WoleProstoHeader

15.04.2014

O szminkowej kompozycji prawie idealnej

Na baletnicę się nie nadaję kompletnie, pomijając już rozmiary odwłoka, który bardziej by się nadawał do brazylijskiej samby aniżeli do do pląsów w obcisłych białych rajstopach, gracji w ruchach u mnie tyle co nic. Jednak kiedy Sleek wypuścił serię paletek do ust to właśnie Ballet najbardziej zwróciła moją uwagę. Traf chciał, że chwilę po premierze trafiła do mnie Havana. Piękna, mocna, zdecydowana. Na jakiś czas o Ballet udało mi się zapomnieć, ale nie przestałam chcieć. Chciejstwo zostało zaspokojone, a ja dzisiaj mogę Wam napisać, czy paletka warta jest zainteresowania.


Kolorystyką na pewno zachwycone będę wielbicielki delikatnych odcieni. W Ballet znajdziemy cztery szminki, różniące się między sobą nie tylko kolorami, ale i właściwościami. Ja co prawda lepiej czuję się w mocno podkreślonych ustach, z racji tego, że kontury moich warg są bardzo nieregularne i rozmyte, a ciemna szminka świetnie maskuje tego typu niedoskonałości. Mimo to, z paletki Ballet jestem bardzo zadowolona, choć nie jest to zestawienie bez wad. Najsłabszym ogniwem jest odcień Tutu - jasny, beżowy z brzoskwiniowymi nutami, o mało szminkowej konsystencji. Najbardziej miękki, masełkowaty ze wszystkich odcieni, przez co ciężki do równomiernego rozprowadzenia. Pędzelkiem jest to praktycznie niemożliwe, dużo prościej jest wklepać szminkę w usta, a pędzlem poprawić sam kontur. Może i odcień jest warty takiego zachodu, ale na pewno nie dla mnie. Nie ta karnacja, nie te usta ;). Przy mojej cerze ten kolor wygląda po prostu źle, ale nie płaczę, bo i właściwości tej szminki są nieszczególne. Kolejny odcień to kolor stworzony dla mnie! Plie to kolor praktycznie dokładnie w odcieniu moich ust, jedynie odrobinę ciemniejszy. Świetnie się w nim czuję i bardzo często po niego sięgam, zarówno do mocniejszych jak i delikatnych makijaży oka. Dawno nie spotkałam się z kolorem tak naturalnym i tak dobrze wyglądającym na moich ustach. Właściwości też są o niebo lepsze - to taka typowa szminkowa konsystencja. Kremową, dobrze napigmentowaną szminkę łatwo nałożyć na usta pędzelkiem, wygodnie jest podkreślić kontur warg. Trwałość również na plus - wytrzymuje kilka godzin (oczywiście o ile nie jemy), nie rozmazuje się i zjada się bardzo równomiernie. Kolejny odcień kolorystycznie mi się podoba - to taki mocno brzoskwiniowy nudziak. Ciemniejszy niż Tutu i dokładnie odwrotny jeśli chodzi o właściwości. Swan Lake jest najbardziej suchy z całej czwórki, przez co dość ciężko nabiera się go na pędzelek, ale z pędzelka na usta już nie ma tragedii. Czasem mogą się pojawiać prześwity, ale wtedy dobrze wklepać szminkę pędzelkiem zamiast nakładać ją ruchem posuwistym. Trwałość dobra, szminka się na ustach trzyma dość długo, przy czym z racji swojej suchej konsystencji może nieco przesuszyć usta. Pirouette to jeden z ładniejszy odcieni różowego w mojej kosmetyczce. Dość jasny i raczej chłodny, ale nie "dodowaty" w najmniejszym stopniu. Konsystencja i właściwości niemal identyczne jak w przypadku Plie - szminka jest kremowa, mocno napigmentowana, równo pokrywa usta, nie rozmazuje się. Trwałości również nie można się przyczepić. Uwielbiam nosić ten odcień na co dzień, do bardzo skromnego makijażu oka, świetnie się też prezentuje w towarzystwie mocniejszej kreski. Uwielbiam! 
Poniżej możecie zobaczyć jak poszczególne odcienie prezentują się na ustach:


Na zdjęciu bardzo dobrze widać różnice w konsystencji poszczególnych odcieni. Wszystkie są bezdrobinkowe, kremowe, jednak Tutu jako jedyny zostawia błyszczące wykończenie, z kolei Swan Lake jest z całej czwórki najbardziej suchym, matowym egzemplarzem. Gdybym mogła wybrać ulubiony odcień z tych wszystkich, nie mogłabym się zdecydować. Zarówno Plie jak i Pirouette to szminki, które bardzo mocno polubiłam, noszę je ostatnio praktycznie na zmianę. Chętnie wyrzuciłabym Tutu i zastąpiła go ciepłym odcieniem różu. Do Swan Lake mam stosunek obojętny, nie mogę powiedzieć, że go nie lubię, ale nie porwał mnie tak jak wspomniane Plie i Pirouette. 
Dzisiaj, z racji porażającego lenia, który mnie dopadł znienacka, ograniczyłam makijaż oka do beżowego cienia i tuszu do rzęs, a usta pomalowałam szminką Pirouette. A, że miałam po powrocie do domu trochę czasu, chwyciłam za aparat (w końcu do mnie wrócił!) i się nieco pobawiłam :). 


Podsumowując - paletkę polubiłam bardzo, gdyby nie słaby odcień Tutu byłaby naprawdę idealna. To świetna kompozycja, bardzo naturalne kolory, dla kogoś kto lubi delikatny efekt ta paletka będzie perfekcyjna. Ja jestem na tak, paletkę eksploatuję intensywnie i pewnie prędko nie przestanę. Znalazłam w końcu cukierkowy jasny róż, który nie wygląda na mnie barbiowato, więc za to paletka ma kolejnego plusa. Cena początkowo wydawała mi się nieco wysoka (około 36 złotych), jednak biorąc pod uwagę, że w paletce mamy aż cztery odcienie (z czego tylko jeden średnio znośny) to cena już tak nie przeraża. Swoją paletkę dostałam od cocolity (link do paletki). 

Ps. Zauważyłam, że w poście porażająco często używałam słowa "szminka". Z góry przepraszam, dopiero teraz mi się przypomniało o ładnym synonimie "pomadka" :P.

Pozdrawiam,
Panna Joanna

44 komentarze:

  1. Plie jest cudowny! Reszta totalnie nie w moim guście. Może, może jeszcze Pirouette, ale pozostałe dwa za jasne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jasną karnację, więc u mnie nie wyglądają źle (poza Tutu), ale przy ciemniejszej skórze już może wyjść kuku :P

      Usuń
  2. genialna jest! <3 zakochałam się!

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjne są te paletki! Ach, bajka! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paletki i do ust i cieni i jeszcze do konturowania :D Jeszcze tylko zestaw do brwi mi został do sprawdzenia :))

      Usuń
  4. o jesu jakie piękne jest Twoje foto! <3 bosko wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, miło mi to czytać, bo wyjątkowo udało mi się ustrzelić dobrą pozę :D

      Usuń
  5. Wszystkie mi się podobają. Nawet Tutu. Nabawiłam się właśnie nowego chciejstwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutu na kimś o innej karnacji itp. może wyglądać fajnie, po prostu to kompletnie nie moja bajka :) Życzę zatem szybkiego rozwiązania chciejstwa :D

      Usuń
  6. cudowna jest ta paletka <3 a najbardziej w moim guście Piruette. Na tym zdjęciu jesteś taka rozmarzona... śliczne ujęcie - bardzo kobiece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to zdecydowanie są Twoje kolory :) Dziękuję, robiłam co mogłam :D

      Usuń
  7. plie i pirouette najbardziej przypadły mi do gustu :) tutu jest zdecydowanie za jasny jak dla mnie, choć bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutu potrzebuje ogólnie cieplejszego typu urody jak na moje oko ;)

      Usuń
  8. Aaaaaaaaaaaa!!!! Ostatnie zdjęcie idzie do vogue!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tiaaa, uhum :P
      Przy Tobie i tak się chowam ;)

      Usuń
  9. Paletka wygląda ciekawie, cenę też da się jeszcze przezyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi 9 zł za szminkę, więc w sumie cenowo wypada dobrze :)

      Usuń
  10. Przestań być taka piękna! Tak nie można!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, już nie będę :P Podejrzewam, że przyjdzie mi to bez żadnego wysiłku :D:D

      Usuń
  11. Pirouette moj faworyt! Za to Tutu bardzo mało mi sie podoba, ale ciekawa jestem jak wyglada na zdjeciu calej twarzy, z makijazem. :))

    Ania, http://taffydream.net/blog/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę kiedyś spróbować coś z nim zmalować, choć przyznam, że nie mam na niego absolutnie żadnego pomysłu :))

      Usuń
  12. pirouette wyglądałaby u mnie prześwietnie bardzo kusi tutu ale wiem, ze w rzeczywistości wyglądałabym jak trup :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Poza odcienie Plie, paletka zupełnie do mnie nie przemawia. Takie odcienie mogą wyglądać bardzo trupio, wolę jednak typowe nude, czyli odcienie w kolorze moich ust.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od karnacji, ja jestem blada, a mimo to - poza tutu, wszystkie odcienie z paletki wyglądają na mnie dobrze ;)

      Usuń
  14. Plie jest piękny, pozostałe mnie tak nie kuszą... Ale inne palety pomadek Sleeka już bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ogólnie bym sobie chętnie szafę Sleeka postawiła w pokoju :D

      Usuń
  15. Plie wygląda najlepiej, chociaż wolę bardziej wyraziste barwy i na taką paletkę nigdy bym się nie skusiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plie jest z nich najciemniejszy ;) Ja lubię i takie i takie, naturalne i mocne, choć w mocnych chyba mi nieco lepiej :)

      Usuń
  16. piękne kolory ! Bardzo podoba mi się ta paletka i Siren <3 muszę w końcu je kupić:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siren też jest piękna, one wszystkie są piękne :D

      Usuń
  17. Najjaśniejszy jest świetny ;) Chociaż kojarzy mi się z jednym z odcieni rimmela apocalips, który mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest taki, choć Tutu chyba jest jeszcze jaśniejszy :)

      Usuń
  18. Tak jak już pisałam na Insta - Pirouette jest przepiękny i bardzo Ci pasuje, podobnie jak Plie :D Ale dla mnie tego posta wygrywa ostatnie zdjęcie. Matko Bosko Blogowo - jaka Ty jesteś piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany dziękuję :) Choć akurat po prostu dobre ujęcie się trafiło ;)

      Usuń
    2. Ale ja nie mówię tylko w oparciu o jedno zdjęcie :D

      Usuń
  19. Nie wiem kiedy jak przestanę sie zachwycać Twoja urodą <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo lubię takioe blade kolory na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajne kolorki, choc ja wole mocniejszy akcent na ustach. Switne zdjecie, a Pirouette jest super:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepiękne odcienie ♥ Zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...