WoleProstoHeader

8 gru 2012

DZS Po Dziewiąte: Walcz z przebarwieniami

Powinnam pisać teraz o punkcie 8 (Nie zapominaj o szyi i dekolcie), jednak kosmetyk, który testowałam w ramach tego przykazania został już przeze mnie opisany KLIK :)

Przechodzę więc do kolejnego przykazania z Dekalogu Zdrowej Skóry - tym razem zajmiemy się eliminacją przebarwień. Sama posiadam przebarwienia w ilości względnie niezbyt dużej, ale jednak są. Najgorszy problem mam z brodą i policzkami, na mojej jasnej cerze niestety widać każdą jedną plamkę. Do tego latem jak dochodzi jeszcze wysyp piegów, to wyglądam jak cętkowane stworzonko ;) Uczciwie mówiąc - niespecjalnie z tym walczę, swoje piegi polubiłam, a tych kilku czerwonych plamek chyba i tak się do końca nie pozbędę. Niemniej jednak - próbowałam.
Tradycyjnie zaczniemy od tego co pisze ekspert:

"Przebarwieniom słonecznym i potrądzikowym należy zapobiegać stosując kremy z wysokimi filtrami UV. Odpowiednie kremy wybielające pomogą poradzić sobie z już istniejącymi przebarwieniami.
Dr Henryka Dąbrowska podpowiada: Jeśli na skórze pojawią się przebarwienia i gdy są umiejscowione w naskórku, specjalne kremy mogą nam pomóc je zmniejszyć lub całkowicie zlikwidować. Jeśli natomiast zmiany barwnikowe znajdują się głębiej, w skórze właściwej, kremy pomogą nam je rozjaśnić. Efektywność wspomnianych preparatów zależy od regularności ich stosowania. Najlepiej używać ich 2 razy dziennie przez minimum 6-8 tygodni."

O stosowaniu filtrów już pisałam, ale wspomnieć chciałam o jeszcze jednej kwestii - rzeczywiście odkąd zaczęłam regularnie używać kremów z filtrami na co dzień, zauważyłam dużą poprawę jeśli chodzi o przebarwienia - plamki różnego rodzaju (np. takie bladobrązowe) przestały pokazywać się na mojej skórze. Jeśli więc komuś zależy na działaniu zapobiegawczym w kwestii przebarwień - polecam zacząć właśnie od filtrów. A co jeśli przebarwienia już się pojawią? Warto wtedy sięgnąć po kosmetyki, które mają właściwości rozjaśniające. Ja w ramach tego punktu testowałam dwa produkty - punktowy krem na przebarwienia i tonik. O ile działanie tego pierwszego ciężko mi ocenić i nie widzę po nim jakiejś znacznej poprawy, tak tonik polubiłam i chętnie do niego wrócę. 

Krem punktowy wybielający przebarwienia i piegi starałam się nakładać codziennie wieczorem i przez dość długi okres czasu udawało mi się zachować regularność. Jednak przyznam, że sam proces jest dość mozolny - od kremu działającego punktowo wolałabym kosmetyk, który mogę nałożyć na całą twarz. Mimo to spróbowałam podziałać punktowo, ale nie jestem specjalnie zadowolona z efektów. Za cel obrałam sobie 5 plamek na twarzy i przez te kilka miesięcy traktowałam je tym kremem. Efekty - nawet jeśli są to średnio widoczne. Nie zrobiłam na początku żadnych zdjęć, żeby mieć do czego odnieść wyniki, jednak spektakularne z całą pewnością one nie są. Plamki są odrobinę jaśniejsze i to w zasadzie tyle. Miałam nadzieję na bardziej widoczne efekty. Plusem jest to, że krem bardzo wygodnie się aplikuje na skórę. Kosmetyk ma dość gęstą konsystencję, dzięki czemu jest wydajny - po kilku miesiącach używania, wciąż jest go w tubce sporo. 
Podsumowując - ja do niego nie wrócę, myślę, że będę szukać czegoś co da mocniejsze efekty.

Tonik z kolei polubiłam bardzo i wiem, że do niego wrócę. Przede wszystkim widać, że coś robi - po zużyciu całej butelki moja skóra była widocznie rozjaśniona, koloryt skóry się ujednolicił. Sam tonik ma świetny zapach, bardzo świeży i codzienne przemywanie nim twarzy (stosowałam go rano i wieczorem) było naprawdę przyjemne. Skóra po użyciu była odświeżona, bardziej świetlista. Jednocześnie nie odczuwałam dyskomfortu związanego ze ściągnięciem czy podrażnieniem skóry. Opakowanie to typowa floslekowa tonikowa butla zamykana na zatrzask, który lubi się psuć i odpadać. Wydajność oceniam jako wysoką, opakowanie zawierająca 200 ml produktu starczyło mi na jakieś 2-3 miesiące. Biorąc pod uwagę niewysoką cenę (około 18 złotych) jest to kosmetyk, którym warto się zainteresować. Uprzedzam tylko, że w moim przypadku nie wpłynął specjalnie na same przebarwienia, ale zadziałał na cały obszar stosowania, powodując rozjaśnienie cery. Myślę, że kupię kolejne opakowanie, moja skóra naprawdę się z nim lubi.

Pozdrawiam,
Panna Joanna 

11 komentarzy:

  1. Lubię takie kosmetyki. Od słońca i innych czynników często robią mi się przebarwienia,szczególnie, że mam piegi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zawsze walczyłam z przebarwieniami a jeszcze bardziej tymi słonecznymi, ale regularne stosowanie wysokich filtrów leczy wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez mam problem z przebarwieniami i napewno go teraz kupie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja od paru tygodni mam problem z dwoma miejscami na twarzy i już myślałam, że trafiłam na cud-specyfik... :-( Pozostaje mi walczyć w inny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam o tej serii Flos- leku, ale przyjrzę się tym kosmetykom. Zainteresował mnie zwłaszcza tonik, bo mam obecnie tonik z Avonu z serii Planet Spa z białą herbatą, który zawiera kwasy AHA i też widzę, że jak stosuje go regularnie to lekko rozjaśnia mi skórę. Tylko trzeba pamiętać o filtrze na dzień:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooooo to z całą pewnością kupię tonik :) Złuszczam się kwasami, stosuję serum rozjaśniające więc chętnie jeszcze dopełnię to tonikiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam aż cztery produkty z tej serii i moim ulubieńcem zdecydowanie jest tonik;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że tonik działa :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi żadne kosmetyki nawet przepisane przez dermatologa nigdy nie pomagały na przebarwienia. Przy ogólnie ciemniejszej karnacji, buzie mam bladą, bo boję sie opalać, żeby nie przyciemnić plam. Trzeba wypróbować ten tonik, może pomoże:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proponowałabym również serię kwasem migdałowym - jeżeli nie ma przeciwwskazań oczywiście, a efekt będzie widoczny po około 5 - 7 zabiegach :)

      Usuń
  10. z przebarwieniami i trądzikiem poszłam do dermatologa i dopiero krem przez niego przepisany pomógł. Czoło mam już ładne i czyste, z brodą też idzie nieźle. Dodam, że z trądziekiem walcze od prawie 13 lat, więc nie spodziewajmy się od razu cudów. Jeśli kogoś to interesuje to używam kremu Differin.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...