WoleProstoHeader

7 cze 2013

Włosowo - szczotko moja nadroższa!

Ileś ty mi bólu i szarpania zaoszczędziła! I pomyśleć, że tak długo się zastanawiałam nad zakupem czegoś, bez czego nie wyobrażam sobie życia właściwie. Ale po kolei.
Włosy, jak być może wiecie, mam długie. Coraz dłuższe. Jako małe dziecko (takie przed - komunijne) też miałam długie włosy, kończące się gdzieś w okolicach pośladków, gęste, grube, no żyć nie umierać. Jednak mój odwieczny problem polegał na tym, że nie znosiłam ich wprost rozczesywać. Babcie, ciotki, rodzice przeżyli ze mną niemały horror, a musicie wiedzieć, że drzeć potrafię się koncertowo. I tak właśnie, pewnego majowego dnia moja rodzicielka nie wytrzymała zapasów ze mną i szczotką czy tam grzebieniem i trzymając za ucho zaprowadziła do fryzjera. Fryzjer spojrzał na moje włosy z radością i ze śmiercią w oczach wysłuchał wyroku - "ściąć!". "I nie, nie końcówki, do ramion". Nie dowierzał, więc dopytał gdzież to wg niej umiejscowione są ramiona, bo on sądzi, że gdzieś na wysokości pasa. Ale niee...nie pomogło. I tak właśnie, na kilka dni przed komunią, gdzie miałam to mieć na głowie zapewne jakieś fikuśne loczki czy kok wielkości orlego gniazda - włosy zostały mi obcięte i sięgały lekko poza brodę. Od tamtego czasu przeżywałam różne włosowe perypetie, od bobów, grzywek, przez włosy ścięte na jeża aż na powtórnym zapuszczaniu kończąc. Zmieniały mi się kolory, zmieniała mi się kondycja włosów, ich faktura, ale jedno pozostało niezmienne - nie znosiłam rozczesywać włosów. Żadne odżywki zwiększające poślizg, miękkie szczotki, szczerbate grzebienie - nic nie pomagało. A że ja cierpieć nie lubię, włosów więc zasadniczo nie rozczesywałam i przeważnie podczas niedzielnych obiadów u babci, babcia właśnie zaczynała odprawiać egzorcyzmy nad moją nieujarzmioną fryzurą i goniła mnie wkoło stołu z grzebieniem. I tak żyłam w bólu i nadziei na lepsze jutro. Do czasu. Momentem przełomowym była decyzja o zakupie szczotki TT, ale, że ja jestem typowym, politechnickim studentem - zdecydowałam się na wersję tańszą, czyli Detangle Brush. Za pośrednictwem allegro nabyłam więc sztukę jedną, różową i czekałam na jej przybycie, w zasadzie nie wierząc, że w jakikolwiek sposób zrewolucjonizuje ona moje zmagania z rozczesaniem włosów. I stało się oczywiście odwrotnie - szczotka okazała się chyba najlepszym zakupem tego roku i codziennie pluję sobie w brodę, że zdecydowałam się na nią tak późno. 
Szczotka jest tworem dość dziwnym - plastikowa, w kształcie łzy, z ząbkami o dwóch różnych długościach. Okazuje się, że te niepozorne ząbki idealne rozczesują włosy, w sposób jakby dwuetapowy - najpierw we włosy "wchodzą" nam dłuższe ząbki, potem te krótsze. Włosy najlepiej jest rozczesywać po wierzchu pasma i pod spodem. Co ciekawe - szczotka praktycznie w ogóle nie szarpie i nie wyrywa moich kudełków. Tzn. wiadomo, że nie czasem jak wejdzie w jakieś kołtuna to pociągnie, ale jest to nieporównywalne do szczotek, których używałam wcześniej. Dla potwierdzenia mojej opinii dałam tę szczotkę babci, aby poznęcała się nad moimi włosami i babcia potwierdziła, że szczotka wchodzi jak w masło. 
Po rozczesaniu zbieram ze szczotki pojedyncze włosy, podczas gdy kiedyś zdarzało mi się wyciągać je ze szczotek czy grzebieni dosłownie garściami. Tu na chwilę się zatrzymam. Czytałam opinie, że szczotka szarpie, łamie włosy i jest ogólnie o kant tyłka roztrzaskać. Wszystko zależy od włosów. Moje są proste, umiakowanie gęste, miękkie, "lejące",  niskoporowate, ale uwielbiają się plątać. I z tym problemem szczotka świetnie sobie radzi. Wiem, że chwalą ją sobie osoby kręconowłose. Pamiętajcie, że najlepiej używać tej szczotki na mokro (choć na sucho też mi się zdarza, jednak wtedy włosy są już po mokrym rozczesaniu i są po prostu mniej problematyczne). 
Szczotki używam już od kilku miesięcy i nie zauważyłam pogorszenia kondycji włosów (sporo osób narzeka na mocno porozdwajane końcówki) ani też pogorszenia formy samej szczotki - ząbki się nie powyginały, szczotka się nie porysowała, nic nie odpadło, mimo, że jakoś specjalnie na nią nie chucham, noszę ją w torebce itp. 
Podsumowując - serdecznie polecam wszystkim, choćby spróbować. Ja bardzo żałuję, że nie zdecydowałam się wcześniej na jej zakup, oszczędziłoby mi to sporo nerwów. Używam z wielką przyjemnością i do normalnych szczotek już nie wrócę.
A Wy znacie już TT lub DT? Podzielcie się wrażeniami :)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

29 komentarzy:

  1. mam taka zielona i uzywam jej do mokrych wlosow, ale moje sa duzo krotsze. Twoje pozwol powiedziec sa sliczne:)

    OdpowiedzUsuń
  2. ojej, właśnie zamówiłam TT - głównie zachęcona opiniami i ostatnimi przebojami związanymi z moimi włosami.

    Dobrze widzieć Twoją opinię, upewniło mnie to, że to dobry zakup.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze mówiłam, że mnie takie cuda nie kręcą, ale... ALE chciałabym spróbować na sobie, oj chciałabym. Jakie Ty masz włosy długie :o

    OdpowiedzUsuń
  4. zastanawiałam sie nad tym odpowiednikiem, bo uważam że TT jest za drogi, nawet jeśli czyni takie cuda :P recenzja mnie przekonała, że warto kupić ten odpowiednik :D

    OdpowiedzUsuń
  5. czy detangle brush to detangler ze strony paatal.pl? to to samo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, bo ja właśnie tam ją zakupiłam w wersji niebieskiej ;)

      Usuń
    2. Tak, to dokładnie to samo :)

      Usuń
  6. cudowna recenzja...bardzo miło się czytało:)
    TT nie mam i jakoś mnie nie kusi...co innego szczotka z włosia dzika, ta to dopiero za mną chodzi:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytam Twoją historię i widzę siebie :D Tyle,że ja po komunii ścięłam :D
    A na razie problemów z rozczesywaniem aż takich nie mam, ale jak będę mieć, zapewne zaopatrzę się w TT :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam TT i nie wyobrażam sobie bez niego życia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam i lubiłabym gdyby nie elektryzowała mi włosów :/ Mogę nią czesać wyłącznie mokre włosy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam TT ale zastanawiałam się nad tą wersją, bo ma rączkę :) zresztą jak wracam do domu, choć rzadko, też chciałabym mieć dobrą szczotkę :) Może się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  11. moja koleżanka ma oryginalny TT i czasem poczeszę nią włosy, ale denerwuje mnie to bo jest niewygodna i wcale jakoś super nie czesze :P

    OdpowiedzUsuń
  12. ej a ja sobie kupiłam taką podróbkę co nikt o niej nigdy nie słyszał i też szału nie ma :P

    OdpowiedzUsuń
  13. muszę i ja wreszcie kupić bo aż wstyd nie mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja niedawno kupiłam TT i jestem zachwycona :)
    Masz piękne włosy!

    OdpowiedzUsuń
  15. kupiłam TT w styczniu, miałam zamiar (jeszcze przed pierwszym czesaniem TT) zrobić post i pokazać ile włosów wyrwała stara szczotka, a ile TT... cóż użyłam TT i przepadłam, a stara szczotka poleciała prosto do kosza i nigdy więcej tego koszmarka nie widziałam, a TT kocham całym sercem ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. jeszcze nie mam i też pluję sobie w brodę;/

    OdpowiedzUsuń
  17. oooo ja też mam z tym rozczesywaniem okropny problem. Nienawidzę, proszę wszystkich dookoła, żeby mi pomogli:) chociaż włosy mam cieniutkie:) Nawet fryzjerki się denerwują, że choć chwilę temu rozczesały znowu jest kołtun. Dopisze szczotkę do swojej listy i czekam na moje niedalekie święto do podrzucenia tym, co nie maja pomysłów:))

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja kupiłam TT i się zakochałam ;) nie da się inaczej tego opisać. No more tears przy czesaniu włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam taką samą;) i włosowym koszmarem jest ich rozczesywanie:( te szczotka daje rade, choć z kołtunkami czasem sobie nie radzi bez problemu:(

    OdpowiedzUsuń
  20. ja mam ten sam problem co Ty, od dzieciństwa włosy mi się plątały, zawsze plakałam przy ich rozczesywaniu, ja mam orginalna szczotke tangle teezer, nie załuje ani złotówki, wiadomo, ze czasem muszą moje włosy ciągnąc, ale to nie jest ten sam bol co przy zwyklej szczotce. Ja to nawet jak rozczesze porządnie, to za chwile znowu mi się placzą, jakby wiazały same się w supełek, nie rozumiem tego fenomenu, bo staram się ich nie ruszać, ale tak to nie działa.
    Wlosy mam dlugie, więc jeszcze marzy mi się szczotka do torebki z tangle teezer, by moc je rozczesywać wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mi ciągle szkoda pieniędzy na TT... Ale słyszałam, że dla osób z cienkimi, rzadkimi i delikatnymi włosami to nie jest najlepsze rozwiązanie, dlatego nie pałam do takich szczotek pożądaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aktualnie TT w Katowicach mozna kupic za 36zł :D (promocja), normalna cena to 39zł

    OdpowiedzUsuń
  23. Dużo czytałam o tych szczotkach i jestem o krok do kupna...

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...