WoleProstoHeader

02.06.2016

Zakamuflowane porównanie | Catrice w roli głównej

Korektor to jeden z niewielu kosmetyków, bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. Spokojnie odpuszczę sobie podkład, cienie czy bronzer, jednak o wiele bardziej komfortowo czuję się, gdy delikatnie rozjaśnię ciemne obwódki wokół oczu czy wiecznie zaczerwienione skrzydełka nosa. Korektor był nawet moim pierwszym kosmetykiem kolorowym!

Korektorów przetestowałam całkiem dużo - tych w sztyfcie, kremowych, z aplikatorem i bez, o mniejszym kryciu i konkretnie kamuflujących. Od wielu miesięcy (jeśli nie dłużej), moim zdecydowanym faworytem i korektorem, do którego regularnie wracam jest kamuflaż z Catrice w odcieniu 01 Ivory. Kremowy, kryjący, o jasnym odcieniu świetnie stapiającym się z moją skórą. Zużywałam jedno opakowanie i dokupywałam kolejne. Mimo dwóch wad i tak gościł na mojej skórze raz za razem. W końcu Catrice wypuściło wersję płynną i to był duży przełom w mojej korektorowej przygodzie. Myślałam, że będą to dwa bliźniacze produkty, różniące się jedynie sposobem aplikacji, jednak okazało się, że w zasadzie poza dobrym kryciem nie mają ze sobą wiele wspólnego i...stanowią świetny duet.




Przede wszystkim, choć oba jasne, mają inne odcienie. Różnicę możemy zauważyć już w nazewnictwie - płynny korektor oznaczono jako Porcelain, a kremowy jako Ivory. Płynna wersja jest mniej żółta, ma w sobie delikatną domieszkę różu. Choć na poniższym swatchu wydaje się, że wersja kremowa jest jaśniejsza, moim zdaniem na żywo to właśnie płynny kamuflaż jest minimalnie bardziej jasny. Wpływ ma to fakt, że korektor kremowy nieco się utlenia i ciemnieje, z kolei z wersją płynną nie ma tego problemu. Obawiałam się, że wersja płynna będzie miała mniejsze krycie, jednak okazuje się, że oba kryją równie dobrze. 

Główną wadą wersji kremowej jest to, że jest na tyle treściwy i dość suchy, że czasami bywa zwyczajnie zbyt ciężki do stosowania pod oczy. Przy braku mocno nawilżającego kremu pod oczy, przy dłuższym stosowaniu jego niekoniecznie fajny wpływ na delikatną skórę pod oczami był widoczny i odczuwalny. Drugim problemem jest też sam sposób aplikacji - kremowy kamuflaż najlepiej wygląda jeśli nałożymy go punktowo wklepując kosmetyk i dodamy drugą cieniutką warstwę, którą rozetrzemy dookoła. O ile na pojedynczych niedoskonałościach taka metoda się sprawdza, tak przy cieniach pod oczami sprawa ma się już nieco gorzej. Kremowy korektor jest też nieco bardziej "klejący" - dobrze go dość mocno oprószyć pudrem, czego staram się unikać w strefie wokół oczu. I tu do akcji wkracza korektor płynny od Catrice - dużo bardziej higieniczny sposób aplikacji, jaśniejszy odcień dobrze niwelujący efekt zasinienia i zdecydowanie delikatniejsza formuła. Krycie jest porównywalne, dodatkowo mam wrażenie, że wersja płynna lekko rozświetla okolice oczu. 

Minusem wersji płynnej jest nieco mniejsza trwałość - korektor nie czepia się skóry tak jak dobrze jak kamuflaż kremowy, nie jest też taki lepki jak jego kolega w kremie, co przekłada się na szybsze ścieranie. Natomiast mniejsza trwałość nie oznacza trwałości złej - korektor, choć gorzej, nadal trzyma się przyzwoicie. Wykończenie płynnego kamuflażu określiłabym jako pudrowe - świetnie stapia się ze skórą, choć niespecjalnie sprawdza się na punktowych niedoskonałościach. O ile krycie wersji kremowej możemy stopniować, tak tutaj mam wrażenie tego brakuje. 

Ciężko określić mi, który z nich obecnie wygrałby w moim korektorowym rankingu. Chętnie używam obu wersji, każdej do innych zadań bojowych. Jeszcze jakiś czas temu postawiłabym na wersję płynną, ponieważ moją jedyną zmorą były cienie pod oczami, natomiast ostatnio cera płata mi różne figle i potrzebuję też kosmetyku, którym zatuszuję wypryski czy zaczerwienienia. Te dwie wersje tak na prawdę stanowią świetny duet i moim zdaniem warto mieć obie w swojej kosmetyczce. Zwłaszcza, że cenowo jest więcej niż przyzwoicie - kosztują w granicach 15 złotych. 



Podsumowując - jeśli szukacie dobrego korektora pod oczy, to zdecydowanie powinnyście rozważyć kamuflaż płynny. Jeśli chcecie zakryć punktowe niedoskonałości - sięgnijcie po wersję kremową. A tak naprawdę - zainwestujcie w oba, ten duet na pewno Was nie zawiedzie :). Polecam!

Pozdrawiam,
Panna Joanna

10 komentarzy:

  1. od niedawna mam płynny i powoli go testuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wersję płynną i uwielbiam ją! Właśnie kończę jedno opakowanie i zaczynam kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Posiadam w słoiczku wersję kremową głównie właśnie do kamuflowania wyprysków i drobnych niedoskonałości. Pod oczy zdecydowanie za ciężki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam obie wersje, jednak znacznie bardziej preferuję wersję płynną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten płynny kamuflaż jest na mojej chciej liście :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie udało mi się dorwać jaśniejszej wersji płynnego kamuflażu i czekam teraz na lato, żeby móc go dokładniej potestować, ale wersję słoiczkową bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie w Łodzi niestety nie do zdobycia - kobitki chyba czatują na otwarcie drogerii i wykupują "na zaś" cały zasób tych korektorów xD

    OdpowiedzUsuń
  8. nie miałam żadnego z nich. Chciałam kupić ten płynny, ale jak zobaczyłam jak bardzo ciemnieje i jaki jest różowy to zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...