WoleProstoHeader

18 mar 2013

Kremowa ulga

Na wielu blogach możecie ostatnio czytać recenzje kosmetyków Decubal - ja również już jakiś czas temu zaczęłam testować te kosmetyki i jeśli miałabym je wszystkie opisać jakimś jednym zdaniem, to chyba byłoby to "wielkie zaskoczenie". Kosmetyki te w moim przypadku pochodzą ze współpracy z marką, natomiast mogę Wam zagwarantować, że gdybym kupiła je sama, to mój zapał nie byłby nawet o jotę mniejszy. Już na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że kilka kosmetyków z testowanego przeze mnie zestawu  zostanie ze mną na dłużej, znalazłam kilka naprawdę świetnych perełek i będę do nich regularnie wracać, bo moja skóra wyjątkowo dobrze się z tymi produktami dogaduje. 
Powyżej widzicie cały arsenał, którym się ostatnio zaprawiałam, na jedenaście kosmetyków tylko dwa z nich nie przypadły mi do gustu i to nie ze względu na złe działanie, a ze wzgląd na niezbyt ciekawy zapach, który mnie po prostu odrzuca. Z racji mnogości kremów do twarzy jeden z nich trafił do mojej mamy, resztę postanowiłam sprawdzić na sobie, choć widzę, że kosmetyki "łazienkowe" czyli ogólnodostępne dla mojej rodziny, znikają jakoś szybciej ;) 

Nie będę pisać jednej zbiorczej recenzji, bo zwyczajnie byłaby ona zbyt długa, rozbiłam to sobie na kilka części i dzisiaj chciałabym wystartować z pierwszą z nich.




Dwa balsamy, dwie konkretne konsystencje, dwa opatrunki dla suchej, zmęczonej zimą skóry. I choć wiele je łączy to jeden z nich znajduje się wśród mojego top 3 tej firmy, a drugi wprost przeciwnie.

Oba balsamy zamknięte są w miękkich, zamykanych na zatrzask tubach o pojemności 250 ml każda. Mimo bardzo treściwej konsystencji bez problemu można je wydobyć z opakowania. Na odwrocie tuby znajdziemy wszystkie niezbędne informacje, od opisu po skład. Design wszystkich produktów Decubala mi ogółem bardzo odpowiada, nie ma tu zbędnego przekombinowania, jest prosto, przejrzyście i wygodnie. Tak jak lubię. 


Przechodząc do właściwości tych specyfików - wersja biała czyli Odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej jest teoretycznie wersją lżejszą. Zawiera naturalne lipidy, zawartość substancji tłuszczowych to 38%. Krem jest bardzo gęsty, lecz mimo to świetnie rozprowadza się go na skórze. Dosłownie sunie. Nie od razu wchłania się całkowicie, przez jakiś czas na skórze pozostaje lekki, tłustawy film, który później znika. Jego odżywcze działanie czuć już podczas aplikacji. Kto ma suchą skórę, ten wie jaką męką jest zimowy okres i przesuszona, czasem wręcz spękana skóra. Jak smaruję skórę tym kremem to dosłownie czuję ulgę. Co najważniejsze - ten efekt się na skórze utrzymuje. I to naprawdę długo. Większość balsamów/maseł/innych mazideł tego typu którymi smaruję się np. wieczorem, przez noc znika. Rano nie ma po ich działaniu śladu, a suche placki jak były tak są. Tutaj rano budzę się z miękką, nawilżoną skórą. Po dłuższym okresie stosowania zauważyłam dużą poprawę stanu mojej skóry (zwłaszcza na łydkach, które wołały o pomstę do nieba), na upartego mogłabym sięgać po balsam raz na dwa dni, co po części może być też zasługą olejku do kąpieli, o którym będzie mowa innym razem. Niemniej jednak staram się wyrobić w sobie regularność i używam go codziennie. Balsam jest bezzapachowy i faktycznie w przypadku tego kosmetyku jest to prawda. 
Wydajność oceniam jako wysoką, maltretuję go dzień w dzień i wciąż sporo mi go zostało. Balsam kosztuje około 20 złotych.
Podsumowując - mój ulubieniec na obecną chwilę, jak tylko wykończę opakowanie to na pewno zaopatrzę się w kolejne.

W przypadku drugiego balsamu - Odżywczego i silnie nawilżającego kremu do ciała przeznaczonego do skóry suchej i bardzo suchej - zachwytów nie ma. Mógłby być świetny, ale nie dane mi tego sprawdzić, o powodach poniżej.
Ten krem jest nawilżaczem jeszcze większego kalibru - zawiera aż 40% substancji tłuszczowych. Konsystencja bardzo podobna do wersji w białym opakowaniu, łatwość rozprowadzania po skórze również zbliżona (choć mam wrażenie, że wersją białą jednak łatwiej się operuje). I na tym koniec moich wrażeń, ponieważ o ile wersja biała faktycznie jest bezzapachowa jak to obiecuje producent, tak już w przypadku tej czerwonej zapach jest i to dość konkretny. Jakby pachniał przyjemnie - żaden problem, mi akurat zapach nie przeszkadza w kosmetykach do pielęgnacji ciała, ale ten jest wyjątkowo drażniący dla mojego nosa. Jest bardzo specyficzny i po prostu nieprzyjemny, do tego nie spieszy się z wietrzeniem. Próbowałam stosować go na nogi na noc (na zasadzie, że skoro tak daleko od nosa to nie poczuję), ale nie dałam rady. Musiałam udać się pod prysznic i eksperymentów już nie powtarzałam. Podobnie niestety pachnie (??) krem do rąk, ale tutaj się wycwaniłam i kupiłam olejek o zapachu cytrusów i przed posmarowaniem rąk mieszam z porcją kremu dosłownie dwie krople olejku i ten zapach się dość dobrze niweluje. Inna sprawa, że na ręce jednak nakładam o wiele mniej kremu niż w przypadku balsamu, którym smaruję całe ciało, więc zapach dociera do mnie w mniejszym natężeniu. Szkoda, balsam mógłby być naprawdę dobry, biorąc pod uwagę jak świetnie działa jego lżejsza wersja, a tu taki psikus.
Za czerwoną wersję również zapłacimy około 20 złotych.
Podsumowując - do niego na pewno nie wrócę, póki co dumam cóż zrobić z prawie całą tubą...




Zapowiadało się, że balsamy będą zbliżonej jakości, prawdę mówiąc więcej spodziewałam się po wersji czerwonej, biorąc pod uwagę, że miała być bardziej treściwa, ale jednak to wersja biała podbiła moje serce, o aromacie czerwonej mam nadzieję jak najszybciej zapomnieć ;)
Pozdrawiam,
Panna Joanna

16 komentarzy:

  1. Mi nie przeszkadza zapach kosmetyków, ale biała wersja też o wiele lepiej działa na moją skórę - dosłownie pije jej niewiarygodne ilości. Za to czerwona wersja - wcieram i wcieram i ciągle zostają takie smugi. Aż dziwne, ale to biały balsam wydaje mi się intensywniejszy - u mnie nawilża lepiej niż czerwony ;) Jak posmaruję rano po kąpieli to czuję następnego ranka jeszcze nawilżenie (ale nie w postaci tłustego filmu ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi w sumie ciężko porównać białą i czerwoną, bo czerwonej nie byłam w stanie używać...ale fakt, że tą czerwoną jakoś gorzej rozprowadza się na skórze :)

      Usuń
  2. Tych kremów używam do nawilżania atopowej skóry mojego dziecia już od jakichś 3 lat i jestem mega zadowolona :) Próbowałam najróżniejszych, także tych "z wyższej półki" i żaden nie dawał tak długotrwałych efektów jak ten. Po tak długim i przede wszystkim konsekwentnym używaniu można nawet zmniejszyć intensywność z jaką się po ów kosmetyk sięga a skóra i tak pozostaje nawilżona, gładka, przyjemna. Dodam że używam białego, czerwony ma zbyt tłustą konsystencję.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym zmniejszaniem częstotliwości to prawda, ja też nie czuję już takiego "musu", że muszę co chwilę sięgać po balsam :)

      Usuń
  3. nie znam ich, ostatnio uzywam albo kremow high -tech albo naturalnych, takie rozdwojenie jazni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się ostatnio też z masłem shea polubiłam, ale szybko wyszło :D

      Usuń
  4. Chyba przemyślę zakup chociaż jednego. Moja skóra jest teraz okropnie przesuszona, nie wiem, co się dzieje. A wszystkie kremy bardziej podrażniają niż nawilżają. Nigdy tak nie miałam.
    Super, że o nich piszesz.

    Ala Ma Kota blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się zastanawiasz nad którymś z nich to ja mimo wszystko polecam biały zamiast czerwonego :)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Bo to nowa firma, tzn. dopiero wchodząca na polski rynek :)

      Usuń
  6. Mam podobne wrażenia... Balsamy dały mi sporą ulgę, ale... biały jest lepszy :) Czerwony śmierdzi mi potem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko opisać ten zapach, ale jest paskudny :P

      Usuń
  7. JAKĄ MAJĄ KONSYSTĘCJE :d ?
    Zapraszam do mnie za każdy komentarz i Obserwację się odwdzięczam
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencję mają bardzo konkretną, czuć, że są treściwe, na pewno bardziej gęste niż mleczkowate :)

      Usuń
  8. te opakowania wyglądają dokładnie tak samo jak Avon Anew Revitalist- http://media.merchantcircle.com/32842268/avon%20ANew%20Reversalist_full.jpeg

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...