WoleProstoHeader

08.02.2014

Pielęgnacja włosów nowocześnie - Aktywator gęstości od Elseve

Uwielbiam wszelkie do - włosowe kosmetyki, nigdy mi ich za wiele, a jak trafiam na jakąkolwiek włosową nowinkę, ciężko mi się powstrzymać. Kiedy więc Elseve wypuściło serię Fibralogy, wiedziałam, że przynajmniej część produktów z tej serii wypróbuję na własnych włosach. Koniec końców, skusiły mnie trzy kosmetyki - szampon, aktywator i odżywka do włosów. Nie ukrywam, że najbardziej ciekawa byłam aktywatora gęstości, bo też w sumie nigdy wcześniej nie słyszałam o tego typu kosmetyku. 


Zdaję sobie sprawę, że gęstość włosów to w dużej mierze kwestia genów i żadne kosmetyki do włosów nie zdziałają tu cudów, jednak przy właściwej pielęgnacji włosów możemy znacząco poprawić ich kondycję, gęstość, a zastosowanie odpowiednich produktów do włosów pozwoli na ich optyczne zagęszczenie. Sama nie narzekam na gęstość włosów, ale też nie pogardziłabym większą ich objętością, więc chętnie sięgam po kosmetyki, które unoszą włosy, odbijają je od głowy, sprawiają, że włosy są bardziej mięsiste i przez to grubsze. W swojej pielęgnacji staram się unikam takich produktów, które mocno obciążają włosy, sprawiają, że włosy są przyklapnięte, czy pozbawione objętości. 


Aktywator gęstości to kosmetyk, który wg obietnic producenta ma pogrubiać strukturę włókna włosa przy każdej kolejnej aplikacji. Działanie aktywatora opiera się molekułach Filloxane, które generują zwiększenie grubości włosa. Każdorazowa aplikacja ma wzmacniać efekt. Aktywator mieszamy z maską lub odżywką w proporcjach 1:1 i nakładamy na całą długość włosów po ich umyciu. Aktywator zamknięty jest w niewielkiej zakręcanej tubce z precyzyjnym aplikatorem, a sam kosmetyk ma wodnistą konsystencję. Mieszanie aktywatora z maską nie jest specjalnie problematyczne, o ile wpadniemy na to, żeby przed myciem włosów odkręcić tubkę. Ja zawsze najpierw nabieram na dłoń maskę do włosów, na to wyciskam odpowiednią ilość aktywatora, mieszam palcem i mieszankę nakładam na włosy. Spłukuję po upływie mniej więcej pół godziny, gdy mam więcej czasu - wtedy trzymam dłużej. Początkowo obawiałam się, że taka mieszanka może obciążać włosy, ponieważ aktywator ma jakby lekko oleistą formułę, ale na szczęście wszystko bez problemu się spłukuje i nie zauważyłam przyspieszonego przetłuszczania się włosów. 


A jak wygląda działanie? Nie spodziewałam się, że po zużyciu tubki moje włosy będą kilkukrotnie grubsze i rzeczywiście nie są. Jednak nie mogę zaprzeczyć, że ten kosmetyk *coś* robi, bo widzę różnicę w działaniu odżywki, której używałam z aktywatorem i bez aktywatora. Mam wrażenie, że aktywator wzmacnia działanie kosmetyku, z którym się go miesza. Włosy może nie były grubsze, ale były bardziej mięsiste, mocno nawilżone, odbite u nasady. Na szczęście obok tego nie sprawiały wrażenia spuszonych, co zdecydowanie nie byłoby pożądanym efektem. W ciągu ostatnich tygodni swoją pielęgnację oparłam głównie na produktach z tej serii, dzięki czemu teraz łatwiej mi ocenić ich wpływ na kondycję i wygląd włosów. A i z tego i z tego jestem ostatnio bardzo zadowolona (pomijając wizytę u fryzjera, po której musiałam wytoczyć naprawdę ciężkie działa, żeby trochę odratować włosy) i na pewno częściowo te efekty są wynikiem stosowania kosmetyków z gamy Fibralogy. 


Skład kosmetyku jest krótki i raczej nieskomplikowany. Podejrzewam, że za nawilżenie włosów, które jest zdecydowanie wyczuwalne po użyciu mieszanki z aktywatorem, odpowiedzialny może być kwas mlekowy. Ciekawa jestem, który ze składników ma odpowiadać za ten "zastrzyk" materii włosa, nie umiem znaleźć nic sensownego na temat drugiego składnika ze składu (jak ktoś się zna, to niech podpowie ;)), a możliwe, że to właśnie to. 
Zapach kosmetyku jest przyjemny, dość intensywny i taki sam jak pozostałych kosmetyków z tej gamy. Utrzymuje się dość długo na włosach, co mi nie przeszkadza, bo zdecydowanie moje nozdrza polubiły tę woń. Wydajność nie powala - przy długich włosach tubka starczy na około 10 razy, a mieszankę należy stosować  dwa razy w tygodniu. 
Czy wrócę do tego kosmetyku? Podoba mi się jego działanie, choć przypuszczam, że efekty wynikają ze stosowania całej gamy. A, że ja lubię odkrywać nowości i mam w szufladzie cały arsenał szamponów, masek i odżywek - nie wyobrażam sobie, żeby "na stałe" zatrzymać się przy jednej serii. Kupiłam więc ponownie ten aktywator, celem mieszania go z innymi posiadanymi przeze mnie maskami i odżywkami. Jestem bardzo ciekawa czy zauważę wzmocnienie działania innych kosmetyków do włosów. 


Znacie, używacie? Widziałam, że ta seria się ostatnio cieszy sporą popularnością na blogach, ciekawa jestem Waszych opinii na jej temat :).

Pozdrawiam,
Panna Joanna

19 komentarzy:

  1. kiedy weszły te produkty na sklepowe półki zastanawiałam się nad tym aktywatorem jednak nigdzie nie wiedziałam, żadnej recenzji na jego temat więc pomyślałam, że szału nie ma. Jeśli znajdę go na promocji możliwe, że się skuszę na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja teraz wałkuję garnier fructis goodbye damage:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe... ja też mam mnóstwo rzeczy do włosów pochomikowanych, ale jak wykończę chociaż jedną maskę pełnowymiarową to sobie kupię coś nowego i chyba będzie to ten produkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem jakoś nie wierzę w takie cuda ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tej linii, jeszcze nie próbowałam żadnego kosmetyku. Ciekawa jestem, czy ten aktywator działa z innymi maskami- daj znać koniecznie :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobnie jak Ty nie potrafię oprzeć się nowościom. Ostatnio zainwestowałam w odżywkę, która wchodzi w skład serii Fibralogy. Niestety, w supermarkecie nie znalazłam maski i aktywatora;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brzmi ciekawie.... warto by było spróbować...:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawi mnie ta cała seria, chyba się za nią rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy produkt, ale jakoś nie rzucił mi się nigdzie w oczy.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja mam frika na punkcie moich włosów a raczej kompleks, nowości włosowe czerpię garściami - włosy mam wprawdzie gęste ale cienkie i tak nie wyglądają, taki aktywator by może je zagęścił :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ha no i kupiłam:) była dziś ta seria w promocji w Naturze:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie widziałam go jeszcze, ale ostatnio kupiłam Mariona odżywkę bez spłukiwania z jedwabiem, uwielbiaaam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Patrzyłam na niego ostatnio w drogerii, ale ostatecznie nie kupiłam :D Zdrowy rozsadek wziął górę - muszę najpierw wykończyć to co mam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurcze, jesteś następną osobą, która nim kusi. No i pewnie się złamię ... ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurczę, nie słyszałam o czymś takim... a wygląda ciekawie :D
    obserwuję i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...