WoleProstoHeader

14.06.2014

Chodźmy na plażę! | Beach cruisers od Essence

Witam się z Wami w to sobotnie popołudnie. Dzień zaczął się intensywnie, a ponad godzinne układanie listu motywacyjnego zmordowało mnie do tego stopnia, że czuję się, jakbym miała gąbkę zamiast mózgu. Przez chwilę bałam się już, że utraciłam jakąkolwiek umiejętność pisania, więc jak tylko zapisałam plik, w którym to próbowałam napisać, czego to ja niby nie potrafię, od razu zasiadłam do napisania tejże notki, aby upewnić się, że jest ze mną wszystko w porządku. Z góry przepraszam więc, jeśli w pewnym momencie nie będziecie potrafiły doszukać się sensu, bo może jednak coś mi padło na głowę i od teraz zdanie wychodzące mi spod klawiatury będą wskazywać na jakieś zacofanie postępujące z opóźnionym zapłonem ;). 

Nie wiem, czy już kiedyś Wam o tym pisałam (jestem prawie pewna, że tak), ale w moim osobistym rankingu drogerii, Natura znajduje się tak daleko jak polska reprezentacja w rankingu FIFA. Czyli dość daleko, a jeszcze niżej są już tylko drogerie, których nie znam, nie widziałam, nie wiem gdzie są umiejscowione. Odkąd w moim mieście otworzyły się aż dwie drogerie Hebe, a na osiedlu dodatkowo wyrósł mi Rossmann, który jest zawsze dobrze zaopatrzony, ludzi jest mało, a obsługa albo się nie wtrąca, albo daje się z siebie pośmiać, Naturę omijałam łukiem jak najszerszym. Powodów jest kilka i ich wyłuszczenie trochę by pewnie zajęło, ale w dużym skrócie - wieczny brak towaru, bałagan w szafach, panie, które praktycznie nigdy nic nie wiedzą itd., itd. Sytuację ratowała jedynie obecność w Naturze szaf takich firm jak Catrice, Essence i Kobo, ale wspomniane drogerie Hebe problem Catrice i Essence rozwiązały, a Kobo jakoś przeżyję. Czasem jednak człowiek musi się przemóc, ale tylko gdy sytuacja jest wyjątkowa :). Parę dni temu u Aliny oglądałam piękne linery z limitki Essence Beach Cruisers (wzdychając przy tym ciężko, bo byłam przekonana, że limitka już leży jakiś czas, więc na pewno ich nie dorwę), wczoraj u Lusterka Em wzdychałam do bronzera z palemką. Traf chciał, że wybrałam się wczoraj z koleżanką na małe zakupy, więc stwierdziłam, że ryzyk fizyk, a nóż widelec coś jeszcze się ostało i...z zaciśniętymi zębami weszłam do Natury. Od wejścia oczywiście trafiłam na pana ochroniarza, który momentalnie zaczął za mną biegać, zupełnie jakbym zamierzała wynieść drogerię w całości, po raz kolejny zaskoczyło mnie przemeblowanie przez które nie mogłam początkowo się odnaleźć. W końcu dotreptałam do szafy Essence i zaskoczenie moje sięgnęło zenitu, gdyż ależ z szafy zaglądał na mnie dosłownie pełny limitkowy stand, lśniący nowością, czystością i nierozwarstwionymi lakierami, niezmacanymi cieniami i porażający wręcz porządkiem. Jako, że dawno już przestałam się specjalnie interesować essencowymi limitkami (bosz...a kiedyś to był taki szał :P), to uczucie, gdy przychodzisz do drogerii zobaczyć, czy zostało coś z limitki i widzisz pełny stand, uderzyło we mnie z podwójną siłą. Pomna tego, jak to było w zamierzchłych czasach, kiedy przy szafie Essence po wystawieniu limitki trzeba było się rozpychać łokciami, kichać i głośno powtarzać jak to ciężko się przechodziło ptasią/świńską/'wstaw odpowiednie zwierzę' grypę, chwyciłam oba linery, w zęby złapałam bronzer (bez odbitego w palmie palucha, no coś takiego!) i pognałam do kasy. Wymazałam się już wczoraj i dziś wszystkimi trzema nabytkami, więc dzisiaj chciałabym Wam pokazać zdobycze z bliska i napisać o nich kilka słów - skoro ja zastałam pełen stand, to może jeszcze na kogoś spłynie to szczęście, więc będziecie już wiedziały czy warto coś brać :).



Opakowania jak to Essence - tyłka nie urywają, są dość proste i nawet nie aż tak pstrokate jak mogłyby być. Ale to nie Dior, ani też nie Chanel, więc za 14 złotych za bronzer i po 10 złotych za liner niczego więcej, poza plastikiem, który się nie rozwali po wzięciu do ręki, nie oczekuję. 

Bronzer zaciekawił mnie z powodu najbardziej banalnego z możliwych - palma :D. Jakoś tak skojarzyło mi się z wakacjami, zrobiło się pozytywnie, Em pisała, że bronzer pachnie kokosem i popłynęłam. Z kosmetykami kolorowymi do konturowania z Essence mam ogólnie dobre doświadczenia, więc zaryzykowałam. Bronzer występuje w jednej wersji kolorystycznej 01 Life is a beach. Składa się z dwóch części - jaśniejsza palemka ma w sobie rozświetlające drobinki i fajnie "schładza" efekt, a ciemniejsze tło jest matowe. Całość daje raczej delikatny efekt, trudno zrobić sobie nim krzywdę. Podoba mi się, że bronzer nie wypada jakoś specjalnie pomarańczowo. Dla mnie to bardziej herbatnik, aniżeli pomarańczka. Zapach rzeczywiście jest bardzo przyjemny, a kokosowa woń jest całkiem wyrazista. Cena to jak już wspomniałam 14 złotych bez grosza. 



Linerów pragnęłam odkąd zobaczyłam je u Aliny. Nie potrafię nawet określić, który z nich podoba mi się bardziej :). Obawiałam się trochę pigmentacji, ale na szczęście okazało się, że nawet nie trzeba się specjalnie namachać pędzelkiem, żeby zrobić kreskę bez prześwitów, o bardzo nasyconym kolorze. Linery występują w dwóch wersjach - turkusowej (powiedzmy :P) 02 keep calm and go to the beach i miedzianej 01 sun, fun & cooper. 
Wersja turkusowa mnie kompletnie kupiła - liner wygląda jak...ogon syrenki :D. Porównanie może nieco debilne, ale to było moje pierwsze skojarzenie. Kolor jest bardzo mocny, napakowany drobinkami mieniącymi się na złoto - zielono. Na oku wygląda pięknie! Wystarczy dosłownie sam beżowy cień i kreska tym linerem, aby makijaż wyglądał bardzo efektownie. Jest piekielnie trwały - po zrobieniu kilku swatchy na dłoni, nie mogłam go domyć samą wodą. Z oka zszedł po kilku przetarciach wacikiem nasączonym płynem micelarnym z Garniera, ale początkowa próba zmycia go wodą kompletnie go nie ruszyła. 
Wersja miedziana jest równie ładna, choć efekt jest kompletnie inny. Ten liner jest metaliczny, a nie drobinkowy. Kolor to dla mnie kwintesencja miedzi, momentalnie skojarzył mi się z miedzianym drutem :D. Odcień mi się bardzo podoba, do niebieskich oczu pasuje idealnie. Nie ma aż takiej przyczepności jak turkus, ale również ciężko go było zmyć samą wodą. 
Oba linery kosztowały 9,99 zł za sztukę. Jestem nimi póki co zachwycona, zwłaszcza, że mam ostatnio straszną fazę na kreski. Na opakowaniu możemy wyczytać, że linery są wodoodporne i rzeczywiście - producent tym razem nie wciska nam kitu :). 




Na koniec swatche wszystkich trzech produktów:


Na koniec dodam tylko, że bardzo się cieszę, że się przemogłam i zajrzałam do Natury. W rankingu się co prawda nie przesunie ani o kawałek, ale wizytę tam zdecydowanie osłodziło mi dorwanie tych trzech kosmetyków. Dla zainteresowanych - wczoraj w Naturze w Forum (Gliwice) był pełen stand minus oczywiście te trzy kosmetyki, które kupiłam ja. Jeśli ktoś jest z okolic i ma ochotę na coś z tej limitki - polecam się przejść, na pewno jeszcze coś się ostało. 

Postaram się na dniach wrzucić jakieś makijaże z tymi linerami w roli głównej :).

Pozdrawiam,
Panna Joanna

56 komentarzy:

  1. Ech, dla mnie bronzer i tak pewnie będzie za ciepły... Niestety, nie jest to kosmetyk dopasowany do mojego typu urody :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam to szczęście, że na mojej piegowatej cerze nawet najbardziej pomarańczowy bronzer wygląda całkiem normalnie ;)

      Usuń
    2. U mnie prawie każdy wypada pomarańczowo. Odcieniem pasuje mi co prawda Bahama Mama - odpowiednio chłodny, ale, cholera by go wzięła, z kolei za ciemny i wyglądam na brudną :P

      No niestety, dla mnie jeno róże. Ale nie żebym płakała :D

      Usuń
    3. Aaa, i kiedy wyniki konkursu Maleficent z Luli? Czy już były, wygrałaś i przegapiłam? :D

      Usuń
    4. Jak szukasz czegoś mega chłodnego takiego bardziej do konturowania typowo, to zobacz sobie na róż Nyxa w kolorze Taupe :)
      Wyniki były już, nie udało mi się zająć żadnego z trzech miejsc, ale jakieś jajo ogólnie było bo wybrali najpierw pracę, która była ściągnięta z neta, potem zrobili dogrywkę na lajki, cyrk na kółkach tak trochę ;)

      Usuń
  2. hym...chyba wrócę po ten brązowy eyeliner:P! mam turkusowy i turkusowy lakier, ale przez Ciebie teraz mnie jeszcze puder kusi...niedobra kobieto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakiery kusiły, ale coś mnie ostatnio mniej ciągnie do piasków, więc stwierdziłam, że pas :D Bo ja zła kobieta jestem sesese :D

      Usuń
  3. Miałam w łapkach ten miedziany eyeliner. Już chciałam iść do kasy, ale przypomniałam sobie, że ja i kreska to nie jest dobre połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na kreski mam fazy, a teraz akurat mam fazę, więc no musiałam :D

      Usuń
    2. Mnie kreska niestety zajmuje całą powiekę :D

      Usuń
    3. U mnie w sumie niewiele lepiej zwłaszcza na prawym oku :P

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Szkoda, że jeszcze jakiegoś fajnego fioletu nie zrobili, byłoby śliczne trio :D

      Usuń
  5. Te eyelinery są przepiękne <3 uwielbiam kreski w takich kolorach, muszę iść po nie do Natury :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobną miedź może by szło jeszcze znaleźć wśród oferty innych firm, ale takiego turkusu nie widziałam nigdzie ;)

      Usuń
  6. A miałam już nic nie kupować! :(( Miedź jest piękna ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ją dziś na oku, potwierdzam - piękna :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Jest bardzo oczorzutny, na lato idealny :)

      Usuń
  8. Zewsząd kuszą tymi linerami :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Odcień dla odważnych, ale efekt jest bombowy :)

      Usuń
  10. chcę ten bronzer, większość jest dla mnie za ciemna, ten świetnie delikatnie się prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On jest bardzo delikatny, ciężko sobie narobić nim plam i przedobrzyć :)

      Usuń
  11. Bronzer przeżyję, bo mam ich całkiem sporo (ale żadnego pachnącego kokosem ;c), ale te linery! Tylko u mnie nie ma Natury ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale on pięknie pachnie kokosem, toż to egzotyczne lato zamknięte w jednej wytłaczanej palmie :D W Hebe podobno limitka też się pojawia :)

      Usuń
  12. Podoba mi się ten morski eyeliner! Ostatnio często używam chabrowego, to i po ten chętnie bym sięgała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ostatnio męczyłam chabrowy (z Wibo), teraz pewnie będę męczyć turkus :)

      Usuń
  13. eheee a juz myślałam, że mam z tej limitki wszystko co chciałam :P Dzięki!
    Uwielbiam zapach tego bronzera! :D nawet nie wiedziałam, że on pachnie dopóki nie użyłam!
    Ale po linery muszę się wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz, wracaj :D Pachnie bosko :D A po linery idź, bo Ci się będą śnić po nocach :D

      Usuń
  14. W moim rankingu drogerii Natura jest na tym samym miejscu ;) Bardzo się cieszę, że skusilam Cię na ten bronzer!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się też bardzo cieszę, kuś do woli, jestem podatna :D

      Usuń
  15. Uwielbiam tę firmę!
    http://przystannatalii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś lubiłam bardziej, tzn. limitki jakoś bardziej mnie pociągały, a teraz jak trafię to kupię, jak nie trafię to zapomnę :) Ale mają sporo fajnych kosmetyków, które szybko okazały się hitami :)

      Usuń
  16. Mnie szczęście znalezienia pełnego standu nie dopadło. Szkoda i nie szkoda, bo może bym chociaż któryś z linerów wrzuciła do koszyka. Ewentualnie bronzer, chociaż mam tego tak dużo, że może lepiej, że nie znalazłam, bo miałabym kolejny do walania się w szafie, a tak mam czyste sumienie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam dużo, ale lubię mieć wybór :) Poza tym ten bronzer jest dość delikatny, a większość mam jednak takich "z mocą", także musiałam to czymś zrównoważyć :D

      Usuń
  17. Ten turkusowy liner jest prześliczny! Muszę się wybrać do Natury, może uda mi się go jeszcze dorwać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie w Naturze, to próbuj w Hebe, bo podobno też się tam pojawia ta limitka :)

      Usuń
  18. eyelinery cudowne. Łasnie ożywiają oko:) Ciekawa jestem tego bronzera, mam nadzieję, że lodnyńska szafa też go zawiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się wrzucić na dniach jakiś makijaż, tak żeby było widać jak bronzer wygląda na policzkach :)

      Usuń
  19. Świetna ta limitka :) Też widziałam linery u Aliny i turkusowy zdecydowanie podoba mi się bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka syrenka, rybia łuska, nie wiem do czego można by go jeszcze porównać, ale jest śliczny :)

      Usuń
  20. jakoś z Essence mi nie po drodze, ale idę z Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Linery piękne. Aż chce się po nie biec już teraz, chociaż już niedziela prawie 23 i sklepy zamknięte.
    Chodzę do natury ale faktycznie gorsza od Rossmanna: produkty wiecznie zmacane lub ich po prostu brak.

    OdpowiedzUsuń
  22. Według mnie nie są tak do końca wodoodporne ; )
    dzisiaj przez dzień cały miałam ogon syrenki na oku - CUDO :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo mi się podoba ten bronzer - tak wizualnie! świetne te wytłoczenia i zestawienie kolorów. Aż by się chciało mieć taki "gadżecik"! :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja kupiłam ten miedziany eyeliner i dobrze ze jadę do gliwic w środę do domu to skocze do forum, moze bronzer i róz zostanie : )

    OdpowiedzUsuń
  25. Linery mają niesamowite kolory! Skusiłaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam ten bronzer nawet w ręku wczoraj, ale jakoś... nie popłynęłam. Chociaż ten złoty eyeliner to mogłabym przygarnąć :D

    OdpowiedzUsuń
  27. o jakie piękne kolory tych linerów- nie pozostaje nic innego jak dopisać do listy must have

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam kupić ten bronzer, ale wydawał mi się za ciepły... Może jednak po niego wrócę... :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ojej, czemu ja tak rzadko do Ciebie zaglądam, piszesz doskonale, uśmiech nie schodzi mi z twarzy :D wlazłam tu do starego wpisu, bo skusiła mnie palma - sama ją dorwałam parę dni temu wzruszona i niedowierzająca (mamy koniec lipca!) ;)) a opowieści z Natury – jakże prawdziwe!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...