WoleProstoHeader

30.08.2014

I'm alive!

Nie lubię tego, że jest mnie tu tak mało, ale muszę Was poprosić jeszcze o chwilę cierpliwości. W pracę już się wciągnęłam, zdarza się nawet, że te osiem godzin mija mi jak z bicza trzasnął, rano nie płaczę już na dźwięk budzika, ale ciągle jeszcze wisi nade mną widmo magisterki i prawa jazdy. Tu też właściwie jest sporo postępów, bo w pracy dyplomowej został mi już właściwie wstęp do skończenia, w aucie też coraz nieco lepiej - przynajmniej inne samochody przestały na mnie trąbić, a ja w końcu nie boję się odwracać głowy na boki w trakcie jazdy. Żeby nie było, że blog leży tak całkiem odłogiem (jeszcze byście pomyślały, że go porzuciłam!), to dzisiaj wpadam z krótkim postem z cyklu "co ostatnio u mnie", tak ot, żeby się zrelaksować. 


1. Pod koniec września wybieram się na wesele do swojej chrzestnej. Miałam ogromną zagwozdkę co do sukienki. Nie chciałam żadnej błyszczatej, świecącej, szeleszczącej kiecki, jednocześnie miałam na względzie, że za miesiąc  może już być dość chłodno, no i oczywiście zależało mi na tym, żebym mogła sukienkę założyć więcej niż raz. Od samego początku ubzdurałam sobie rękaw 3/4 i na żadną inną sukienkę nawet nie patrzyłam. Objechałam w ciągu ostatniego miesiąca chyba wszystkie sklepy i już byłam dość zrezygnowana, ale w końcu dzisiaj po wielu kilometrach przemierzonych w centrach handlowych znalazłam tę idealną. Minimalnie za kolano, ołówkową, granatową w kwiatowe wzory, choć ten wzór jest taki nie do końca oczywisty, wygląda trochę jak takie stare hafty. Im bliżej dołu sukienki tym wzór jest rzadszy, a przy talii dodatkowo wstawiona jest fuksjowa lamówka. Mimo, że kiecka ma krój ołówkowy, a przy moim tyłku taki fason zawsze wyglądał po prostu fatalnie, ta akurat leży idealnie i robi ze mnie bardziej J.Lo aniżeli Grycankę po efekcie jojo. Nie mam za to kompletnie pomysłu na dodatki i tu pytanie do Was - co byście do niej założyły? Dodam, że planuję iść w rozpuszczonych włosach, bo kolejnego koszmarnego upięcia od fryzjera nie zniesę :P. Wszelkie sugestie mile widziane.
2. Zawsze wiedziałam, że mój Osobisty jest wyjątkowy (innego bym przecież nie chciała :P), ale ostatnio przebił samego siebie. Wybraliśmy się do kina (nawiasem pisząc - nowy film Allena jest bardzo przyjemny), napomknęłam, że chcę jeszcze wstąpić do Natury bo brakuje mi zwykłego jasnego lakieru. Nieszczęśliwie się złożyło, że nie wzięłam ze sobą portfela i o swoich naturowo-lakierowych planach zdążyłam zapomnieć. Po seansie skierowałam się do wyjścia, a Osobisty wciągnął mnie do drogerii i kazał szukać tego lakieru. No kto ma lepiej?:D Swoją drogą, chyba udało mi się nawet przypadkiem wybrać lakier z nowej serii My Secret, świetny jest. 
3. Blondziłam się i blondziłam, aż się zblondziłam. Jednak jako typowa kobieta, po raz kolejny zmieniłam zdanie... Może nie do końca była to decyzja podyktowana zwykłym babskim "widzimisiem", ale samymi włosami - rosną mi po prostu jak szalone, a ja chyba bym oszalała, jakbym co dwa tygodnie musiała poprawiać ciemniejszy odrost, w związku z tym zdecydowałam się na powrót do swojego naturalnego odcienia. Po raz kolejny zdecydowałam się na farbę Olia, poprzednio byłam z niej zadowolona, mam nadzieję, że i teraz nie narobi cyrków.
4. Jakiś czas temu dostałam kilka drobiazgów od firmy Organique, w tym obłędnie pachnący wosk. Cały problem polegał jednak na tym, że nie mogłam poczuć jego pełnej mocy, ponieważ...nie miałam kominka. Jakiś czas temu, gdy rozpoczęło się szaleństwo na YC, woski i inne pachnidła, ja twardo się temu oparłam, jednak gdy niedawno przechodziłam obok stoiska z serii "tysiąc prezentów" i zobaczyłam całą półkę kominków za osiem złotych polskich, stwierdziłam, że raz kozie śmierć i w końcu spróbuję. Tego samego dnia odpaliłam wspomniany wosk, zupełnym też przypadkiem zobaczyłam, że w jednym z internetowych sklepów handlujących woskami jest akurat dzień darmowej wysyłki. Wybrałam sobie pięć zapachów na próbę, tak żeby zobaczyć o co ten cały szum...
5. ...i chyba już wiem. Wybrałam dla siebie zapachy dość klasyczne, kierowałam się tym, co już kiedyś słyszałam, ale również nazwami i opisami na stronie. W końcu kliknęłam: Soft Blanket, Fluffy Towels, Clean Cotton, Midnight Jasmine i Home Sweet Home. Dwa z nich już miały swoją premierę, a ja poważnie obawiam się kolejnego uzależnienia. 
6. Poczułam jesień! Taką pachnącą powrotem do szkoły, jabłkami, jesiennym deszczem, wypalanymi trawami. I chłodem. Jakoś instynktownie zaczęłam sięgać po rozgrzewające herbaty, w sklepach rozglądałam się za ciepłymi swetrami, a nie letnimi koszulkami. Mimo, że jestem człowiekiem anty-papciowym, nie mogłam się oprzeć i w niezawodnym Pepco wynalazłam idealny substytut - mięciusie, grube skarpetko - kapcie. Teraz do szczęścia brakuje mi tylko grzejącego koca i mogę wkraczać w jesień.

A co u Was? Szykujecie się do powrotu do szkoły, na uczelnię, a może wybieracie się na zasłużony urlop? Ominęły mnie jakieś kosmetyczne nowości, których nie powinnam przegapić?:D

Pozdrawiam,
Panna Joanna

35 komentarzy:

  1. Ja ostatnio kupiłam tę pastę z liśćmi manuka i nie wiem czy to po tym, ale wysypało mnie! MASARNIA! Odstawiłam i wracam do normalnego stanu. Na uczelni wracam 29 września, a przede mną wakacje, chyba Grecja:) A jeśli można wiedzieć ile kosztują te kapcioskarpety?:D Pozdrawiam i cieszę się, że nie porzuciłaś bloga:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja linię Manuka darzę głęboką miłością, dawno nie miałam cery w tak świetnej kondycji :) Zazdroszczę akacji i tego powrotu na uczelnię również troszkę - nie sądziłam, że kiedyś to powiem :D Ale siedzenie po 8 godzin w pracy wzbudza we mnie sentyment do studiów, na których sporą część czasu mogłam się beztrosko obijać. Kapcioskarpety kosztowały jakieś drobne, coś koło 6 złotych? Były jeszcze takie w odcieniu ciemnej fuksji :)
      Nie porzuciłam, choć i takie myśli mnie nachodziły, na szczęście Osobisty szybko mnie doprowadził do porządku :D

      Usuń
    2. Toż to skarb, nie chłopak! :D

      Usuń
  2. Bardzo ładny lakier do paznokci wypatrzyłam na zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on jest bardzo ładny :) Mimo tak jasnego koloru pięknie kryje przy trzech cieniutkich warstwach, ma idealny nudziakowy kolor i w odpowiednim świetle widać mikroskopijny różowy shimmer :)

      Usuń
  3. Zawsze mniczastanawialo dlaczego ktoś pisze magisterkę już teraz ;d zdajesz ja dopiero za rok, czy po prostu masz termin obrony na wrzesień? Ale w takim razie myślałam, ze promotorzy wymagają gotowej pracy dużo wcześniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na polibudzie to akurat norma, większość znajomych zamknęła semestr w czerwcu, a przez wakacje pisała pracę tak żeby bronić się we wrześniu. Powód jest najbanalniejszy z możliwych - legitymacja na wakacje. Ze mną jest dokładnie tak samo, przy czym ja akurat w wakacje długo z magisterką zwlekałam dlatego, że znalazłam pracę i zwyczajnie nie nadążałam ze wszystkim, więc teraz się muszę spinać :P

      Usuń
    2. Nie wiedziałam, że tak można ;) Myślałam, że pracę trzeba oddać już na ostatnich seminariach i przed skończeniem semestru ;o

      Usuń
  4. Fajnie, że już jesteś :)) Powodzenia z pracą magisterską i z prawkiem. Na pewno dasz radę :) A do sukienki nie dawałabym zbyt dużo dodatków, może jednolity pasek (jeśli pasuje) i bransoletkę, a we włosy spinkę z kwiatem ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, czy dam radę to się okaże, ale spróbować muszę :D Ta sukienka ma taki jakby "wbudowany" pasek (te takie różowe paski na środku), więc nie chciałabym ich zasłaniać, ale na bransoletkę na pewno postawię z tego względu, że nie noszę nic na szyi, a kolczyki odpadają z racji tego, że chcę zostawić rozpuszczone włosy :D

      Usuń
  5. Szkoda, że nie możesz pisać częściej, bo uwielbiam Twojego bloga :) Pamiętam jak ja zdawałam na prawo jazdy :D Byłam przerażona prawie za każdym razem jak wsiadałam do samochodu, a egzamin zdałam za pierwszym razem. Trzymam mocno kciuki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się nie boję jak wsiadam, nie boję się jak jadę, ale bać się zaczynam jak mam jechać do Rybnika (u mnie w Gliwicach niestety zlikwidowali word...) - same ronda, jednokierunkowe, górki, kompletna nieznajomość miasta i w samym środku tego JA :D Dzięki za kciuki, przydadzą się!:)

      Usuń
  6. Lakier jest piękny ;) Mój nieraz też potrafi mnie tak zaskoczyć :D Ach, Ci faceci :D
    A ja przygotowuję się psychicznie na praktyki na policji (już od jutra...) i na powrót na uczelnię... Taaak mi się nie chce, tym bardziej, ze już wisi nade mną widmo licencjatu, który będzie trzeba w tym roku pisać... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszesz :)) Tylko nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę, sprawdziłam - lepiej się pisze jak nie czujesz presji, że musisz skończyć za tydzień np. :P

      Usuń
  7. Och tak, magisterka też nade mną wisi, a widmo prawka powoli się zbliża... Mam nadzieję, że podołam! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podołasz, ktoś musi :D Poza tym jak widzę jak jeżdżą niektórzy kierowcy to wcale nie czuję się gorsza :P

      Usuń
  8. Home Sweat Home mnie urzekło :) takie literówki często bywają prześmieszne, ale zapach tego wosku rzeczywiście przywodzi na myśl powrót do ciepłego domu po deszczowym dniu.
    A co do sukienki - uczesz się gładko, może w koński ogon? Jej wzory są tak strojne, że nic więcej nie potrzebujesz. Lśniące włosy, dyskretny makijaż :) Życzę szampańskiej zabawy i proszę przekazać gratulacje młodej parze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Damn...dzięki za cynk, nie zauważyłam tego :D Jeszcze go nie paliłam (o ironio - postanowiłam sobie zostawić go na jakiś deszczowy dzień), więc nie wiem jak pachnie, ale na sucho bardzo kojarzy mi się z jesienią, herbatą z cynamonem i ogólnie taki jakiś jest ciepły jak dla mnie ;) O końskim ogonie początkowo myślałam, ale ja fatalnie wyglądam w gładko zaczesanych włosach, więc musiałabym sobie trochę bałaganu zrobić koło twarzy :)

      Usuń
    2. A ja dziś November Rain palę sobie po pracy. W ogóle mistrzowskim jesienno - zimowym zapachem jest dla mnie Vanilla Chai. Głównie dlatego, że wanilii w niej jak na lekarstwo, a spod głównych, silnie korzennych nut wyłania się zapach palonego drewna, kadzidła, wędzonych śliwek... to nie jest łatwy zapach, taki jak Soft Blanket na przykład. Ale polecam :)

      Usuń
  9. Jejku, ależ się stęskniłam za Tobą, Strasznie lubię Cię czytać i oglądać Twoje zdjęcia, Czekałam i się doczekałam! Do do sukienki to ubrałabym jakieś boho-piórko-lub drewniane kolczyki i rozpuszczony włos z dwoma pasmami spiętymi z tyłu. Tak to widze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo o takim boho boho nie pomyślałam, a mogłoby się to fajnie zgrać :) Pewnie zrobię jakiś próbny makijaż i poddam do Waszej oceny :) Pannę Młodą też Wam zresztą pokażę :D

      Usuń
  10. sukienka jest świetna! można wiedzieć gdzie ją Pani kupiła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś podzielił mój zachwyt ;) Niestety ciężko mi dokądś odesłać, ponieważ był to sklep w lokalnym centrum handlowym, praktycznie z samymi sukienkami i garniturami i niestety nie sieciówka ;/

      Usuń
  11. Sukienka sliczna-chetnie sprawilabym sobie taka sama ;)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Moja kolekcja woskow jest juz tak duża ze sama nie wierze w to : p a ja szykuje sie na kampanie wrześniową : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet trochę Ci tej kampanii zazdroszczę, u mnie by oznaczało co najmniej kilka miesięcy laby po zdaniu ostatniego z egzaminów w kampanii :D A woski chyba wciągają, ja aż się boję :D

      Usuń
  13. Do sukienki czarne rajtki i bizu albo czerwona-bo co piekny kolor pasujacy do wszytkiego albo jakis garanat:D
    Ja z prawkiem meczylam sie dlugie miesiace;) ale istatecznie doszlam teraz do takiej worawy, ze spokojnie moge gadac, a i czasem zdarza mi sie przez telefon rozmawiac;)

    OdpowiedzUsuń
  14. koniecznie muszę zainwestować w woski i taki uroczy kominek :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...