WoleProstoHeader

29 lis 2015

Pielęgnacja skóry suchej

Przez ostatnie miesiące dosyć mocno eksperymentowałam z pielęgnacją swojej cery. Moja skóra bywa kapryśna i choć wydawać by się mogło, że cera niedotknięta problemami trądzikowymi, bez skłonności do przetłuszczania się nie jest specjalnie trudna "w obsłudze", to niejednokrotnie przekonałam się, że jest dokładnie odwrotnie. Największe problemy zawsze sprawia mi w okresie jesienno-zimowym. Skóra wtedy "męczy" się ogrzewaniem, zmianą temperatur, nierzadko jest szara, zmęczona, łuszczy się. Przez ostatnie tygodnie/miesiące wypróbowałam kilka nowych dla mnie pozycji kosmetycznych i na dzień dzisiejszy mam zadowalający zestaw kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Udaje mi się utrzymywać skórę w niezłej formie - wygląda na tyle dobrze, że na chwilę obecną zrezygnowałam z używania na co dzień podkładu.


O kosmetykach Sylveco dużo dobrego już czytałam, miałam ochotę coś wypróbować na własnej skórze. Zdecydowałam się na Lekki krem nagietkowy i był to strzał w dziesiątkę. Skóra się bardzo polubiła z tym kremem - jest miękka, nawilżona, bardzo fajnie "budzi się" rano pod tym kremem. Miałam ostatnio sporo problemów z zaczerwieniami na twarzy (zwłaszcza rano), a po użyciu tego kremu odczuwam bardzo duży komfort i czuję, że skóra jest uspokojona. Jest to obecnie mój ulubiony krem na dzień, choć dużo bym dała, żeby miał troszkę bardziej przyjemny zapach, bo ten jest dość specyficzny - mocno ziołowy, mój nos średnio za nim przepada, ale fantastyczne działanie dobrze rekompensuje mi jego smrodek. Duży plus za lekkie, plastikowe opakowanie z higieniczną pompką i ładny, nieprzekombinowany skład. 
INCI: Aqua, Vitis Vinifera Seed Oil, Glycine Soja Oil, Sorbitan Stearate, Sucrose Cocoate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Fruit, Glyceryl Stearate, Argania Spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Stearic Acid, Cetearyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Betulin, Tocopheryl Acetate, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Allantoin, Xanthan Gum, Dehydroacetic Acid, Calendula Officinalis Flower Extract, Saponaria Officinalis Root Extract, Lupeol, Oleanolic Acid, Betulinic Acid.


Jako, że na co dzień staram się używam wysokiego filtra (choć bez bicia przyznam, że zdarzało mi się zapomnieć, zwłaszcza jak w perspektywie dnia miałam tylko osiem godzin w biurze), a teraz dodatkowo bardziej zwracam to uwagę, ponieważ stosuję kurację kwasem, muszę mieć w kosmetyczce sprawdzony krem SPF 50. Używam zamiennie filtra z Pharmaceris i Ziaji i to Ziaja jest moim faworytem. Poza wysoką ochroną zapewnia też delikatne krycie (mam wersję tonującą), szybko się wchłania, łatwo rozprowadza się na skórze i nie zostawia lepkiej czy tłustej warstwy. Odcień naturalny dobrze stapia się z moją skórą, a lekkie krycie w zupełności w obecnej chwili jest w stanie zastąpić mi podkład. 
INCI: Aqua, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (Uvinul A Plus), Ethylhexyl Methoxycinnamate, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Polymethyl Methacrylate (Tinosorb S), C12-15, Alkyl Benzoate, Cyclomethicone, Glycerin, Triethylhexanoin, Dimethicone, Potassium Cetyl Phosphate, Titanium Dioxide, Ethylhexyl Triazone, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Hydrogenated Dimer Dilinoleyl/Dimethylcarbonate Copolymer, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Carbomer, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Ethylparaben, Parfum, Citronellol, Limonene, CI 77492, Silica, CI 77491, CI 77499.


Na noc szczególnie upodobałam sobie duet z Go Cranberry - Instensywnie nawilżające serum przeciwzmarszczkowe i Odżywczo-wygładzający krem pod oczy. Serum ma bardzo lekką, dość rzadką konsystencję i błyskawicznie się wchłania. Zostawia skórę miękką, gładką, nawilżoną. Jestem bardzo zaskoczona, że tak lekki kosmetyk potrafi tak przyjemnie nawilżyć skórę. Skóra wydaje się jędrniejsza, jaśniejsza. Moja skóra ma to do siebie, że po demakijażu wymaga dość delikatnego potraktowania i to serum świetnie wpisuje się w właśnie takie potrzeby. Koi skórę i świetnie współpracuje z pozostałymi kosmetykami, które stosuję wieczorem. Pachnie delikatnie i bardzo naturalnie. Podobnie jak przy kremie Sylveco, plus za opakowanie z pompką. 
INCI: Aqua, Glycerin, Squalane, Pentylene Glycol, Sorbitan Stearate, Glyceryl Stearate, Tocopheryl Acetate, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Ceramides, Collagen Amino Acids, Sodium Hayaluronate, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Sucrose Cocoate, PEG-100 Stearate, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Decylene Glycol, Parfum.
Krem pod oczy ma dużo bardziej bogatą formułę - jest gęstszy niż serum, bardzo kremowy i cudownie nawilża okolice oczu. Zawiera składnik, który moja skóra (zwłaszcza pod oczami) bardzo lubi - skwalan. Nie spowodował żadnego podrażnienia czy łzawienia oczy. Skład, tak jak w przypadku serum, przyzwoity. Opakowanie z pompką, spora pojemność. 
INCI: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Squalane, Pentylene Glycol, Prunus Armeniaca (Kernel Oil), Sorbitan Stearate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Caprylic / Capric Triglyceride, Sucrose Cocoate, Sodium Hyaluronate, Vaccinium Macrocarpon Fruit Extract, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Panthenol, PEG-100 Stearate, Cetearyl Alcohol, Xanthan Gum, Decylene Glycol, Parfum.


Powyżej możecie zobaczyć moje "wspomagacze" codziennej pielęgnacji. Jest tu serum z witaminą C z Avy - nakładam pod krem na dzień, dosłownie kilka kropel. Wierzę w jego długofalowe działanie i wpływ witaminy C na skórę. Efektów widocznych zaraz pod zastosowaniu jako tako nie widzę - serum jest bardzo rzadkie, wodniste, więc też błyskawicznie wsiąka w skórę. Niemniej jednak - liczę, że sprawdzi się jako profilaktyka przeciwstarzeniowa. 
INCI: Aqua, Sodium Ascorbyl Phosphate, Glycerin, Malpighia Glabra Extract, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Carbomer.

Kapsułkami z Rival de Loop wspomagam serum na noc. Używam złotych (anti-age) i czerwonych (pod oczy). Oba rodzaje mają bardzo bogatą konsystencję, są dość tłuste, ale i tak stosunkowo szybko się wchłaniają. Złote kapsułki bardzo mocno nawilżają, zmiękczają skórę. Odkąd ich używam, mam dużo mniej problemów z łuszczeniem się skóry.
INCI: Simmondsia Chinensis Seed Oil, Octyldodecanol, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Trilinolein, Parfum, Triolein, Tripalmitin, Trilinolenin, Tristearin, Lecithin, Ascorbyl Palmitate, Glyceryl Stereate, Tocopherol, Glyceryl Oleate, Citric Acid. 

Kapsułki pod oczy stosuję co trzy/cztery dni. Najczęściej wspomagam się nimi, kiedy mam "zmęczone" oczy, napiętą skórę. Przynoszą sporą ulgę. To moim zdaniem fajny dodatek do kremu. 
INCI: Dimethicone, Dicaprylyl Ether, Hydrogenated Polyisobutene, Trisiloxane, Isohexadecane, Glycine Soja Oil, Squalane, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Bisabolol, Fucus Vesiculosus extract, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Panax Ginseng Root Extract, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Caprylic/Capric Triglyceride.


Na ostatnim miejscu coś, do czego przymierzałam się bardzo długo, ale w końcu spróbowałam i żałuję, że dopiero teraz. Kwas glikolowy! Początkowo używałam toniku 10%, teraz co 7-10 dni robię peeling stężeniem 50%. Efekty są naprawdę świetne - widzę, że zmarszczki, które gdzieś tam się pojawiły zrobiły się nieco płytsze, pory są oczyszczone, skóra jest dużo jaśniejsza, przebarwienia znacznie się zmniejszyły. Jestem oczarowana. 

Do tego wszystkiego oczywiście dochodzi demakijaż (płyn micelarny z Garniera), szczoteczka soniczna i delikatny żel do mycia twarzy (obecnie Lirene). Jedyne czego szukam na chwilę obecną to dobra maseczka do twarzy, która uzupełni moją obecną pielęgnację i będę spełniona :).

Jeśli również jesteście posiadaczkami suchej skóry, to koniecznie dajcie znać jak Wy pielęgnujecie swoją skórę. 

Pozdrawiam,
Panna Joanna
23 lis 2015

All I want is...Christmas!

Wczoraj ominęliśmy post zdjęciowy, ale nie bez powodu - wiedziałam, że większość zdjęć i tak znajdzie się w dzisiejszym poście, więc nie chciałam się dublować. A, że na dzisiaj zapowiadali pierwsze opady śniegu (i u mnie się takowe pojawiły!), to poczułam klimat na całego i sezon przedświąteczny uważam za otwarty. Korzystając z faktu, że Osobisty wybył do Krakowa w ubiegły weekend, ja zabrałam się za zmiany w aranżacji naszego salonu. Koniecznie chciałam zawiesić na oknie kurtynę świetlną i dość szybko udało mi się znaleźć taką, jaka mi się wymarzyła. Miała być przede wszystkim na przezroczystym kablu i z białym światłem. Dorwałam takową w Auchan i ochoczo przystąpiłam do montażu. I tu małe ostrzeżenie dla siebie samej na przyszłość - rozplątanie zwykłych lampek to katorga, ale rozsupłanie łańcucha, z którego zwisają inne łańcuchy to prawdziwy armagedon i apokalipsa. Na szczęście na cztery ręce udało się opanować sytuację i wiszą! Do tego polarkowe poszewki z Pepco w norweskie wzory, rozgwieżdżone serwetki, korzenne ciastka i nadzwyczajnie uroczy renifer (łoś?) i mam co chciałam - klimatyczny zakątek, w którym mogę zakopać się z książką w poduchach, za jakiś czas odpalić świąteczną płytę Michaela Bublé i odpłynąć. 




Pozdrawiam,
Panna Joanna
18 lis 2015

Cienie na 5+ | KIKO

Przyznam się od razu bez bicia - cienie, o których będziecie mogły dzisiaj u mnie przeczytać, nie były w żaden sposób wpisane w mój zakupowy grafik. Kiko jakoś do tej pory istniało sobie poza moją świadomością i nie miałam większych pragnień związanych z tą marką. Jednak po konferencji Meet Beauty, która odbywała się w Warszawie, postanowiłyśmy zajrzeć do centrum handlowego Arkadia, w której znajduje się stacjonarny sklep Kiko. Traf chciał, że trafiłyśmy w morze promocji - wkłady cieni do palety były przecenione z 25 na 9 zł, przy zakupie min. 6 sztuk paleta na 24 cienie była za 1 grosz. Mnóstwo pomadek, błyszczyków czy kredek również było objętych promocją, więc wsiąkłyśmy między stoiska na spory kawałek czasu. Ja wyszłam ze sklepu z paletą, sześcioma wkładami i cieniem w kremie. Razem z Kasią (siulka.pl) dokładnie wymacałyśmy testery wszystkich pojedynczych cieni. Ich pigmentacja, konsystencja była naprawdę zachęcająca, a wybór kolorów duży, więc miałam mały problem z decyzją. W końcu skupiłam się na jak najbardziej uniwersalnych odcieniach. 



I tak koniec końców zdecydowałam się na:
290 - ciemny, szary odcień z delikatną domieszką brązu z mnóstwem multikolorowych drobinek; świetnie wygląda wykorzystany w smoky eyes czy jako ciemny akcent w makijażu; 
223 - jasny, kremowy cień, błyszczący; idealny do rozświetlenia wewnętrznych kącików czy pod brew;
220 - jasnoróżowy cień ze złotą poświatą; podobny odcień jest w palecie Sleeka Oh So Special, jednak ten z Kiko jest dużo subtelniejszy; pięknie wygląda nałożony na całą ruchomą powiekę;
212 - ciepły, błyszczący brąz, lekko rudawy; cudownie wygląda przy niebieskiej tęczówce;
239 - matowy odcień taupe - idealny jako cień transferowy, fantastycznie nadaje się do rozcierania innych cieni czy do podkreślenia załamania powieki;
215 - brązowy cień ze złotymi drobinkami; dla mnie to taki jasny odcień mlecznej czekolady;

Wszystkie mają bardzo dobrą pigmentację, dobrze wyglądają nawet bez bazy. Konsystencja jest również świetna - cienie nie są suche, ale też nie tak mokre jak niektóre Sleeki, nie pylą, nie osypują się, cudownie się rozcierają. Ich trwałość jest bez zarzutu - wypróbowałam je już i na bazie i bez niej i w obu przypadkach nie miałam problemów z blaknięciem kolorów czy zbieraniem się w załamaniu powieki. Zestaw, który sobie skomponowałam, pozwala mi stworzyć zarówno dzienny, delikatny makijaż, jak i mocniejszy wieczorowy. Wybór kolorów i wykończeń jest naprawdę duży, więc jestem przekonana, że każdy bez problemu znajdzie coś dla siebie. Warto polowałam na promocje, bo cena pojedynczego wkładu wynosi standardowo 25 zł. Nie jest to mało, ale też cienie są większe od wkładów np. Kobo czy Inglota. Natomiast jeśli trafi się okazja tak jak nam (9,90 zł) to naprawdę szkoda się nie skusić. 

Sama paleta też mi się podoba - jest lekka, cienie wkłada się do niej na "klik". Brakuje mi w niej lustra, ale coś za coś, z lustrem pewnie nie byłaby aż tak leciutka. Mam plan, żeby zapełnić całą :D.

Poniżej swatche poszczególnych cieni, bez bazy:


Podsumowując - kosmetyki Kiko to moje ostatnie odkrycie. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne, mam ochotę na więcej! Jakościowo nie mogę się do niczego przyczepić, cienie są po prostu świetne i warte swojej ceny. 



A Wy miałyście już do czynienia z kosmetykami Kiko? Może polecacie coś jeszcze z tej marki?

Pozdrawiam,
Panna Joanna
15 lis 2015

Migawki

Ostatnio zapowiedziałam, że co niedzielę będą pojawiać się migawki z minionego tygodnia, więc zgodnie z tą zapowiedzą - dzisiaj kolejne fotograficzne podsumowanie tygodnia. Było trochę kosmetycznych zakupów i parę eksperymentów, ale przede wszystkim w dalszym ciągu wprowadzamy się w zimowo-przedświąteczny klimat.


Kupiłam kilka lakierów już z myślą o nadchodzących świętach. Zawsze wtedy dopada mnie mania na czerwienie i wszelkie błyszczące zdobienia na jasnym tle. Skusiłam się na ciemną, winną czerwień od Astora, nudziaka z Lovely i czerwień ze złotymi drobinkami z Wibo. 
Zakończyłam kurację tonikiem 10% na bazie kwasu glikolowego i przeszłam do serii peelingów - zdecydowałam się na stężenie 50%, mam nadzieję, że efekty będą widoczne.
Kasztanki ze szklanego wazonu udały się na zasłużony odpoczynek, a ich miejsce zastąpiło potpourri ze świątecznej kolekcji F&F Home.  
Również w Tesco skusiłam się na piżamę - tym razem z...mopsem. Zauroczył mnie!
Robi się coraz zimniej, a że mi zawsze jest zimno w ręce (i stopy :D), to kupiłam rękawiczki. Wszędzie jest już duży wybór i rękawiczek i czapek i szalików - ja swoje kupiłam w Sinsay. 
Upiekłam też kolejną porcję korzennych ciastek - tym razem ozdobiłam je "na renifera". Te które widziałam na internecie wyglądały co prawda lepiej, ale ja i praca z lukrem niespecjalnie za sobą przepadamy.
Jakiś czas temu Osobisty wypatrzył dla mnie książkę, "Nie tacy oni straszni" autorstwa Federici Bosco. Zaczęłam ją czytać wczoraj i tak się wciągnęłam, że dobijam już do połowy. Niesamowicie przyjemne, lekkie czytadło, do pośmiania, polecam!
Również wczoraj wybraliśmy się do kina. Jak tylko zobaczyłam zwiastun "Listy do M. 2" to wiedziałam, że będę musiała obejrzeć ten film. Pierwszą część bardzo lubię, druga również mi się podobała. Czuć klimat, nastrój, niemniej jednak, ta część jest dużo bardziej wzruszająca od poprzedniej (ale momentów do pośmiania też jest sporo!). 
Już od jakiegoś czasu polowaliśmy z Osobistym na plecioną pufę. Rozglądaliśmy się po każdym napotkanym na drodze sklepie z akcesoriami do domu, ale niestety bez skutku. Dziś z kolei, będąc w centrum handlowym, zobaczyłam pufę na wystawie Tesco Home i tak się zaaferowałam, że się potknęłam i niewiele brakowało, a straciłabym zęby. Ale jest nasza!

Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia,
Panna Joanna
13 lis 2015

Makijażowo | w kolorach jesieni

Jesień to idealna pora, żeby opatulić się w duży ciepły szalik, upiec korzenne ciastka i pomalować się w...odcienie jesieni. Uwielbiam ciepłe, rude brązy, miedź, fiolety i brudne róże. I w oczekiwaniu na zimowe szarości, błyszczące pigmenty i soczystą czerwień, chętnie korzystam z ostatnich (mam nadzieję!) podrygów jesieni. (Tak jestem świrem, który już w listopadzie czeka na śnieg i wypatruje świątecznej reklamy coca-coli - już jest :D)
W makijażu wykorzystałam kilka nowych kosmetyków, między innymi pojedynczych cieni Kiko, w ruch poszedł ten cudowny cień w kremie z Kiko (jak on migocze!), nowa paleta z Makeup Revolution - tym razem Death by Chocolate. Usta pomalowałam pomadką z paletki Sleeka Tease - najbardziej malinowym odcieniem. Brwi to również Sleek, tusz to niezastąpiona maskara So Couture z L'Oreala. 






Już nie mogę doczekać się makijaży świątecznych, chyba powoli zacznę spisywać pomysły. Wam życzę tymczasem udanego weekendu!

Pozdrawiam,
Panna Joanna
8 lis 2015

Migawki

Dawno już zarzuciłam zwyczaj moich poniedziałkowych "tygodni w zdjęciach", a ostatnio Osobisty zwrócił mi uwagę, że nie wypada tak zarzucać zaczętych "projektów", a poza tym robimy sobie z racji jesieni ładne kawki i rzekomo są bardzo fotogeniczne, tak więc wracają "tygodnie w zdjęciach", jednakże tym razem przerzucam się na niedzielę. Dzisiaj będą krótkie migawki z ostatniego miesiąca :). Było spokojnie pod względem kosmetycznym, za to wpadło sporo domowych dodatków, czuć już u nas jesienną atmosferę, a powoli zaczyna już być widać na horyzoncie zimową aurę.


nowe paletki od Makeup Revolution | mnóstwo cudowności od Lirene i UnderTwenty | w Warszawie zrobiłam napad na Kiko! | Siulka w twórczym szale zrobiła piękne oko...na dłoni| Pepco nie zawodzi, królikowe kapcie rządzą | udało mi się w końcu zrobić porządek na toaletce | w sypialni również - na ramie łóżka zawisły biedronkowe cotton ballsy | znad łóżka wyfrunęły motyle wg projektu mypinkplum | a nad komodą do kompletu zawisły motyle w wersji czarnej | uwielbiam naszą sypialnię! | świeczniki z Pepco wypełnione granulkami zapachowymi z aromatelli | wypatrzony na półkach ze świąteczną kolekcją...dla odmiany w Pepco :)

Wam życzę miłej niedzieli, a ja zakopuję się pod kocem, ponieważ z racji panującego jakiegoś głupiego wirusa znów jestem powalona do poziomu. 

Pozdrawiam,
Panna Joanna
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...