WoleProstoHeader

10.10.2014

Pachnący piątek z Yankee Candle #1 - Strawberry Buttercream

O tym, że woski wciągają, a po zakupie jednego człowiek ciągle ma ochotę na więcej nie wiedziałam. Podejrzewałam, ale nie próbowałam na sobie. Do czasu, aż skuszona wizją jakiegoś ciepłego aromatu unoszącego się w pokoju podczas zimnych jesiennych dni, nie kupiłam pierwszych kilku sztuk na spróbowanie. Dużo mi nie trzeba było - Soft Blanket okazał się dokładnie tym zapachem, który wyobrażałam sobie jako tło dla kocyka i gorącej herbaty. Zachęcona pierwszym udanym spotkaniem z Yankee Candle zaczęłam tworzyć listę swoich muszmieciów. W międzyczasie otrzymałam kuszącą propozycję, aby co tydzień opisywać jeden wybrany zapach i tym sposobem niemal cała moja woskowa wish-lista trafiła w moje ręce. A razem z nią kominek, który okazał się dużo lepszy niż mój poprzedni, który mi się po kilkunastu użyciach skopcił. Zapraszam Was więc na pachnącą jesień :).


Od dzisiaj co tydzień będziecie mogły przeczytać jak sprawdziły się u mnie poszczególne zapachy. Wybrałam głównie ciepłe, "otulające" zapachy, kojarzące mi się z jesienią, zimą, leniwymi wieczorami (mam nadzieję, że w końcu takowych doczekam), kubkiem herbaty/gorącej czekolady. Nie znajdziecie tu kompozycji czysto kwiatowych, ponieważ za zapachem kwiatów nie przepadałam nigdy. Będzie pachnąco, słodko i wyraziście. Początkowy pomysł zakładał, że każdą recenzję wosku będę dodatkowo obrazować makijażem, ale coś czuję, że ten pomysł ewoluuje, przy czym nie wiem jeszcze w którą stronę - będę spontaniczna. 

Na pierwszy ogień wybrałam zapach, który z mojego woskowego woreczka wyciągnęłam na chybił trafił. Trafił się Strawberry Buttercream i to o mojej przygodzie z nim dzisiaj będziecie mogły przeczytać.


Wszystkie zapachy wybrałam kierując się ich opisami na stronie goodies.pl. Opis wosku Strawberry Buttercream wydał mi się na tyle smakowity, że bez większego wahania wpisałam go na listę:
"Mimo że ich przygotowanie zajmuje dosłownie chwilę – smakują lepiej niż najbardziej pracochłonne desery. Świeże truskawki przykryte grubą warstwą słodkiej, kremowej śmietany to prawdziwe delicje – chóralnie zapowiadające nadejście ciepłego lata i zwiastujące czas wielkich, wakacyjnych podbojów. Niestety, ten zbudowany z owoców i mlecznego dodatku deser ma jedną wadę – można się nim delektować zaledwie przez chwilę. Z myślą o łasuchach uwielbiających połączenie śmietany i truskawek powstała kompozycja Strawberry Buttercream – zaklęta w pachnącym wosku esencja i dostępna przez okrągły rok nuta letnich smakołyków."

Truskawki po prostu uwielbiam, co roku zawsze rozpaczam jak kończy się na nie sezon. Najczęściej zjadam je po prostu solo, ale wersją z bitą śmietaną również od czasu do czasu nie pogardzę. Nie wiedziałam do końca czego spodziewać się po tym zapachu, bo truskawki kojarzą mi się tak soczyście i rześko, z kolei śmietana to słodszy i zdecydowanie bardziej zapachowo kremowy aromat. Strawberry buttercream okazał się...chupa chupsem. Truskawkowo - śmietankowym, najprawdziwszym chupa chupsem. Za chupa chupsem o wspomnianym smaku przepadam niemal równie bardzo jak za truskawkami, jest to jeden z tych smaków, które mocno kojarzą mi się z dzieciństwem, więc zapach mnie urzekł. Mimo dużej dawki słodyczy, nie okazał się mdlący, ulepkowaty. Bardzo delikatnie rozchodził się po pomieszczeniu i dość długo się w nim utrzymywał. Mimo, że po pierwszych nutach zapachowych docierających do mojego nosa spodziewałam się zapachu chemicznego, okazało się, że wosk nie męczy sztucznym aromatem. Na zdecydowany plus oceniam tutaj intensywność zapachu - nie jest to ta najmocniejsza siła rażenia, dzięki czemu zapach, mimo swojej niewątpliwej słodyczy, nie jest męczący. Nie wiem czy umieściłabym go w moim top trzy, gdybym takowe musiała stworzyć. Są zapachy, które urzekły mnie bardziej, choć do truskawy też chętnie będę powracać. 

Dla Was, moich czytelników również mam małe co nieco. Możecie skorzystać z 10% rabatu na wszystkie nieprzecenione produkty Yankee Candle w sklepie goodies.pl. Kod rabatowy jest wielokrotnego użytku i jest ważny do końca grudnia tego roku. Kod to JOANNAPANNA.
Od siebie mogę dodać, że w sklepie pojawiła się właśnie nowa, zimowa kolekcja. Sama oczywiście nie mogłam się specjalnie pohamować i czekam aż listonosz dostarczy mi moje świąteczne zapachy :).

Pozdrawiam,
Panna Joanna

16 komentarzy:

  1. mam ten zapach i na sucho już mi się podoba, a w rozpalonym to ja się chyba zakocham! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na "ciepło" pachnie nieco inaczej, moim zdaniem lepiej niż na zimno :)

      Usuń
  2. Mam go. Pachnie ładnie, ale spodziewałam się innego zapachu. :) Nie jest moim ulubieńcem, choć nie mogę powiedzieć, że go nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo :) Jest przyjemny, lubię go choć mam w swojej kolekcji takie, które mój nos lubi bardziej :)

      Usuń
  3. Nigdy go nie miałam, ale na pewno kiedyś będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi na razie do odhaczenia z wish-listy została zeszłoroczna kolekcja świąteczna :D

      Usuń
  4. Nie miałam okazji go poznac. jakoś najmniej sięgam po "spożywcze" woski i świece - zwłaszcza te "słodyczowe", bo przyprawowe czy owocowe czasem od razu chcę. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w zasadzie nie lubię tylko kwiatowych, a tak czy jedzeniowe czy owocowe czy w ogóle nie do określenia - wszystkiego chcę spróbować :D

      Usuń
  5. Tego nie znam, ale już na sam widok ślinka mi leci :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też tworzę swoją chciejlistę zapachów :D Szukam jakiegoś ślicznego kominka, ale strasznie ciężko jest mi się zdecydować :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja muszę wzbogacić trochę moją woskową kolekcję na jesienne wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam ten zapach! a masz summer scoop? Tez jest genialny! ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...