WoleProstoHeader

18.12.2013

Bitwa baz

Baz pod makijaż używam dość rzadko, ale jednak mimo wszystko są dni, kiedy czuję, że muszę coś nałożyć pod makijaż. Ostatnio często też maluję inne osoby i wtedy taka baza również idzie w ruch. Przez moją kosmetyczkę przewinęło się sporo baz, jednak chyba jeszcze żadna nie zachwyciła mnie na tyle, żebym nie wyobrażała sobie bez niej makijażu. Zdarzyło się kilka na tyle denerwujących, że miałam ochotę wyrzucić je ruchem pofruwistym za okno. Niemniej jednak, w kwestii baz - mam trzy, wyraziste typy. 


Dlaczego wyraziste? Bo dwie bardzo lubię, a jednej nie cierpię. Zacznę od tego co mnie drażni. Baza Smooth Make - up z Kobo trafiła do mnie w sierpniu i od tamtej pory miałam do niej kilka podejść i każde jedno kończyło się rzucaniem w jej stronę średnio przyjemnej dla ucha wiązanki. Baza jest okropnie lejąca, ma konsystencję rozwodnionego jogurtu. Z racji tego ciężko ją przetransportować z palców na twarz. Nakładanie jest po prostu męczące, bo baza zwyczajnie spływa z twarzy, mam wrażenie, że nie "przyczepia się" do skóry. Jak już poradzimy sobie jakoś z problematycznym nakładaniem, to czeka na nas szereg innych problemów. Skóra po jej użyciu jest lepiąca, świecąca. Baza za nic nie chce się całkowicie wchłonąć, więc pozostaje nam nałożyć podkład na tę lepką warstwę. Tu pojawiają się kolejne schody - jakakolwiek próba nałożenia podkładu na twarz kończy się tym, że podkład zaczyna się rolować, razem zresztą z bazą i zmuszone jesteśmy wszystko zmyć. Próbowałam używać jej na krem, nie na krem, na twarz suchą, na twarz spryskaną hydrolatem. Nie pomaga nic. Smooth Make - up Base trafia do grona bubli, których mam nadzieję nigdy więcej nie widzieć na oczy. 
Kolejna baza to właściwie nie do końca baza, ale jak baza sprawdzą się wyśmienicie. Serum redukujące pory Vitaceric marki Dr Irena Eris, bo o nim mowa, jest po prostu świetne. Lekkie, ma przyjemną, nie za gęstą i nie za rzadką konsystencję. Określiłabym je jako krem o lekkiej formule z dodatkiem żelu. W składzie znajdziemy silikony, ale akurat w przypadku bazy pod makijaż są one wg mnie całkiem wskazane. Nakładanie na twarz jest bez problematyczne, skóra po użyciu tego serum jest wygładzona i to w stopniu dość odczuwalnym. Podkład nakładany na to serum praktycznie sam sunie po skórze. Zmniejszona jest widoczność porów, podkład wygląda lepiej niż nałożony solo, przedłużona jest też jego trwałość. Używałam tego kosmetyku na swojej suchej skórze z tendencją do rozszerzonych porów i byłam z niego bardzo zadowolona, po dłuższym czasie używania zauważyłam niewielką (ale jednak) poprawę w kwestii zwężenia porów. Miałam też okazję z niej korzystać podczas makijażu na cerze tłustej i tu sprawdziła się nawet jeszcze lepiej. 
Kolejna pozycja, z której jestem zadowolona to Starter nawilżający pod makijaż z AA. W kategorii baza pod makijaż, to właśnie ten kosmetyk wymieniłabym jako ulubiony. Przy mojej suchej cerze sprawdza się rewelacyjnie. Gdy wiem, że czeka mnie kilkanaście godzin w makijażu na twarzy, zawsze sięgam właśnie po tę bazę. Tutaj mamy już do czynienia z konsystencją typowo żelową, silikonową, ale jednocześnie jest to wg mnie, przy całej swojej lekkiej formule, kosmetyk całkiem odżywczy. Rewelacyjnie się rozprowadza na skórze, szybko się wchłania, pozostawiając buzię gładką i lekko nawilżoną. Zostawia bardzo delikatny silikonowy film, ale tylko ułatwia to nakładanie podkładu. Używałam go z minerałami, z podkładami płynnymi i ani razu nie przytrafiło mi się, żeby podkład się na tej bazie zrolował. Trwałość makijażu również jest przedłużona. Posiadam również wersję matującą, ale wg mnie zdecydowanie lepiej sprawdza się ta nawilżająca, choć na matującą nie mogę narzekać. 

Na zdjęciu niżej możecie zobaczyć jak wygląda konsystencja wszystkich trzech kosmetyków (kolejność jak na zdjęciu wyżej):


Wyraźnie widać, że baza z Kobo zdążyła zacząć spływać zanim jeszcze cyknęłam zdjęcie (a robiłam to naprawdę szybko). Konsystencja matującego startego niewiele różni się od wersji nawilżającej. 

Podsumowując - Kobo leci do kosza, serum już się kończy niestety powoli (buuu), a nawilżającej bazy z AA mam na szczęście jeszcze całkiem spory zapas. 
A jakie są Wasze najbardziej lubiane/nielubiane bazy pod makijaż?:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

19 komentarzy:

  1. Z AA mam wersję matującą, jestem nawet zadowolona, ale jeszcze muszę ją potestować, aby wydać ostateczny werdykt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. Polecam bazę wygładzającą DAX Cashmere. Robi cuda! Wygładza cerę, przez co podkład wygląda na niej idealnie i dzięki niej przez długi okres czasu moja cera sie przy niej nie swieciła. Testowana na imprezie ;)

      Usuń
  2. Też nie lubiłam tej bazy z KOBO. To serum Vitaceric mi się już kończy - będzie mi go brakowało, bo dobrze działa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam kobo i leży... Jakoś mam podobne wrażenia do Twoich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Najbardziej lubię bazę matującą włoskiej marki Collistar. Chętnie wypróbuję starter AA tym bardziej, że współpracuje z minerałami:) Muszę się w niego zaopatrzyć przed Sylwestrem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze, że wspomniałaś o Kobo, kolejny raz przeczytałam o tym, jaki z niego bubel i jest większa szansa, że nigdy mnie nie zaćmi i nie kupię go np. w jakiejś wspaniałej promocji :D

    OdpowiedzUsuń
  6. polecam preparat zwężający pory z Biodermy, sprawdza się świetnie jako baza, ale nie wiem jak wypadłby w przypadku cery suchej. Wydaje się być podobny do opisanej przez Ciebie bazy vitaCeric:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bazę KOBO miałam i również wylądowała w koszu. Totalnie nic u mnie nie zdziałała mimo iż udało mi się ją zaaplikować i na nią ałożyć podkład. Efekt bez bazy i z tą bazą był taki sam...

    OdpowiedzUsuń
  8. A u mnie ta baza Kobo nawet się sprawdza. Mam cerę mieszaną i podoba mi się w niej to że nie jest tłusta.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja raczej unikam baz, szkoda mi męczyć nimi twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam bazę z Delia i nie polubiłam się nią bo poostawiaja tłustą warstwe i rolował się produkt. Kupiłam bazę którą tutaj objechałaś KOBO ... i będziesz zaskoczona bo u mnie ona jest taka wodnista, fakt pozostawia klejący film ale podkład mi się na niej nie roluje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'nie jest' ... co się z tym telefonem moim dzieje to nie wiem :D

      Usuń
  11. Jeszcze nigdy nie używałam baz pod makijaż, tylko podkładu jak już chociaż ostatnio się nad tym zastanawiałam... ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten starter AA można normalnie dostać w każdej drogerii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kosmetyki AA widuję w drogeriach, np. w Rosmmannie :)

      Usuń
  13. Dla mnie najlepsza bazą jest po prostu krem na dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja póki co nie używam bazy, ale dobra baza się przydaje zwłaszcza gdy chcemy by nasz make up przetrwał długie godziny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Im happy I located this blog page, I couldnt obtain any knowledge on this subject before. I also operate a site and in case you are ever serious in doing some guest writing for me please feel free to let me know, im always look for people to check out my site. Please stop by and leave a comment sometime!
    Jeux de beauté

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...