WoleProstoHeader

22.11.2014

Pachnący piątek z Yankee Candle #6 i #7 - November Rain i Fireside Treats

Wróciłam! Melduję, że udało mi się w końcu zamknąć etap życia pt. studia i mogę w końcu wpisać kolejne trzy literki przed nazwisko. Jak się pewnie domyślacie, tym samym zyskałam nareszcie trochę wolności i czasu. Mam zamiar wykorzystać go same przyjemne rzeczy, nadrobić trochę spotkań ze znajomymi, Osobistym i wrócić na dobre do blogowania. Dzisiaj zabieram się za zdjęcia, bo w zapasach w zasadzie nic mi już nie zostało, mam też w planach kilka makijaży świąteczno-zimowo-sylwestrowych. Póki co zostawiam Was z recenzją kolejnych wosków Yankee Candle, tym razem kompletnie różnych, ale jednocześnie będących wysoko w moich ulubionych aromatach.


Na pierwszy ogień November Rain, który tak naprawdę polubiłam dopiero z pierwszym...listopadowym deszczem. Wcześniej wydawał mi się dość przytłaczający, mocny, ale wystarczyła odpowiednia aura za oknem i szybko wskoczył do grona moich ulubieńców. 
"Nieważne coby mówili – prawdą jest, że jesień ma też swoje pozytywne strony! Ciepłe, ale nie upalne słońce, rześkie, przesiąknięte deszczem powietrze i panorama kreowana kolorami spadających liści. To właśnie takie kadry z jesiennego krajobrazu potrafią rozświetlić i ocieplić każdy, ciemny i ponury wieczór! Dlatego też Yankee Candle zebrał wszystkie, najpiękniejsze aromaty listopadowych dni i zamknął je w wosku November Rain. Zjawiskowa, zaskakująca kompozycja łączy w sobie świeżość ozonu, ciepło bursztynu i aromat jesiennych liści, a powstały w ten sposób zapach skutecznie wzbudza tylko pozytywne emocje."

Nie mam pojęcia jak pachnie ozon, nie wiem jak pachnie bursztyn. Wiem za to jak pachną jesienne liście i ich delikatny aromat zdecydowanie w tym wosku wyczuwam. Do tego zdecydowana świeża, ale mocno nuta czegoś jeszcze, czegoś co sprawia, że wosk naprawdę pachnie jesienią. Taki spacerem wśród złotych liści skropionych obficie deszczem i we mgle. Zapach, jak dla mnie, kojarzy się też z jakąś męską wonią. Jest bardzo intensywny, dlatego zapalam go dosłownie na chwilę. Lepiej sprawdziłby się pewnie w większym pomieszczeniu - w moim małym pokoju muszę pilnować jego dawkowania. Jest kompletnym przeciwieństwem ciepłych, słodkich aromatów, z którymi w przypadku YC również się bardzo lubię, ale absolutnie nie odejmuje mu to uroku. W kategorii właśnie takich rześkich zapachów, November Rain u mnie wygrywa. 

Kompletnie inny jest za to słodki, bardzo otulający, idealny na zimny wieczór, kiedy chowamy się pod kocem z książką czy lekkim filmem i kubkiem gorącej czekolady. Niesamowicie przyjemny, choć pewnie nie dla każdego znośny przez ten ogrom słodyczy.


"Ciągną się w nieskończoność i pachną kuszącym, roztopionym cukrem. Przypiekane w żywych płomieniach wieczornego ogniska pianki to smak dzieciństwa i wspomnienie upływających w doskonałej atmosferze spotkań z przyjaciółmi. Słynne, topione Marshmallows to także zjawiskowa kompozycja Yankee Candle, która – przybierając formę naturalnego wosku – pachnie karmelizowanym cukrem, słodkim lukrem i ledwo wyczuwalną nutką najprawdziwszej, ogrzanej w płomieniach wieczornego ogniska laski wanilii."


Bałam się tego zapachu, bo zapach pianek naprawdę jest słodki, a w końcu co za dużo to niezdrowo. Jednak po pierwszym odpaleniu wiedziałam, że będę do niego wracać. Zapach typowo jesienno - zimowy. Czuję w nim watę cukrową, lekką nutę wanilii. Gdyby był bardziej intensywny, mógłby być już zbyt duszący czy męczący, jednak jest na tyle wyważony, że przy całej tej słodkości wydaje się bardzo lekki. Zupełnie jak pianka :). Na pewno kupię go po wykończeniu, bo to jeden z moich ulubionych umilaczy zimnych wieczorów. 

Przypominam, że nadal możecie skorzystać z 10% rabatu na wszystkie nieprzecenione produkty Yankee Candle w sklepie goodies.pl. Kod rabatowy jest wielokrotnego użytku i jest ważny do końca grudnia tego roku. Kod to JOANNAPANNA. Od siebie zdecydowanie polecam tegoroczną zimową kolekcję - niesamowicie przypadła mi do gustu!:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

8 komentarzy:

  1. Super, że wróciłaś :)) I wielkie Gratulacje z okazji ukończenia studiów!!
    Ozon można "poczuć" po burzy :) Ciekawe zapachy, ale moim faworytem byłby z pewnością ten drugi :)) słodkości ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje!!! :) Mam nadzieję, że i ja doczekam tej chwili lub chociaż pierwszych trzech literek hehe :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratulacje:) mi się udało obronić w lipcu:D

    OdpowiedzUsuń
  4. gratulacje :)
    interesujące zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. moim zdaniem pojedyncze recenzję tych wosków są lepsze, bo jak to złączyłaś to się troszkę pogmatwało :) pozdrawiam :)
    ja uwielbiam czytać recenzję i czekam na jak najwięcej Twoich :)

    OdpowiedzUsuń
  6. November Rain to jeden z nielicznych męskich zapachów, które naprawdę lubię i to bardzo. Jest niezwykle rześki, mokry i ... autentyczny! Cudny! Szkoda, że wycofany. :(

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...