WoleProstoHeader

02.04.2016

Spring Look od Art Deco | Makijażowy powiew wiosny

Z Art Deco mam dziwną relację. Raz coś lubię, innym razem nie, jeszcze innym sama nie wiem, co mam sądzić. I w przypadku tej konkretnej kolekcji mam właśnie takie mieszane uczucia. Wiosenna seria Talbot Runhof for Art Deco jest ładna. Po prostu ładna. Iście wiosenne, soczyste barwy, duża doza subtelności i kwiecisty design. Jednak nie ze wszystkimi produktami zaskoczyło. 


W pierwszym odruchu oczy mi się zaświeciły zwłaszcza do samej kasetki na cienie - wzór jest naprawdę uroczy, a paletka stanowi dużą ozdobę toaletki. Niestety - same cienie (
matt stony, lemon flicker, golden almond i navy blue) należą do grupy "ładne, ale delikatne". Matt stony to świetny cień transferowy - dość jasny, ale widoczny na skórze cień w kolorze taupe świetnie sprawdzi się w załamaniu powieki i do rozcierania ciemniejszych cieni. Lemon flicker to połyskująca limonka, która na skórze niestety kompletnie niknie. A szkoda, bo jako lekki akcent kolorystycznie fajnie komponowałaby się w wiosennym, świeżym makijażu. Golden almond to ładny, delikatnie błyszczący beż. Sprawdza się nałożony na całą powiekę, rozświetla powiekę i stanowi dobrą bazę do reszty makijażu oka. Niestety, ponownie jak w przypadku Lemon flicker, kolor jest lekko transparenty. Navy blue to granat, również z lekkim połyskiem. Tutaj pigmentacja jest już nieco lepsza, niemniej jednak z cieniem pracuje się dość ciężko - lubi się osypać i sprawia trudności przy rozcieraniu. Słowem - paletka połowicznie fajna, choć są to cienie raczej dla osób niewymagających. 


Pozostałe kosmetyki z wiosennej serii za to rekompensują średnio udane doświadczenia z paletką cieni. Zarówno błyszczyk (posiadam w wersji Skipper's love), konturówka do ust i kredka do oczu są ponadprzeciętne i po wszystkie trzy produkty sięgam z dużą radością. Kredka Navy blue to kolorystyczny odpowiednik cienia o tej samej nazwie. Kolor może nie jest wybitnie oryginalny, ale kredka wygląda na oku dużo subtelniej niż czerń i co dla mnie ważne - jest niesamowicie trwała. Ma w sobie mikroskopijne drobinki, więc bardzo delikatnie połyskuje na oku. Jest dość śliska i jej aplikacja jest naprawdę bezproblemowa. Na skórze dość szybko zasycha i staje się nie do zdarcia. 

Konturówka do ust i błyszczyk bardzo fajnie się dopełniają - stosuję je albo razem albo oddzielnie. Konturówką można bardzo precyzyjnie podkreślić kontur ust, jest matowa i ma ciemnomalinowy odcień, który sprawia, że zęby wydają się sporo bielsze. Trwałość jest godna pochwały - usta podkreślone konturówką wytrzymają jedzenie, picie i upływ czasu. Podobnie jak kredka do ust jest dość śliska, więc łatwo się nią rysuje. W podobny sposób też zasycha - na ustach jest raczej komfortowa w noszeniu, ale po demakijażu przyda się dawka nawilżenia. Błyszczyk jest dobrze napigmentowany i mimo lekkiej formuły daje na ustach dość mocny kolor. Ja mam swój kolor ust bardzo jasny i na mnie ten błyszczyk wypada jak taka średnio dojrzała truskawka, podejrzewam, że na ustach ciemniej napigmentowanych będzie wyglądać na bardziej bordowy. Trwałość jest oczywiście nieco gorsza niż w przypadku konturówki, ale i tak jest dobrze - picie i czas wytrzyma, nieco gorzej z jedzeniem. Aplikator ma wygodny - gąbeczkowy i bez problemu nałożymy błyszczyk na usta bez pomocy lusterka. Ponadto, błyszczyk daje przyjemne uczucie nawilżenia ust, nie jest nadmiernie lepki, dzięki czemu wiatr we włosach mi niestraszny. Jestem na tak!



Podsumowując - paletka, choć poprawna, nie porwała mnie. Piękna jest za to sama kasetka i to do niej przełożyłam róż Art Deco z poprzedniej kolekcji. Za to oba kosmetyki do ust i kredka do oczu zajmują obecnie istotne miejsce w mojej kosmetyczce i mogę je polecić z czystym sumieniem :). Kosmetyki z wiosennej serii Art Deco możecie kupić w Douglasie.

Pozdrawiam,
Panna Joanna

10 komentarzy:

  1. Prawdziwy wiosenny wpis :) Nie mogę się doczekać Twojego makijażu z udziałem tych cudeniek <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie osobiście czerwień bardziej przypomina jesień. Ale w sumie na wiosnę też może być. ;) Czekam na makijaż! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. właściwie to chyba nie miałam zbyt wiele kosmetyków do makijażu z artdeco ale uwielbiam ich bazę pod cienie

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej marce juz wiele ale jeszcze nie miałam okazji zapoznać sie z ich produktami

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie z ArtDeco najlepiej sprawdziły się dwa produkty: puder fiksujący w solniczce;) oraz genialna baza z peptydami pod makijaż. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. z tej kolekcji najbardziej zauroczył mnie róż oraz kredka do oczu i błyszczyk :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeeej, ta kredka i błyszczyk <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne kosmetyki. :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...