WoleProstoHeader

16.10.2014

HIT kontra KIT #3 - pędzle

O podkładach było, o produktach do modelowania twarzy również. Dziś czas na "narzędzia" pracy - pędzle. Zestawienie będzie o tyle ciekawe, że znalazły się w nim produkty tej samej marki. Część stanęła na stanowisku hitów, a część okazała się kompletną klapą. Nie przedłużając....


HIT - syntetyczne pędzle GlamBrush T2 i O8
O pędzlach GlamBrush mogłabym napisać posta jak stąd na Hawaje, ale prawda jest taka, że szkoda mi na nie nerwów. Będę sprawiedliwa. Syntetyczne pędzle, a dokładniej te dwa, które mam - T2 i O8, zdecydowanie mnie kupiły. Oba są mięciutkie, świetnie sprawdzają się w tym, do czego mają służyć. T2 to mój ulubiony pędzel do podkładu. Nakładam nim zarówno podkłady płynne, jak również te w kompakcie czy minerały i za każdym razem sprawdza się po prostu świetnie. Nie zostawia smug, jest bardzo przyjemny w obsłudze. Bardzo lubię w nim to, że błyskawicznie schnie. Bez względu na to, czy piorę go szamponem i odcisnę w ręcznik czy tylko pryskam alkoholem - dosłownie w moment jest suchy i gotowy do dalszej pracy. Używam go non stop odkąd go mam i mimo bardzo intensywnej eksploatacji, nic się z nim nie dzieje. Bez problemu się go czyści, nie wychodzą z niego włoski, nie zrobił się szorstki. Ideał. Kulkę O8 lubię równie mocno. Nakładam nią korektor/cienie w kremie. W obu przypadkach sprawdza się świetnie z dwóch powodów. Jest bardzo precyzyjna, można nią wklepać kosmetyk w punkt, jednocześnie sama praktycznie rozciera granice tego co nakładamy. Do zakrywania punktowych zmian jest stworzona, dzięki niej nie widać, że mamy coś nałożone w konkretny punkt, bo granice kosmetyku są idealnie roztarte. Z cieniami jest podobnie, świetnie się nią blenduje nawet najciemniejszy cień. Czyści się ją równie łatwo jak pędzel T2, schnie równie błyskawicznie i podobnie się zachowuje po dłuższej eksploatacji. Hity!

KIT - pędzle z włosia kozy GlamBrush T4, T9, O3 i O4
I teraz będzie o tym, dlaczego szkoda nerwów. O ile syntetyki GB są naprawdę godne polecenia, tak z kozami się nie mogę polubić i niejednokrotnie, gdy już mi się wydawało, że sprawa opanowana, to okazywało się, że jest coraz gorzej. Przede wszystkim pędzle są szorstkie, z każdym myciem coraz bardziej. Z każdym myciem się coraz bardziej rozczapierzają. Przez jakiś czas czyściłam je jedynie alkoholem izopropylowym i było w miarę okej, ale jednak raz na jakiś czas czuję taką potrzebę, żeby pędzle wyszorować wodą, mydłem/szamponem, no na mokro po prostu. I tu się zaraz przy narzekaniach tego typu pojawiają głosy oburzenia, że pędzle trzeba odpowiednio myć, że odżywkować i jeszcze śpiewać im do snu. Nie wiem czy ta koza, z której zrobione są te moje konkretne pędzle była jakąś kozą nieszczęśliwą, czy jadła nie taką trawę jak trzeba, czy jakiś kozioł odrzucił jej zaloty i teraz koza mści się na świecie, ale mam sporo pędzli, również z naturalnego włosia, również z kozy i z żadnymi nie miałam takich cyrków jak z tymi. Pędzle do twarzy czasem jeszcze wyciągam i coś próbuję nimi zdziałać, używam do twardych rozświetlaczy itp., ale te do oczu już tylko leżą i przypominają mi, żebym więcej żadnych kozich Glambraszów nie kupowała, bo tylko się wnerwię. Drapią powieki, są szorstkie, straciły kształt (uczciwie rzecz ujmując, to te do twarzy też już niewiele mają wspólnego z pierwotnym, jajowatym kształtem). Wiem, że sporo osób jest z tych pędzli zadowolonych, ale szczerze mówiąc, ja chyba pozostanę wierna zasadzie, że to pędzel jest dla mnie, a nie ja dla pędzle, więc zamiast się męczyć, wolę sięgnąć po pędzle niejednokrotnie tańsze, łatwiejsze w eksploatacji i nie wymagającego specjalnej troski. Najwyżej pójdę do piekła albo w przyszłym wcieleniu zostanę kozą, z której potem ktoś zrobi kijowy pędzel, ale tym razem głośno i wyraźnie mówię KIT!

Ciekawa jestem jakie są Wasze odczucia odnośnie moich pędzlowych hitów i kitów, tak bardzo nietypowo zestawionych. Chętnie poczytam, co Wy o nich sądzicie :).

Pozdrawiam,
Panna Joanna

26 komentarzy:

  1. Turlam się ze śmiechu z Twojej przygody z kozą po traumie :D. Nie mogę, zaraz pęknę :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam różne pędzle tańsze droższe ale nigdy ich nie odżywkowałam i myję je zawsze na mokro- jeśli pędzel zmienia stan skupienia po takim myciu jest zwyczajnie w świecie kijowy

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam syntetycznego T13 i jestem nim absolutnie zachwycona! Moje kozy najwyraźniej były trochę szczęśliwsze niż moje, bo po kilku praniach szamponem stały się miękkie i bardzo przyjemne (chociaż wciąż przegrywają z Hakuro), jednak dalej śmierdzą zdechłym kundlem. Wprawdzie T5 mi się rozciapierzył, ale wsadziłam go w osłonkę do pędzli i powrócił mu jego pierwotny kształt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ło jezuuuu to twoja koza to jakaś krzyżówka z psem O.o

      Usuń
  4. Nie miałam nigdy od nich pędzli, ale może kiedyś się skuszę. Oczywiście na te z syntetycznym włosiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. AhhahHahahaha wlasnie popłakałam sie ze śmiechu czytając o Kozach! Nawet moj chłopak sie z tego śmieje hahahaha i powiedział ze mi kupi szczęśliwa kozę i zebym sobie sama zrobiła z niej pędzle xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Kozy wyglądają jak obraz nędzy i rozpaczy :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kupiłam jedna kozę o imieniu T8 na probe no i ...szczerze to mam nie jestem zadowolona do końca. Wlosie się trochę czapirzy ale znośnie, pędzel nie utracił kształtu choć te włoski bardzo rozchodzą się na rożne strony. Ale jedna rzecz po prostu mnie dobiła Moja koza śmierdzi nie do zniesienia Myślałam ,ze to minie ale żadne mycia dezynfekcje, itd nie pomogły. Posiadam inne pędzle z takiego włosia i różnica jest kolosalna,Po prostu czuje jakbym miała cały czas kozę pod nosem Stanowczo mowie nie nie nie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja to w ogóle kozich pędzelków nie lubię. Z tymi od Hakuro z kozim włosem też zupełnie się nie dogaduję. Są dokładnie takie jak opisujesz te z Glambrasza - szorstkie, wredne i rozczapierzające:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam podobne odczucia. Duo fiber do oczu i niby odpowiednik 217 z maca (phi jo cie prosza!) Do rozcierania porażka. Jajo jeszcze się w miarę trzyma. Natoniast kulka do korektora - cacy !

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam już kolejną podobną opinię i coraz bardziej dochodzę do wniosku, że niewiele różnią się od Hakuro, których nie polubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekałam na ten wpis, bo teraz wiem, że dobrze zrobiłam nie kupując ich, gdy wszystkie dziewczyny szalały z zakupami. Byłabym po prostu wkurzona :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Łooo matko, a już myślałam,że to ze mną jest coś nie tak. Mam jednego Glam syntetyka T2 i jest to jeden z lepszych pędzli jakie miałam okazję używać i mam jeszcze trzy Glam kozy O1, T1 i T5. O ile z doocznym idzie się jeszcze jako tako dogadać to te do twarzy cały czas się rozcapierzają,są szorstkie i na początku strasznie śmierdziały, ale zapach odżywki to zmienił. Niestety nie jestem z nich zadowolona. Próbuję im wymyślać różne zastosowanie ,bo w sumie szkoda wydanych pieniędzy. Najbardziej wkurza mnie fakt, że nie było uprzedzenia przed zakupem,że z pędzlami trzeba sie tak bawić w pielęgnację. Używałam już różnych pędzli i nigdy przenigdy nie musiałam sie tak bawić w mycie, odżywki itp.

    OdpowiedzUsuń
  13. opowiesc o nieszczesliwej kozie - paszcza mi sie smieje :)

    OdpowiedzUsuń
  14. W końcu jakaś szczera recenzja na temat tych pędzli, bo wszystkie oszalały na ich punkcie. Ja zamówiłam jeden syntetyk i bardzo się cieszę, że wstrzymałam się z resztą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja również preferuję syntetyczne pędzle, jakoś lepiej współpracują z moją twarzą - aczkolwiek GB nie mam żadnego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Historia o nieszczęśliwej kozie wymiata :D mam identyczne spostrzeżenia jak Ty. Na szczęście pokusiłam się tylko o 3 pędzelki na próbę (ufff!!). O ile syntetyk uwielbiam, kozy są STRASZNE. Odradzam każdemu. Do tej pory zastanawiałam się, czy ze mną jest coś nie tak, że wokoło same zachwyty na blogach/vlogach a ja tak marudzę. Jeśli ktoś chce dobrą kozę, niech kupi Zoevę, na GB szkoda nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie miałam jeszcze styczności z pędzlami tej marki, choć nie powiem, bardzo mnie kusiły. Ale obecnie mam chyba dość pędzli, więc nieprędko zdecyduję się na jakieś zakupy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam 4 sztuki pędzli Glambrush. 2 syntetyczne, które uwielbiam tak samo jak Ty ( szczególnie do podkładu <3) i 2 z włosia kozy. Wychodzi na to, że ja trafiłam chyba na jakieś szczęśliwe kozy, bo nie mam z nimi większego problemu i nie muszę im robić wielkiego spa, żeby dobrze wyglądały :P Nadal są mięciutkie i w kształcie jakim trzeba. Jednak, wydaje mi się, że największą robotę odwalają osłonki, które kupiłam u Hani. Bez nich pędzle podczas suszenia faktycznie się trochę puszą.

    OdpowiedzUsuń
  19. Wolę syntetyki niż pędzle od nieszczęśliwej kozy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Sama ostatnio pisałam o glambrushach. Mam bardzo podobne odczucia, jak syntetyki dają radę, tak koza leży i kwiczy. Woła o spa i rozpieszczanie. :( A szkoda, bo zapowiadało się całkiem nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam T8 i go uwielbiam :) Fakt że musi być dobrze traktowany. Ja myję go szamponem, następnie nakładam na moment odżywkę i suszę w osłonkach. Tak umyty już chyba z 6 razy wygląda dalej jak nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Poprawiłaś mi humor swoją opowieścią o nieszczęśliwej kozie! Dziękuję :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Recenzja napisana tak, że poprawiłaś mi humor do końca dnia :D Parskałam śmiechem właściwie co chwilę! Ja nie posiadam jeszcze żadnego pędzla GlamBrush i nadal nie wiem czy się na jakiś skuszę. Z całego asortymentu zainteresowała mnie najbardziej gąbeczka do makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Już myślałam, że tylko ja trafiłam na koziego nieszczęśnika z depresją, bo wszędzie tylko ochy i achy a mój mnie kłuje oko jakbym dziabała się patykiem. Myłam mydłem, szamponem, żelami, kostkami, nakładam całą masę odżywek i jest średniawo. Mam O4. Rozciera idealnie, tworzy chmurkę koloru, ale co z tego jak kłuje niemiłosiernie. Uparta jak koza w kapuście walczę z nim ale chyba niedługo.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...