WoleProstoHeader

18 sty 2013

Włosowo - Oil of Morocco

Jakiś czas temu miałam przyjemność przetestować serię kosmetyków do włosów firmy Marc Anthony - Oil of Morocco. Ruszyłam moim przesuszonym ostatnio włosom na ratunek i zastosowałam zmasowany atak przy pomocy szamponu, odżywki i olejku z tej serii. Bardzo szybko okazało się, że moje włosy z serią się polubiły i powoli zaczynają się odwdzięczać coraz większym blaskiem. Z tych trzech produktów, jeden zdecydowanie zostanie ze mną na dłużej, a do pozostałych dwóch, mimo świetnego działania, raczej już nie wrócę. 


Moim faworytem z tej serii został bezapelacyjnie olejek do włosów. Producent opisuje go następująco:

"Lekka formuła o silnie rewitalizującym działaniu do wszystkich rodzajów włosów. Wzbogacona olejkiem arganowym, keratyną, witaminą E oraz oliwą z oliwek. Wnika głęboko w strukturę włosów, nawilża je i wzmacnia. Przywraca blask i chroni przed puszeniem."


Z taką formą kosmetyków do włosów nigdy się specjalnie nie lubiłam, miałam wrażenie, że wszystkie jedwabie czy oleje niesamowicie obciążają moje włosy, powodują tzw. przyklap i sprawiają, że włosy wyglądają na tłuste (i szybciej się przy okazji przetłuszczają). Olejek z serii Oil of Morocco pozytywnie mnie zaskoczył, po pierwszym użyciu wiedziałam, że w tym przypadku mogę pozbyć się opisanych wyżej obaw. Nakładam dwie - trzy krople na całą długość włosów i moje kłaki stają się bardziej błyszczące, wygładzone i bardziej "lejące". Na całe szczęście wciąż są odpowiednio odbite od głowy i nie tracą na objętości. Przyspieszonego przetłuszczania również nie zauważyłam, aczkolwiek włosy myję i tak codziennie, więc ciężko mi się w tej kwestii wypowiadać. Nie wiem czy oprócz wizualnych, doraźnych efektów, występuje też jakaś długofalowa poprawa kondycji włosów, staram się na nie ostatnio chuchać i dmuchać, rozpieszczam je bardziej niż zazwyczaj, więc kondycja moich włosów i tak się poprawia. Podoba mi się bardzo zapach olejku - pachnie podobnie jak cała seria, dość świeżo, dość intensywnie, ale naprawdę przyjemnie.
Opakowanie olejku jest bardzo wygodne, aplikator umożliwia dozowanie odpowiedniej ilości produktu, dzięki temu, że buteleczka jest półprzezroczysta możemy kontrolować ile jeszcze kosmetyku zostało w środku. Minusem może być cena olejku - trzeba zapłacić za niego około 47 złotych (za 50 ml), ale sam kosmetyk jest naprawdę wydajny, stosuję go już od miesiąca, dzień w dzień i ubyło mi go niewiele, podejrzewam, że spokojnie starczy mi na jakieś..pół roku? 
Podsumowując - podejrzewam, że do niego wrócę jeśli po skończeniu tego opakowania znajdę jakieś wolne fundusze. 

INCI:
Cyclopentasiloxane, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Argania spinosa kernel oil, Linum usitatissimum seed oil, Isodecyl neopentanoate, Daucus carota sativa seed oil, Olea europaea fruit oil, Keratin, Parfum, Paraffinum liquidum, Tocopheryl acetate, Butirospermum parkii, D&C Red 17 (CI 26100)
Nie gorzej sprawa wygląda z szamponem i odżywką. Te kosmetyki również bardzo polubiłam.

O szamponie możemy przeczytać następujące informacje:

"Głęboko oczyszcza i odmładza włosy. Wzbogacony dobroczynnym olejkiem arganowym, keratyną i olejkiem z pestek winogron. Przywraca włosom siłę, blask i chroni przed puszeniem. Nie zawiera siarczanów."


Szampon dość dobrze się pieni, dobrze oczyszcza, przy czym nie plącze włosów, spokojnie mogłabym go stosować bez odżywki (niektóre szampony niestety tego wymagają, ze względu właśnie na to nadmiernie splątanie włosów). Włosy po użyciu są miękkie, błyszczące, na ich objętość również nie mogę narzekać. Na drugi dzień po myciu nie wyglądają najgorzej, jednak nie potrafię zrezygnować z codziennego umycia włosów. Szampon jest dość gęsty, nie wylewa się z opakowania (miękka tubka, zamykana na mocny zatrzask), do mycia rozcieńczam go z wodą, dzięki czemu robi się trochę rzadszy i lepiej się pieni. 
Szampon jest po prostu przyzwoity, moje włosy się z nim polubiły, skalp również, nie zanotowałam ani przesuszenia skóry głowy (co często mi się zdarza), ani włosów. Minusem jest to, że do umycia włosów mojej długości i ze stosowaną przeze mnie częstotliwością, zużywa się dość szybko, co w porównaniu z ceną (około 40 zł za 250 ml) jest dla mnie nieopłacalne. Opakowanie zużyłam w niecały miesiąc, więc niestety comiesięczne wydawanie na szampon 40 złotych przy moim studenckim budżecie jest niewykonalne.


INCI:
Water, Sodium Cocoyl Isethionate, Sodium Lauroamphoacetate, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Cocamide MEA, Polyquaternium 7, Polyquaternium 11, Divinyldimethicone/Dimethicone Copolymer, C12 13 Pareth 3, C12 13 Pareth 23, Glycol Stearate, Argania Spinosa (Argan) Kernel Oil, Glycine Soja (Soybean) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Hydrolyzed Wheat Protein, Keratin, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Fragrance, Punica Granatum (Pomegranate) Extract, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Panthenol, Retinyl Palmitate, Tocopheryl Acetate, PEG 120 Methyl Glucose Dioleate, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone

O odżywce producent pisze:

"
Natychmiastowy efekt lśniących, miękkich i wygładzonych włosów. Wzbogacona olejkiem arganowym, keratyną i olejkiem z pestek winogron. Kompleksowo odżywia, głęboko nawilża i wzmacnia. Podkreśla kolor i zabezpiecza włosy przed puszeniem."


Odżywka jest wg mnie bardzo dobrym dopełnieniem szamponu. Jest dość rzadka, ma konsystencję jogurtu, dobrze nakłada się na włosy. Trzymam ją na włosach przeważnie kilku minut, następnie zgodnie z zaleceniami producenta, spłukuję chłodną wodą. Już podczas wsmarowywania odżywki we włosy, czuć jak je zmiękcza i wygładza. Nie obciąża włosów, sprawia, że są nawilżone, bardziej mięsiste, cięższe, ale nie przyklapnięte. Odnoszę wrażenie, że moje włosy lepiej się rozczesuje po zastosowaniu tej odżywki, a rozczesywanie i plątanie się włosów było zawsze moją zmorą. Opakowanie jest niemal identyczne jak w przypadku szamponu - miękka, zamykana na zatrzask tubka, z której łatwo wydobyć kosmetyk. Denerwuje mnie trochę, że jedyna różnica w opakowaniach tych dwóch kosmetyków to napis "shampoo" i "conditioner", przez co dość łatwo można się machnąć. Wydajność jest nieco lepsza niż w przypadku szamponu, przez miesiąc zużyłam mniej więcej połowę opakowania. Po raz kolejny minusem jest dla mnie cena - również około 40 złotych za 250 ml produktu, jednak większa wydajność nieco tę wadę łagodzi. 


INCI: 
Water, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Cetyl Esters, Cyclopentasiloxane, Behentrimonium Methosulfate, Cetyl Alcohol, Dimethicone, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Fragrance, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Collagen Amino Acids, Keratin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Disodium EDTA 

Ps. Recenzja na dniach zostanie opatrzona moimi zdjęciami, chwilowo oczekuję na czytnik kart i nie mam jak zrzucić zdjęć na laptopa, stąd wyjątkowo i chwilowo, zamiast moich zdjęć - zdjęcia producenta [źródło].

Pozdrawiam i wracam do Was po 23 stycznia - to dzień mojej obrony, trzymajcie za mnie kciuki :)
Panna Joanna

5 komentarzy:

  1. Fajne produkty :) olejek mnie zaciekawi, ale cena trochę zbyt wysoka jak dla mnie.

    Powodzenia na obronie !! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Olejek niby drogi, ale za to bardzooo wydajny :)

      Usuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...