WoleProstoHeader

29.10.2014

Coś nowego

Dawno nie robiłam żadnych kosmetycznych zakupów. Po części dlatego, że nie miałam potrzeby, a po części dlatego, że postanowiłam najpierw ogarnąć to, co mam już w kosmetycznych zasobach. Jakiś czas temu udało mi się w końcu zrobić porządek, w wyniku którego znaczna część kosmetyków powędrowała do kosza (przy bliższych oględzinach okazało się, że części kosmetyków pokończyły się daty ważności itp.), a część, której nie używam/używam tak rzadko, że w zasadzie wcale/"nie pamiętam czemu to kupiłam" została przełożona do pudełka w świat. Dzięki temu zyskałam nagle dużo miejsca, a kosmetyki, które zostawiłam, rzeczywiście są tymi, po które regularnie sięgam i które lubię. Jednak po dłuższej analizie okazało się, że jednak parę rzeczy by się przydało. Brakowało mi gąbki do makijażu (mój ostatni beauty blender się w zasadzie rozpadł), nagle okazało się, że mam praktycznie same róże w chłodnej tonacji. Odczuwałam też potrzebę posiadania uniwersalnej paletki do dziennego makijażu, ponieważ znaczną część moich neutralnych cieni w dużej mierze zużyłam. Po dokładniejszym przejrzeniu pozostawionych zasobów okazało się też, że kończą się puder i korektor. 
Mając więc pełne usprawiedliwienie dla konieczności popełnienia zakupów, odpaliłam stronę kilku sklepów internetowych i po szybkim przeglądzie wybrałam cocolitę, ponieważ akurat tam znalazłam wszystko to, czego szukałam, a zależało mi żeby sprawę załatwić na raz, jedną wysyłką itd. Zamówienie jak zwykle przyszło ekspresem, więc dzisiaj mogę Wam pokazać, co wpadło mi do koszyka oraz podzielić się z Wami pierwszym wrażeniem. 


Mimo, że przekonałam się całkowicie do aplikacji podkładów pędzlami, to jednak gąbkę lubię mieć pod ręką. Są takie podkłady, że lepiej wyglądają zaaplikowane właśnie gąbką, dlatego kiedy mój beauty blender padł, miałam małą zagwozdkę na jakie jajo się teraz zdecydować. Po krótkim namyśle odrzuciłam początkowy szalony pomysł zakupu glam jaja, ciągle mając w pamięci nieszczęśliwe kozy. Zastopowało mnie również to, jakie są zalecenia co do mycia jaja Glamsponge. Kompletnie nie trafia do mnie idea mycia samą wodą, bo to dla mnie po prostu nie jest mycie. Koniec końców, wahałam się miedzy kolejnym beauty blenderem, a gąbką Real Techniques. Pozytywna recenzja cammie o tej drugiej pozycji zachęciła mnie na tyle, że zdecydowałam się właśnie na pomarańczowe jajo. Póki co użyłam go raptem dwa razy, ale jestem bardzo przyjemnie zaskoczona. Gąbka jest mięciutka, choć nieco mniej "sprężysta" niż bb, na ogromny plus zaliczę także tę ściętą część, ponieważ to właśnie nią najszybciej aplikuje mi się podkład. Doprała się bez problemu, mimo, że nakładałam nią kamuflaż i Colorstaya. Jak tak dalej pójdzie, to mam nadzieję, że gąbka okaże się świetną alternatywą dla sporo droższego beauty blendera. 


O paletkach Makeup Revolution czytam ostatnio dosłownie wszędzie i to same dobre rzeczy. Nie wiedziałam, na którą się zdecydować, ale w końcu wrzuciłam do koszyka chyba najpopularniejszą z palet MUR - Iconic 3. Bazując na swatchach znalezionych w internecie i wszechobecnym porównywaniem jej do palety UD Naked 3, stwierdziłam, że to właśnie może być to czego szukam. Co prawda, gdy pierwszy raz zobaczyłam paletę Naked 3, to nie zabiło mi jakoś mocniej serce, niemniej jednak po dłuższym czasie, kolorystyka tej palety zaczęła mi się bardzo podobać. Paleta Iconic 3 ma bardzo duże szanse wskoczenia u mnie na paletkowe podium. Jest świetnie napigmentowana, cienie są miękkie, aksamitne, łatwo je nabrać pędzelkiem. Podczas rozcierania kolory nie blakną, nie zlewają się ze sobą. Jestem ciekawa ile dam radę z niej wyciągnąć, bo póki co zapowiada się po prostu rewelacyjnie, a to sam początek naszej przygody. Zaskoczyła mnie też wielkość palety. Nie wiem czemu, ale byłam przekonana, że sama paletka będzie dużo mniejsza. 


W temacie firmy MUR i cieni do powiek pozostając - nie pamiętam gdzie pierwszy raz zobaczyłam folie z tej firmy, ale mocno zapadły mi w pamięć. Takiego błysku nie widziałam nigdy, a po wypróbowaniu na żywo okazało się, że efekt na zdjęciach i tak nie oddawał mocy tego połysku. Wybrałam najbardziej popularny odcień - Rose Gold. Jest przepiękny, taki złoty, taki mokry, taki błyszczący. Widzę już miliony makijaży świątecznych, sylwestrowych z tym cieniem w roli głównej. Jeśli lubicie błyskotki, to koniecznie zainteresujcie się tym cieniem.


Zdecydowałam się jeszcze na jeden kosmetyk firmy MUR, a mianowicie na paletę róży. Zdziwiło mnie ostatnio, że w kosmetyczne mam praktycznie same chłodne róże i stwierdziłam, że przyda mi się trochę "cieplejsza" paleta. Wersja, którą wybrałam to Hot Spice. Na zdjęciu róże wyglądają dość podobnie do siebie, jednak wstawię Wam w najbliższym czasie swatche, to będziecie mogły zobaczyć, że tak naprawdę są między nimi spore różnice. Dwa z odcieni z tej palety spokojnie mogę stosować w roli bronzera. Dwa odcienie z prawej strony to w zasadzie bardziej rozświetlacze aniżeli róże, więc tym sposobem z taką paletą nie muszę już szukać w kosmetyczce dodatkowo żadnego innego kosmetyku do podkreślania policzków. Ponownie pozytywnie zaskoczyła mnie konsystencja, pigmentacja (bardzo, bardzo porządna), aksamitność tych róży. Pierwsze wrażenia bardzo na plus, czuję, że się polubimy. 

Wykończyłam ostatnio mój ulubiony puder do wykańczania makijażu - Prime&Fine z Catrice. Początkowo chciałam ponownie po niego sięgnąć, jednak w oczy rzuciła mi się nowość, również marki Catrice. Colour Correcting to wielokolorowa mozaika. Mamy tu beż, zieleń, róż, fiolet. Wg opisu producenta ma on dawać świetliste i świeże wykończenie. I rzeczywiście - choć matuje błyszczący podkład, to sam nie daje papierowego, płaskiego i matowego wykończenia. Jest właśnie taki lekko rozświetlający, choć nie ma w nim grama błyszczących drobinek. Kolor jest bardzo jasny, w moim przypadku zauważyłam nawet delikatne rozjaśnienie cery, choć nie jest to puder kryjący. To wszystko sprawia, że naprawdę z każdą kolejną aplikacją nie mogę się doczekać następnej. Potestuję go sobie jeszcze na spokojnie, ale jeśli dalej będzie się tak zachowywać, to śmiem twierdzić, że zdeklasuje ulubionego do tego pory Prime&Fine. 

Z nowości to by było na razie u mnie na tyle. Czuję się zaspokojona kosmetycznie na dłuższą chwilę i zaczynam powoli planować makijażowe posty, żeby móc Wam pokazać te kosmetyki w akcji. Coś konkretnego chciałybyście zobaczyć w pierwszej kolejności?:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

54 komentarze:

  1. Też ostatnio pojawiła się u mnie Iconic 3, nakłoniłam przyjaciela na taki prezent urodzinowy, ale jestem w sumie rozczarowana... Kolory ładne, ale u mnie właśnie zlewają się na powiece (to szczególnie widać na zdjęciach), trwałość na bazie przeciętna, dopiero na Duralinie dają radę, a najbardziej zdziwiło mnie zachowanie złota na powiece - liczyłam na złoto, a po nałożeniu zobaczyłam różopomarańcz mieniący się złotem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja postaram się zrobić jakieś dwa czy trzy makijaże i zrobić zdjęcia, zobaczymy co mi wyjdzie, ale u mnie te cienie się póki co zachowują bardzo dobrze;)

      Usuń
  2. Iconic 3 i ja mam a paletkę róży MR w tej wersji muszę koniecznie zakupić :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletkę Iconic 3 mają chyba wszyscy, mniemam, że ja jestem ostatnia :D A róże są naprawdę świetne, jurto będę robić swatche i zdjęcia :)

      Usuń
  3. Róże mnie zainteresowały. Wszytkie w moich kolorach:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gąbeczka z RT również u mnie zagościła! Jestem nią oczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczę, że ja też będę, bo jednak bb jest trochę za drogi ;)

      Usuń
    2. Więc nie pozostaje mi nic innego jak trzymanie kciuków za pomyślne testowanie. ;)
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Ich pudry są naprawdę świetne, to już druga propozycja, która niesamowicie mi pasuje ;) On jest dość podobny do tego pryszczatego pudru z limitki barokowej, przy czym ten nie ma w sobie w ogóle drobinek :)

      Usuń
  6. Fajne nowości, podoba mi się ten foliowy cień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On się tak pięknie mieni, że jak maznęłam nim po dłoni to od razu widziałam choinkę, sztuczne ognie i bal karnawałowy :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Mnie się te na tyle spodobały, że zaczynam nabierać ochoty na drugą wersję kolorystyczną :)

      Usuń
  8. Zaintrygowałaś mnie pudrem Catirce. Prime&fine jest moim ulubieńcem (mowa o wersji prasowanej) ze względu na 'miękkie' wykończenie jakie daje a ten zapowiada się co najmniej ciekawie. Aż szkoda, że mam tyle pudrów :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Prime&fine w wersji prasowanej bardzo lubię, to jeden z moich ulubionych pudrów :) Jednak ten mozaikowy póki co wygląda na mnie lepiej, jest właśnie też taki miękki i jednocześnie bardziej niż P&F rozświetla skórę :)

      Usuń
  9. Bardzo lubię tą paletę Iconic 3. Używam jej bardzo często.
    Jestem bardzo ciekawa tych róży do policzków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róże są już pokazane w osobnym poście :)

      Usuń
  10. Jakie dobroci ;) W sumie mi też by się przydało trochę odświeżyć kosmetyczkę... :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Folie z MR muszę mieć! Kiedy ją zobaczyłam pomyślałam, że została stworzona dla mnie. :)
    A Ty skusiłaś mnie na puder z Catrice. Moje się już kończą i wiem już, który będzie następny. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te folie mnie po użyciu tej złotej kuszą wszystkie :P

      Usuń
  12. Chodzą mi trochę po głowie róże MUR, podobno paleta jest całkiem niezła jakościowo, a ostatnio zauważyłam, że mam same róże mineralne, zero prasowańców :P Rano jednak wygodniej jest sięgać po coś zwartego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na taką cenę to paleta jest rewelacyjna :) Niczym moim zdaniem te róże nie ustępują choćby różom Inglota, które też nawiasem mówiąc bardzo lubię :)

      Usuń
  13. Rozbudziłaś moje chciejstwo na nowo! Po przeczytaniu Twojego opisu po prostu muszę mieć ten metaliczny cień z MR!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta folia jest niesamowita, nawet się nie zastanawiaj tylko bierz :D

      Usuń
  14. z jakiej strony zamawiałaś kosmetyki marki MUR? dzięki Twojej recenzji zapragnęłam mieć szczególnie te 2 paletki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest w poście podany link do sklepu - cocolita.pl :)

      Usuń
  15. Paleta róży mi się bardzo podoba! Ależ można szaleć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, aż nie wiem w co włożyć pędzel :D

      Usuń
  16. Świetne zakupy :-) Muszę spróbować tej gąbeczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawi mnie ten prasowaniec z Catrice. A folia MUR to odkrycie roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta folia jest piękna, dzisiaj będę wstawiać makijaż z jej użyciem :)

      Usuń
  18. Jestem bardzo zadowolona z gąbeczki RT, jest prawie taka sama w jakości i strukturze jak oryginalna BB. MEGA! No i tańsza zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że cena zdecydowanie przemawia na korzyść RT :)

      Usuń
  19. Same wspaniałości! Kurcze, tyle się mówi o tym MakeUp Revo a ja do tej pory na nic się nie skusiłam... Czekam na szczegółowe recenzje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie też czytałam i oglądałam i w końcu stwierdziłam, że dość tego oglądania, trzeba sprawdzić na żywo :D

      Usuń
  20. Gąbeczka rt to moj największy ulubieniec <3 a mur tez musze sie zaopatrzyć w kilka rzeczy : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gąbka po kilku dniach używania zaczyna doganiać bb :D

      Usuń
  21. Yyy, co do glam jajka, to Hania mówiła by myć je wodą z szarym mydłem, a nie samą wodą...
    Zazdroszczę pudru Catrice. Stacjonarnie nigdzie nie mogę do dorwać;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam (czy słyszałam na filmiku o myciu, już nie pamiętam dokładnie), że po każdym myciu tylko woda, a co kilka myć szare mydło, co mnie dosłownie wprawiło w osłupienie :)
      A Hebe/Natura? Nowości już powinny być w sklepach :)

      Usuń
    2. Faktycznie, mówiła że można ją płukać po każdym użyciu. Ja jednak bym ją potraktowała mydłem. Waham się czy jej nie kupić, bo w pierwszych recenzjach czytałam, że jest to jedna z najbardziej zbliżonych do BB gąbek. Tej z RT nie miałam, ale srodze przejechałam się na gąbkowym wytworze Inglota.

      Usuń
    3. Ja Inglota miałam i to było ciężkie doświadczenie, zdecydowanie nie ta jakość co bb. Jajo z Inglota mi bardziej przypomina te wszystkie ebayowe podróbki bb (które też miałam swojego czasu). RT jednak pod względem materiału czy miękkości mi dość mocno przypomina beauty blendera. Jajo od Hani z tego co wiem jest znowu z całkiem innego materiału, jakiegoś żelowego czy coś w ten deseń, także myślę, że to w ogóle będzie całkiem co innego, co zresztą też dobrze widać na niektórych zdjęciach - glamsponge się gniecie prawie tak jak te takie "gniotki" z mąki (taka zabawka z dzieciństwa :D), co w ogóle nie ma miejsca ani w przypadku RT ani bb.

      Usuń
    4. Dzięki za porównanie. Teraz zastanawiam się czy brać dwa jajeczka RT czy GS i RT...;-)

      Usuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...