WoleProstoHeader

23.11.2014

Olejowy hit - Evree Magic rose

Ostatnio przetestowałam sporo nowych kosmetyków i w przypadku kilku z nich trafiłam w dziesiątkę w kwestii aktualnych potrzeb mojej skóry. Mimo, że uwielbiam okres jesienno - zimowy (z naciskiem na zimowy), to moja skóra nie przepada za nim w całej rozciągłości. Pora grzewcza sprawia, że z sucharka staję się mega sucharkiem i ciężko mi nadążyć z nawilżaniem cery. Coroczna zmiana obuwia z lekkich baletek powoduje, że moje pięty zmieniają się w pole bitwy, włosy plączące się w czeluściach szalika domagają się dodatkowych porcji odżywki, a pękające usta błagają o natłuszczenie. Tym razem sukcesywnie pozbywam się jednego problemu za drugim, mam nadzieję, że zanim spadnie śnieg w moim organizmie zapanuje względna równowaga. Dzisiaj będzie o kosmetyku, który cudownie radzi sobie z nawilżaniem mojej twarzy i szyi, jest kosmetykiem wielozadaniowym i w każdej roli sprawdza się świetnie. Do tego jest bardzo wydajny, ma sporą pojemność jak na produkt tego typu i kosztuje zaskakująco niewiele porównując cenę do jego jakości. Ktoś się domyśla? 


Początkowo trochę się obawiałam "co to będzie". Z olejkami jest w moim przypadku bardzo różnie, jedne robią cuda wianki, inne sprawiają, że mam na twarzy jesień średniowiecza. Ten dodatkowo bardzo intensywnie pachniał różami, a ja zapachu kwiatów, a w szczególności róż bardzo nie lubię. Problem jednak przypadkiem rozwiązał się sam - w momencie, gdy olejek do mnie dotarł miałam tak straszny katar, że straciłam całkowicie zmysł węchu i stopniowo go odzyskiwałam przez niemal miesiąc, więc w pewnym momencie czułam już całkowitą moc tej woni i kompletnie mi ona nie przeszkadzała. I całe szczęście bo olejek okazał się zbawieniem dla mojej skóry.

Jestem zaskoczona tym, że przeznaczony jest docelowo do skóry mieszanej. Wydaje mi się, że taka formuła jednak lepiej sprawdza się na cerach suchych. Używałam go na kilka sposobów. Nakładam wieczorem na umytą twarz solo, mieszałam rano z kremem, a nawet  zdarzało mi się zmywać nim makijaż. W każdej roli sprawdził się wyśmienicie. Nałożony wieczorem cudownie zmiękczał i "odprężał" skórę. Mieszany z kremem sprawiał, że nałożony makijaż nie wyglądał tak papierowo (posiadaczki suchych cer wiedzą pewnie o czym piszę). Nadawał skórze przyjemnego, zdrowego blasku, ale nie zostawiał jej tłustej, oblepionej kosmetykiem. Do demakijażu używałam go sporadycznie, ale tylko dlatego, że trochę jednak mi go szkoda. Niemniej jednak parę razy po niego sięgnęłam i w tym celu, ponieważ zmywa nawet najbardziej toporny liner czy tusz. Mam kilka takich kosmetyków, które trzymają się jak przyspawane i ten olejek zawsze bez żadnego tarcia czy wysiłku radził sobie z ich zmyciem. 




Olejek nakładam często wspomagając się masażem twarzy (jak zresztą zaleca producent) i przyznaję, że nie wiem czemu wcześniej sobie żałowałam takiej przyjemności. Szybko okazało się, że odpowiednia aplikacja kosmetyku stanowi solidną podstawę jego działania. Ja po kilku tygodniach stosowania tego olejku zauważyłam bardzo dużą poprawę w kondycji skóry - poprawiła się jej sprężystość, napięcie, znacząco spadła mi ilość suchych skórek. Skóra jest bardziej nawilżona i rzadziej odczuwam jakiś dyskomfort związany z jej stanem. Olejki często powodują u mnie powstawanie wągrów na nosie/brodzie, natomiast w przypadku olejku Evree nic takiego nie miało miejsca, choć też uczciwie zaznaczę, że ten problem znacząco pomogły mi rozwiązać plastry na nos z Purederm. Skład kosmetyku jest wg mnie bardzo przyzwoity. Pojemność również na plus - 30 ml to sporo, do tego olejek jest bardzo wydajny. Opakowanie jest ciężkie szklane, wyposażone w wygodną pipetę. Ciężko mi właściwie znaleźć jakikolwiek minus tego kosmetyku. Jedyne co może przeszkadzać to dość ciężki zapach, ale jest to całkowicie do przeżycia. Cena jak dla mnie rewelacyjna - niecałe 30 złotych. Jestem tym kosmetykiem szczerze zachwycona i z tego co widziałam na blogach i w okolicach - nie tylko u mnie olejek zrobił taką furorę :).

Znacie? A może miałyście okazję używać któregoś z pozostałych olejków z tej serii?

Pozdrawiam,
Panna Joanna

19 komentarzy:

  1. Potwierdzam. Mam, stosuje. Jest boski i ten zapachhh!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wersję Essential i bardzo lubię. Na Rose pewnie się niedługo skuszę i sprawdzę jak działa :)
    Też jestem sucharkiem, także rozumiem twój jesienny ból :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podzielam sympatię i wcale się nie dziwię, że tak o nim głośno :) Dobry produkt i dobry marketing :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze wiedzieć że jest ok. może się na niego skuszę najpierw tylko muszę zużyć inne sera/olejki a one mają to do siebie że są wydajne

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam z tej serii olejek do kazdego rodzaju cery i na poczatku mocno mnie wysuszal.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teraz mam olejek różany Ecocert, ale tego też spróbuję na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam go na wishliście. Mam nadzieję, że u mnie się sprawdzi równie dobrze jak u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też sobie niedawno kupiłam jakiś olejek różany i niedługo rozpoczynam testowanie :D Ale ten też wygląda fajnie, może go wypróbuję następnym razem?

    OdpowiedzUsuń
  9. ja sobie obiecałam, że go kupię jak tylko mi się zwolni miejsce : p

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę koniecznie sprawić sobie ten olejek - tyle pozytywnych recenzji nie może się mylić :) Na razie z Evree mam krem do rąk i balsam do ciała i faktycznie, działają! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fenomenalne mają produkty! Uwielbiam tą firmę!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiałam olejek z Alterry, ale niestety strasznie mnie zapycha, ten wydaje się super, ale mimo wszystko boję się go kupić... ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mam Essential Oils i też jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  14. też mam ten olejek, ale chwilowo używam czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie używałam ani nie spotkałam ale zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Testowałam olejek od jakiegoś czasu i również nie cierpię jego kwiatowego zapachu ;) Jednak muszę przyznać, że o wiele lepiej sprawdza się u mnie olejek z czarnuszki ze Starej Mydlarni - cera w 3 dni osiągnęła stan idealny ;) Niedługo planuję wrzucić o nim post na swojego bloga, więc zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...