WoleProstoHeader

14.12.2013

ShinyBoxy dwa - listopad kontra grudzień

Kolejne pudełko Shiny do mnie dotarło, pora więc na kolejne zestawienie z boxem z zeszłego miesiąca. W listopadzie pudełko nie powaliło mnie na kolana, ale byłam względnie zadowolona. Co z tego wynikło po miesiącu?
Czarny, sypki cień mineralny z La Rosa polubiłam bardziej niż mi się wydawało. Czarnych cieni mam pół szuflady, ale po ten akurat w ciągu ostatnich dwóch - trzech tygodni sięgałam najczęściej. Świetnie nadaje się do przydymionej kreski, raz czy dwa zrobiłam przy jego użyciu smoky eyes. Jestem zadowolona z jego jakości - łatwo się go rozciera, jest bardzo trwały. Na pewno zostanie na dłużej w mojej "podręcznej" kosmetyczce. Puder ryżowy z Marizy był mi znany już wcześniej, więc wiedziałam, czego się spodziewać. To po prostu dość dobry puder matujący, teoretycznie transparentny, w praktyce lekko rozjaśniający skórę. Kiedyś byłam z niego bardzo zadowolona, jednak odkąd używam pudru fixującego z Glazela, ciężko mi się przestawić na coś innego. Ponadto denerwuje mnie samoczynnie otwierające się opakowanie, zdecydowanie wolałabym aby wieczko było zakręcane albo zamykane na solidny zatrzask. W kosmetyczce zostaje, ale nie sięgam po niego z jakąś ogromną częstotliwością. Lakier La Rosa trafił mi się w pięknym odcieniu ciemnej czerwieni. Ja czerwień na paznokciach uwielbiam, więc lakier już miał swój debiut na paznokciach. Na dłoniach nosiłam go kilka dni i byłam zadowolona zarówno z aplikacji, efektu jak i trwałości. Obecnie mam go również na stopach i trzyma się naprawdę solidnie. Dobry, czerwony lakier to zawsze coś, co się przyda, więc tutaj także Shiny dostaje plusa. Na BingoSpa ostrzyłam ząbki już dość długo, więc gdy w pudełku znalazłam maseczkę do twarzy tejże firmy, byłam naprawdę wniebowzięta. Przyjemny zapach i konsystencja szybko zachęciły mnie do użycia, jednak równie szybko pożałowałam. Po jednorazowym użyciu dostałam strasznego wysypu, więc z powodów oczywistych maska poszła w kąt. Widocznie olej ryżowy, bądź jakiś inny składnik maski, wyraźnie mi nie posłużył. Balsamy z AA również znam dość dobrze, jednak tego konkretnego nigdy wcześniej nie miałam. Okazał się całkiem przyjemny, lekki, szybko się wchłaniał, ale jednocześnie dość dobrze nawilżał skórę. Żałuję, że jednak nie ma choć lekkiego zapachu, bo to z reguły właśnie zapachem kieruję się podczas wyboru balsamów czy maseł do ciała. Właściwości nawilżające, choć poprawne, na obecną porę roku, dla mojej suchej skóry, jednak okazały się nieco za słabe, więc pokornie wróciłam do bardziej treściwych kosmetyków.
Podsumowując - pudełko okazało się udane, właściwie wszystkie kosmetyki (poza maską, ale to raczej kwestia uczuleniowa) spisały się nieźle, a cień i lakier mocno zachęciły mnie do wypróbowania innych kosmetyków z asortymentu marki La Rosa. Ode mnie pudełko dostaje solidne 4+.

A jak wygląda sprawa w tym miesiącu? Tak sobie, jeśli mam być szczera. Po pudełku świątecznym jednak spodziewałam się chyba odrobinę więcej. Ale, że po dłuższym czasie zdarza się, że zawartość jednak zaskakuje, na razie wstrzymam się od konkretniejszej oceny.


W grudniu Shiny zostało ubrane w kolorystykę iście świąteczną. Zarówno pudełko jak i kartonik prezentują się po prostu bardzo pozytywnie, zdecydowanie podoba mi się taka odsłona boxa. Pudełka, z racji kolorystyki, wylądowały pod choinką, która dzisiaj stanęła w moim pokoju :D. A co w środku? W tym miesiącu wersji pudełka było kilka. Ja, znając już alternatywne wersje boxa, akurat ze swojej jestem całkiem zadowolona.


Cztery pełnowymiarowe produkty, jeden "zestaw próbek" i jedna zwykła próbka. 


Z Anatomicals (za którym przepadam średnio...) w pudełku można było znaleźć albo krem do rąk, albo balsam do ust. I kremów do rąk i balsamów do ust mam sporo, więc generalnie aż takiej różnicy mi to nie robi, jednak chyba, mimo wszystko, wolałabym balsam do ust. Krem pachnie całkiem znośnie, postawiłam go koło łóżka i za chwilę będzie miał swoją premierę. Kolejny kosmetyk to zdecydowanie największy plus grudniowego pudełka! Z Organique pojawiły się w nim: żel do twarzy, tonik lub peeling enzymatyczny. Mi się trafił żel do mycia twarzy i bardzo się z tego faktu cieszę. Toników mam całkiem spory zapas, peelingi wolę mechaniczne, a żel do twarzy został mi jeden i i tak musiałabym się za jakiś czas zacząć rozglądać za czymś dobrym. Żel z Organique już zdążyłam wypróbować i póki co przeczuwam dłuższy romans. Bardzo przyjemnie pachnie, delikatnie się pieni, nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry, ma naprawdę przyzwoity skład. Wróżę mu karierę na mojej łazienkowej półce :). W pudełku znalazł się również błyszczyk Loreala. Z tego co widziałam, w każdym pudełku był taki sam odcień - pomarańczowy, ale mocno transparentny. Błyszczyki z tej serii znam, miałam już przyjemność używać i bardzo lubiłam inną wersję kolorystyczną. Zimą wolę jednak szminki, bo moje włosy na wietrze czy szaliki kleją mi się do ust jak wściekłe, ale na pewno sięgnę po niego w jakiś bezwietrzny dzień. Kolejny produkt to bibułki matujące z firmy Marion. Nie używam bibułek, nie mam za bardzo co matowić, a wręcz przeciwnie, ale też nigdy nie miałam okazji używać takiego produktu. Zimą używam sporych tłuściochów na twarz, więc może akurat się sprawdzą? Ostatni produkt to albo zestaw trzech sporych saszetek z kosmetykami do włosów z Kerabond, albo masło do ciała z Farmony. Cieszę się, że trafił mi się właśnie ten zestaw próbek do włosów aniżeli masło, którego zapach znam i naprawdę go nie lubię. Lubię testować do - włosowe nowości, a tu mam od razu cały, trójfazowy zestaw, więc całkiem możliwe, że jutro zrobię moim włosom małe spa :). 

Pozdrawiam,
Panna Joanna

15 komentarzy:

  1. Z bingospa te maski są świetne! ja mam swoją z błota morza martwego i ją uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podejrzewam, że coś mnie uczuliło, bo po jednorazowym użyciu nie można mieć aż takiego wysypu, więc to pewnie kwestia uczulenia aniżeli zapchania czy coś ;) Widocznie nie dla mnie ta maska :D

      Usuń
    2. Ja właśnie testowałam jedną i wywołała u mnie pieczenie, podrażniła moją cerę ;/ Pisałam o tym na blogu.

      Usuń
  2. Czy Bingospa jest dostępne w sklepach stacjonarnych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale nie pełna oferta. Można coś upolować w Tesco, Auchan, głównie szampony, ja np. ostatnio kupiłam wersję jajeczną 500 ml za 2,50. :D

      Usuń
    2. Dokładnie, Auchan, Tesco, drogerie Jasmin też bodajże :)

      Usuń
  3. hmm grudniowe jest takie kolorowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądem nadrabia świąteczną atmosferę, której nie dostrzegam do końca w zawartości :)

      Usuń
  4. Rzeczywiście pudełeczko listopadowe nieco lepsze niż grudniowe ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się na razie wstrzymuję z opinią które lepsze, bo ten żel z Organique i błyszczyk są dość zachęcające, ale zobaczymy za jakiś czas ;)

      Usuń
  5. Moim zdaniem listopadowe pudełko miała fajniejsza zawartośc, ale to tylko moje skromne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nikogo chyba jakoś to pudełko nie zachwyciło. Wypróbowałam ten żel do mycia z ORGANIQUE i przyjemny jest, zestaw KERABOND super (szkoda, że maleństwo), błyszczyk OK :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie w sumie średnio się spodobało to pudełko, krem do rąk jest zbyt uniwersalny, każdy to ma. A boxy moim zdaniem słuszą do tego, aby poznawać kosmetyki, których normalnie nie posiadamy lub są ciężko dostępne.
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam też próbkę kremu Corine :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...