WoleProstoHeader

10.04.2014

Makijażowo - Del Mar volume 1

To, że za paletkami Sleeka przepadam, wiedzą chyba wszyscy, którzy czytają mojego bloga. Paletek mam sporo, moja kolekcja ciągle się rozrasta, ale z reguły przygarniam tylko te sztuki, które od razu krzyczą do mnie "kup mnie, jestem taaaaka piękna!". Tym sposobem pominęłam np. popularną nie tak dawno paletę Garden of Eden. Choć ładna i przyjemna, mnie nie zachwyciła na tyle mocno, żeby poświęcić jej miejsce we wciąż kurczącej się szufladzie. Myślałam, że podobnie będzie z paletką Del Mar - na zdjęciach promocyjnych nie tylko nie zawołała do mnie, ale i nawet, zaryzykuję określenie, wydała mi się zwyczajnie brzydka. Pierwsze zdjęcia znalezione na blogach nie powalały, makijaże zresztą podobnie, podejrzewałam cienie o mocno średnią pigmentację i kredowość. Wydawało mi się, że paletka jakościowo będzie podobna do sleekowej Brights, a paletki tej nie cierpię i pluję sobie w brodę za każdym razem jak wpadnę na idiotyczny pomysł, żeby jej użyć. Jednak im dalej od premiery, tym częściej o niej myślałam. Dawno nie zaopatrywałam się w żadną nową paletę, a koniec końców - opinie o tej paletce były tak skrajne, jak to tylko możliwe. Od kompletnych pojazdów po jej jakości, po zachwyty. Jako, że jestem istotą bardzo ciekawską, Del Mar ciągle tkwiła mi w głowie. Z pomocą przyszła mi niezawodna cocolita i dzisiaj mogę już Wam napisać, do której grupy ja się zaliczam - do wielbicielek czy może do zagorzałych przeciwników. Z góry uprzedzam, że będzie to post długi, bo będzie to i recenzja paletki i sporo zdjęć, swatche, makijaż (na dodatek krok po kroku), więc proponuję udać się po herbatkę i rozsiąść się wygodnie.


Próbowałam, naprawdę próbowałam uchwycić na zdjęciach to co widzę, gdy patrzę na tę paletę. Jednak dawno nie spotkałam się z kosmetykiem tak ciężkim do uwiecznienia na zdjęciach. Cienie, kolory - na zdjęciach wyglądają po prostu tak sobie, nijako, podczas gdy na żywo paletka jest prześliczna. Pastelowa, kolorowa, bardzo wiosenna. Kolorystyka jest świetnie skomponowana - cienie nadadzą się zarówno do lekkiego, "mgiełkowego" kolorowego makijażu, jak i do mocnego, żywego czy nawet do zwykłego, neutralnego dzienniaka. No i w końcu w palecie zabrakło czerni! Najbardziej obawiałam się pigmentacji cieni - Sleek nie słynie zbytnio z dobrze napigmentowanych jasnych matów. Na szczęście okazało się, że cienie nie są kredowo suche jak w palecie Brights, są miękkie, nie sypią się, podczas swatchowania na dłoni nie robiły prześwitów. Oczywiście są tu cienie lepsze i gorsze. Najprościej będzie mi je opisać po kolei.


Lounge Lovers - niby taki banalny cień, ale tak ładny, że gdy nosiłam go na powiekach solo lub w towarzystwie czarnej kreski i wyglądał bardzo efektownie. Odcień beżowo - złotawy, połyskujący. Sam cień miękki, dobrze napigmentowany, bardzo przyjemny w blendowaniu. 
Poolside - matowy niebieski, średnio napigmentowany. Na swatchu wygląda tak se, jednak na oku zachowuje się dużo lepiej. Przy blendowaniu lubi blaknąć, więc dla lepszego nasycenia lepiej nakładać go ruchem wklepującym. 
Sunset Strip - dość energetyczny odcień pomarańczy. Myślałam, że to cień matowy, jednak zdecydowanie wypada jak satyna, czy to na ręce czy na oku. Dość dobrze napigmentowany, miękki, dobrze się go blenduje.
Ambience - jeden z gorszych cieni w tej palecie. Matowy, ciemny fiolet z domieszką szarości. Pigmentacja średnia, bez bazy ani rusz, a podczas rozcierania lubi znikać.
Chilled Out - prawie, że biel, ale jednak nie do końca. Również ni to satyna, ni to mat. Jak na tak jasny cień pigmentację ma dobrą. Fajny do rozjaśniania wewnętrznego kącika oka czy pod brew. 
Blue Marine - czyli po prostu przyjemny morski odcień, dość ciemny, bardzo dobrze napigmentowany. Jest dość miękki, więc dobrze jest strzepać pędzel z nadmiaru cienia, w przeciwnym przypadku może się osypać. Podobny odcień jest bodajże w palecie Darks. Lubię go używam nad linię górnych rzęs czy do przyciemnienia zewnętrznego kącika w bardziej neutralnym makijażu.
Opening Party - kolejny piękny cień (czego niestety kompletnie nie widać na zdjęciu). Fiolet, mocno połyskujący, wpadający w niebieski, bardzo "wróżkowy" odcień. Pigmentacja wydaje się średnia, jednak na oku cień jest mocno widoczny, mimo, że dość jasny. Świetnie wygląda połączony z Feel Euphoric - efekt jest nieco cukierkowy, ale naprawdę ładny.
On the Rock - kolejna satyna, tym razem koralowa. Mocno pigmentacja, przyjemna konsystencja i rozcieranie. Jeszcze nie znalazłam na niego pomysłu, ale spróbuję go połączyć kiedyś z szarością, żeby go nieco stonować. 
Talamanca - matowy (choć znów - to nie ten sam rodzaj matów co we wspomnianej Brights) odcień jasnego brązu. Pigmentacja średnia, ale cień dość prosty w obsłudze - syntetycznym pędzelkiem można uzyskać większe nasycenie koloru. Lubię go łączyć z Lounge Lovers i bielą - dzięki temu uzyskuję idealny, lekki makijaż na dzień.
Feel Euphoric - jasny odcień ciepłego różu, lekko połyskujący. Pigmentacja dobra, rozcieranie podobne jak w Lounge Lovers - cień się praktycznie sam blenduje. Bardzo polubiłam ten cień, przeprosiłam się z różem na moich powiekach.
Balearic Beat - limonkowy odcień zieleni. Bardzo dobrze napigmentowany, bardzo nasycony. Na swatchach wpada w żółć, w rzeczywistości jest odrobinę bardziej zielony. Nie robi prześwitów podczas rozcierania. Super wygląda na dolnej powiece, połączony z niebieskim i morskim. 
Paradise - kolejna perełka, czyli jeden z ładniejszych odcieni fioletu jakie posiadam. Matowy, dość ciężki w obsłudze (ale warto się trochę postarać) lawendowy odcień. Mocno nasycony, świetnie wygląda na powiekach. Lubi blaknąć podczas rozcierania, więc również sprawdzi się tutaj wklepywanie i pędzel z włosia syntetycznego.

Skorzystałam dzisiaj z tego, że nie musiałam doglądać w laboratorium moich kłaczków i przygotowałam makijaż krok po kroku z użyciem tej paletki. Do makijażu starałam się wykorzystać jak najwięcej cieni z palety, które dokładnie może zobaczyć poniżej:


Makijaż wyszedł bardzo kolorowy, jednak jeśli nie lubicie aż takich szaleństw na powiekach, możecie go bardzo łatwo zmodyfikować. Wystarczy, że zamienicie kolorową górną/dolną powiekę na któryś z neutralnych odcieni (Lounge Lovers, Chilled Out, Talamanca - razem czy osobno), zostawiając kolor na dolnej/górnej i makijaż od razu zrobi się "lżejszy". Ja akurat lubię poszaleć i łączyć ze sobą miks wielu kolorów, więc w stepie zobaczycie wersję "wypasioną" ;).


1. Na powieki nakładam bazę (u mnie MUA).
2. Cieniem Chilled Out rozjaśniam obszar pod brwiami.


3. Cieniem Feel Euphoric podkreślam górną, ruchomą powiekę, nie wychodząc zbytnio nad załamanie.
4. Zewnętrzną część górnej powieki pokrywam cieniem Paradise łącząc go delikatnie z różem.


5. Górną granicę cieni rozcieram puchatym pędzelkiem (tutaj mój ulubiony Ecotools) przy użyciu cienia Opening Party.
6. Zewnętrzny kącik przyciemniam cieniem Ambience (cieniując go w odwróconą literę V).


7. Zewnętrzną część dolnej powieki podkreślam morskim cieniem Blue Marine. 
8. Wewnętrzną część pokrywam cieniem Balearic Beat, a na granicę zieleni i morskiego nakładam odrobinę niebieskiego cienia Poolside. 


9. Cienie na dolnej powiece delikatnie rozcieram błyszczącym Lounge Lovers. 
10. Rzęsy podkręcam zalotką (u mnie Essence). 


11. Na rzęsy nakładam jedną warstwę tuszu (u mnie maskara Lovely). Rzęsy podkreślam delikatnie, tak aby jedynie je przyciemnić, nie chcę "zasłonić" wachlarzem ciemnych rzęs kolorowej powieki.
12. I gotowe!

Zdjęcia makijażu przy całej twarzy również mam, aczkolwiek proszę o wyrozumiałość, bo chwilowo pracuję na aparacie Osobistego, z którym to nie mogę się dogadać (z aparatem, nie Osobistym).


Nie jest to na pewno ostatni makijaż z użyciem tej paletki, który pojawi się na blogu, jednak chciałabym ją w tym poście - gigancie nieco podsumować. 
A więc (ach Joanno, nie zaczyna się zdania od "a więc" - jak mawiała moja nauczycielka w podstawówce) - paletka przypadła mi do gustu mocno. Maluję się nią już tydzień i praktycznie co dziennie udało mi się nią wyczarować coś fajnego. Podejrzewam, że jeszcze nie jeden i nie dwa makijaże przed nami ;). Nie dajcie zwieść się zdjęciom - te bardzo krzywdzą paletkę i odbierają jej dużo uroku, który można dostrzec na żywo. Nie sądzę, że paletka zrzuci z piedestału moje sleekowe top 3, jednak cieszę się, że ją mam i tej wiosny na pewno będzie królować na moich powiekach. 
Paletkę możecie kupić w sklepie cocolita (konkretnie TUTAJ), płacąc za nią 37,49 zł.

Czy jest na sali ktoś, kto dobrnął do końca posta?:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

30 komentarzy:

  1. Idealnie <3

    Ps. Kiedy na piwo? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe odcienie. Pasuja Ci takie kolorowe makijaze, a nie kazdemu z nimi do twarzy. Czasem latwo o tandetny wyglad.

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny makijaż!

    Zdolna jesteś i masz fajną kolorystykę do makijażu!
    (Zazdroszczę dziewczynom, które mogą malować oczy fioletami i nie wyglądać jak po bójce w ciemnym zaułku).

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wspaniale! :-) A ten fiolet taki piękny :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna paleta i piękny makijaż; ) do mnie też krzyczy ta paleta i to głośno bardzo. ..... będę musiała posłuchać i kupić ją. .... JEST PIĘKNA. ....
    ps ja mam poprzednią i jestem bardzo zadowolona♡ piękna jest Garden Of Eden

    OdpowiedzUsuń
  6. jednak się przekonałam, że chcę je!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękny wiosenny makijaż. Szalenie mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przepiękny makijaż :) Aż zastanawiam się czy nie kupić tej paletki!

    OdpowiedzUsuń
  9. ale wiosennie ;) podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. wspaniale wyglądasz w takich kolorowych makijażach :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wooow! swietny make up. no i paletka kusząca. mam na nia chetke:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny makijaż:) Taki świeży, wiosenny i nie przesadzony:) Paleta swoją drogą bardzo fajna, kolorowa - ale ma też neutralne odcienie dla mniej odważnych:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny makijaż <3
    Mnie w zapowiedziach ta paletka zachwyciła, ale teraz sama nie wiem czy ją chcę :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Asiu śliczny wiosenny makijaż! Paletka jak zawsze prezentuje się wyśmienici i bardzo ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Makijaż bardzo ładny, pasuje Ci taka kolorystyka :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja sobie daruję, ale też uważam, że kolorystycznie jest bardzo udana i ładnie skomponowana.

    OdpowiedzUsuń
  17. feel euphoric na powiece wygląda przepięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny makijaż, paletka również niczego sobie :) Mogę tak patrzeć i patrzeć na twój makijaż - cudo :)

    Kasieńka

    OdpowiedzUsuń
  19. śliczny wiosenny i taki kolorowy makijaż :)) "namówiłaś" mnie na rozświetlacz mua, ale na paletkę się jednak nie skuszę (na starość zostaję przy brązach)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepiękny makijaż. Dziś sobie go odtworzę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne wiosenne kolorki i makijaż genialny:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Śliczny kolorowy makijaż. Na wiosnę idealny ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo przyjemna notka, twórz więcej takich gigantów, nie mam nic przeciwko :D
    Ja znowu gdy tylko zobaczyłam tę paletkę, to wiedziałam, że pragnę jej jak niczego do tej pory :D Właśnie oczekuję na przesyłkę z cocolity ;)
    Piękny makijaż, jeśli zachwycił mnie na zdjęciach, to zapewnie skradnie moje serce w rzeczywistości :D Nie mogę się doczekać, kiedy spróbuję go odwzorować!

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale piękny makijaż! Myślałam, że połączenie takich kolorów będzie wyglądać groteskowo, a tu proszę - miłe zaskoczenie :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...