WoleProstoHeader

6 lut 2013

Mineralnie - BareFaced Beauty

Dzisiejszy post będzie długi i opatrzony dużą ilością zdjęć, dlatego polecam udać się po herbatkę i zapraszam do lektury :)

Z mineralnymi kosmetykami miałam do czynienia już nie raz i nie dwa i choć zawsze wydawało mi się, że lepiej  być już nie może, to po poznaniu nowego kosmetyku, o innych właściwościach zdarzało się, że w jego poprzednikach coś mi jednak zaczęło przeszkadzać. Idąc za ciosem w pewnym momencie zdecydowałam się na przetestowanie sporej ilości sampli różnych firm i różnych formuł, w różnych odcieniach i na tej podstawie eliminowałam produkty, w których najwięcej rzeczy mi przeszkadzało i dalej poszukiwałam tego jedynego, idealnie dobranego. Bliski ideału był już podkład Pixie Cosmetics, jednak jego cena (86 złotych za 7 g) skutecznie mnie zniechęciła do zakupu trzeciego opakowania (zużyłam dwa; pierwsze dostałam do testów, kolejne kupiłam sama). Ostatnio trafiło do mnie kilka mineralnych nowości, tym razem firmy BareFaced Beauty i choć zdaję sobie sprawę z tego co napisałam wyżej (o znajdowaniu wad po czasie) to mam nadzieję, że tym razem podkład mineralny jednej firmy zostanie ze mną na dłużej. Produkty trafiły do mnie za pośrednictwem sklepu mineralnie.pl, skontaktowała się ze mną przemiła Pani Diana, która zaproponowała mi kilka kosmetyków i pomogła dobrać odpowiednie odcienie. Na pierwszy ogień idą więc dziś podkład mineralny w najjaśniejszym odcieniu Serenity i puder wykańczający Jasmine.
Zacznę może od "danych technicznych" - zarówno podkład jak i puder zamknięte są w identycznych, zakręcanych słoiczkach, na których spodzie znajdziemy wszystkie informacje o produkcie. Wieczko dobrze, mocno się dokręca, więc nie ma obawy, że kosmetyk się odkręci w torebce czy kosmetyczce. Inna sprawa, że podczas transportu sporo proszku wylatuje przez dziurki, które są dość spore, więc radziłabym później ostrożnie odkręcać słoiczki. Natomiast jeśli będziemy pudry przechowywać bezwstrząsowo, to później bez problemów możemy wysypać odpowiednią ilość proszku na wieczko.
Konsystencja podkładu jest dość specyficzna - jest to proszek, ale nie jest suchy, mocno pylący, raczej lekko "mokry", kremowy, świetnie rozprowadza się na skórze. Na twarzy jest praktycznie niewidoczny, nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w zmarszczki, natomiast jest to ten rodzaj minerałów, które potrzebują naprawdę dobrego nawilżenia cery przed aplikacją - ja przeważnie nakładam krem, czekam aż się wchłonie, spryskuję twarz hydrolatem, odciskam w chusteczkę/papierowy ręcznik i na taką lekko wilgotną skórę aplikuję podkład.  Ciekawa byłam też jak sprawdzi się ten podkład na mojej dziwnej cerze - przy suchej skórze i jednocześnie mocno rozszerzonych porach (podkładu lubią w nie włazić), ale na szczęście nie zauważyłam żeby wchodził w pory czy był widoczny na suchych plackach. Świetnie się wtapia w skórę, maskuje niedoskonałości w naprawdę wysokim stopniu (na tyle, że nie używam już korektora, również tego pod oczy), wystarczy jedna cienka warstwa, aby cera wyglądała dobrze - koloryt jest wyrównany, niedoskonałości zakryte, efekt nie jest płaski, matowy, wykończenie podkładu określiłabym bardziej jako satynowe. Przy większej ilości warstw krycie jest już bardzo konkretne, dlatego mimo wszystko polecam jedną warstwę i potem punktowe poprawienie w problematycznych miejscach. Do nakładania podkładu używam pędzla Hakuro H55 i jestem z niego bardzo zadowolona. Myślałam nad kupnem nowego pędzla typu flat top (poprzedni się już trochę rozpada), ale w końcu zdecydowałam się na tę kulkę i gorąco polecam, mi o wiele wygodniej aplikuje się podkłady mineralne tego typu pędzlem aniżeli płasko ściętym. Było o efekcie, teraz o trwałości, a ta jest imponująca. W przypadku większości podkładów mineralnych wystarczyło kilka kropel potu, trochę ciepła itp. i podkład zwyczajnie warzył się na skórze. Podkład z BareFaced Beauty trzyma się jak przyspawany, nawet dość intensywne ćwiczenia, po których wyglądałam jak do wykręcenia, nie spowodowały zwarzenia się podkładu. Jedyny problem mam na nosie, w miejscu gdzie przylegają noski z okularów, tam podkład się po prostu ściera, aczkolwiek nie jest to nic nadzwyczajnie niespodziewanego, zwłaszcza, że okulary mam na nosie długo, często je poprawiam. Jak już pozbywam się patrzałek, to tylko rozcieram palcami miejsce, gdzie są placki i po problemie.
Nie odnotowałam ani żadnego zapchania, ani wysypu, ani podrażnień - podkład ten podobnie jak inne znane mi minerały, świetnie służy kondycji mojej skóry.
Z kolorem trafiłam w dziesiątkę - zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień i ogólnie rzecz biorąc jest on jaśniejszy od mojej skóry na twarzy, natomiast nałożony lekko rozjaśnia mi twarz, dzięki czemu twarz nie odznacza się od szyi, która w moim przypadku jest praktycznie biała. Mój odcień to Serenity - bardzo jasny beż, bez domieszek żółtego czy różowego pigmentu, wg mnie odcień idealny dla porcelanowej cery. W opakowaniu wyglądał mi dość ciemno i zdążyłam się już przestraszyć, ale szybki swatch na skórze mnie uspokoił. Odcieni jest naprawdę dużo, od bardzo jasnych w różnych tonacjach, przez średnio jasne, na ciemnych kończąc. Nie wiem od czego to zależy, ale część kolorów z gamy jest bardziej rozświetlająca, ma takie mini drobinki, może dostrzeżecie to na zdjęciach niżej. Ale do gamy kolorystycznej jeszcze wrócimy :)

Puder mineralny Jasmine to puder, którego używałam w dwojaki sposób - jako primer pod podkład lub jako puder wykańczający, w obu przypadkach sprawdzał się bardzo dobrze. Jest dużo bardziej aksamitny niż podkład, jego krycie też jest słabsze. Puder jest lekko żółty, taki waniliowy, fajnie niweluje "różowość"  podkładów (wypróbowałam na płynnym Revlonie 110, który mnie nieco świnkuje), ma w sobie mikrodrobinki, które nie są widoczne na twarzy, ale zostawiają delikatną poświatę, dzięki czemu cera wygląda na bardziej świetlistą, choć nie jest to efekt jak przy normalnym rozświetlaczu. Bardziej odpowiada mi jego działanie jako pudru nakładanego na podkład, ten blask jest wtedy bardziej widoczny, co przy mojej suchej skórze jest wskazane, natomiast stosując go pod podkład mam wrażenie, że krycie podkładu się nieco zwiększa, natomiast efekt rozświetlenia jest dużo słabszy (choć wciąż widoczny). Próbowałam uchwycić na zdjęciach jak to cudo wygląda na twarzy, jednak czy robiłam zdjęcia z lampą czy bez, nie potrafiłam w pełni wyłapać efektu. Musicie mi uwierzyć na słowo :) Trwałość tego produktu również jest zadowalająca, bez względu na to czy używałam go na podkład/pod podkład/w połączeniu z podkładem płynnym. Z tego co wiem, w ofercie jest jeszcze puder w odcieniu różowym (English Rose), który przeznaczony jest do ochładzania cery.

Oba produkty kosztują 69 złotych i mają pojemność 10 g, kupić można je w sklepie mineralnie.pl.

Teraz czas na najważniejsze czyli swatche i efekt na twarzy.
Na dłoni widać wyraźnie, że podkład ma mocniejsze krycie, jest bardziej kremowy, puder z kolei jest bardziej aksamitny. Po lewej zdjęcie w świetle dziennym, po prawej z lampą. Na dłoni i podkład i puder wydają się być dość jasne, ale jednak twarz mam sporo jaśniejszą, więc na buzi nie odznaczają się aż tak mocno, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej:
Tu z kolei po lewej mamy wersję z lampą, po prawej natomiast w świetle dziennym, te zdjęcia bardzo dobrze oddają odcienie kosmetyków - widać, że podkład jest chłodniejszy od pudru, który ma odcień właśnie taki waniliowy.

No i na koniec prezentacja krycia, nie użyłam żadnego korektora, zdjęcia przedstawiają od lewej lecąc - gołą skórę, nałożony podkład, wykończenie pudrem:
Tak jak pisałam - ciężko było uchwycić efekt z pudrem, ten efekt widać jedynie na żywo, na zdjęciu różnica w kolorystyce wynika głównie z oświetlenia (myślałam, że bliżej światła te migotki się choć trochę ujawnią :)).

Podsumowując - ja jestem bardzo zadowolona, nie dość, że świetnie trafiłam z odcieniem, to i trwałość i cena mnie przekonały do tych produktów w 100% i jestem pewna, że zostanę z nimi na dłużej. Ode mnie dostają 5 z dużym plusem.

Jeśli któraś z Was byłaby zainteresowana i chciała bliżej zapoznać się z tymi kosmetykami to istnieje możliwość zamówienia na stronie mineralnie.pl sampli, dzięki czemu będziecie mogły potestować na tyle żeby sprawdzić czy Wam pasuje taka formuła i dobrać idealny odcień. Mam też dla Was małą ściągę, ponieważ otrzymałam próbki wszystkich kolorów i zrobiłam zbiorowe swatchowanie :)

Podkłady podzielone są na kategorie light, medium light, medium dark i dark.

Wśród odcieni LIGHT znajdują się:
Na górze zdjęcie w świetle dziennym, na dole z lampą. Wszystkie odcienie są naprawdę jasne, najciemniejszy z tej grupy jest Gracious, ale wypróbowałam go na swojej twarzy i również dobrze się wtopił, jest też chyba najbardziej ciepły z tej grupy.

Grupa MEDIUM LIGHT:
W tej grupie już nam się zaczynają ciemniejsze kolory, ale wciąż nie są to bardzo ciemne odcienie, z tej grupy pokusiłam się o wypróbowanie na twarzy Whisper i Promise, o ile Promise już był sporo za ciemny, to Whisper wyglądał całkiem przyjemnie na buzi.

Grupa MEDIUM DARK:
Te odcienie to już kompletnie nie moja bajka, niemniej również osoby o ciemniejszej karnacji mają w czym wybierać, mamy tu chłodny Gentle, żółtawy True, Sincere i Tender są najciemniejsze w tej grupie i już podchodzą pod pomarańcze.

W ofercie znajdują się jeszcze dwa odcienie - Charmed i Kissed, wydaje mi się, że są to nowości, ponieważ w katalogu ich nie widziałam:
Wg moich informacji odcień Kissed pod względem stopnia jasności plasuje się między Promise a Elegance, natomiast odcień Charmed między True a Sincere. Oba są bardziej satynowe niż reszta kolorów i zostawiają  tę poświatę, o której pisałam wyżej.

W kategorii DARK znajduje się odcień Simple, jednak nie posiadam próbki tego koloru.
W razie wątpliwości zachęcam Was do napisania do Pani Diany, jestem pewna, że ona również chętnie pomoże w doborze odcienia.

Ktoś poczuł się zachęcony?:)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

22 komentarze:

  1. ja poczułam się zachęcona, ale przy zamawianiu nie wiedziałabym jakie odcienie zamówić :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbki są na szczęście tanie, a sam kosmetyk wydajny, więc można spróbować na początek kilka odcieni :) Podobno Gracious pasuje wszystkim, więc może Tobie też będzie :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Też zwróciłam na to uwagę :) Fajnie, przynajmniej nazwy zapadają w pamięć :)

      Usuń
  3. ja sobie nałożyłam próbkę i byłam zachwycona, na dodatek starczyła mi na dwa razy, więc bardzo wydajny :) krycie jest świetne, mogę śmiało stwierdzić, że kocham minerały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, wydajność jest naprawdę konkretna - ja dwa razy swatchowałam próbki, kilka odcieni nakładałam też na twarz i nadal mam sporo proszków w woreczkach :)

      Usuń
  4. Odcienie są bardzo fajne i jest ich sporo;) może kiedyś się skuszę na takie cacko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się odcień Kissed, może się zastanowię nad BF, gdy skończę LL

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jutro spróbuję Kissed wypróbować na twarzy bo na zdjęciu dopiero zwróciłam uwagę na to jak fajnie zlewa mi się z ręką ;D

      Usuń
  6. jak dla mnie to masz tak ladna cere, ze nie potrzebujesz podkladu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę narzekać :) Aczkolwiek właśnie dlatego chętnie sięgam po minerały, wiem, że nie robią mojej skórze krzywdy :)
      Ale wypróbowałam też podkład i puder na mojej cioci, która ma dojrzałą i tłustą cerę i też efekt był świetny (chciałam mieć porównanie, mam świadomość, że moja skóra nie jest specjalnie problematyczna)

      Usuń
  7. Masz super bloga:) Dodałam się do obserwujących. Ja też prowadzę bloga, ale to dopiero początki. Jak chcesz to wpadnij i gdybyś mogła to doradź mi co mogłabym zmienić lub ulepszyć:) http://weronikaa-weronikaa.blogspot.com/?zx=d25b0b6742827c49

    OdpowiedzUsuń
  8. tyh minerałów jeszcze nie używałam, ale ogólnie jestem fanką wszystkiego co mineralne. :) obecnie używam LL. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham te podkłady! Mam Angelic, bo teraz nie jestem aż tak opalona. Podkłady są tak wydajne, że nie wiem czy pełnowymiarowe opakowanie, które kupiłam zużyje w ciągu roku :P Mam go od kilku ładnych miesięcy, stosuję dzień w dzień i nawet nie zużyłam połowy :D Dodatkowo posiadam jeszcze bronzer z tej samej serii i jestem zachwycona jego odcieniem. Bardzo trudno z nim przesadzić, ma piękny odcień ze złotymi drobinkami i wreszcie w żadnym świetle nie wpada w róż czego nienawidzę :D Ode mnie podkład i bronzer mają 5+

    OdpowiedzUsuń
  10. minerały dopiero zaczynam stosować, będę o tych pamiętać;)

    OdpowiedzUsuń
  11. jeszcze ani razu nie używałam kosmetyków mineralnych. Może kiedy, już obeznam się w tym temacie wypróbuję tych ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że zamieściłas swatche! Kiedy wybierałam odcień nie było ich za wiele. Mam Promise i Jasmin, świetne są ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super blog. Obserwuje i zapraszam do mnie : http://zatrzymactechwile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. nie slyszalam o tej firmie, sama uzywam Ery Minerals. Ktoś coś porówna?

    OdpowiedzUsuń
  15. dzięki wielkie za zdjęcia kolorkow, ja mam dosyć ciemna karnację wiec przeważnie używamy koloru serenity a teraz domowilam tender bo akurat jest promocja. Co do samego podkładu to oceniam go na 7,5 na 10 - kolorki są super bo wpadają w zoltawo oliwkowa tonację natomiast ich nakładanie i trwałość jest gorsza w porównaniu do AM czy tez lili lolo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miał być kolor sincere - nie serenity :)

      Usuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...