WoleProstoHeader

12.02.2014

O tym jak przegonić wągry z nosa, czyli o plastrach oczyszczających Botanical Choice

Nie narzekam na cerę, tzn. narzekam, wszak jestem kobietą, ale jestem świadoma, że narzekać nie powinnam. Wiem, że nie jest źle, bo praktycznie nigdy w życiu nie borykałam się z trądzikiem, do tej pory, gdy wyskoczy mi jakiś pryszcz to zdarza mi się niemal ucieszyć (uwielbiam wyciskać ^^, wiem, że to brzydko i że nie wolno, ale cśiii), moja skóra jest jasna z kilkoma zaledwie przebarwieniami, nie przetłuszcza się, a większość kosmetyków kolorowych rzadko kiedy wymaga poprawek w ciągu dnia. Czyli generalnie - nic tylko się cieszyć. Ale wiadomo, jak to u kobiet bywa, nawet jak jest dobrze, to trzeba znaleźć coś, do czego można się przyczepić. I u mnie tym czymś są pory. Rozszerzone w okolicach nosa i na policzkach przy nosie, w mniejszym stopniu, ale wciąż, na brodzie. Nie wiem czy to domena wszystkich cer z rozszerzonymi porami, ale moje pory wprost uwielbiają się zapychać. Mimo dokładnego demakijażu, regularnych peelingów, wybierania w miarę możliwości lekkich kosmetyków - na nosie regularnie pojawiają się czarne kropki. Co mam wrażenie, że nieco ten problem zminimalizowałam, to znów się on nasila. Próbowałam wielu domowych metod. Najgorzej wypada w tym zestawieniu maseczka z żelatyny i mleka, która nie robi z moim nosem kompletnie nic, a śmierdzi przy tym przeokrutnie. Nieco lepiej sprawdza się parówka w połączeniu z peelingiem czy delikatnym mechanicznym oczyszczaniem. Do wszelkich drogeryjnych plastrów podchodziłam jak pies do jeża, bo parę razy zdarzyło mi się spróbować i zawsze kończyło się to fiaskiem. Do dziś. Jakiś czas temu Biedronka wypuściła kolejną już urodową gazetkę, w ofercie której były właśnie plastry do oczyszczania nosa. Nawet się nad nimi specjalnie nie rozwodziłam, stwierdzając, że na pewno będzie to kolejny bubel. Jednak, gdy przeczytałam wczoraj recenzję Idalii na temat tych plastrów i zobaczyłam zdjęcie prezentujące efekt, nie wiele myśląc poleciałam dzisiaj tych plastrów szukać. I mam!


Dostępne były początkowo dwie wersje - zwykła i z olejkiem z drzewa herbacianego. Tych drugich już  u mnie nie było, więc skusiłam się na dwa opakowania zwykłych plastrów. Mimo, że u Idalii zobaczyłam świetny efekt, nadal byłam nieco sceptyczna, jakoś nie wierzyłam, że u mnie plastry wyciągną tak dużo (czy nawet cokolwiek). Przystąpiłam więc od razu do działania i jestem tak zaskoczona tym, co z tego wynikło, że muszę się tym z Wami podzielić :).





W opakowaniu znajduje się sześć sztuk plastrów - każdy z nich zapakowany jest w osobną saszetkę. Plaster wygląda jak plaster - z wierzchu lekko mechaty, od strony folii klejący się. Nie ma tu żadnych filozofii. Użytkowanie plastrów jest naprawdę proste - oczyszczamy twarz, moczymy nos, odklejamy plaster z folii i przyklejamy go do nosa. Ja poszłam za radą Idalii i po oczyszczeniu skóry, na chwilę przyłożyłam do nosa zmoczony ciepłą wodą ręcznik. Ciepło powoduje otwarcie porów, a co za tym idzie - ułatwia plastrom oczyszczanie. Plaster trzymamy na nosie około 15 minut. Zapach plastrów jest raczej średnio przyjemny, ale na szczęście wyczuwalny tylko przez kilka pierwszych minut. Kształt plastra umożliwia dokładne zamontowanie go na nosie - mimo, że mój nos do małych nie należy, plaster dobrze się dopasował i idealnie przylegał do skóry. 


Po upływie 15 minut ponownie zmoczyłam nos wodą i odkleiłam plaster. Trzymał się dość mocno, ale jego zdejmowanie nie było specjalnie bolesne. Po zdjęciu od razu poleciałam ze zużytym plastrem pod lampę, żeby zobaczyć, co też on wyciągnął. I zdziwiłam się mocno, bo cały plasterek był wypełniony odstającymi igiełkami. Skóra na nosie zrobiła się zdecydowanie gładsza (wcześniej dosłownie było czuć te odstające łebki), początkowo była lekko zaczerwieniona, ale na szczęście nie trwało to długo. Pory były zdecydowanie oczyszczone, efekt widoczny był nie tylko na plastrze, ale i na samym nosie. Spryskałam twarz wodą termalną, żeby nieco załagodzić delikatne podrażnienie (bardzo mi to pomogło). Efektem jestem naprawdę zachwycona, w końcu chyba udało mi się trafić na plastry, które rzeczywiście działają, a nie tylko bezproduktywnie przyklejają się do skóry. Zrobiłam zdjęcie, ale nie udało  mi się uchwycić efektu tak dobrze jak Idalii (klik), ale jednak coś widać. Zdjęcie wklejam w małym formacie, żeby plaster upstrzony wągrami nie raził nikogo po oczach, ale polecam sobie zdjęcie otworzyć w nowej karcie i zobaczyć je w powiększeniu :).


Opakowanie kosztowało mnie 7,99 zł - uważam, że jest to naprawdę niewielka cena za sześć plastrów o takiej jakości. Miałam już ponownie zrobić sobie biedronkowy maraton żeby zrobić zapasy, ale na szczęście wyczytałam (znowu u Idalii ;)), że plastry są też dostępne w Hebe. 

Kogoś skusiły?:)

Pozdrawiam,

Odwągrowana Panna Joanna

33 komentarze:

  1. U mnie świetnie działają paski Beauty Formulas, ale te są tańsze, więc przy najbliższej okazji wezmę jedno opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam te z BF i u mnie nie wyciągnęły chyba nawet powietrza ;)) Ciekawa jestem od czego to jest zależne tak prawdę mówiąc :)

      Usuń
  2. uwielbiam te plastry, zawsze kupuję je w Hebe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wcześniej nie miałam o ich istnieniu zielonego pojęcia, jak to dobrze, że są blogi!:)

      Usuń
  3. Spróbuję jutro na nie zapolować, może jeszcze będą. Bo wasze recenzje, dziewczyny, są naprawdę zachęcające!

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam takie produkty, na bank je kupie!

    OdpowiedzUsuń
  5. O jaaa dzisiaj lece do Biedry :D Dobrze, ze mam blisko :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Uf! Jeżeli są w Hebe to cudnie, bo u mnie Biedrony niby dwie pod nosem (uwągrzonym), ale przed egzaminem jakoś nie chce mi się przerywać nauki i ogarniać twarzy do wyjścia :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Weź... przez Ciebie zaraz po pracy lecę do Biedry. Chciałam kupić te plastry już wcześniej, ale myślałam, że są kijowe... a tu prosze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie je wypróbuję. Miałam plasterki Marion ale okazały się niewypałem i teraz szukam czegoś skutecznego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. o kurcze,idę jutro ! mam takie coś między jedną,a drugą brwią

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, muszę zajrzeć do Biedronki! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. do kiedy ofereta w bierdze jest aktualna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że do dzisiaj, ale w Biedronkach zawsze i tak zalegają te produkty z gazetek, które się nie sprzedały :)

      Usuń
  12. Też po poście Idalii dzisiaj po nie poszłam :) jeszcze ich nie używałam, ale mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze sceptycznie podchodziłam do tych pasków, ale za każdym razem gdy użyłam bylam pozytwynie zaskoczona. Zachęciłaś mnie swoją receznją, szkoda tylko że u mnie nie ma Hebe. :(
    Powiększyłam zdjęcie- wow! działa!

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam dzisiaj w dłoniach te dwie wersje i obie odłożyłam na półke.. już załuje..;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj ja też mam taki problem z porami, więc gdy tylko przeczytałam recenzję Idalii to podczas dzisiejszych zakupów w biedronce zakupiłam paczkę na próbę. Jak się sprawdzą to kupię kolejne w Hebe.

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam ochotę kupić te plastry, ale bałam się że nic nie zdziałają. Jednak teraz ich na pewno poszukam w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie w Biedrze ich nie było :-( no chyba, że wszyscy tak zawągrowani jak ja zdążyli je wykupić przede mną ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Też na nie liczyłam dzisiaj w Biedronce, ale już ich nie zastałam;/ Także zostaje Hebe, ale na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kupiłam, ale u mnie nie było aż takiego efektu. Płatek prawie czysty..

    OdpowiedzUsuń
  20. Owszem, są w Hebe :) Zastanawiałam się nad nimi i w końcu nie wzięłam, ale skoro są takie dobre to kupię przy następnej okazji.

    OdpowiedzUsuń
  21. musze sobie kupić te plastry i wypróbować :)

    http://takbardzokosmetycznie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie w Biedronkach już brak tych plasterków ale kupiłam w Hebe i efekt jest zachwycający. Polecam każdemu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam nadzieję, ze uda mi sie je jeszcze dostać w Biedronce bo efekt super :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja wczoraj po nie popędziłam do Biedronki, bo był to chyba ostatni dzień, kiedy te produkty z gazetki walentynkowej były dostępne, zostało jeszcze kilka opakowań z zieloną herbatą. Wieczorem oczywiście przetestowałam już 1 plasterek, ale u mnie efekt nie był powalający :( Ale nie poddaję się, spróbuję jeszcze raz:)

    OdpowiedzUsuń
  25. powiem szczerze, że sceptycznie na nie spoglądałam, ale na zdjęciu widać, że faktycznie działają i chyba się w nie zaopatrzę ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...