WoleProstoHeader

29.06.2014

Mycie pędzli alkoholem izopropylowym | jak rozprawiłam się z Glambrushami

Pamiętacie mojego posta o pędzlach Glambrush? Wtedy wypowiadałam się o nich raczej pozytywnie, pierwsze wrażenie było naprawdę nie najgorsze. Później jednak moja opinia kształtowała się w zupełnie przeciwnym kierunku. Z każdym praniem coraz głośniej wyrażałam moje niezadowolenie, a pędzle wyglądały i zachowywały się coraz to gorzej. Co się działo? Najprościej rzecz ujmując - miałam wrażenie, że pędzlom nie służy woda. Być może brzmi to dość dziwnie, ale ciężko mi znaleźć inny powód, dla którego wariowały w tak znacznym stopniu. Prałam je dokładnie tak samo jak wszystkie inne moje pędzle - w wodzie i z użyciem środka "czyszczącego". Próbowałam i mydła i szamponu (różnego rodzaju - takiego dla dzieci, napakowanego silikonami, o składzie prostym), nakładałam odżywki i wciąż powracał ten sam problem. 

O ile z pędzlami z włosia syntetycznego problemów nie było (ba! nadal nie ma, a ja spokojnie mogę napisać, że zarówno pędzel T2 jak i O8 są moimi ulubionymi pędzlami), tak "kozy", czyli dwa jaja - T4 i T9 oraz dwa pędzle do oczu O3 i O4 okropnie się rozczapierzały, włosie się koszmarnie odkształcało, sterczało dosłownie we wszystkie strony, a pędzle coraz bardziej przypominały bezkształtne, szorstkie szczoty. Uprzedzę ewentualne zarzuty - tak, wiem jak prać pędzle, tak, nakładałam na nie odżywkę, tak, suszyłam je w osłonkach. Mam sporo pędzli, w tym również z włosia naturalnego i nigdy, z żadnymi nie było takich cyrków jak z kozami Glambrush. Ktoś dobrze to określił (niestety nie pamiętam dokładnie autorki, ale coś mi mówi, że to było zoila :P), że pędzle te wymagają dosłownie królewskiego traktowania. A czy efekt jest tego wart? Moim zdaniem nie. Znam sporo pędzli w podobnej cenie, czy nawet tańszych i dopiero Glambrushe przysporzyły mi tyle problemów z pielęgnacją i czyszczeniem. W pewnym momencie miałam się już poddać i pędzle po prostu reklamować, ale zaparłam się i postanowiłam je próbować doprowadzić do użytku nie martwiąc się już o to, czy zajadę je do końca, czy pędzle nagle dojdą do siebie. Rozwiązanie nadeszło przypadkiem. 


Niedawno moja koleżanka, która wizażuje już od długiego czasu i często zdradza mi jakieś swoje małe "sztuczki", podarowała mi butlę ze specyfikiem, którym sama czyści swoje pędzle. Na butli jak byk stało "alkohol izopropylowy". Trochę posłuchałam co koleżanka ma o tym do powiedzenia, trochę poczytałam i jeszcze tego samego dnia wypróbowałam. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, a ja wiedziałam, że jeśli tylko metoda będzie się sprawdzać u mnie w dalszym ciągu, to koniecznie będę musiała się z Wami tym patentem podzielić. A, że sprawdza się wyśmienicie, to dzisiaj w końcu zasiadłam do posta. Pokażę Wam również małą prezentację w formie filmiku, który również udało mi się zmontować z tej okazji. 

A jak się to wszystko ma do pędzli Glambrush? Bardzo prosto. Wszystkie pędzle wyczyściłam izopropanolem, w tym również pędzle Glambrush. Ku mojemu zdziwieniu, tym razem włoski nie wyglądały jakby trafił w nie piorun. Podjęłam więc kolejną próbę reanimacji i tym razem trafiłam w dziesiątkę! Na wszystkie suche pędzle nałożyłam odrobinę odżywki z silikonami, następnie ciasno owinęłam je przy nasadzie silikonowymi gumkami (takie maleństwa do włosów, których używa się np. do robienia warkoczyków :)). Zostawiłam je tak przez noc i rano spłukałam odżywkę (nie ściągając uprzednio gumek). To trochę poprawiło miękkość i kształt pędzli. Pojedyncze włoski, które odstawały tak bardzo, że już nie dało się ich postawić do pionu, wyrwałam. I po tej całej "operacji" już więcej nie prałam pędzli. Od tamtej pory czyszczę je tylko i wyłącznie alkoholem izopropylowym i w końcu skończyła się moja głęboka irytacja stanem pędzli po praniu. 

Sam alkohol jest wbrew pozorom produktem bardzo łatwo dostępnym - pytajcie o niego np. w sklepach chemicznych czy z elektroniką (izoproponalu używa się do czyszczenia optyki), dostępny jest również na allegro. Nie jest drogi - duża, litrowa butla czystego alkoholu izopropylowego kosztuje na allegro około 10 złotych. Z tego co wiem, w sklepach z elektroniką można je dostać w większej pojemności i taniej. 
Ja alkohol przelałam sobie do butelki po mgiełce - ma psikacz, dzięki czemu bardzo ułatwia to pracę. Do wyczyszczenia pędzli potrzebujemy naprawdę niewiele - wspomnianego alkoholu, chusteczki/papierowego ręcznika/papieru toaletowego i oczywiście brudnych pędzli. Mój sposób czyszczenia jest więcej niż prosty - psikam alkoholem w pędzel, następnie kolistymi ruchami wycieram pędzel w kawałek papieru czy chusteczkę i...tyle. Z reguły jeszcze przeciągam pędzel ruchem jaki zobaczycie na filmiku - dzięki czemu włosie od razu układa się w pożądany kształt. Proste? Jest jeszcze kilka zalet - poza tym, że metoda zajmuje naprawdę niewiele czasu, to pędzle dosłownie po kilku minutach są suche i gotowe do użycia. To świetny myk, gdy pracujecie jako wizażystki i musicie szybko wyprać pędzle między klientkami. Ponadto, alkohol nie tylko czyści, ale również dezynfekuje pędzle, dzięki czemu mamy tutaj działanie dwa w jednym i nie musimy już sięgać po osobny płyn do dezynfekcji pędzli. 

Pytania, które mogą się nasunąć, to oczywiście te w stylu:
- Czy alkohol nie niszczy/wysusza/rozczapierza pędzli? - Nie, nie robi tego. Myję tak od kilku tygodni wszystkie moje pędzle i nie zauważyłam, aby cokolwiek złego działo się z włosiem pędzli. Ponadto, weźcie pod uwagę, że jest to naprawdę środek o najprostszym możliwym składzie :). Często w szamponach, płynach itp. mamy o wiele więcej chemii. 
- Czy alkohol doczyści nawet najbardziej oporne zanieczyszczenia? - Tak, ja myję nim pędzle do podkładu, bronzera, linera. Używałam go też na pędzlach, którymi nakładałam cienie zmieszane z Duraline, cienie w kremie, bronzer w kremie itd. Nie ma takiego kosmetyku, którego ten alkohol by nie poskromił. Po psiknięciu alkoholem w pędzel, dosłownie widać, jak brud znika. 
- Czy można używać tego środka do mycia pędzli, które przecież mają kontakt ze skórą, oczami? - Tak, ponieważ alkohol całkowicie wyparowuje i nie zostaje na pędzlach. Dzięki temu, metoda jest całkowicie bezpieczna. 

Zachęcone? Zobaczcie więc mały pokaz umiejętności tego alkoholu (link do filmiku na yt KLIK) :).


Na końcu filmiku możecie zobaczyć jak wyglądają pędzle Glambrush po umyciu alkoholem i wyschnięciu - nie straciły kształtu, włoski nie sterczą, a same pędzle są czyste. Proste i skuteczne! Wybrałam do prezentacji wszystkie cztery posiadane przeze mnie "kozy" i pędzel T2 do podkładu, aby pokazać, że z włosiem syntetycznym, alkohol radzi sobie równie dobrze. 

Ps. Jak widzicie udało mi się w końcu nagrać pierwszy filmik!:) Co prawda bez narracji i twarzy, ale od czegoś trzeba zacząć. Założyłam kanał na yt i nie ukrywam, że chciałabym również tam zacząć działać i się rozwijać. Na razie serdecznie zachęcam Was do subskrypcji KLIK :). 

Pozdrawiam,
Panna Joanna

39 komentarzy:

  1. Bardzo fajna metoda, której wcześniej nie stosowałam. Ja te pędzle prędzej czy później zamówię, choćby z czystej sympatii do Hani, którą uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal do Hani mam mnóstwo sympatii i szacunku do tego co robi, ale jednak te pędzle to nie będzie odkrycie tego oku dla mnie ;) Aczkolwiek, po tym jak ich mycie przestało być udręką - kto wie ;)

      Usuń
  2. Nigdy nie słyszałam wcześniej o tej metodzie :) Brzmi świetnie, dobrze byłoby spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się coś obiło kiedyś o uszy, ale nie zainteresowałam się bliżej tematem, a szkoda ;)

      Usuń
  3. :-) ja swoje pedzle czyszcze ben nye brush clenerem i on wlasnie jest glownie alkoholem i nie mialam jeszcze problemow z pedzlami po myciu. Jedynym minusem jest cena, niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że sporo firm ma swoje płyny do czyszczenia pędzli, właśnie na bazie alkoholu, ale jednak cena zawsze mnie powstrzymywała :) A tu mam ogromną pojemność czystego alkoholu, skutecznego i po taniości :)

      Usuń
  4. Tyle się naczytałam pozytywów o tych pędzlach, że przecierałam oczy ze zdumienia czytając o tym jak się zachowują po umyciu, bo aż trudno uwierzyć. Dobrze, że jednak znalazłaś na nie sposób, bo aż mi szkoda było Hani, którą uwielbiam. Jakby nie było, ja GlamBrush dla siebie i tak zamówię, chociaż małego skunksa do nakładania różu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trafiłam głównie na negatywne opinie, sporo osób wiem, że chciało reklamować/reklamowało. Ja się też cieszę, bo same pędzle nie są złe, ale jednak to co działo się z nimi po praniu jest nie do usprawiedliwienia.

      Usuń
  5. Ja jakoś w ogóle nie przepadam za naturalnym włosiem-dlatego od Hani mam tylko 2 syntetyczne i te dobrze się sprawdzają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię, ale to mnie do siebie wybitnie nie przekonało :) Ale syntetyki ma naprawdę świetne, jakby wypuściła więcej syntetycznych to na pewno bym sie skusiła :)

      Usuń
  6. Alkohol już znalazł się na liscie zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że kogoś przekonałam :D

      Usuń
  7. Ale u Ciebie teraz ślicznie! Nowe zdjęcie i miętowa zieleń to doskonały wybór. Nie mogę przestać patrzeć *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszło mnie jakoś spontanicznie na zmianę :) Cieszę się, że się podoba :)

      Usuń
  8. świetna metoda :) czekam na kolejne filmiki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Chciałabym zacząć nagrywać takie "gadane", ale albo znajdę sobie operatora, albo jakąś konstrukcję muszę zmontować, żeby widzieć co nagrywa aparat :D

      Usuń
  9. Bardzo chętnie zasubskrybuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tego co się orientuję to płyn do czyszczenia pędzli z Inglota ma na pierwszym miejscu isopropyl alcohol, a później jeszcze parę dodatków ;)

    p.s. czekam z niecierpliwością na inne filmiki, tym razem z Twoją twarzą i narracją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O płynie Inglota też sporo słyszałam :) Jednak nie kalkuluje się za to bardzo bo 100 ml Inglota to koszt około 16 złotych z tego co kojarzę, a tutaj za litr zapłacę mniej ;)
      Postaram się jak najszybciej przełamać opory i wystąpić przed kamerą :D

      Usuń
  11. Kurczę tak się napaliłam na te pędzle.... Musze sie teraz zastanowić czy opłaca się je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto zainteresować się syntetykami :) Jak będzie z kozami, nie wiadomo - część osób je sobie chwali, a część wprost przeciwnie :)

      Usuń
  12. Słyszałam już dawno o tej metodzie, ale niestety nigdzie stacjonarnie nie udało mi się kupić tego alkoholu, więc w końcu zmęczyło mnie szukanie i zostałam przy starej metodzie mydła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szukałaś po sklepach z elektroniką? U nas bez problemu idzie dostać na szczęście, no i zawsze jeszcze jest allegro :)

      Usuń
  13. Taaak, to mogłam być ja :D.
    Ja się na te kozy nie skuszę, nie mam ochoty na takie zabawy. Super, że udało ci się znaleźć na nie jakiś patent, przynajmniej kasa w błoto nie pójdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patent akurat dobry na czyszczenie wszystkich pędzli, niesamowita oszczędność czasu i o wiele mniej babrania :) Ale fajnie się złożyło, że kozy ten patent polubiły :)

      Usuń
  14. Ja swoje Hakuraki traktuję żelem antybakteryjnym i póki co nic się z nimi nie dzieje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moimi pędzlami (poza kozowymi glambrushami) też nic się nie dzialo nigdy, a prałam je normalnie wodą i mydłem. Ale jednak alkoholem jest dużo szybciej i wygodniej ;)

      Usuń
  15. Moim zdaniem zadne pedzle nie sa warte az takiego zachodu i kombinacji. Na pewno zareklamowalabym, bo nie wyobrazam sobie by od zwyklej wody z mydlem, albo szamponu robily sie az takie odksztalcenia ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem również, dlatego rozważałam reklamację. Na szczęście znalazłam sposób i teraz nie muszę się już denerwować przy praniu pędzli :) A do mycia wodą i mydłem już nie wrócę, chyba, że okazjonalnie, alkohol jest o wieeeele wygodniejszy :D

      Usuń
  16. Na pędzle sie nie skuszę bo jestem przerażona jak czasem o nich czytam, ale alkohol ten sobie kupie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Glambrushe to tylko syntetyki, te polecę z ręką na sercu :)

      Usuń
  17. Koniecznie muszę spróbować tej metody :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wymagają królewskiego traktowania?? to na pewno nie są pędzle dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię Twojego kosmetycznego bloga, więc i Twój kosmetyczny kanał polubię z pewnością! Zasubskrybowane :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow świetna metoda. Muszę spróbować. Nie lubię myć pędzli ( ale oczywiście to robię ), bo później bardzo długo schną. Ten sposób jest o wiele bardziej wygodny :)

    OdpowiedzUsuń
  21. My w szkole to tylko i wylacznie musielismy myc pedzle alkoholem :) Jakos tak higienicznej przede wszystkim. :))

    Ania, http://taffydream.net/blog/

    OdpowiedzUsuń
  22. Jutro zamawiam od razu z 10L :) Zabieram się za malowanie innych i czaję na pędzle Glambrush więc chyba zawitałam w idealne miejsce, w idealnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...