WoleProstoHeader

20.05.2014

Opalenizna w tubce | Lirene Last Minute Body BB

Mamy pierwszy powiew lata! Tomasz Zubilewicz w swych nieodłącznych czerwonych butach, gnąc się przed mapą Polski zapowiedział prawdziwe upały i mnóstwo słońca, a ja ze smutkiem spojrzałam na swoje blade nogi i już wiedziałam, że jeśli tylko wyjdę na ulice w spódnicy czy sukience, to najprawdopodobniej porażę wszystkich jasnością bijących od moich łydek. Odcień mojej skóry po zimie jest po prostu odblaskowo biały, a ja dopiero w piątek będę miała chwilę, aby pojechać na działkę i beztrosko wystawić się na słońce. A, że jak wiadomo, przy trzydziestu stopniach jednak lepiej nie ryzykować długimi spodniami, sięgnęłam po tymczasowe rozwiązanie - opaleniznę z tubki.


Last Minute Body BB Fluid - balsam to jedna z nowości (w sumie już nie aż taka nowość ;)) Lirene. Ja jakiś czas temu dostałam obie wersje, zarówno do jasnej, jak i ciemnej karnacji. Z racji tego, że moja skóra jest bardziej blada niż opalona, sobie zostawiłam wersję do karnacji jasnej, a mama zwinęła mi tę do skóry ciemnej. Recenzja będzie więc siłą rzeczy dotyczyła tylko wersji do skóry jasnej, może za jakiś czas, gdy bardziej się opalę, skuszę się również na wypróbowanie tej drugiej i wtedy na pewno podzielę się z Wami moją opinią. W momencie, gdy balsam ten pojawił się w mojej kosmetycznej szafce, sięgnęłam po niego może trzy - cztery razy. Chciałam wypróbować go zanim zrobi się ciepło, tak, aby pod dżinsami/swetrem ukryć ewentualne plamy itp. Szybko okazało się, że balsam nie sprawia takich psikusów jak inne, dotąd przeze mnie poznane samoopalacze/balsamy brązujące i dzisiaj spokojnie i bez obaw nałożyłam go na nogi i pomknęłam na spacer w kiecce. 

Ale po kolei - co to właściwie jest? Jak na moje oko jest to "coś" przypominające zarówno w konsystencji, jak i działaniu fluid. Ale nie zwykły fluid, tylko taki, który jest biały/szarawy, a w sobie ma granulki, które podczas aplikacji zostawiają na skórze kolor. Podobny w działaniu jest np. krem z Avonu, nie przypomnę sobie teraz jego nazwy, ale pamiętam, że swojego czasu był bardzo popularny (ja sama zużyłam chyba ze dwa opakowania), podobnie działa nowy podkład Lirene Magic Make up. W każdym razie - bardziej bym ten balsam porównała właśnie do podkładu, aniżeli do klasycznego samoopalacza. 


Testowana przeze mnie wersja, po wyciśnięciu z opakowania ma kolor biały. Dopiero podczas rozsmarowywania uwalnia się kolor i dzieje się to praktycznie od pierwszego ruchu ręką, więc łatwo jest kontrolować proces aplikacji. Najbardziej obawiałam się plam i pomarańczowego odcienia skóry, ale okazało się, że aplikacja przy odrobinie wysiłku nie należy do skomplikowanych, a sam odcień okazał się bardzo trafiony do mojej karnacji. 

Zaczęłam od peelingu skóry, bez tego nie wyobrażam sobie nakładania żadnego kosmetyku brązującego. Porządnie wypeelingowałam skórę i dokładnie osuszyłam. Przy nakładaniu samego balsamu Lirene miałam wrażenie, że jest on nieco "tępy", ale z kolei moja mama nie zauważyła niczego podobnego, więc zakładam, że to raczej kwestia tego, że moja skóra jest z gatunku tych mega suchych i balsam zwyczajnie potrzebował większego poślizgu. Podobny problem mam czasami przy aplikacji podkładu do twarzy, który sam niby też jest kosmetykiem kremowym, ale jednak bez nałożenia uprzednio kremu nawilżającego, aplikacja podkładu wcale prosta nie jest. Na szczęście okazało się to proste do rozwiązania - balsam Lirene mieszam z odrobiną mleczka Garniera. Mleczko jest dość rzadkie i świetnie "ślizga" się po skórze, więc dobrze neutralizuje konsystencję Last Minute Body BB, nie zmieniając przy tym intensywności brązowienia skóry. Kolejna rada - balsam wcieramy zdecydowanymi ruchami, żadne tam koliste babranie się. Z góry do dołu, energicznie - dzięki temu nie ma szans na zrobienie sobie plam. Choć i tak w porównaniu z jakimkolwiek innym produktem tego typu, wśród tych, które miałam okazję testować - balsamem Lirene naprawdę ciężko narobić sobie smug i placków.

Balsam daje natychmiastowy efekt (w przeciwieństwie do klasycznych samoopalaczy), co jest jego dużą zaletą. Efekt należy raczej do tych delikatnych - skóra nabiera koloru, ale nie jest ani marchewkowa, ani nie wygląda jak spalona słońcem, jest to odcień naprawdę bardzo naturalny. Wersja do ciemnej karnacji najpewniej da mocniejszy efekt, ale jednak nie polecałabym jej do skóry bardzo jasnej - balsam do ciemnej karnacji jest już konkretnie ciemny i wydaje mi się, że na takiej jasnej skórze mógłby być zwyczajnie widoczny. 

Efekt jest trwały, na tyle, że nie ściera się jak wściekły od ubrań/krzesła/pościeli. Oczywiście po aplikacji trzeba chwilę poczekać aż balsam wyschnie i raczej nie polecałabym ubierać wtedy np. białych spodenek. Mimo, że nie zauważyłam, żeby balsam brudził ciuchy, to jednak zawsze lepiej zachować pewną dozę ostrożności. Gdy chcemy pozbyć się "opalenizny" ze skóry, wystarczy po prostu się umyć. Nie trzeba z ogromną intensywnością szorować skóry, wystarczy zwykły peeling czy gąbka. 

Do zalet mogę zaliczyć również zapach - dość delikatny, nie nachalny, w ogóle nie przypominający samoopalaczowego smrodku. 
Wydajność będzie raczej przeciętna, z racji tego, że jest to produkt  z efektem utrzymującym się do pierwszego mycia. Opakowanie zawiera 200 ml i kosztuje około 25 złotych.

Zrobiłam zdjęcie efektu na nogach, choć musicie mi wybaczyć dziwaczną perspektywę i średnie tło, ale okazuje się, że zrobienie zdjęcia swoim nogom wcale nie jest takie łatwe ;). Jak na podpisie - po lewej przed/po prawej po.


Jak widać na zdjęciu, efekt jest delikatny i naturalny, choć widoczny. Na żywo oczywiście ta różnica była bardziej intensywna, jednak skoro aparat dał radę uchwycić choć i taką zmianę - należy się cieszyć :D. 

Podsumowując - ja jestem z tego balsamu bardzo zadowolona. Dawno nie trafiłam na kosmetyk brązujący, które zrobiłby na mnie tak dobre wrażenie. Na pewno będę po niego sięgać ilekroć będę chciała ubrać spódnicę :). 

Pozdrawiam,
Panna Joanna

41 komentarzy:

  1. Fajny efekt, choć ja jestem od lat wierna rajstopom w sprayu Sallyhansen Hansen, genialny produkt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tych rajstopach dużo już czytałam i słyszałam, myślę, że prędzej czy później też się na nie skuszę :)

      Usuń
  2. Mam tego farta że mój naturalny odcień skóry podczas zimy/wiosny jest ciemniejszy niż Twój odcień ,,po" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, przy ciemniejszych karnacjach takie produkty nie są aż tak pożądane jak przez bladziochy :)

      Usuń
  3. Mam wersję do karnacji ciemnej, choć takowej nie posiadam i bardzo sobie chwalę! :) Podratował mnie ostatnio na większe wyjście, gdy okazało się, że...źle dobrano mi odcień podkładu w sephorze i na szyi widoczne było piękne odcięcie koloru... BB Lirene wszystko zniwelował! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tej ciemnej wersji trochę boję, bo po wyciśnięciu z opakowania jej kolor wydał mi się naprawdę przerażający, ale może się skuszę ;)

      Usuń
    2. nie ma czego :) mnie w naturze wydawał się być ciemny i dać efekt hmm.. pudru brązującego? a w domu, cieniutka warstwa i było ok:)

      Usuń
  4. U mnie się tylko sprawdza ten balsam z nivea brązujący innych moja skóra jakby nie toleruje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, tym bardziej, że balsamy brązujące to jednak dość "trudne" kosmetyki ;)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy produkt. Chętnie się z anim rozejrzę, bo moje nogi też są przerażająco blade.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozglądaj się, mam nadzieję, że się sprawdzi :)

      Usuń
  6. Fajny efekt, szkoda że balsam tyle kosztuje, nie należy do najtańszych. Nie lubię sie opalać, moja skóra również nie toleruje za dobrze słońca więc może ta opcja jest rozwiązaniem problemu białych nóg w lecie?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się akurat opalać lubię, ogólnie lubię się wygrzewać i mam to szczęście, że mimo bardzo jasnej karnacji opalam się szybko i na brązowo :) Także dla mnie takie balsamy to rozwiązanie na okres przejściowy, zanim się opalę :)

      Usuń
  7. Lubię ten produkt. Jako ze nie mogę się opalać (ani nie lubię) to przynajmniej nie muszę ciągle chodzić z bladymi nogami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki balsam na pewno pomaga w takich sytuacjach ;)

      Usuń
  8. Ja sie zaopatrzylam w samoopalacz z Avonu i ten daje kopa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja typowych samoopalaczy unikam jak ognia, bo nie cierpię tego zapachu ;)

      Usuń
  9. ten fluid bardzo brudzi jasne ciuchy:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy białych go nie nakładałam, bo każdy tego typu produkt może trochę brudzić, ale przy jakiś beżowych czy szarych bluzkach nie zauważyłam żeby coś się działo ;)

      Usuń
  10. jest nieźle, ale ja mam taki efekt po użyciu Palmersa i to nie brązującego, a zwykłego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam, ale muszę poszukać co to takiego :)

      Usuń
  11. Muszę wypróbować swoje "tubki". Efekt bardzo mi się podoba, ale jakoś tak nie było dotąd okazji, żeby się trochę "zabrązowić" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypróbuj, na pewno efekt Ci się spodoba :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim jest bardzo naturalny :)

      Usuń
  13. Ja mam wrażenie, że w upalny dzień kiedy wszystko ze mnie spływa, prawdopodobnie spłynąłby i ten balsam ;P Chociaż zachęca mnie fakt, że nie śmierdzi. Dlaczego wszystkie samoopalacze tak cholernie śmierdzą, no dlaczego? ;(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie cierpię zapachu samoopalacza, a szkoda, że to takie śmierdziuchy bo znam kilka, które dają naprawdę ładny efekt :)

      Usuń
  14. Bardzo chciałabym go wypróbować. Czytałam już o nim na kilku blogach i kusi mnie bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czytałam o nim w zasadzie same dobre rzeczy :D

      Usuń
  15. Rzeczywiście efekt jest ładny i subtelny c: Ja osobiście lubię ''bladość'' i najczęściej uciekam przed słońcem wiec takie opalające specyfiki kompletnie nie są dla mnie c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoją bladość też lubię, ale latem jednak lubię złapać trochę koloru :)

      Usuń
  16. Efekt rzeczywiście jest, ale ja nie przepadam za takimi produktami. Może kiedyś mi się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też długo nie mogłam się przekonać, więc może jeszcze przyjdzie czas i na Ciebie :)

      Usuń
  17. Mam go na oku, bo moje nogi aż świecą białością ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje już nie :D Ale i tak polecam :D

      Usuń
  18. Wczoraj pierwszy raz go użyłam, efekt przerósł moje oczekiwania :) Jednak dla mnie jasny jest za jasny :D Jutro próbuję ciemniejszego :)

    OdpowiedzUsuń
  19. jak jednak zdecyduje się pokazać swoje nogi w lato to będę musiała kupić taki specyfik i dobrze wiedzieć, że en dobrze się spisuje i ładnie pachnie : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spisuje sie bardzo dobrze, można odsłaniać nogi :)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. No nie?:D Zamiast leżeć na słońcu w pięć minut masz opaleniznę na nogach :D

      Usuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...