WoleProstoHeader

30.01.2014

Właściwie o wszystkim i o niczym po raz kolejny

Przez blogi przetacza się ostatnio fala postów na temat współprac. Nie wiem skąd nagle taki boom, w końcu o tym, że blogerki mają możliwość współpracowania z firmami, czy to barterowo czy za wynagrodzeniem pieniężnym, wiadomo już od dość dawna. Tymczasem w przeciągu ostatnich dwóch - trzech tygodni, co rusz natykam się na pseudo poradniki (serio?:P), wyrzuty, że blogerki współpracujące barterowo psują rynek (po raz drugi - serio?:P), czy zupełnie odwrotnie - posty o tym, że najlepiej jakby nikt współprac nie prowadził, bo na pewno blogerka jest przekupna i jak dostała za darmo (czy jeszcze niedajboże, dostała za to wynagrodzenie) to na pewno napisze, że coś jest super, mimo, że w rzeczywistości okazało się to bublem nad bublami, sprawiło, że odpadła połowa twarzy i w ogóle blee (no i znów - serio?;]). Mogłabym się w tym momencie wypowiedzieć, ale jakbym musiała zacząć obalać wszystkie te "prawdy", o których ostatnio czytam, to nie starczyłoby mi dnia, a życie jest przecież takie piękne i przyjemne (zwłaszcza jak się zdało sesję i ma się ferie), więc po co zawracać sobie głowę pierdołami? Każda z nas robi co chce i co uważa za słuszne i z całym szacunkiem dla wszystkim wypowiadających się w tym temacie - nikomu nic do tego. Rzeczywistość sama dokonuje pewnej "selekcji naturalnej" i wierzcie mi - jeśli ktoś jest nieuczciwy i robi wszystkich w balona, prędzej czy później wypłynie to na jaw. Ja z mojej strony mogę Was zapewnić, że nawet jeśli produkt otrzymałam w ramach barteru czy dostałam pieniądze za napisanie recenzji czy przeprowadzenie akcji czy czegokolwiek - robię to w taki sposób, w jaki bym to zrobiła kupując produkt samodzielnie, o czym każda firma ze mną współpracująca jest informowana wcześniej. 
Żeby nie było, że ten post okaże się kolejnym okołotematycznym postem na temat współprac - dzisiaj chciałabym Wam pokazać, że współpraca potrafi być naprawdę przyjemna, zwłaszcza jeżeli prowadzona jest w sposób przemyślany, pomysłowy, firma posiada świetnego pr-owca itd., itd. Jakiś czas temu wraz z czternastoma innymi blogerkami brałam udział w akcji "Dekalog codziennej pielęgnacji" organizowanej przez Kolastynę. Akcja prowadzona była świetnie, a dialog między nami i Kasią która sprawowała nad wszystkim pieczę był po prostu wzorowy. Akcja była moim zdaniem o tyle przemyślana, że nie promowała w bezpośredni sposób marki - na pierwszy plan wysunął się sam "Dekalog", powstała świetna grafika zbierająca "przykazania" moje i pozostałych dziewczyn. Dla czytelników przygotowany był konkurs, ja miałam okazję przeczytać mnóstwo świetnych i pomysłowych odpowiedzi  na pytanie konkursowe, więc zakładam, że również i Wam akcja się podobała. Sama marka i jej promocja znalazły się jakby gdzieś z boku. Zgodnie z kilkoma osobami stwierdziłyśmy, że to jedna z lepszych akcji w ostatnim czasie i już powoli zaczynałam przechodzić o porządku dziennego, a Kolastyna po raz kolejny nas zaskoczyła, przesyłając nam spersonalizowane prezenty w ramach podziękowania za udział w akcji. Nie byłabym sobą, gdybym się nie pochwaliła co mnie dotarło, bo sam prezent był po prosty uroczy, a ja poczułam się niesamowicie dopieszczona :). 


Jako, że chciałabym poniekąd podsumować całą akcję - nagrody konkursowe dotarły już do wszystkich "moich" dziewczyn ;), bardzo dziękuję Wam za informacje, że przesyłki są już u Was. Samej firmie dziękuję za mega przyjemną współpracę. Mam nadzieję, że te wszystkie posty, aferki i inne, które ostatnio rzucają cień na blogowe współprace czy relacje na linii pr-owiec/bloger, nie sprawią, że wszyscy zostaną wrzuceni do jednego worka. Jak widać, współpraca może być prowadzona w kulturalny i bardzo przyjemny sposób. 

Wracając jeszcze na moment do tematu konkursu prowadzonego z Kolastyną - wszystkie Wasze odpowiedzi były bardzo ciekawe, dowiedziałam się paru nowych rzeczy i miło mi, że praktycznie wszystkie postarałyście się napisać coś fajnego. Tak po prostu. Nie na odwal się, nie byle jak, ale z sensem i ciekawie. Nawet odpowiedź, że ktoś nie wyobraża sobie pielęgnacji..."bez wody" wywołuje uśmiech na mojej twarzy, bo to niemal życiowa dewiza mojego Osobistego, który twierdzi, że w zasadzie wszystkie kosmetyki można zastąpić wodą. Jednak chciałabym pokazać Wam odpowiedź, która bardzo zapadła mi w pamięć i jestem pod dużym wrażeniem inwencji twórczej autorki :)

Autorką wypowiedzi jest Wioletta:
"Zapachy. Przez chwilę zastanawiałam się nad słusznością tej odpowiedzi - bo przecież są, zdawałoby się, ważniejsze rzeczy w codziennej pielęgnacji, niż to, że się jakoś pachnie. Ale sądzę, że pewne sprawy są tak oczywiste, że i bez pisania o nich nie przestaną być ważne... A są i takie, o których łatwo zapomnieć, bo wydają się mało znaczącymi dodatkami. A więc – zapachy… Każdy dzień może pachnieć inaczej; i każdego dnia ja mogę mieć na sobie inny zapach. Tuż po przebudzeniu przylega do mnie resztka sennej woni rozgrzanej skóry. Niedługo później otoczą mnie lekkie, mydlane nuty poranka. Codziennemu bieganiu towarzyszy zazwyczaj konkretny ton wody toaletowej albo lekkiej, kwiatowe mgiełki. Godziny sportu – to odświeżający antyperspirant. Popołudnia – rewia kuchennych aromatów, gdy na chwilę pozostaje przy mnie słodka woń ciasta, głęboki akcent ostrych przypraw albo swojski zapach domowego bulionu. Wieczorami lubię otoczyć się owocowymi zapachami, bo to relaksuje po dniach pełnych wrażeń. A noc może przynosić ciężką, uwodzicielską woń perfum, albo zapach ulubionego, czekoladowego płynu do kąpieli. Świat ma tysiące zapachów i one pojawiają się o każdej porze obok mnie, bardziej lub mniej wyraziste – i cieszy mnie myśl, że mogę je oswajać i przyjmować do siebie, ale też dodawać do nich dowolnie wybrane akcenty z całej palety perfum, mgiełek, kremów, wód i innych pachnideł. Myślę, że to coś niezmiernie ważnego, że możemy tworzyć takie kompozycje, i to właśnie uważam za niezbędny – choć pozornie niekonieczny – składnik codziennej pielęgnacji."

Pozdrawiam Cię Wiolu pachnąco :)

Panna Joanna 

21 komentarzy:

  1. Hm, ja wiem o aferach bo ktoś o tym napisał, nigdy nie trafiam na nie sama. Przestałam też obserwować blogerki mainstreamowe, wszystkowiedzące i wszędziechodzące i mam święty spokój :P

    Obserwowałam akcję Kolastyny i rzeczywiście wygląda to wszystko bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam zrobioną selekcję i blogów wywołujących zamieszanie nie czytam. Jednak te wszystkie aferki i tak docierają, bo ktoś napisał, ktoś skomentował i tak leci dalej w świat ;) Ale przyznam, że niektórym przyglądam się z dużym rozbawieniem, to coś na zasadzie jak włączenie sobie Warsaw Shore, żeby zobaczyć jaki poziom intelektualny prezentują uczestnicy :P

      Usuń
    2. Ja sobie oszczędzam, zarówno czasu jak i nieprzyjemnych emocji :) Niczego pozytywnego to nie wnosi do mojego blogowania.

      Usuń
  2. Jako biorąca udział potwierdzam! Świetna akcja, niebanalna, z pomysłem a niespodzianka to miłe podziękowanie :)
    Kolastyna, która była dotąd jakoś zapomniała weszła z hukiem znów na rynek! A my też nic nie testowałyśmy jak to gdzieś było napisane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak o Kolastynie zrobiło się głośno, ale w taki "kontrolowany" sposób :D A o tym, że testowałyśmy też czytałam i też mogę zaprzeczyć :P Jak również bardzo mnie rozbawiło, że firma obraziła inne blogerki, pisząc, że do współpracy wybrała najlepsze blogi (bo to podobno świadczy o tym, że reszta jest do niczego), no cuda powiadam :))

      Usuń
  3. jeśli chodzi o współpracę to masz rację, jeśli bloggerka jest nieszczera to i tak prawda na jaw wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Akcja z Kolastyną była naprawdę bardzo ciekawa, firma postawiła na nienachalną promocję, które podejrzewam, że przyniesie im wiele dobrego. Personalizowane prezenty w postaci ręczników widziałam już na innych blogach, super pomysł. I jeszcze to urocze pudełko, które można wykorzystać na różne drobiazgi - niesamowicie mi się podoba. :)
    A temat współprac ostatnio rzeczywiście bardzo głośny, sporo osób jak widać potrzebuje się wytłumaczyć... Ja tam nie wnikam w to np. skąd pochodzą recenzowane kosmetyki blogerek, które odwiedzam. Wierzę, że osoby te piszą rzetelne recenzje, a jeśli nie to kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej czy później wychodzi na jaw.
    Odpowiedź Wioli o zapachach świetna, czasem człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy ile to zapachów w każdym dniu, godzinie tego dnia go otacza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudełko jest świetne :) W moim już zamieszały "klamoty" do ćwiczeń :)
      Co do tego tłumaczenia się - lepiej bym tego nie ujęła ;) Choć i tak bardziej mnie drażnią posty , których wydźwięk jest taki "moralizatorski", narzucający jak to wszystko POWINNO wyglądać ;)

      Usuń
  6. Ja z kolei trafiam na blogi, przez które przetacza się fala postów na temat postów o współpracach, co jest tak samo irytujące jak to nad czym ubolewasz w pierwszej części ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kajam się :P Aczkolwiek u mnie to tylko krótki wstęp, mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone :D

      Usuń
  7. Tak, to była super akcja, nie tylko zwykły konkurs, tylko coś z przekazem, mnie jako czytelnika męczą nawet konkursy typu udostępnij, zaspamuj tablicę na fb i naiwnie czekaj na to, że maszynka losująca Cię wylosuje, choć nie ukrywam, że czasem biorę udział :D wolę brać los w swoje ręce :) Jestem bardzo zadowolona z zestawu, który dostałam, Kolastyna zadbała o mnie od stóp do głowy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ehh już dzisiaj na ten temat rozpisałam się na FB Belleoleum :) Strasznie drażnią mnie poradniki na temat współprac, tego jak ma wyglądać mój blog i tego typu poradników.

    OdpowiedzUsuń
  9. a myślałam, że to ze mną coś nie tak i sama tylko widzę wszędzie tę mądralińskie współpracowe posty ;) każdemu się wydaje, że jest najmądrzejszy i to obliguje go do dawania swoich złotych rad innym.. ale niech każdy robi tak jak jemu pasuje, a życie wszystko zweryfikuje.. blogerki, jak ludzie, są różne :) i nie ma co generalizować!

    Kolastyna świetnie przemyślała całą tę akcję i brawo dla nich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Moja racja jest najmojsza". A mnie to strasznie drażni ;/
      Kolastyna to wzór, z którego kilka firm mogłoby wziąć przykład ;)

      Usuń
  10. No i masz rację Asiek, po cholerę ładować kolejny kij w mrowisko, w którym już tyle kijów stoi... Trzeba robić swoje i po swojemu, każda autorka bloga chyba ma sumienie, a te co nie mają to szybko wyginą, bo wbrew pozorom bardzo prędko wychodzi na jaw kto jest uczciwy a kto nie... A tych "mądralińskich" postów też już dosyć w blogosferze, potoczyło się to jak kula śniegowa, tylko nie wiem po co. Współprace były, są i będą, deal with it people :D.
    Buziam i tęskniam :*.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa jo żech zapomnioł - piknie tu mocie kumo :*.

      Usuń
    2. No ja wiem, że mam rację, przecież zawsze mam :P
      A dziękować, zaczęliśmy sprzątać tu trochę z Krzyśkiem, miało być minimalistycznie :D

      Usuń
  11. Akcja była genialna. Jedna z niewielu - tak przemyślana i z przekazem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie się nad tym zastanawiałam. Główna myśl "co to kogo interesuje, co inni robią". Nie pasuje post / temat / kosmetyk / blogerka? Nie wchodź, nie czytaj i już :) ale najbardziej podoba mi się ten fragment:
    "niektórym przyglądam się z dużym rozbawieniem, to coś na zasadzie jak włączenie sobie Warsaw Shore, żeby zobaczyć jaki poziom intelektualny prezentują uczestnicy :P" :D:D

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...