WoleProstoHeader

6 lis 2013

Kremowo - jesienna zmiana warty

No i niestety - przyszło nieuniknione, coś na co absolutnie nie czekałam z utęsknieniem, a co przyprawia mnie o ból głowy na samą myśl - listopad. Szarość, chmury, strugi deszczu, coraz większy ziąb wkradający się pod szalik (czapkę już też wyciągnęłam jakby kto pytał :P). Gdybym miała wytypować miesiąc, którego nie lubię najbardziej, bez zawahania wskazałabym właśnie na listopad. Moja skóra przeżywa katorgę - rozpoczęcie sezonu grzewczego to coś wyjątkowo nieprzyjemnego dla suchej cery - teraz odczuwam wszelkie jej niedogodności szczególnie mocno. Dlatego z niejakim żalem odstawiam bardzo przeze mnie ostatnio lubiany kremowy duet i ponownie wracam do sięgania po tłuściochy, które choć trochę ochronią moją skórę przed wszystkimi, już bardziej zimowymi, czynnikami. Kremy, o których dzisiaj napiszę, na okres wczesnojesienny były idealne. Tymczasem piękna, złota jesień odchodzi w niepamięć, a ja chowam kremy do szuflady by wrócić do nich na wiosnę.


Prezentowany dzisiaj duet to Pharmaceris seria E - Emoliacti. Krem nawilżający na dzień i krem odżywczy na noc bardzo dobrze się uzupełniają, stanowiąc duet, który moja cera bardzo polubiła.



Krem na dzień zamknięty jest w estetycznym opakowaniu typu air - less, mieszczącym 50 ml produktu. Krem ma przyjemną konsystencję, nie jest zbyt rzadki, ale jednocześnie nie jest aż tak gęsty i treściwy jak wersja na noc. Stosowałam go zgodnie z przeznaczeniem, czyli po prostu rano, po umyciu twarzy żelem do mycia czy przetarciu tonikiem. Krem dość szybko się wchłania i nie pozostawia po sobie tłustego filmu, twarz nie jest po jego zastosowaniu błyszcząca. Dobrze sprawdza się pod makijażem, podkład nie warzy się na nim, nie traci na trwałości. Po jego użyciu skóra jest nawilżona, gładka, uspokojona, krem świetnie rozprawia się z suchymi skórkami. Wg mnie jest kremem, który idealnie nadaje się właśnie na dzień - jest lekki, posiada filtr, wchłania się naprawdę ekspresowo, już po kilku minutach od jego aplikacji możemy zabierać się za makijaż. W ciągu dnia skóra nadal pozostaje pod jego wpływem, stopień nawilżenia jest wystarczający, aby spokojnie dotrwać do wieczora i aplikacji treściwszego nawilżacza.
Skład:


W składzie znajdziemy kilka całkiem przyjemnych rzeczy, mamy tutaj np. masło shea, na które moja sucha cera reaguje bardzo dobrze. Z kremem w wersji na noc polubiłam się również, przy czym z tej dwójki, właśnie wariant na noc jest jednak moim faworytem.



Tym razem opakowanie, choć utrzymane w podobnej stylistyce, jest inne niż poprzednika. Miękka, zakręcana tubka pozwala nam bez problemu odróżnić krem na noc od kremu na dzień, choć nie ukrywam, że jestem fanką opakowań typu air - less, ale jak widać - nie można mieć wszystkiego :). Ten krem jest zdecydowanie bardziej gęsty, treściwy, nieco tłustszy niż wersja dzienna. Mimo tej konkretnej konsystencji łatwo rozsmarować go skórze. Wchłanianie jest nieco wolniejsze, a i tak krem nie wchłania się całkowicie i zostawia po sobie delikatną, ale jednak tłustawą warstewkę. Jego działanie odżywcze jest bardzo odczuwalne - skóra jest miękka, wygładzona, nawilżona i natłuszczona. 
Skład:


Podsumowując - oba kremy bardzo dobrze spisały się na mojej skórze, przy czym gdybym mogła wybrać tylko jeden, postawiłam na wersję na noc. Kosmetyki jednak świetnie się dopełniają, więc z przyjemnością używałam ich obu i na pewno do nich wrócę. 

Pozdrawiam,
Zmęczona listopadem Panna Joanna

17 komentarzy:

  1. Chętnie je wypróbuję :) Ja listopad jeszcze lubię..najgorzej czuję się w styczniu i lutym.. Mam nadzieję, że listopad nas jeszcze zaskoczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W styczniu i lutym to jeszcze jest śnieg, jest jakoś tak jaśniej i czyściej mimo wszystko :) Ja lubię zimę (o ile nie trwa pół roku), ale ten okres przejściowy między białym puchem za oknem, a taką kolorową jesienią to dla mnie mordęga ;)

      Usuń
  2. miałam ten krem na noc i był świetny - mocno nawilżający, a wręcz natłuszczający, co bardzo służyło mojej cerze. teraz używam duo z Biodemic, z serii oliwkowej i myślę, że to godni zastępcy tej serii E :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szukam zastępcy głównie dlatego, że zimą używam kremów bardzo tłustych, takich wręcz bambinowatych bo inaczej skóra mi jest w stanie aż pękać ;/ Ale do tych kremów wrócę na pewno ;)

      Usuń
  3. Tego na noc też teraz używam i jestem zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wersja na noc będzie moja :D Nakusiłaś mnie hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz równie zadowolona jak ja :)

      Usuń
  5. Proszę mi tu nie psioczyć na listopad, bo to miesiąc moich urodzin, więc darzę go wyjątkową sympatią! ;)))

    Mam wersję na noc, ale jeszcze z niego nie korzystałam. Mam mieszaną cerę, której bliżej do tłustej, więc nie wiem, czy nie byłoby to dla niej zbyt dużo. Za to bardzo cenię sobie lekki krem z serii A. Dla mojej cery jest rewelacyjny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karotka - a to przepraszam :D Ale z drugiej strony wiesz - Tobie listopad osłodzą urodzinowe prezenty, a cóż całej nielistopadowej reszcie pozostaje? Psioczyć :D

      Z serii A chyba też mam krem, ale jeszcze leży nieodpakowany :)

      Usuń
  6. śliczne zdjęcia, muszę spróbować tego sposobu od mallenki *_*

    dla mojej tłustej cery takie emolientowe kremy raczej się nie nadadzą, ale dobrze, ze znalazłas ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sposób od Mallene wymiata :) A jak można wodze fantazji popuścić :D

      Usuń
  7. już wiem co kupić, by ulżyć mojej suchej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz przerzuciłam się na typowy cold cream, niestety z parafiną, ale już wolę mieć kilka pryszczy niż popękaną skórę ;/ tak źle i tak niedobrze ...

      Usuń
  8. Na zimę używam kremu z farmony, który chroni skórę nawet przy bardzo niskich temp. Tego nie znam, ale warto chyba zainwestować skoro tak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obecnie mam Sensibio Biodermy i Cetaphil, ale ten też chętnie wypróbuję. Moja cera szaleje od pierwszych załamań pogody do wiosny, więc spokojnie zdążę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie lubię listopada - jest szaro, zimno, deszczowo, mam urodziny i do tego jeszcze przegląd samochodu:(

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...