WoleProstoHeader

18.12.2014

Bronzer zagadka | South beach od Lily Lolo

Kiedyś miałam wyraźny podział - bronzer na lato, róż na zimę. Ostatnio jednak przestałam się ograniczać i oba te kosmetyki stosuję zamiennie, razem, jak tylko mi się w danej chwili ubzdura. Niedawno odkopałam z szuflady bronzer, którego już jakiś czas nie używałam i na nowo próbuję się z nim polubić. Mam już go dość długo, początkowo namiętnie po niego sięgałam, jednak drugie podejście nie było już takie kolorowe. O czym mowa?


Z Lily Lolo miałam przejścia różne. Polubiłam się z różami, za to za nic nie mogłam się przekonać do podkładów. Do bronzera South Beach przymierzałam się przez jakiś czas, a jak trafiła mi się okazja to odkupiłam go od koleżanki. Początkowo był zachwyt, później emocje nieco opadły, ale w zasadzie nie miałam się do czego przyczepić. Stopniowo wypierały go inne kosmetyki, które chciałam wypróbować, a do powrotu nakłoniło mnie to, że ostatnio kilka osób pytało mnie czy jestem chora, że jestem taka blada. Stwierdziłam, że delikatnie muśnięcie kolorem nie zaszkodzi, jeśli społeczeństwo ma być spokojne o mój stan zdrowia :). 

Po czasie okazało się, że na nowo kompletnie nie mogę tego kosmetyku rozgryźć. Już na samym początku rzuca się w oczy kolor - rdzawo-ceglasty, dość mocny. Na skórze już jest nieco lepiej, choć bronzera tego absolutnie nie można określić chłodnym czy nawet neutralnym. Na plus zalicza się to, że jest stosunkowo jasny, w związku z czym przy delikatnej aplikacji krzywdy nie robi. Ja się w zasadzie lubię z ciepłymi odcieniami, nie przeszkadzają mi w bronzerach nawet lekko pomarańczowe nuty, jednak ten kolor jest na tyle specyficzny, że przy braku odpowiedniej oprawy jednak wygląda źle. W moim przypadku kluczem do sukcesu okazał się trochę mocniejszy makijaż oczu, ale bez dodatku złota, miedzi czy ciepłych błyszczących brązów (a są to jedne z częściej używanych przeze mnie kolorów). Jakikolwiek dodatek któregoś ze wspomnianych odcieni powodował, że połączenie go z bronzerem dawało efekt "kleopatry", co przy moim odcieniu skóry wygląda po prostu źle. Podobnie sprawa wygląda z rozświetlaczem - przy chłodnym odcieniu bronzer jest ładnie rozświetlony, natomiast jakikolwiek złotawy powoduje, że ponownie trafiamy do Egiptu. Sam bronzer na policzkach wygląda naprawdę dobrze, ja najbardziej lubię używać go przy prostym makijażu z czarną kreską czy lekkim, neutralnym dymkiem i koralowymi ustami. Takie połączenie wygląda na mnie świeżo. Wszelkie miksy z złotem zostawiam na lato, kiedy moja skóra nabiera jakiekolwiek koloru :). 


Jeśli chodzi o właściwości samego kosmetyku - te są świetne. Bronzer jest niezwykle aksamitny, nie robi plam, ma bardzo naturalne wykończenie. Trwałości nie mogę nic zarzucić. Nie ściera się, trwa spokojnie na policzkach niemal do samego demakijażu. Dobrze współpracuje zarówno z pokładami mineralnymi, jak i klasycznymi, płynnymi. Jest bardzo wydajny, wątpię czy kiedykolwiek uda mi się go zużyć do końca. Minusem jest cena - bronzer kosztuje około 60 złotych. 

Poniżej możecie zobaczyć jak wygląda na dłoni:


Po prawej stronie nieroztarty, po lewej lekko roztarty. Kolor jest naprawdę nietypowy - ja ilekroć na niego patrzę nie mogę się zdecydować czy widzę zwyczajną pomarańczę, czy może jednak nie widzę pomarańczy w ogóle. Polecam wypróbować na sobie :).

Pozdrawiam,
Panna Joanna

9 komentarzy:

  1. ja słyszałam, że z Lily Lolo dobre są jedynie róże a cała reszta to lepsza jest z Anabelle Minerals :)
    mi osobiście szkoda tyle kasy na Lily Lolo, bo w pełni mnie zadowalają kosmetyki Anabelle Minerals :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ostatnio porównywałam próbki podkładów AM i LL i zdecydowanie lepiej wypadły AM, chociaż są tańsze. Zastanawiałam się, czy to jakieś moje urojenia? Ale widzę, że jednak oczy mnie nie myliły :)

      Usuń
  2. Zdecydowanie nie mój kolor. Generalnie ten odcień jest jakiś nietrafiony. Zbyt nienaturalny moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam próbkę jego, ale sie boje bo dla mnie to istna cegło-pomarańcza!

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie kolor ciekawy ale mnie się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niee, jakoś mi się nie podoba to taki pomarańcz dla solarek a nie bronzer :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Cena dosyć wysoka, ja póki co odnalazłam ulubione bronzery od Golden Rose :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wolę bardziej chłodne odcienie bo jestem strasznie blada :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten kolor Pomaranczy(?)jakos mnie nie zachwyca. u mnie raczej odpada, bo te odcienie zupelnie mi nie pasuja.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...