WoleProstoHeader

19 lip 2013

Dzika objętość od Max Factor

Elementem obowiązkowym w moim makijażu zawsze były podkreślone rzęsy, mogę spokojnie wyjść z domu bez podkładu, ale tuszu do rzęs nie odpuszczę. Przez moje ręce przewinęło się już ich tyle, że pewnie nie byłabym w stanie zliczyć. Jedne pasowały moim rzęsom bardziej, inne mniej. To czego wymagam od tego kosmetyku to uniesienie, podkręcenie, wydłużenie i w miarę staranne rozdzielenie rzęs. Nie lubię jak robią mi się owadzie nóżki, jak tusz zamiast na rzęsach błąka się pod oczami, jak spływa pod wpływem kropli wody. Bliski ideału pod względem efektu był zielony tusz Wibo, jednak zaczęło mnie denerwować, że jego żywotność wynosiła jakieś 2 tygodnie, po czym zaczynał wysychać, przez co się kruszył, a po miesiącu był już w zasadzie do kosza. Moim ostatnim odkryciem był tusz Clump Defy od Max Factora. Używałam go ponad 3 miesiące i dopiero przed kilkoma dniami stwierdziłam, że wystarczy już tej eksploatacji i z żalem się z nim pożegnałam. Robił wszystko to, czego chciałam, a jego wydajność niesamowicie mnie zaskoczyła. Kiedy więc niedawno trafiła do mnie kolejna tuszowa propozycja od Max Factora, czułam, że się nie zawiodę. I nie zawiodłam się.
Wild Mega Volume to nowość w asortymencie Max Factora. Tusz zamknięty w radośnie zielonym opakowaniu kryje w sobie szczoteczkę z miękkiego włosia (żadne silikony czy plastiki) - tego rodzaju szczoteczki lubię najbardziej. Szczoteczka jest ciekawie wyprofilowana - w kształt zbliżony do ósemki. Tusz ma za zadanie nadać naszym rzęsom maksymalnej objętości i pokryć je głęboką czernią. Po samym kształcie szczoteczki wiedziałam już, że na pewno będzie pięknie podnosić i podkręcać rzęsy. I rzeczywiście - w tym względzie maskara sprawuje się na medal. 
Początkowo tusz wydawał mi się nieco zbyt mokry, ale wystarczył tydzień, żeby nabrał odpowiedniej konsystencji - do tej pory spotkałam się tylko z jednym tuszem, który od razu miał idealną konsystencję i był to wspomniany wyżej Clump Defy. Przez otwór w opakowaniu nabiera się optymalna ilość kosmetyku - nie za dużo, nie za mało. Ten otworek lubi się nieco brudzić, ale przy jasnym opakowaniu to w zasadzie nic dziwnego. Kształt szczoteczki i jej wielkość bardzo mi odpowiada. Łatwo nią manewrować i bez problemu dociera nawet do rzęs w kącikach oka. Średnio maluje mi się nią natomiast dolne rzęsy, aczkolwiek jest to dla mnie bez większego znaczenia, ponieważ dolnych rzęs przeważnie nie podkreślam w ogóle. Już pierwsza warstwa sprawia, że rzęsy stają się widoczne, uniesione, wydłużone i bardzo czarne. Jest to dla mnie pozytywne zaskoczenie, bo rzadko trafiam na tusz, który po dosłownie jednym przejechaniu szczoteczką po rzęsach od razu jest tak widoczny w działaniu - przeważnie trzeba się trochę bardziej namachać. Dołożenie drugiej warstwy pogłębia efekt, ale trzeba jednak z tym uważać - na moich rzęsach lepiej wyglądała pierwsza warstwa, z racji tego, że nie było wtedy tak mocno widać pogrubienia rzęs, a taki efekt właśnie najbardziej lubię. Druga warstwa sprawia, że spełniona zostaje podstawowa obietnica producenta, czyli wspomniane już pogrubienie. Czyli przyczepić się nie można, natomiast dawkować sobie tusz należy w zależności od preferencji. Mnie tusz lubi się czasem odbić na górnej powiece, ale nie jestem w stanie stwierdzić czy to kwestia szczoteczki czy mojej opadającej powieki, ponieważ zdarza mi się to niemal przy każdym tuszu. W ciągu dnia się nie kruszy, nie spływa pod wpływem łzawiących oczu. 
Poniżej zdjęcia prezentujące tusz na rzęsach:
Jak widać na załączonych obrazkach - efekt jest widoczny, ale nie przesadzony czy teatralny. Taka wersja idealna jest na co dzień - solo czy do jasnego makijażu. Gdy chcemy optymalnie uwidocznić rzęsy wystarczyć dołożyć kolejną warstwę:
Podsumowując - ja jestem tym tuszem szczerze zachwycona, dla mnie daje optymalny efekt. Ponadto używam go już jakąś chwilę i jego właściwości (po tym pierwotnym podeschnięciu w pierwszym tygodniu) się nie zmieniają, więc liczę, że posłuży mi równie długo jak Clump Defy. Z tego co widziałam zbiera bardzo dobre noty na KWC (KLIK), więc widać, że nie tylko ja tak bardzo go polubiłam. Na jego korzyść przemawia również cena - kosztuje 35 złotych, a więc nieco mniej niż pozostałe tusze tej marki. Ja najprawdopodobniej sięgnę po niego ponownie :)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

41 komentarzy:

  1. Według mnie trochę skleja, a tego nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie.

      Usuń
    2. Na żywo tego nie widać, przyznam szczerze, że dopiero po tej lawinie komentarzy o sklejaniu spojrzałam na zdjęcia pod tym kątem ;) Jak dla mnie to optymalny efekt, nie narzekam na sklejanie :)

      Usuń
  2. fajna szczoteczka, a efekt taki sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczoteczka mi się od razu spodobała :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Bo to nowość, pewnie dopiero pojawia się w sklepach :)

      Usuń
  4. Ładne pogrubia rzęsy, ale chyba trochę skleja?
    Radi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trochę, ja na żywo w ogóle nie zwróciłam na to uwagi ;)

      Usuń
  5. mi też się wydaje, że posklejane, ale i tak go chcę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty wiesz, że ja teraz jak widzę jakikolwiek tusz to automatycznie myślę o Twoich rzęsach?:P Chyba je sobie wydrukuję i powieszę na ścianie :D

      Usuń
  6. Rzęsy są sklejone, nie podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Równiez miałam przyjemność go testować :) bardzo fajny tusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lecę czytać czy coś już o nim pisałaś ;)

      Usuń
  8. Trochę skleja,u mnie efekt zagęszczenia jest przez to słaby,za to ładnie wydłuża:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydłuża świetnie, tak samo z podkręcaniem :) Na zagęszczeniu mi średnio zależy, wolę długie/podkręcone rzęsy od tych grubych :)

      Usuń
  9. niestety trochę skleja :/ może jak się trochę zestarzeje będzie lepiej, czasem tak się zdarza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też zależy od tego ile się tego tuszu nałoży :) A z tym starzeniem się tuszu to racja ;)

      Usuń
  10. w ogóle mi się nie podoba, a jestem miłośniczką mocno podkreślonych rzęs :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy lubi co innego :) Ja kiedyś uwielbiałam taki mega czarny, widoczny z daleka wachlarz, teraz stawiam na lżejsze podkreślenie rzęs:)

      Usuń
  11. Chcialam na niego sie skusic, ale wybralam pewniaka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przeważnie sięgałam po pewniaki, ale ostatnio lubię eksperymentować :)

      Usuń
  12. Efekt Ok, choć wydaje się sklejać rzęsy..

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że taki efekt można osiągnąć również za 10zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt to jedno, ale istotna też jest żywotność tuszu itp. :) Ja znam tusz za 10 zł, który robił cuda z rzęsami, ale działał dobrze może przez jakieś dwa tygodnie w sumie ;)

      Usuń
  14. Ładnie, ale lepszy efekt można uzyskać taniej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety jak widac skleja rzęsy,a to wielki minus!

    OdpowiedzUsuń
  16. widać, że skleja :( ale pewnie na żywo aż tak nie rzuca się w oczy

    OdpowiedzUsuń
  17. moim ideałem jest catchy eyes od gosha:)

    OdpowiedzUsuń
  18. ooooo efekt jest i to jaki :)
    super

    OdpowiedzUsuń
  19. Wow genialny efekt ;) Na prawdę robi ogromne wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny, pięknie rzęski wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rewelacyjnie wydłuża, również polecam. Podobny efekt daje jak Maybelline colossal volum.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...