WoleProstoHeader

05.03.2014

Pielęgnacyjnie - korund, czyli o produkcie, który zdetronizował wszystkie peelingi

Uwielbiam wszystkie zdzieraki do twarzy (do ciała zresztą też). Swojego czasu na mojej łazienkowej półce stało około dziesięciu różnych peelingów (w tym nieodżałowany morelowy St. Ives), a ja bardzo ochoczo z nich korzystałam. Wiem, że wiele osób uważa peeling za kosmetyk, po który wystarczy sięgnąć dwa razy w miesiącu i szafa gra, jednak ja jestem zdecydowaną zwolenniczką częstego pozbywania się martwego naskórka, zwłaszcza, że mam wrażenie, że moja skóra produkuje go jakieś straszne ilości. Po peeling sięgam więc z reguły dwa razy w tygodniu. Do niedawno moim zdecydowanym ulubieńcem był wspomniany już morelowy peeling z St. Ives. Później został on wycofany, a ja długo nie mogłam znaleźć godnego następcy. Wiem, że Soraya produkuje podobno identyczny peeling, ale ja się jakoś nie do końca mogę do niego przekonać, cały czas jednak wydaje mi się, że pierwotna wersja była lepsza. Później bardzo polubiłam się z peelingiem Botani, jednak jego cena skutecznie zniechęciła mnie do ponownego zakupu. I tak sobie testowałam różne nowości, aż w końcu przypomniało mi się, że ktoś/gdzieś/kiedyś polecał korund. Że podobno takie to dobre, takie ostre, a skóra taka gładka. Okazało się, że na stronach z półproduktami korund kosztuje jakieś grosze, więc niewiele się zastanawiając kliknęłam na próbę dwa opakowania - jedno zostało ze mną, drugie poleciało do cioci.


Korund dotarł do mnie zapakowany w dość praktyczny plastikowy pojemnik z solidnym zamknięciem. Masa to plus minus 100 gram, które podejrzewam, że starczą mi na długie miesiące, ponieważ jest to produkt niesamowicie wydajny, o czym zresztą potem dokładniej napiszę. Korund zamówiłam na stronie mydlandia.pl, ale zdecydowanie nie polecam tego sklepu - sporo się nadenerwowałam przy tym zamówieniu, bardzo długo na nie czekałam, sklep nie odpowiadał na maile, ani nie odbierał telefonów, dopiero po kilku mailach ze stanowczą prośbą o zwrot pieniędzy dostałam łaskawą odpowiedź, że zamówienie już zostało wysłane. Mniejsza zresztą o to, po prostu uczulam, aby jednak korundu poszukać na innej stronie z półproduktami.
A poszukać warto. Początkowo nie wiedziałam "jak to się je", ale szybko przekonałam się, że ten niepozorny proszek deklasuje wszystkie peelingi, z jakimi miałam styczność. Nawet ten cudowny morelowy St. Ives. Korund to  po prostu minerał w formie bardzo drobno zmielonego proszku. Mi swoją konsystencją przypomina sodę oczyszczoną. 


W stosowaniu ten niepozorny proszek okazał się być naprawdę niesamowicie wygodny. Wystarczy, że odrobinę proszku wymieszany z żelem do mycia twarzy (na upartego wystarczyłoby z wodą, ale jednak wskazany jest poślizg) i zaczniemy masować taką mieszanką zwilżoną skórę twarzy. Gdzieś tam wyczytałam, że najlepiej jeśli robimy to kolistymi ruchami, blablabla, ale wydaje mi się, że chyba każdy wie jak się peelinguje skórę i robi to tak, jak mu najwygodniej. Ziarenka, choć nieduże, wcale nie są delikatne. Korund naprawdę konkretnie trze i choć może nie wygląda - jest dość ostry (stąd ten zalecany poślizg w postaci żelu do mycia twarzy). Skóra po jego użyciu jest bardzo gładka, dokładnie "wyszorowana". Ciężko mi porównać jego działanie do jakiegokolwiek innego peelingu, bo mam wrażenie, że żaden nie równa się z korundem pod względem mocy i takiego dogłębnego oczyszczenia. Spodziewałam się jakiś delikatnych choćby podrażnień po jego użyciu, jednak na szczęście obyło się bez tego. Skóra co prawda bywa czasem lekko zaczerwieniona, ale to kwestia kilku minut i jest po sprawie. Ja lubię w następnej kolejności przetrzeć skórę hydrolatem (trzymam je w lodówce, więc taki zimny hydrolat dość szybko uspokaja skórę) i nałożyć maseczkę czy grubszą warstwę nawilżającego kremu - wtedy mam pewność, że rano obudzę się ze skórą miękką jak przysłowiowa pupa niemowlaka. 
Wydajność tego proszku jest ogromna - ja wyciskam na rękę porcję żelu do twarzy (aktualnie używam żelu Organique - Basic Cleaner, Mild Cleaner Gel) i na to wysypuję dosłownie odrobinę korundu (powiedzmy, że niecałe pół małej łyżeczki). Przy stosowaniu 1-2 razy w tygodniu, nie widzę większego ubytku w opakowaniu i pewnie długo jeszcze nie zobaczę. 


Podsumowując - polecam każdemu, kto lubi mocne peelingi. Cena jest zdecydowanie niewygórowana (nie pamiętam dokładnie ile płaciłam za jedno opakowanie, ale na pewno mniej niż 10 złotych), a działanie naprawdę bardzo dobre. 

Pozdrawiam,
Panna Joanna

23 komentarze:

  1. Bardzo go lubię :) Zdecydowanie wolę korund + żel do mycia lub olejek niż drogeryjne peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z olejkiem jeszcze nie próbowałam go łączyć, ale może spróbuję :)

      Usuń
  2. Muszę kupić, bo jakoś peelingi enzymatyczne mnie nie przekują. Lubię czuć, że coś mi zdziera twarz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo :D Dla mnie peeling enzymatyczny to nie do końca peeling, nie czuję tego tarcia, więc automatycznie i efekty jakieś mniejsze mi się wydają ;)

      Usuń
  3. Mam korund i pobił on wszystkie peelingi z którymi miałam doczynienia ;-))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten Ives kupuję zawsze w UK :) Korund bardzo lubię, mam też jakiś peeling wulkaniczny, ale na razie czeka w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt, jest świetny :-) Polecam też mikrodermabrazję korundową- cera jak nowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy nie stosowałam korundu, muszę wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Nic nie zdziera martwego naskórka tak skutecznie jak korund! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak mi sie skonczy moj kiepski z Pharmaceris to na bank go kupie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Kilka dni temu się właśnie nim zainteresowałam, także fajnie było jeszcze poczytać kolejną tak pozytywną opinię:) Pojawi się u mnie na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj uwielbiam! Zazwyczaj mieszam go z żelem micelarnym BeBeauty ;) A po nim dobra maseczka :) Btw stacjonarnie można go dostać w zielarni na Bytomskiej przy rynku:)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam korund w zapasie, czeka tylko na skończenie innych peelingów : )

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaciekawilas mnie :) Poki co jednak na razie nie zamierzam detronizowac mojego ukochanego peelingu z rosyjskiej edycji PinkJoy - cos wspanialego :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Baaardzo lubię peeling korundem, ale jednak czasami wolę większe drobinki i wówczas sięgam po Sorayę morelową :) A korund lubię mieszać z żelem do mycia twarzy (jak Ty), lub z oliwką - też daje świetny poślizg, moim zdaniem nawet lepszy, tylko ciężko później to zmyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja stosuję mikrodermabrazję korundową i rewelacja ale na praktykach w ten sposób peelingowałam sobie dłonie i efekt genialny. Jedynie trzeba pamiętać by był w bardzo suchym miejscu bo inaczej jak będzie miał troszkę wilgoci to się zbryli i nie będzie się nadawał do użytku:(

    OdpowiedzUsuń
  15. Przypomniałaś mi o nim! Przez długotrwałą kurację kwasami odstawiłam tak mocne peelingi, bo jednak skóra podrażniona, ale idzie wiosna, zmieniam pielęgnację, chyba znowu sobie trochę tego prochu zamówię ;)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Korundu nie używałam, ale jeśli chodzi o mocne zdzieraki to polecam wypróbować peeling bardzo mocny z Ziai Pro, kosztuje ok 13 zł/270 ml jest mega wydajny i super działa:-)
    Pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
  17. Korund znam i też jestem zwolenniczką mocnych peelingów i staram się taki robić chociaż raz w tygodniu a najlepiej dwa razy ;D
    Ostatnio odkryłam peeling kwasowy BingoSpa i jestem zachwycona, ale wiosna idzie i zaraz wrócę do korundu bo jednak kwasy i słońce to nie bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. kiedys uzywalam duzo do twrazy, ale moja skora pokazala, ze tak mocnego scierania nie chce. teraz moze 1 na dwa tygodnie robie bardzo delikatny peeling twarzy wspomagajac sie peelingiem enzymatycznym phenome ( nadaje poslizg i glebiej oczyszcza ).
    bardzo lubie dosypac go jednak do peelingu kawowego albo przy pomocy kess i zelu pod prysznic wyszorowac cialo. rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  19. łączę z delikatnym żelem, ale moje policzki tego nie lubią. dla naczyniowej skóry odpada.

    OdpowiedzUsuń
  20. całkiem fajny produkt ale ja uwielbiam peelingi firmy Soraya ! w szczególności nowy peeling orzechowo morelowy so pretty ! Jest idealny gesty ładnie pachnie ma dużo drobinek, które naparawde skutecznie złuszczają twarz. Buzia po wykonaniu peelingu wygląda rewelacyjnie nie jest podrażniona, a super oczyszczona, wygładzona. Fajny efekt za małe pieniądze polecam:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...