WoleProstoHeader

4 lip 2013

Może to ich urok...

Podczas rossmannowej promocji -40% skusiłam się na dwa kosmetyki Maybelline - słynny już cień Color Tattoo w odcieniu Permanent Taupe oraz nie mniej sławny żelowy liner Lasting Drama. Jeszcze nie miałam szansy i nich napisać, a tak się złożyło, że uważam zakup tych dwóch kosmetyków za jedną z lepszych inwestycji ostatnich czasów. Spieszę więc, by naprawić swój błąd. 

Cień to idealny "kakaowy" odcień (z dużą ilością mleka), czyli blady brąz, bardzo wyraźnie wpadający w szarość. Jest to teoretycznie cień kremowo - żelowy, ale moim zdaniem ani określenie "krem" ani "żel" do tego kosmetyku nie pasuje. Konsystencja jest dość tępa, zbita,  lepka, ale na szczęście pod wpływem ciepła palców, cień bez problemu można rozprowadzić na powiece. Dość szybko zastyga, więc na ewentualne poprawki nie ma zbyt wiele czasu. O dziwo, bardzo łatwo rozciera się go przy pomocy odrobiny jasnego cienia.
Po cień sięgnęłam z zamiarem wykorzystania go jako bazę pod ciemniejsze makijaże oka, ale także do szybkiego podkreślania spojrzenia na co dzień. W obu przypadkach sprawdził się na medal, choć początkowo miałam z nim drobne kłopoty. Nie wiedziałam czy lepiej nakładać go na normalną bazę czy bazę sobie odpuścić, więc spróbowałam kilku opcji. Cień wklepany na powiekę solo nie sprawdzał się ani trochę - mimo, że moje powieki do tłustych nie należą, to cień się w tempie ekspresowym zbierał w załamaniu powieki i było po zabawie. Próbowałam na mojej ulubionej bazie (o reeety, o niej chyba też jeszcze nie pisałam oO) z MUA i tu już było lepiej, choć cień nakładany potem paluchem, trochę za bardzo się ślizgał. Optymalna okazała się dla mnie baza z Inglota, która daje lekko silikonowe, nielepiące się wykończenie. Cień z Maybelline wtedy świetnie się "czepiał" powieki, ale nie wałkował ani nie tworzył grudek. Cień stosuję na dwa sposoby. Wersja na dzień to tenże cień nałożony na całą ruchomą powiekę i delikatnie roztarty ponad załamanie. I finito. Cień świetnie podkreśla oko, widać, że "coś" tam się dzieje, ale makijaż jest bardzo nienachalny. Wersja konkretniejsza - to wersja na dzień plus ciemnobrązowy czy czarny cień dodany do załamania powieki, mocna kreska. Trwałość cienia jest nie do zdarcia, jak już go dobrze przymocujemy do powieki to trzyma się jak marzenie. Również wszystko to, co nałożymy na cień trzyma się bez zarzutu. 

Liner kupiłam bardzo spontanicznie, sięgałam akurat po cień i liner stanął mi na drodze. Po chwili namysłu stwierdziłam, że i tak by się przydał, a chyba czytałam, że fajny, no i jeszcze promocja...I sam się kupił w zasadzie. Ale nie żałuję, od pierwszego użycia wiedziałam, że będzie to znajomość udana. Liner jest mniej maślany niż chociażby linery Essence, niemniej jednak, absolutnie nie utrudnia to jego aplikacji. Do kresek używałam zamiennie pędzelka Maestro i tego, który był dołączony do linera i obydwoma malowało mi się bardzo sprawnie i wygodnie. Podoba mi się w nim to, że ma bardzo nasycony kolor - czerń naprawdę jest czarna, dzięki czemu wystarczy raz przejechać pędzelkiem aby namalować kreskę bez żadnych prześwitów. Trwałość jest bardzo przyzwoita, liner nie rozmazuje mi się w kącikach, nie odbija się na powiece (ale tu uwaga - aż tak ekspresowo nie zasycha, więc przy moich opadających powiekach muszę chwilę odczekać po namalowaniu kreski zanim zacznę wściekle mrugać itp. ;)). Dla mnie w zasadzie kosmetyk bez żadnych większych wad, w końcu przestałam malować czarne kreski cieniem do powiek.
Niżej jeszcze swatch cienia:


Kosmetyki kosztują odpowiednio 25 złotych za cień (4 ml) i 27 złotych za liner (3g). 

Nie wiem czy to ich urok, czy to Maybelline, ale lubię je mocno i na stałe weszły do mojego makijażowego niezbędnika :)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

24 komentarze:

  1. mam dwa cienie z tej serii - turkus z polskiej szafy i metaliczny róż z amerykańskiej. oby dwa bardzo lubię, choć szkoda, że w Polsce jest tak mała gama kolorów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. cień Color Tattoo mam właśnie w tym kolorze, też kupiłam w tej promocji :D jestem zadowolona, ale mam wrażenie, że on nigdy się nie kończy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam brązy na powiekach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oba produkty trafiły i w mój gust. Cień uzywam najczęściej do przydymienia oka...na co dzień nadaje się idealnie. A eyeliner...no cóż, dzięki niemu zakochałam się w linerach żelowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam nigdy takiego typu cieni, jakby trzymały się bez bazy to już bym leciała kupić

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co nie przekonałam się do cieni w kremie:) może kiedyś wypróbuję ten Maybelline.

    OdpowiedzUsuń
  7. mam 6 sztuk i bardzo lubie te cienie :) uzywac co prawda glownie jako baze ale co zrobic jak sie swietnie w tej roli sprawdzaja ;D ...

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie spływają momentalnie... szkoda, bo mam dwa i taupe niezmiernie mi się podoba :<

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam i liner, i cień... Oba uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm może przy jakiejś okazji zaprezentujesz makijaż z użyciem tych dwóch cudeniek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zrobiłam :) Zaraz wrzucę na bloga :)

      Usuń
  11. Cienie też kupiłam na tej promocji, kilka razy użyłam, ale tak jak u Ciebie bez bazy zbierają się szybko. Natomiast jeżeli chodzi o eyeliner to u mnie się nie sprawdził, może dlatego, że nie umiem malować kresek ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podobają mi się brązy i beże w makijażu, a na ten eyeliner możliwe, że się skuszę :).

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie ten cień (mam w tym samym kolorze - kupiony w UK - nie wiem czy ma to znaczenie...) trzyma się idealnie, cały dzień bez bazy. A w zasadzie czasem służy za bazę i tez świetnie się trzyma... No i mamy przykład, że to co jednym pasuje, u drugiego już nie działa:)
    Będę polować na jeszcze inne kolory!
    Liner mam też i jest najlepszym z posiadanych przeze mnie. Na linii wodnej trzyma się calutki dzień. Pędzelek też jest całkiem wporzo, ale do grubszych kresek. Ogólnie te dwa produkty im się udały :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mam ich, ale cena nie zachwyca ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. lubię brązowe kolory, fantastyczny cień

    OdpowiedzUsuń
  16. Cienia nie mam, ale ma bardzo fajny kolor :)

    Liner mam, ale właśnie mnie ta zbita, bardziej sucha konsystencja niż w Essence przeszkadza, ale maluje się nim dopiero jakieś 2 tygodnie... może później uda mi się do niego przyzwyczaić ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. cień ma piękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Już tyle o nich czytałam ale nie zaopatrzyłam się w nie póki co. Turkusowy mnie męczy :D ale ten może być świetną bazą:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam ten cień z Maybelline i też go bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiam Color Tattoo ;) Mam już dwa kolory i planuje zakup następnego - Permanent Taupe ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Maybelline <3 ich fluid i maskara to moje KWC :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam wszystko co brązowe na powiekach ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...