WoleProstoHeader

14.02.2014

O wróżkowym pigmencie

Macie tak czasem, że widzicie jakiś kolor i dopasowujecie do niego jakąś absurdalną nazwę, która tak bardzo kojarzy się Wam z tym kolorem, że nijak nie możecie takiego bajkowego odcienia nazwać zwykłym fioletem, zwykłym różem czy czymkolwiek równie pospolitym? Ja mam tak bardzo często, przez co ciężko mi nieraz przekazać innej osobie, o jaki kolor tak właściwie mi chodzi. Takie właśnie mam odczucia, gdy patrzę na jeden z moich ulubionych cieni - w odcieniu...wróżki. 




Pigment Inglota z serii AMC o numerze 35, bo o nim mowa, kupiłam jakoś na początku grudnia. Miałam ochotę na jakiś "lepszy" cień do powiek, w mocno migoczącej wersji, który będę mogła stosować solo na dzień i przy delikatnym wzmocnieniu czernią czy innym ciemniejszym cieniem - wyczaruję nim makijaż wieczorowy. Zdecydowałam się właśnie na inglotowe sypańce - wcześniej czytałam o nich dużo dobrego. Wybierając się na stoisko, sądziłam, że dostanę oczopląsu i nie będę mogła wybrać jednego odcienia. Okazało się, że owszem - oczopląsu dostałam, bo wybór kolorów był duży, a same odcienie piękne, ale ten jeden konkretny od razu do mnie zawołał. Szybki swatch na ręce upewnił mnie w mojej decyzji, zapłaciłam więc i zadowolona udałam się do domu. Testy w normalnym świetle wypadły jeszcze bardziej pomyślnie - odcień okazał się właśnie tym, czego szukałam, mimo, że sama tak naprawdę do końca nie wiedziałam, czego chcę. Zachwyciła mnie jego wielowymiarowość - w zależności od tego, co oprócz niego znalazło się na powiece, cień pokazywał coraz to nowsze oblicza. W słoiczku to dość jasny, jakby lawendowy odcień z mnóstwem złotych drobinek. Po nałożeniu na skórę ciężko określić czy więcej w nim złota czy więcej fioletu. Jest dość grubo zmielony, ale łatwo nabrać go na pędzel i zaaplikować na powiekę. Nie jest ani nadmiernie suchy, ani zbyt "wilgotny", bardzo odpowiada mi jego formuła. Nie osypuje się (o ile strzepniemy nadmiar cienia z pędzelka), dobrze przyczepia się do skóry.
To co w nim jest piękne to właśnie ta nieprzewidywalność. Nałożony na gołą skórę lub zwykłą bazę jest jasny, właśnie taki wróżkowy. W towarzystwie ciemnego fioletu wychodzą z niego te początkowo niewidoczne fioletowe nuty. Jak nałożę go na bordowy podkład, pigment nagle okazuje się być cieplejszy, taki jesienny. Przy bardzo ciemnej bazie (np. na czarnym linerze), pojawia się...zieleń. Taka złota, głęboka. 


Jakość cienia jest wg mnie rewelacyjna - jest łatwy w użytkowaniu, a do tego bajecznie trwały. Nałożony na bazę (u mnie aktualnie Inglot), trzyma się bez zarzutu do zmycia. Nie roluje się, nie osypuje w ciągu dnia. Czasem zdarza się, że pojedyncze złote drobinki spadną na policzek, jednak nakładanie cienia delikatnie wilgotnym pędzelkiem rozwiązuje ten problem. O wydajności nie mam co mówić - mimo, że używam go już 2,5 miesiąca i bardzo często gości na moich oczach, ubytku praktycznie nie widzę. Mimo, że cena nie jest niska (nie pamiętam dokładnie, ale na pewno blisko 30 zł), na pewno skuszę się na inne wersje kolorystyczne. Póki co, najbardziej ciekawią mnie 50 i 67 :).


Od lewej - na gołej skórze, na bazie Inglota, na czarnym linerze.

Znacie te pigmenty? A może macie jakiś swój ulubiony odcień, który możecie polecić?:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

48 komentarzy:

  1. Ja niestety nie miałam do czynienia z tymi pigmentami ale bardzo sposobał mi sie ten odcień, uwielbiam takie świecidełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też bardzo lubię takie błyskotki :)

      Usuń
  2. Mam go ale niestety nie umiem go używać- potwornie się osypuje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poważnie?? Kurczę, ja go tyle razy już używałam i osypał mi się może raz, jak za bardzo się spieszyłam z makijażem oO

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Przy Twoich brązowych oczach to on w ogóle musi cuda robić :)

      Usuń
  4. Piękny! Ja mam tylko jeden, granatowy pigment Inglota i jestem bardzo zadowolona :-) Ten też jest śliczny, a dziś w Inglocie -20%... :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietny, zastanawiałam się nad pigmentami z inglota, kusiły mnie fiolety i rudości ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Hah, a ja mam nawet micę, która się nazywa dokładnie tak - Fairy Dust :D Ale ten jest jeszcze bardziej wróżkowy :) Muszę w ogóle kiedyś zrobić zestawienie takich "bajkowych" cieni :)

      Usuń
  7. Świetny kolor i niesamowite zdjęcie z pędzelkiem.
    Za mną chodzi taki jeden pigmencik, nie pamiętam numerku, śliwkowy fiolet opalizujący na złoto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się bardzo spodobało, dlatego też je wrzuciłam :)
      A ten śliwkowy fiolet opalizujący na złoto to chyba właśnie ta 50, którą też chcę :)

      Usuń
  8. Wzdycham do tych pigmentów od dłuższego czasu :) Mają niesamowite odcienie i tak jak piszesz, zmieniają się w zależności od koloru bazowego. Tylko wiem, że jak kupię, to pójdzie w kąt szuflady, bo nie lubię się z sypką formą.
    Będę wypatrywać wróżkowych makijaży ;) Jestem pewna, że przy jego pomocy stworzysz coś niesamowitego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat bardzo lubię sypańce, więc wiedziałam, że to dobra inwestycja :) A makijaży było już sporo, będzie pewnie jeszcze drugie tyle, tylko muszę się zebrać za robienie zdjęć w międzyczasie :)

      Usuń
  9. Na czarnym linerze wygląda prześlicznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie na ciemnych odcieniach nabiera całkiem innego wyrazu, ale na czerni jednak najbardziej to widać :)

      Usuń
  10. Mam kilka i te błyszczące, i te nowsze matowe do twarzy i ciała i ozdoby do ciala. Polecam ozdobę do ciała nr 71 - kameleon/duochrom, nie ma on właściwości kryjących tak bardzo jak pigment, ale dla podbicia makijażu jest piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zainteresowałaś mnie mocno, będę musiała się mu przyjrzeć :)

      Usuń
  11. Wygląda magicznie! Skusiłabym się na jakiś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam problem bo podoba mi się chyba z 10 :D Ale na razie planuję dwa :)

      Usuń
  12. Łooo, ale on zmienny! Zupełnie inaczej wygląda na czarnym linerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On chyba na każdym jednym kolorze wygląda inaczej ;)

      Usuń
  13. Na czarnym linerze wygląda niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często go miksuję z czernią, daje przepiękny efekt :)

      Usuń
  14. ciekawe odcienie ... moje kolory .. uwielbiam opalizujące pigmenty i cienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię :) Jeden cień, a tyle możliwości :)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Da się zrobić tak, żeby się nie osypywał :) Ja nakładam go miękkim pędzelkiem, lekko wilgotnym, pędzelek najpierw strzepuję, a pigment nakładam ruchem wklepującym i nic mi się nie osypuje :)

      Usuń
  16. Nie spodziewałam się takiego efektu na linerze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam tego typu kolory, z którymi można się bawić. Tylko nie jestem przekonana do używania sypkich cieni :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny! Ale osobiście nie cierpię pigmentów, bo... Nie potrafię równomiernie nałożyć na obu oczach :D Wole tradycyjne cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Chciałam sie zapytać , czy wiesz może czy dobre są pudry z Inglota, chodzi mi o te sypkie w pudełeczku takie rozświetlające, albo też widziałam takie w kamieniu??

    www.modefind.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Oglądałam je ostatnio i byłam oczarowana, na pewno trafią do kuferka w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. też zwrócił moją uwagę! jest śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wspaniale wygląda i niesamowite jest to jak się zmienia :) Kurcze, tylko ja zawsze mam problem z pigmentami, bo nie wychodzi mi ich aplikacja ...

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...