WoleProstoHeader

26 paź 2013

Energetyzująca samba brazylijska z guaraną, czyli o piance Lirene

Ostatnio pojawiło się kilka recenzji kosmetyków z laboratorium kosmetycznego dr Ireny Eris - od momentu, gdy kurier wtaszczył mi do mieszkania dwa kartony wypełnione kosmetykami tejże marki minęło już sporo czasu, więc do zaprezentowania Wam mam kilka mniejszych i większych perełek, a dziś o jednej z nich - piance myjącej z serii Young 20+, która nie dość, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, to jeszcze okazała się...wielofunkcyjna.


Pianka pochodzi z serii Young 20+. Wszystkie kosmetyki z tej serii mają bardzo przyjemną dla oka szatę graficzną i dość zdecydowane, ale ładne zapachy. To takie kosmetyki, po które chętnie sięga się rano, gdy połową mózgu jesteśmy jeszcze w objęciach Morfeusza i nie wiemy jak się nazywamy ani co się dzieje - kolorowe opakowania zachęcają do sięgnięcia po nie z łazienkowej półki, a wyrazista woń pobudza do życia. Z całej tej serii pianka jest chyba moim faworytem, przez te kilka miesięcy stosowania wyraźnie wysunęła się na prowadzenie. 


Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że jest to kosmetyk przeznaczony do mycia twarzy i oczu - producent nie wspomina nic o demakijażu. Mimo to, zdarza mi się jej używać również w tym celu. Twarz zwilżam wodą, wyciskam porcję pianki i aplikuję na całą twarz, włącznie z oczami. Pianka jest bardzo gęsta, jak ubita śmietana, mam wrażenie, że po nałożeniu na skórę robi się jej jeszcze więcej. Świetnie zmywa wszystko co mam na twarzy - podkład, tusz czy liner. Nie trzeba przy tym specjalnie się wysilać, pocierać, trzeć. Pianka, mimo, że świetnie zmywa makijaż, jest przy tym łagodna w działaniu, nawet jak dostanie się do oczu to nie powoduje szczypania czy zaczerwienienia. Potem wystarczy tylko przetrzeć twarz tonikiem i voila!


Producent obiecuje nam gruszki na wierzbie, ale oczywiście połowę z nich można spokojnie odłożyć na bok. Nie zauważyłam specjalnej poprawy stanu skóry czy nawilżenia, ale nie są to rzeczy, których wymagam od pianki do mycia twarzy. To w końcu kosmetyk, który ma kontakt ze skórą tylko przez krótką chwilę, więc nie ma co liczyć na "regenerację tkankową". Za to podstawowe działanie - mycie - jest spełnione na piątkę z plusem. Buzia jest dokładnie oczyszczona, odświeżona. Pianka nie wysusza, nie podrażnia. Jest niesamowicie wydajna - używam jej z dość dużą częstotliwością i ciągle mam wrażenie, że zostało jej sporo. Wystarczy wycisnąć z opakowania naprawdę niewielką ilość, aby umyć twarz.
Jednak nie to zastosowanie pianki mnie najbardziej urzekło. Zupełnie przypadkiem odkryłam, że pianka idealnie nadaje się do mycia...pędzli. Którejś niedzieli, podczas cotygodniowego dużego prania, zabrakło mi szamponu, którym zawsze myłam pędzle. Z braku laku sięgnęłam po piankę i oniemiałam. Domyła pędzle od podkładu, bronzera, ciemnych cieni, linera, szminki. Przy naprawdę minimalnym wysiłku. Moje pędzle są dość mocno eksploatowane, te najpotrzebniejsze myję na bieżąco, ale całość i tak zawsze piorę zbiorowo w weekend, zdarza się czasami, że muszę naprawdę konkretnie szorować, żeby je domyć. W przypadku tej pianki wystarczyło nałożyć jej odrobinę na pędzel, dwa razy przejechać po dłoni i spłukać. Domyło się idealnie. Dodatkowo odpadł problem z płukaniem - mydła czy szampony się pienią i podczas płukania czasami idzie dostać szału, usiłując wypłukać pianę, tutaj takiego utrudnienia nie ma. 


Podsumowując - do demakijażu świetna, do porannego mycia twarzy też, jeszcze lepsza do prania pędzli. Niesamowicie wydajna, o bardzo przyjemnej, gęstej  i zbitej konsystencji. Niedroga - za 150 ml zapłacimy około 16-17 złotych. Opakowanie zalicza się do tych "pozytywnych", dodatkowo ma bardzo wygodny dozownik. Moim zdaniem, kosmetyk jest zdecydowanie wart wypróbowania.

Pozdrawiam,
Panna Joanna

23 komentarze:

  1. Ciekawy produkt, bardzo lubię kosmetyki o takiej piankowej konsystencji - chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. też ją lubię, ale mimo wszystko powinna być tańsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja ją uwielbiam, ale to już wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od dawna przy każdej wizycie w drogerii patrzę lakomym okiem na produkty z tej serii, ale jakoś nie mogę się zdecydować na zakup. Jak na produkty dla mlodych osób sa stosunkowo drogie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo chętnie poznam ją bliżej. Ostatnio polubiłam tą linię Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiedziałam, że będę musiała ją wypróbować, a po Twojej recenzji to już w ogóle :) Dobrze wiedzieć, że nadaje się też do mycia pędzli.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam za dużo żeli do mycia twarzy do zużycia... Z drugiej strony trochę drogo, ale jakby była promocja to why not :D

    OdpowiedzUsuń
  8. kusi, oj kusi :) miałam piankę z Pharmaceris i była świetna, więc liczę, że ta też taka będzie :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekne opakowanie, jestem ciekawa zapachu :)
    Dr Irena Eris- ta marka mówi sama za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do mycia pędzli ? A co Ci niespodzianka ! Sama posiadam tę piankę - muszę jutro wyszorować swoje pędzle. !
    I tak jak u Ciebie - u mnie również sprawdziła się do demakijażu,

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazwczaj myję pędzlem płynem do higieny intymnej, ale ilość wydzielanej piany sprawia, że spędzam przy zlewie dobrych kilka minut. Muszę mieć pewność, że usunęłam z włosia resztki detergentu. Ta pianka wygląda obiecująco:) Rzadko sięgam po żele. Większość z nich podrażnia moją delikatną skórę. Z kolei pianki nie sprawiają problemów:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze z nią styczności, ale odnotowuję sobie w pamięci :>

    OdpowiedzUsuń
  13. to już 3-4 pozytywna recenzja o tej piance! akurat dobrze się składa, bo mój żel z białego jelenia sięga dna i jeśli na nią natrafię to wpadnie do koszyka, bo jeśli twarz jej nie polubi to pędzle skorzystają :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Hmm, zachęca mnie do wypróbowania, ale wolę coś mojego i sprawdzonego, czyli żel micelarny z biedronki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomysł na umycie tym pędzli mnie do pianki przekonał!

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam sporo dobrego o tej piance. Martwię się jedynie że nie będzie zbyt wydajna.

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo zachęciłaś mnie do zakupu. Na pewno przetestuję ją na twarzy jak i na pędzlach bo zmywanie z nich piany szamponowej jest czasochłonne i warto skorzystać z szybszej opcji. Zapraszam do mnie na recenzję płynu micelarnego z tej samej serii :) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  18. a u mnie ostatnio na tapecie cały czas jest mydło aleppo :) i jakoś pianki/żele poszły w niepamięć ze względu na to, że wiecznie mnie przesuszały - może w tym przypadku bym zaryzykowała i po nią sięgnęła :) zobaczymy czy stojąc na sklepowej półce przemówi do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. ciekawy produkt, chyba się skusze, nie miałam jeszcze pianki do mycia ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...