WoleProstoHeader

01.08.2015

W końcu! | Nowe odcienie Color Tattoo od Maybelline

Gdy wczoraj u Marta wrzuciła u siebie na fb informację o wchodzących do sprzedaży nowych odcieniach cieni w kremie Color Tattoo z Maybelline, oczyma wyobraźni już sobie wizualizowałam siebie wchodzącą do drogerii i czym prędzej porywającą je ze sklepowej półki. Miałam już wcześniej inne kolory tych cieni i naprawdę je lubię, fakt, że w Polsce mamy dostępny tak mocno okrojony wybór kolorów bardzo mnie do tej pory bolał. Nowych odcieni weszło u nas na rynek sztuk cztery i teoretycznie mają one być dostępne w sprzedaży od dzisiaj. Byłam przekonana, że jak dzisiaj zajrzę do Hebe to albo jeszcze ich nie będzie, albo wszystkie już wyjdą, jednak zaryzykowałam wycieczkę i okazało się, że nie na darmo. Na pierwszy rzut oka myślałam, że nowych odcieni w szafie Maybelline jeszcze nie ma, ale udało mi się dojrzeć zakopane z tyłu dwa z czterech odcieni i testery wszystkich nowych kolorów. Okazało się jednak, że cienie przyszły, ale nie wszystkie jeszcze się "wyłożyły", na szczęście pani w Hebe bez problemu wyjęła mi kilka sztuk z szuflady :). Po bliższym zmacaniu testerów, zdecydowałam, że odpuszczę sobie najciemniejszy z nich (Vintage Plum) - wydał mi się zbyt brudny, za mało śliwkowy, a za bardzo bury, ale może jak pooglądam w internecie jakieś zdjęcia w akcji to się przekonam. Pozostałe odcienie natomiast ochoczo przygarnęłam i spieszę Wam pokazać jak prezentują się one w rzeczywistości. Zdjęć będzie sporo!







Zdecydowałam się na trzy odcienie - Creme De Rose, czyli jasny beż wpadający dość mocno w odcień różowy (taki jasny, beżowy brudy róż :D), Creme De Nude, który jest jasnym waniliowym odcieniem oraz Creamy Beige, czyli średni, dość ciepły brąz. Wszystkie mają podobno być matowe i o ile w przypadku Creme De Rose i Creme De Nude się z tym zgadzam, tak już w Creamy Beige w świetle widać mikroskopijne drobinki, przez co efekt na skórze wydaje się być bardziej satynowy aniżeli matowy. Mam w planach używam tych cieni solo, jako bazę pod inne cienie. Creme De Rose i Creme De Nude będą świetne jako cienie bazowe na całą powiekę, Creamy Beige powinien fajnie wyglądać nałożony lekko ponad załamanie w formie takiego delikatnego dymka. Wszystkie trzy są bardzo kremowe, śliskie i świetnie się je aplikuje. W niczym nie przypominają nieco tępego Permanent Taupe, są w konsystencji o wiele bardziej podobne do masełkowatego On and on bronze. Nałożone na skórę po chwili zastygają, więc nie powinny się rolować czy zbierać w załamaniu powieki. Mam co do nich duże wymagania i czuję, że się nie rozczaruję! 



Jeden cień kosztował bodajże 23,99 zł, ja dorwałam je, jak już wspominałam, w Hebe. Jak nie będziecie ich widziały na półkach, to warto pytać czy nie uchowały się w szufladzie. 

Pozdrawiam,
Panna Joanna

47 komentarzy:

  1. Creme de Nude chętnie bym przygarnęła. Wygląda świetnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo jeszcze lepiej :) To będzie świetny odcień jako baza pod wszystko inne, zwłaszcza jak ktoś - tak jak ja, ma problemy z wiecznie zaczerwienionymi powiekami ;)

      Usuń
  2. Czemu to mi zrobiłam ?! Wyglądają idealnie - tak bardzo ze aż je chce tu i teraz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się wczoraj tak czułam u saurii :D I nie wytrzymałam i dzisiaj już byłam w Hebe :D

      Usuń
  3. wszystkie świetne, ale najbardziej podoba mi się creamy beige :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie mogę zdecydować, ale jakbym miała wybrać tylko jeden to chyba też Creamy Beige by ze mną został ;)

      Usuń
  4. Creme de Rose bardzo mojowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żebyś wiedziała :D Mojowe są wszystkie :D

      Usuń
  5. Interesujące kolorki :) Trzeba się nimi zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Idealne do codziennego, szybkiego makijażu :)

      Usuń
  6. Piękne są. Cieni jako tako nie używam i ciemniejsze kolory nie zachęcały mnie do testów, ale te nudziaki uśmiechają się do mnie już z Twoich zdjęć. Któryś na pewno wpadnie do koszyka przy najbliższych zakupach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są na tyle neutralne, że będą wyglądać dobrze choćby w towarzystwie samego tuszu ;)

      Usuń
  7. nie wytrzymała haha a tak zapraszałam do zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wytrzymałam...Już mi się prawie śniły, nie miałam wyjścia!:D

      Usuń
  8. Wszystkie piękne! Bardzo mnie cieszy, że w końcu mamy dostępne nowe odcienie. Uwielbiam Color Tattoo i chętnie je kupię, zwłaszcza Creamy Beige i Creme De Rose ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Color Tattoo też lubię, choć są bardzo nierówne pod względem jakości...głównie konsystencji. Jak On and on bronze ma świetną, lekko śliską formułę, tak już Permanent Taupe jest taki zbity i tępawy. Na szczęście te są w sam raz!:)

      Usuń
    2. Ja miałam z nim różnie..tzn. przy pierwszym opakowaniu jakoś się z nim dogadywałam, ale potem jak kupiłam On and on bronze i miałam porównanie, to PT poszedł do kosza, a ja dziwiłam się jak ja się nim malowałam :P

      Usuń
  9. Ojeżujeżu, muszę zobaczyć, czy u mnie są!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też bardzo lubię, mam złoty kolor, którego jeszcze nie miałam okazji użyć i 40 permanent taupe którego używam do brwi...

    OdpowiedzUsuń
  13. Creme de nude byłby idealny jako cień bazowy! Zakryłby wszystkie moje zasinienia powiek :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam jeszcze, nie wiem czy umiałabym z nimi pracować.

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne. A te dwa jaśniutkie wyjątkowo fajne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja na swoim fb pisałam o nich już na początku lipca ;p

    U mnie tamte się nie trzymały bez bazy, ale może te będą lepsze ;) W każdym razie chyba kupię wszystkie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Trafił do mnie Creamy Beige, ale chyba skuszę się na Creme de nude, bo Color Tatoo dobrze spisują się u mnie jako baza, ale ten mój trochę za ciemny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Creme de nude najbardziej by mi się przydał, ale wszystkie kolorki są fajne idę w poniedziałek sprawdzić czy są u mnie w drogeriach☺

    OdpowiedzUsuń
  19. Delikatne w porównaniu z tymi, które są już dostępne od dłuższego czasu :D i super!

    OdpowiedzUsuń
  20. O rajusiu!!! Są już????
    Koniecznie muszę je nabyć!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Przez Ciebie jutro ide zobaczyc do Rossmana, dobrze ze mam otwarty w niedziele :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tym razem Tattoo raczej mi nie przypadły do gustu :) nie moja bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo ładne, dość neutralne kolory. Na pewno zrobisz z nich użytek :).

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetne! Chyba i ja się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pierwsze o czym pomyślałam- idealna baza pod cienie Creme de Nude. Kiedy skończę moją bazę, z pewnością się po niego wybiorę. Te 23 zł to cena regularna czy promocyjna, nie wiesz może?

    OdpowiedzUsuń
  26. są też w drogerii ezebra.pl :))) za 15zł!

    OdpowiedzUsuń
  27. dokładnie, dzisiaj je zamówiłam na ezebra - creme de rose i creme de nude - nie mogę się doczekać aż paczka przyjedzie :):) świetny blog, obserwuję :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Wszystkie trzy wyglądają świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam 91 i 93. Są wspaniałe jako baza pod inne cienie :).

    OdpowiedzUsuń
  30. Creme de Rose, jejku, przepiękny!

    OdpowiedzUsuń
  31. creamy beige zalatuje mi troche Groundwork MACa, masz porownanie?

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo ładne odcienie o świetnej pigmentacji. Być może skuszę się na róż i jasny brąz:) W wanilii chyba nie wyglądałabym korzystnie, dla mnie jest zbyt żółta.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...