WoleProstoHeader

13 wrz 2013

Naocznie - tusz Noir Excess

Szukam tuszu idealnego, szukam ciągle i coś znaleźć nie mogę. Zdarzało mi się już ocierać o ideały, ale na ten jeden, jedyny jeszcze nie trafiłam. Ostatnio miałam okazję wypróbowania nowości od L'oreala. Tusz po części mi znany, bo miałam jego poprzednią wersję - Volume Million Lashes. Tym razem pod lupę wzięłam wariant Noir Excess. Czy był to najlepszy tusz do rzęs z jakim miałam do czynienia?

Zacznę może od tego, że poprzednia wersja nie należała do moich ulubionych, moje rzęsy nie potrafiły dogadać się ani z konsystencją, ani ze szczoteczką. Maskara powędrowała więc do mojej mamy, a ja na długo o niej zapomniałam. Ten tusz zainteresował mnie tą zapowiadaną czernią, która miała mocno podkreślić rzęsy. 

Okazało się, że szczoteczka jest bardzo podobna (jeśli nie identyczna) do swojej poprzedniczki, więc już tu zaczęły się schody. Jednak postanowiłam spróbować, liczyłam na jakieś zaskoczenie pod względem konsystencji. I rzeczywiście, wg mnie konsystencja tego tuszu, jak i jego formuła, odbiegają nieco od tego co pamiętam. Tusz na początku był nieco za rzadki, to zdecydowanie jest to egzemplarz z gatunku tych, które muszą swoje odleżeć. Jak już trochę poleżał to zabrałam się za malowanie. I niestety - nie mogę powiedzieć, że to mój ulubiony tusz do rzęs, choć do najgorszych też nie należy. Na rzęsach wygląda całkiem nieźle, choć mam wrażenie, że nie wyciąga z moich rzęs tyle ile się da. Zresztą zobaczcie same:
To co widać po zastosowaniu tuszu - lekkie pogrubienie, uniesienie i całkiem przyzwoite wydłużanie rzęs. Brakuje mi trochę podkręcenia i nieco większego wydłużenia. Tusz faktycznie jest dość mocno czarny, choć pewnie gdyby mocniej pogrubiał, ten efekt byłby bardziej widoczny. Na zdjęciach widzicie dwie warstwy, dołożenie trzeciej niestety skutkuje okropnym posklejaniem i owadzimi nóżkami na końcach rzęs. Trwałość jest naprawdę rewelacyjna, tusz nie kruszy się, ani się nie spływa (choć wodoodporny nie jest, na basen go nie polecam - raz zapomniałam zmyć i byłam pływającą pandą). Fakty drugorzędne - szczoteczka jak dla mnie jest jednak nieco za duża, nie do końca wygodnie mi się nią operowało, za to zapach tuszu jest dokładnie taki jaki lubię - intensywny, przyjemny, jakby lekko kwiatowy? 
Podsumowując - dla mnie to taki tusz na 4 z minusem. Znam mascary, które lepiej radzą sobie z moimi rzęsami. Tusz powędrował więc do mojej przyjaciółki i z tego co wiem, ona jest z niego bardzo zadowolona. Tusz kosztuje około 50 złotych.

Tradycyjnie pytam - znacie, używacie, lubicie?:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

17 komentarzy:

  1. A mi się efekt podoba. Nie jest może jakiś fenomenalny, ale ładnie podkreśla oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dokładnie tak właśnie jest :) Tusz zły nie jest, ale przy moich rzęsach nie sprawdza się tak na 100% :)

      Usuń
  2. Hej kochana zapraszam do siebie:
    http://zdrowieoraznatura.blogspot.com/
    Zachęcam do zostania moim obserwatorem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na rzęsach wygląda nieźle, ale rzeczywiście można oczekiwać czegoś więcej:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna opinia ze to sredniak. Nie kupie. Szczotka mi sie nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczka jest bardzo podobna do klasycznej wersji VML. Jak komuś już przy tamtym nie pasowała, to tu pewnie będzie tak samo :)

      Usuń
  5. Jak na taką cenę to średnio :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na to nie patrzę w ten sposób, bo jednak trwałość jest naprawdę dobra, no i tusz nie wyschnie po miesiącu, a przy lichych rzęsach nawet tusz za setki cudów nie zdziała ;) Niemniej jednak efekt taki sobie ;)

      Usuń
  6. Ja używałam tą całkiem złotą wersję i byłam bardzo, bardzo zadowolona. Przez ponad dwa lata nie używałam innego tuszu ;P teraz jednak używam różnoći coby lepiej poznać tuszowy świat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mama bardzo lubi tę złotą wersję :) Ja też lubię zmieniać tusze, w końcu ideał sam się nie znajdzie :)

      Usuń
  7. Jeśli odnieść cenę do efektu to a chyba pozostanę jednak przy tuszu z wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusze Wibo znam i lubię (zwłaszcza zieloną wersję) jednak po którymś opakowaniu zaczęło mi irytować, że to tusz zdatny mniej więcej na 3 tygodnie góra..

      Usuń
  8. Całkiem fajny, ale na razie mam zapas tuszy, więc raczej w najbliższym czasie nie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się właśnie kończą zapasy tak dla odmiany, więc szukam dalej :D

      Usuń
  9. Fajnie podkreśla spojrzenie :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...