WoleProstoHeader

13.10.2014

HIT kontra KIT #1 - podkład

Ostatnio na fb zapowiedziałam pojawienie się nowej serii wpisów - HIT kontra KIT. Idea jest prosta - nagromadziło mi się sporo kosmetyków w ostatnim czasie, część doczekała się już prezentacji czy nawet recenzji na blogu, ale część leży i czeka na swój moment. Jako, że w tym drugim przypadku są to z reguły kosmetyki, które sprawdziły się u mnie średnio, postanowiłam zrobić małe zestawienie - moich kosmetycznych perełek i kompletnych niewypałów. Coś jak rozbudowana wersja ulubieńców z dłuższego czasu, połączona z porównaniem do bubli zalegających w szufladzie. Póki co mam obfoconą kolorówkę, najpewniej potem wezmę się za kosmetyki pielęgnacyjne. Dzisiaj startujemy z częścią pierwszą - na ring wkraczają podkłady do twarzy.


HIT - Pharmaceris Delikatny fluid intensywnie kryjący o długotrwałym efekcie
Podkład Pharmaceris znam już kilka lat. Mimo, że jestem na bieżąco z kosmetycznymi nowościami i często kupuję nowe podkłady do wypróbowania, zawsze z podkulonym ogonem wracam do podkładu Pharmacerisa. Obok tego fluidu jedynie Colorstay z Revlona gości u mnie równie często, jednak na co dzień zdecydowanie sięgam po pozycję z Kosmetycznego Laboratorium Dr Eris. Jakiś czas temu pojawiły się nowe wersje tego kosmetyku - matująca i nawilżająca. Jako posiadaczka skóry suchej wrzuciłam do koszyka wersję nawilżającą, ale szybko okazało się, że to "nie to". Podkład utleniał się, był widoczny na skórze, był zdecydowanie bardziej tępy w obsłudze. Wersji matującej nie miałam okazji używać, ale nie kusi mnie - pozostanę wierna wariantowi kryjącemu. Mój odcień do Ivory 01, najjaśniejszy z dostępnych. Jest to bardzo jasny, delikatnie żółtawy beż. Z moją skórą stapia się idealnie, zimą to jeden z niewielu podkładów, które nadążają za moją bladością. Uwielbiam też jego konsystencję. Jest niesamowicie kremowy, dość gęsty. Jest to fluid o dość dużym stopniu krycia, dzięki czemu rzadko zachodzi konieczność sięgnięcia dodatkowo po korektor. Wiem, że dużo osób narzeka, że podkład dość mocno świeci się na skórze. U mnie nigdy czegoś takiego nie zaobserwowałam. Owszem, jego wykończenie zdecydowanie nie jest matowe, ja określiłabym je jako satynowe. Przypudrowany nie błyszczy się, jego trwałość jest również bardzo imponująca. Jest to kosmetyk niezwykle wydajny - mała ilość wystarcza na dokładne pokrycie twarzy. Dla mnie dużym plusem jest też lekkie opakowanie z higieniczną pompką oraz filtr SPF 20. Niby niedużo, ale zawsze lepsze to niż nic. Poza tym, teraz do sprzedaży weszła wersja z SPF 50+. Jestem go ogromnie ciekawa, ale pamiętając o doświadczeniach z serią nawilżającą, najpierw postaram się o jakąś próbkę. Cena jest niewysoka, zwłaszcza w porównaniu do jakości, wydajności podkładu i w odniesieniu do cen podkładów drogeryjnych - za opakowanie o pojemności zapłacimy około 40 złotych. Ja się z tymi podkładami spotkałam jedynie w aptekach, wiem, że można je też zamówić w sklepie internetowym eris. Zdecydowany hit!

KIT - mineralny podkład Annabelle Minerals w wersji kryjącej
Po podkład Annabelle Minerals sięgnęłam kilka miesięcy temu. Kupiłam sobie zestaw startowy - podkład w wersji kryjącej, korektor oraz róż. O ile z korektora i różu jestem zadowolona, tak podkład zdecydowanie nie należy do moich faworytów. Początkowo nawet się lubiliśmy, myślałam, że będę z niego zadowolona. Cieszyło mnie to także ze względu na jego cenę - duże opakowanie (10 g) kosztowało 50 zł, co w porównaniu z cenami innych podkładów mineralnych, nie jest ceną wygórowaną. Po jakimś czasie stosowania z podkładem zaczęło mi coś nie grać. Przede wszystkim wyglądał dobrze tylko chwilę bezpośrednio po aplikacji. Po dwóch - trzech godzinach zaczynał się okrutnie warzyć, zbierał się w porach, był bardzo mocno widoczny na twarzy. Jego trwałość określiłabym po prostu jako fatalną. Schodził ze skóry, ścierał się. Miałam wrażenie, że skóra pod nim wyjątkowo szybko zaczynała się błyszczeć (a to w moim przypadku jest naprawdę reakcja skrajna). Próbowałam go jakoś "ratować". Nakładałam na mokro, na inne kremy, innym pędzlem. Przypudrowywałam, nie przypudrowywałam, nakładam podkład na puder i dalej nic. Po jakimś czasie się zirytowałam i stwierdziłam, że mi się nie chce. Podkład poza tym, że zwyczajnie uciekał z mojej twarzy, nie chciał też współpracować z innymi kosmetykami nakładanymi na niego. Uznałam, że efekt nie jest wart zachodu. Na plus oceniłabym dobry kolor (ja zdecydowałam się na Golden fairest) - bardzo jasny, dość żółty. Krycie również było niezłe, ale przy tym podkład po prostu było widać. Bez żalu wrzuciłam go w końcu na dno szuflady, z solidnym postanowieniem, że nigdy więcej. Kit!

Macie jakieś doświadczenia z tymi dwoma podkładami? A może mój kit jest Waszym ulubieńcem bądź vice versa? Podzielcie się!:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

33 komentarze:

  1. Pharmaceris uwielbiam. Za to spotkałam się z opiniami że najlepszą wersją podkładów AM jest ta matująca i tę planuję kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym, że wersja matująca AM jest lepsza też już nie raz i nie dwa czytałam, ale jakoś mimo to boję się zaryzykować ;)

      Usuń
    2. Ja mam wersję matującą i nadal uważam,że to KIT! Wszyscy tak go zachwalają a u mnie zachowuje się dokładnie tak samo jak u Ciebie wersja kryjąca. Już myślałam,że to ze mną jest coś nie tak (skoro dookoła słyszę same pozytywy) ale widzę,że jednak nie!:) Brawo za serię postów!:)

      Usuń
    3. Ooo no proszę...ja się sporo naczytałam o wyższości wersji matującej nad kryjącą, ale za tę kryjącą tak sobie pluję w brodę, że chyba się nie przekonam do wypróbowania kolejnego podkładu AM ;)

      Usuń
    4. No dobra, to już zaczynam wątpić :D Mam pokład Lily Lolo który podobno kryje słabiej niż AM a u mnie nie dość że kryje co najmniej przyzwoicie to jeszcze trzyma się skóry pięknie. Kupić AM czy nie kupić... oto jest pytanie ;)))

      Usuń
    5. Aaaa jeszcze zapytam jak z kolorem, osoba na poziomie 1 Pharmeceris (albo China Doll LL) czyli bledziuch (ale żółty) w Golden Fairest może celować :>

      Usuń
    6. AM kryje mocno, ale jest widoczny i u mnie ze skóry normalnie ucieka, robią się placki wielkości coś około 1-2 cm2, na twarzy tyle to dużo jak Ci się podkład zroluje na takiej powierzchni :) I jak pasuje Ci 01 z Pharmacerisa to Golden Fairest powinien być okej.

      Usuń
  2. Znam ten podkład pharmaceris i bardzo dobrze go wspominam, lubiłam go, zwłaszcza za wspaniały, jasny, naturalny kolor. Niewykluczone, że jeszcze do niego wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cammie, kolor rzeczywiście jest obłędny, malowałam kilka bladolicych i chyba żaden inny podkład tak dobrze nie wyglądał na jasnej skórze. Ja wracam regularnie, kończę jedno opakowanie i od razu praktycznie kupuję kolejne, mimo, że w międzyczasie testuję też inne fluidy.

      Usuń
  3. Podkładu Pharmaceris miałam 2 opakowania:) mam póbli z AM i póki co nie przekonały mnie do siebie te podkłady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie od próbek powinnam zacząć...Ale za to korektor jest super, róż tak samo ;)

      Usuń
  4. A właśnie mam zamiar wypróbować podkłady z AM... To mnie nastraszyłaś teraz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Się nie bój, co skóra to opinia, aczkolwiek o tych kryjących za wiele dobrego nie czytałam :P

      Usuń
  5. Oo, jak dla bladolicych to dla mnie ten erisek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Erisek zdecydowanie dla bladolicych, nie znam bladolicej, której by ten podkład nie pasował ;)

      Usuń
  6. Słyszałam dużo dobrego o podkładzie Pharmaceris i nie wykluczam, że kiedyś będzie mój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój numer jeden na okres jesienno zimowy także mogę tylko polecić :)

      Usuń
  7. Podkład z Pharmaceris muszę sobie kupić :) Czekam na jakąś promocje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za niego z reguły zawsze płacę koło 40 złotych, rzadko widzę go taniej tak prawdę mówiąc ;)

      Usuń
  8. koleżanka dała mi próbkę tego podkładu pharmacerisa i bardzo fajnie utrzymywał i wyglądał na twarzy, muszę na niego zapolować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podkładu Pharmaceris nie znam chociaż czytałam już o nim wiele pozytywnych opinii :) Z kryjącym minerałkiem Annabelle Minerals mam takie same doświadczenia jak Ty. Podkład ważył się, wchodził w pory, załamania i robił wszystko, żebym wyglądała koszmarnie. Miałam to szczęście, że najpierw zdecydowałam się na próbkę, bo inaczej bym się wściekła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Straszny jest, ja wyglądałam po tych trzech godzinach noszenia go na buzi co najmniej jakbym miała skórę poparzoną, nie wiem jak to opisać...No i się wściekam, ja nie byłam taka mądra heh..

      Usuń
  10. pharmaceris muszę w końcu wypróbować. A może pod ten mineralny inny krem daj i będzie lepiej? Sama nie wiem, bo nigdy nie miałam go, ale dziewczyny tak doradzają : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pod niego nakładałam już wszystkie kremy, które mam i dalej nic ;) Także po prostu chyba nie jest dla mnie :)

      Usuń
  11. Mialam probkó wersji kryjącej i nie byłam zadowolona, wersja rozświetlająca była świetna, ale ostatecznie zdecydowałam sie ma matującą, bałam sie efektu bombki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że podkład Annabelle Minerals nie zdał u Ciebie egzaminu. Na szczęście masz już swojego ulubieńca w tej kategorii:)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie za to jest na odwrót ;) Miałam kiedyś Pharmacerisa, ale jego zachowanie na mojej twarzy to była ruletka - raz wyglądał ok, ale niestety częściej miałam z nim gorsze dni. Ważył mi się i strasznie tłuścił, dlatego odpuściłam sobie z nim boje. Za to AM bardzo lubię, choć fakt - trwałością niestety nie grzeszy. Radzę sobie z tym robiąc 1-2 poprawki w ciągu dnia i już, lubię go za krycie i to, że w końcu przestały mi wyskakiwać zaskórniki zamknięte, które tradycyjne podkłady wręcz potęgowały. Choć w międzyczasie poszukuje innego mineralnego faworyta :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam podkład mineralny innej marki i niestety średnio się u mnie sprawdził. Jedynie nakładany na krem 'BB'/'CC' dawał jakikolwiek zadowalający efekt. Pharmacerisa nigdy nie miałam, obecnie powróciłam do mojego ulubieńca, czyli Revlin ColorStay.

    OdpowiedzUsuń
  15. Byłam pewna, że Annabelle Minerals okaże się hitem, a tu proszę... Sama chciałam spróbować tego podkładu, ale teraz muszę się nad nim zastanowić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam podkład Pharmaceris, jest zdecydowanie bardziej lekki niż Revlon Colorstay, który u mnie miał zdecydowaną tendencję do zapychania:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam te podkad y AM i pryey pierwsye 1.5 miesica go b.lubiam, napisałam pochlebną recenzję, aż tu nagle go rzuciłam w kąt, bo inne podkłady czekały na swoję szanse. Kiedy znów do niego powróciłam ok miesiąc temu... mam tak samo jak ty! podkład się waży, niemiłosiernie mnie wysusza (zostawia wielkie suche place np. na policzkach), dodatkowo na mojej buzi wytrzymuje parę godzin, max 5-6 po czym spływa (mam skórę tłustą). Także no... raczej już ponownie się nie pokochamy

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...