taki sam - na sesję może minimalnie ciemniej pomalowałam oczy, ponieważ po dwóch tygodniach wakacji już nieco przerzedziły mi się rzęsy i dla równowagi mocniej podkreśliłam dolną powiekę. 


Powyżej zdjęcia z "godziny zero", poniżej z sesji - wybrałam te, na których dobrze widoczny jest makijaż.









Końcowe wnioski? Bardzo cieszę się, że zdecydowałam się na samodzielne wykonanie makijażu. Stresu praktycznie nie odczułam - po powrocie od fryzjera, z kubkiem kawy usiadłam przy toaletce i po prostu zrobiłam sobie makijaż. Nic prostszego, robiłam to już w końcu dziesiątki razy i tak właśnie do tego podeszłam. Podziałało :). Sięgnęłam po kosmetyki, których w dużej mierze używam też na co dzień i wiedziałam czego się po nich spodziewać, nic mnie nie zaskoczyło! Punktem obowiązkowym był oczywiście dobry fixer - tutaj świetnie sprawdził się (również nie raz przeze mnie sprawdzony) Kryolan. Makijaż trzymał się naprawdę wzorowo, do momentu zmycia go już praktycznie nad ranem. Efekt, który osiągnęłam był nieprzerysowany, nie czułam się przemalowana. Tym z Was, które pasjonują się makijażem, czy nawet tym, które często malują się choćby na imprezy, polecam spróbować swoich sił również na tak wyjątkowe okazje - zobaczycie, że nie taki diabeł straszny!

Pozdrawiam,
Joanna

48 komentarzy:

  1. Wyglądałaś pięknie, naturalnie i subtelnie!Zdjęcia też cudne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo zależało mi na naturalnym efekcie ;) Dziękuję!

      Usuń
  2. wyglądałaś bosko :)
    wszystkiego dobrego na nowej drodze życia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu swoim i męża :)))

      Usuń
  3. Najważniejsze ze bylas zadowolona!
    A efekt faktycznie bardzo ładny:)
    Ja jednak zupełnie odmiennie - w tym dniu chciałabym wyglądać inaczej niz na co dzien i inaczej niz jak sama sie pomaluje, dlatego na pewno postawie na obca rękę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Każdy ma swoje potrzeby, ważne żeby efekt końcowy był zadowalający :)

      Usuń
  4. Podoba mi się twój makijaż, bo jest taki delikatny. Tak jak wspomniałaś wyżej w poście, że wielu profesjonalistów robi po prostu mocny, ciężki makijaż, który po prostu widać, a nie podkreśla urody. Osobiście wolałabym lekki, który tylko wyrównuje mi koloryt cery i podkreśla niebieskie oczy. Niestety wiele razy widziałam maski i ... no nie wiem czy też bym sama się nie pomalowała na ten dzień, którego jeszcze nie planuję, ale co tam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się już naooglądałam tyle panien młodych, które ledwo było widać za 15 warstw makijażu, że zdecydowanie zależało mi na lekkim efekcie i...fakturze skóry :D

      Usuń
  5. też raczej malowałabym się sama ;) efekt jaki uzyska ktoś obcy zawsze będzie inny, niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Choć nie powiem - zdarzało się, że makijaż, który robiła mi wizażystka mi się obiektywnie podobał, jednak zawsze to było takie "nie-moje" :)

      Usuń
  6. Ładny makijaż :)
    Ja sama jeszcze nie wiem czy wolałabym sama się malować czy, żeby ktoś mnie pomalował ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na pewno malowałabym się sama na taką okazję - mamy przecież rok/dwa lata na trenowanie makijażu w oczekiwaniu na ten wielki dzień, a 100-200 zł zaoszczędzone. No i mamy pewność, że nic nas nie rozczaruje, bo przecież pomalujemy się po swojemu i to sprawdzonymi przez nas wcześniej kosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat miałam pół roku na trenowanie, ale zajmuję się makijażem hobbystycznie i nie brakowało mi ani okazji do próbowania ani do testowania kosmetyków ;)

      Usuń
  8. Ja też malowałam się sama. Byłam na kilku próbnych i zawsze czułam się w nich źle. Byłam zaskoczona, że udało mi się na tyle opanować stres, że kreska wyszła idealnie równo :D Patrząc na zdjęcia ślubne nie żałuję, aczkolwiek dzisiaj wybrałabym inną kolorystykę. Mniej różu, więcej brązów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to brawo za prostą kreskę :D Ja w zasadzie postawiłam na kolory "skóry", więc ciężko tu w ogóle mówić o kolorystyce, ale brązy to wg mnie zawsze dobre rozwiązanie :)

      Usuń
  9. Po prostu klasa! Też malowałam się sama, nie wyobrażam sobie oddać się w ręce kogoś innego:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja cały czas mówiłam, że pomaluje się sama. W końcu mama mnie namówiła żebym poszła do kogoś na próbny. Mimo że, nie byłoam w 100% zadowolona po próbnym to ciesze się, że się jednak zdecydowałam. W dzień ślubu byłam tak potwornie zestresowana, że wyszedł by z tego dramat jakbym się sama malowała. Wyobrażam sobie jak po raz trzeci wszystko zmywam i z płaczem próbuje pomalować rzęsy :) Więc dziewczyny, które planują się same malować: pomyślcie o nerwach. Ale ty wyglądałaś przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stres to jedyne co może popsuć szyki w ten dzień, ale ja podeszłam do tego naprawdę zdroworozsądkowo, nawet fryzjerka się dziwiła, że jestem taka opanowana :D

      Usuń
  11. Przepiękny makijaż, piękny kolor szminki no i zdjęcia bajka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szminka to mój numer jeden ostatnio, tak mi się spodobała, że noszę ją ostatnio non-stop!:)

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia, bardzo klimatyczne :)
    Ja długo zastanawiałam się nad robieniem sobie makijażu na ślub i raz nawet miałam okazję. Ponieważ brałam osobne ślub cywilny i kościelny, za pierwszym razem sama sobie byłam makijażystką. Wyszło naprawdę zadowalająco, a makijaż trzymał się cały dzień, ale jednak odczuwałam nerwy. Dłużej malowałam oko, przyklejałam rzęsy i bałam się, że w trakcie tej "głównej" uroczystości może mi nie starczyć umiejętności. Z resztą makijażysta malował też moją mamę, teściową i świadkową, czego sama nie dałabym rady zrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam dwa w jednym, więc okazja do makijażu ślubnego byłaby tylko jedna i postanowiłam zaryzykować :) Z rzęsami właśnie nie chciałam ryzykować, więc postanowiłam na 2 do 1, które potem świetnie sprawdziły się na urlopie :)

      Usuń
  13. Fantastycznie wyglądałaś! :) Rozumiem co to znaczy ta "sztuczność", gdy maluje Cię ktoś inny :) Ja zawsze czuję na twarzy taką "szpachlę" i ani grama w tym naturalności :) Od lat zatem maluję się sama. Nie jestem w tym biegła, nie zawsze mi wychodzi, ale wolę to niż "odrobina" przesady wizażystki, która przy moich rysach robi efekt "dziuni spod latarni" ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na to patrzę też trochę z innej strony, bo sama maluję innych na różne okazje (w tym śluby :)), ale zawsze staram się być bezpiecznie daleka od makijażu a'la insta-makeup na Kardashiankę, spod którego pan młody mógłby nie rozpoznać swojej przyszłej żony :D A niestety taki trend ostatnio panuje, ciężko wśród wizażystów znaleźć kogoś kto maluje choćby jak Lisa Eldridge, która robi fantastyczne makijaże, ale nie przykrywa nimi swoich modelek :)

      Usuń
  14. Co tu dużo mówić, makijaż wyszedł Ci przepiękny :) Nie ma co się pchać na siłę do makijażystki, kiedy w domu ma się mnóstwo dobrych i przede wszystkim sprawdzonych kosmetyków :)
    Zdradzisz skąd masz kolczyki, bardzo mi się spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! No czego jak czego, ale kosmetyków u mnie pod dostatkiem :)
      Kolczyki są z kolonia12 - to marka Kasi z bloga Jestem Kasia :)

      Usuń
    2. Dziękuję ślicznie za odpowiedź, lecę ich poszukać w sieci :)

      Usuń
  15. Piękny, subtelny i delikatny makijaż :) Też nie lubię przepych więc postawiłabym na podobny :) Skoro ma się odpowiednie kosmetyki, fach w ręku to nie widzę przeszkód by wykonać ślubny makijaż osobiście :) Ja pewnie bym się za bardzo stresowała, więc Cię mocno podziwiam :)
    Jako totalny freak makijażowy chętnie tu u Ciebie zostanę na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :) Mam nadzieję, że uda mi się w najbliższym czasie ponownie rozhulać makijażową stronę tego bloga :)

      Usuń
  16. Przepiękny makijaż, z klasą! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja chyba jednak wolalabym zostac pomalowana przez kogos, choc nigdy dotad nie bylam, kto wie jakby sie to skonczylo ;) Twoj makijaz wyszedl pieknie! Subtelnie i kobieco zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie parę razy miałam okazję i zawsze coś mi nie do końca grało, dlatego stwierdziłam, że ryzyk fizyk, malować umiem, a nad stresem spróbuję zapanować :D Dzięki!

      Usuń
  18. Myślę, że wyglądałaś elegancko i subtelnie, gratuluję Ci takiego spokojnego podejścia! Ja bardzo łatwo się stresuję i boję się, że coś bym sknociła ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem strasznym nerwusem, ale jakoś udało mi się zapanować nad stresem :)

      Usuń
  19. Pięknie! Najważniejsze to czuć się dobrze w tym co się na sobie ma. ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pięknie wyglądałaś i piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wyglądałaś przepięknie! :) Makijaż bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...