WoleProstoHeader

02.06.2014

Ulubieńcy maja | paznokcie

Zdążę, zdążę, muszę zdążyć. Wpis z paznokciowymi ulubieńcami miał być w poniedziałek, więc choć patrzę na ekran już oczami pełnymi piasku, zmieszczę się w wyznaczonym sobie samej terminie. Przy moich problemach z systematycznością i punktualnością mogłam przewidzieć, że to się tak skończy, ale ten dzień od rana był jakiś kopnięty, więc jestem troszkę usprawiedliwiona ;).

W sferze paznokciowej, ostatnio upodobałam sobie szczególnie kilka produktów - nie jest ich wiele, ale są to naprawdę lakiery, po które sięgałam (i nadal sięgam) do znudzenia. Poza tym nowy wysuszacz/top coat, mały pomocnik z walce ze skórkami i pilnik idealny.



Od dłuższego czasu rozglądałam się za jakąś fajną bazą pod lakiery. Zależało mi głównie na ochronie paznokci przed zabarwieniem od ciemnych lakierów. Z braku lepszego pomysłu sięgnęłam po bazę 24/7 z Essence i miło się zaskoczyłam. Baza ma delikatny mleczny kolor, błyskawicznie wysycha na paznokciach pozostawiając matową warstwę. Powierzchnia paznokcia jest dzięki niej gładsza, aplikacja lakieru w jakimś tam stopniu ułatwiona, bo lakier dobrze się "łapie" takiego matowego wykończenia. Dobrze chroni paznokcie przed ciemnymi lakierami - co prawda te stosowałam ostatnio głównie na stopach, ale i na paznokciach stóp pokusiłam się o używanie bazy. Czy baza przedłuża trwałość lakierów? Ciężko mi to ocenić, bo stosuję również top coat, który ewidentnie wydłuża żywot manicure, więc nie wiem jak zachowałaby się sama baza. Apropo top coatu - skończył mi się ostatnio Insta Dri z Sally Hansen, a ja bez wysuszacza żyć nie mogę. Jak na złość, Insta Dri zniknął ze wszystkich pobliskich Rossmannów i innych drogerii. Naglona czasem wybrałam w końcu Diamond Flash Fast Dry Top Coat. Nie wysusza może lakierów tak ekspresowo jak Insta Dri, ale różnica jest jak dla mnie naprawdę niewielka, za to po prostu fantastycznie nabłyszcza i odczuwalnie przedłuża trwałość lakieru. Nie ściąga lakieru z końcówek, nie bąbelkuje, dla mnie bomba. Sally Hansen pochwalić muszę też za Instant Cuticle Remover. Już od dawna czytam o nim same pochwały i w końcu sama się na niego skusiłam. Jedyny żel do usuwania skórek, który faktycznie coś z tymi skórkami robi. Małe, odstające skórki dosłownie znikają, a reszta jest na tyle "plastyczna" pod wpływem tego żelu, że można jednym ruchem odsunąć ją np. drewnianym patyczkiem. Żel jest piekielnie wydajny, mimo, że już trochę go używam, to ubyło go bardzo niewiele. Idealnego pilnika szukałam długo, a był tak blisko! Kupiłam polecany rossmannowy szklany pilnik z For your beauty i po raz kolejny trafiłam w dziesiątkę. Piłuje się nim świetnie, nie chrobocze po paznokciach tak jak pilniki metalowe. Same paznokcie tylko na tym zyskały, nie strzepią się już tak na końcach, mniej się rozdwajają. Pilnik mam już bardzo długo, nadal się nie starł na tyle, żeby przestał spełniać swoje zadanie, ale i tak powoli przymierzam się do nówki sztuki.


Z lakierami w ostatnich tygodniach było dość...statycznie. Upodobałam sobie delikatny, naturalny wygląd paznokci u rąk. Najchętniej sięgałam więc po dwa lakiery - Nail Candies z Essence w odcieniu 01 Oh lolly lollypop i New romantic z Rimmela z serii Salon Pro. Ten pierwszy daje bardzo transparentny efekt, sprawia, że paznokcie pięknie się błyszczą i wyglądają na takie zadbane, eleganckie. Kolor niby jest delikatnie widoczny, paznokcie mają jakby "zdrowszy" kolor, ale nie jest to lakier kryjący. Urzekło mnie to, że lakier...pachnie. Jakoś tak słodko, lekko, daleko mu do smrodku zwykłego lakieru. O New romantic wspominałam już kilka razy - to ostatnio mój ulubiony lakier. Różowy, jasny, kryjący (przy 3 warstwach), niesamowicie trwały. Nosiłam go ostatnio non stop, rzadko kiedy robiąc przerwę na coś innego. Na stopach królowały dwa lakiery, oba ciemne. Fiolet od Rimmela (seria sygnowana przez Ritę Orę) Midnight randevous i ciemna czerwień od La Rosa. Fiolet okazał się najlepszy z całej trójki lakierów by Rita Ora, które mam. Biel jest po prostu beznadziejna, róż ładny, ale problematyczny, za to ten fiolet to czysta bajka. Krycie przy jednej warstwie, ładny połysk, kremowy odcień. Wczoraj zmyłam go z paznokci i...znów pomalowałam je tak samo. Tak samo robiłam wcześniej z czerwienią La Rosa. Ten lakier ma całkiem podobne właściwości - również wystarczy jedna warstwa, pędzelek jest szeroki, trwałość naprawdę przyzwoita. 

Jako, że do północy zostało zaledwie pięć minut, zmierzam do końca. Tak właśnie prezentują się majowi ulubieńcy, choć jestem pewna, że mimo, że mamy już czerwiec, to i tak się z nimi nie rozstanę ;).

Pozdrawiam,
Panna Joanna

23 komentarze:

  1. kolor tego ciemnego lakieru jest boski! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam go nosić na stopach, już trzeci raz z rzędu pomalowałam nim paznokcie u stóp :D

      Usuń
  2. Ja od długiego czasu jako bazy ożywam NailTek II Foundation i bardzo ją lubię, bo też ma matowe wykończenie, a do tego jest lekko biaława przez co, mam wrażenie, delikatnie podbija kolory lakieru, choć niestety nie każdego. Znam też żel SH i absolutnie go uwielbiam. Obecnie testuję produkt innej marki, ale już wiem, że nie skradnie mojego serca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żeli miałam dużo i praktycznie żaden nic nie robił konkretnego, SH naprawdę wymiata na tle konkurencji w tym względzie ;)

      Usuń
  3. Też mam lakier od La rosa i jest super!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealny do szybkiego pomalowania paznokci :) I bardzo klasyczny odcień :D

      Usuń
  4. Wysuszacz i produkt do skórek z SH ubóstawiam!!:) A kolory lakierów te różowe cudowne, choć ja wierna jestem essie-fiji do opalonych dłoni idealne:)
    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essie Fiji jest podobno bardzo podobny do tego różowego Rimmela od Rity Ory ;)

      Usuń
  5. No proszę! czyli jednak dobrze zrobiłam, że kupiłam to carne cudo z SH:D już się bałam, że jednak wtopiłam;) ostatnio kupiłam też taki niby wysuszacz z nail tek, ale póki co zużywam kiko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pasuje :) Insta Dri był super, szybko wysuszał, ten robi to minimalnie wolniej, ale za to ładniej nabłyszcza :)

      Usuń
  6. Widzę znany wszystkim żel do skórek z SH, muszę w końcu się w niego zaopatrzyć :)
    Lakiery też bardzo mi się podobają, używałabym na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten żel ostatnio coś robi karierę na blogach :D

      Usuń
  7. Ja wolę pilniki papierowe i też kupuję te z Rossmanna, bo są tanie i dobre. Do żelu do skórek przymierzam się już od dłuższego czasu, ale chyba w końcu się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za papierowymi nie przepadam akurat, zawsze używałam albo tych zwykłych metalowych, a teraz już tylko szklanego :)

      Usuń
  8. Szklany pilnik to także mój must-have, mój ma już ponad 2 lata(!), używam go średnio 4 razy w miesiącu i spisuje się nadal na medal, jest jak nówka. Po użyciu zawsze myję go wodą z mydłem i ew. szczoteczką do paznokci i w ogóle nie widać śladów używania :)
    Preparat do skórek z SH to także mój ulubieniec :) Za to z InstaDri się nie do końca polubiłam, zdecydowanie bardziej wolę Seche Vite.

    Będę bardzo wdzięczna, jeśli pokażesz u siebie lakier New Romantic z Rimmel Salon Pro! :) Czaję się na niego i niby swatchy w necie jest mnóstwo, ale chętnie zobaczyłabym go też u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno go pokażę, już raz nawet zrobiłam zdjęcia, ale wyszły do kitu, więc będę robić jeszcze jedno podejście :D
      A SV nie lubię - u mnie strasznie ściągał lakier z końcówek ;/

      Usuń
  9. Wczoraj dotarł do mnie żel SH i mam nadzieję, że podzielę Twoje zachwyty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już tyle zachwytów o nim czytałam, że zdziwiłabym się jakbyś była niezadowolona :D

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Mnie też długo kusił i w końcu uległam :D

      Usuń
  11. Żel SH mnie kusi, mam essence, ale szału nie robi i szukam czegoś konkretnego. A pilniczków używam zwykle papierowych, ale w jeden szklany chętnie się zaopatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wg mnie szklany pilnik bije te papierowe na głowę :) A żel SH i inne typu Wibo czy właśnie Essence też różnią się pod względem "mocy":D

      Usuń
  12. Kupiłam z Wibo żel do skórek, ale niestety to nie to... Sally Hansen już do mnie leci :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...