WoleProstoHeader

20 gru 2012

DZS Po 10 i po 11

Czyli finisz psze Państwa. Zostały mi ostatnie dwa punkty Dekalogu Zdrowej Skóry, dość krótkie, więc postanowiłam je połączyć, zwłaszcza, że punkt 11 jest moją własną inicjatywą. 
Punkt 10 to "Dbaj o skórę głowy"i bohaterem tegoż przykazania będzie ELESTABion R - Szampon regeneracyjny, włosy suche, włosy zniszczone. Z szamponem się polubiłam, więc za chwilę go słusznie pochwalę, ale najpierw zerknijmy co o pielęgnacji skóry głowy pisze ekspert:

"Okresowo stosuj profilaktykę przeciwłupieżową. Zaniedbania w pielęgnacji włosów mogą prowadzić do pogorszenia stanu skóry głowy i konieczności leczenia farmakologicznego.
Jeśli włosy szybko się przetłuszczają, powinniśmy codziennie stosować łagodne szampony (co nie jest równoznaczne z szamponami dla dzieci!) przeznaczone do częstego stosowania, które nie tylko myją włosy i skórę głowy, ale również ją nawilżają. Tego typu szampony pomagają zachować fizjologiczne, lekko kwaśne pH skóry, ale nie zniszczą jej naturalnego płaszcza lipidowego. Zbyt agresywne, nieodpowiednio dobrane preparaty mogą spowodować przesuszenie skóry głowy, które może skutkować świądem i łupieżem suchym. To mit, że częste mycie głowy jeszcze bardziej nasila łojotok. Stan skóry głowy zależy nie od tego jak często ją myjemy, a od tego czym ją myjemy – mówi dr Henryka Dąbrowska."

Moja skóra głowy bywa kapryśna, choć szczęśliwie omija mnie problem łupieżu. Moją zmorą jest fakt, że włosy szybko przetłuszczają mi się przy głowie i jednocześnie są suche mniej więcej od połowy długości. Największy problem sprawia mi jednoczesne porządne oczyszczenie skóry głowy, nie przesuszając przy tym reszty włosów. Nie jestem w stanie całkowicie zrezygnować z szamponów z slsami, ponieważ mam wrażenie, że te łagodniejsze nie są w stanie dobrze oczyścić skóry głowy. Stosuję więc obecnie system - 3 dni z łagodnym szamponem, czwartego dnia coś bardziej oczyszczającego (włosy myję codziennie). Jak w moje wymagania wpisał się szampon Flosleku?


Szampon z serii ELESTABion stosowałam przez jakieś 2-3 tygodnie, ponieważ na tyle mi wystarczył. Przy moich długich włosach niestety nie odznaczył się jakąś specjalną wydajnością, ale przywykłam do tego, że szampony schodzą u mnie jak woda. Niemniej jest to pewna wada tego produktu, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę cenę (około 20 zł). Poza tym widzę już same plusy. Szampon się dobrze pieni, dobrze oczyszcza, nie powodując jednocześnie przesuszenia włosów. Mam wrażenie, że nieco zmniejszył przetłuszczanie się włosów. Podrażnienie skóry głowy też mi się często zdarza, a ten szampon świetnie sobie z takim problemem radził, skóra głowy była "uspokojona". Same włosy po myciu były miękkie, nieco splątane, ale w do opanowania. Ładnie błyszczały i były jakby odbite od głowy (nie było efektu spaniela). Opakowanie jest wygodne, choć plastikowa butla zamykana na zatrzask, mogłaby być nieco bardziej  miękka. Szampon łatwo dozować, ma dość gęstą konsystencję, więc przed nałożeniem go na głowę rozcieńczałam go odrobinę wodą. 
Podsumowując - chętnie bym do niego wróciła, bo używało mi się go naprawdę przyjemnie, jednak wydatek około 40 złotych miesięcznie na szampon to dla mnie nieco za dużo, wolę tańsze alternatywy. Pojemność opakowania to 150 ml.

Po 11 - Dbaj o usta
Tu nie będzie opinii ekspertów, ponieważ limit 10 przykazań się już wyczerpał, więc chciałabym dołożyć jeszcze jeden, własny punkt - nawilżanie ust. Jest to istotne zwłaszcza teraz, zimą, gdy nasze usta narażone są na mróz, wiatr i inne czynniki, które przyczyniać mogą się do pierzchnięcia skóry ust. Warto przed wyjściem z domu nałożyć na usta coś natłuszczającego, co ochroni je nieco przed negatywnym wpływem czynników atmosferycznych.

Kiedyś chętnie sięgałam po wszelkie pomadki w sztyftach, jednak ostatnio miałam okazję wypróbowania waniliowej wazeliny Flosleku i przepadłam. Tak jak za zapachem wanilii w kosmetykach nie przepadam, tak tu jest ona tak smakowita, że używam tego mazidła z dużą przyjemnością. Być może pod względem właściwości pielęgnacyjnych nie wyróżnia się ona wśród innych kosmetyków tego typu natomiast jej aromat sprawia, że sięgam po nią często, co przekłada się na zminimalizowanie problemów z ustami. Są miękkie, gładkie, nie pękają i przyjemnie błyszczą spod natłuszczającej warstwy. Lubię to :) Ciekawa jestem innych wersji zapachowych, jak wykończę moją wanilię, chętnie sięgnę np. po wariant poziomkowy czy różany.  
Co jeszcze możemy zrobić dla naszych ust? Pomocny bywa domowy peeling, np. przy użyciu cukru i miodu. Starajmy się też unikać matowych, "tępych" i wysuszających pomadek. 

Tym samym Dekalog Zdrowej Skóry dobiega końca :) Na pasku bocznym pozostaje odnośnik do głównego posta, w którym znajdziecie linki do wszystkich przykazań.

Pozdrawiam,

Panna Joanna

2 komentarze:

  1. ale wazelina ;) ja mam pomarańczową :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wykończę mój Tisane, lecę po flosleka, bo zbieram się i zbieram, a przy okazji chciałam krem pod oczy z tej firmy:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...