WoleProstoHeader

29 lis 2012

Panna Joanna testuje - podkłady AA

Firma AA jakiś czas temu wypuściła na rynek kilka nowości, w tym podkłady, o których chciałabym dzisiaj napisać. Byłam ich bardzo ciekawa, zwłaszcza wersji Ultralekkiej, ponieważ jej kolor najbardziej trafiał w moje potrzeby. Wersja rozświetlająca okazała się dla mnie zbyt ciemna, mimo to wypróbowałam ją w domowych pieleszach i...znów wygrał podkład Ultralekki. Nie wiem czy zaliczę go do mojego podkładowego top 3, ale jest na dobrej drodze. 

Oba podkłady mam w wersji trójkowej - numeracja podkładów AA jest trochę pokręcona, ale trójki są najjaśniejsze i z żółtym tonem. Cała gama kolorystyczna jest raczej uboga, ale kolory podkładów są ciekawe - podzielono jest ze względu na podton (różowy, czerwony, żółty i beżowy), a ich kolory są po prostu średnie w kategorii jasne/ciemne. Ale do przeżycia :) Ja na początku używania tego podkładu (skupię się teraz na wersji Ultralekkiej) byłam bardzo zadowolona z koloru, teraz już robi się również za ciemny, ale niestety taki mój urok, że im bliżej zimy, tym szybciej ja robię się biała. Niemniej jednak, do tej pory używałam go z wielką chęcią i gdy moja skóra nabierze znów jakiegoś ludzkiego koloru, pewnie do niego wrócę - w swojej kategorii cenowej jest jednym z lepszych, wśród tych, których używałam.

Przede wszystkim - zgodnie z nazwą jest naprawdę lekki, ma naprawdę lekką konsystencję, nakładanie palcami jest bajecznie proste. Nie zostawia po sobie żadnej wyczuwalnej warstwy, twarz się nie świeci, nie jest lepka czy (nie daj boże) tłusta. Jego wykończenie jest bardzo przyjemne - takie satynowe, nie jest to mat, ale efekt prezentuje się na tyle ładnie i naturalnie, że ja w większości przypadków rezygnowałam z jego przypudrowania. Myślę, że posiadaczki suchej skóry będą z niego zadowolone, ciężko mi ocenić jak się będzie spisywała na skórze tłustej, ale chyba mimo wszystko polecam spróbować. Przy całej tej swojej lekkości, podkład zaskakująco dobrze kryje. Po nałożeniu na twarz w pierwszym momencie wydaje się, że jest on niewidoczny na skórze, ale jakimś cudem wszystko to, co ma być zakryte, jest zakryte. Znikają wszelkie zaczerwienienia, naczynka są mniej widoczne, ewentualne niespodzianki również jakoś blakną. Przy większych problemach z cerą, krycie na pewno nie będzie wystarczające i wspomóc się trzeba będzie korektorem, ale jak na moje potrzeby jest idealnie. Zależy mi na przykryciu przebarwień i wyrównaniu kolorytu i ten podkład to robi, przy jednoczesnym wrażeniu, że nie mam na skórze niepotrzebnej maski. Przypuszczam, że te jego zdolności maskowania wynikają też po części z koloru - dość mocno żółty świetnie niweluje zaczerwienienia. Urzekła mnie też jego trwałość - nie spodziewałam się, że bez utrwalenia pudrem wytrzyma długo na skórze. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie - po kilku godzinach makijaż wciąż wyglądał dobrze, dopiero pod wieczór zauważyłam, że gdzieniegdzie przebija to, co podkład wcześniej schował. Wypróbowałam go też w połączeniu z pudrem fixującym i wtedy trzymał się praktycznie do zmycia. Jestem z niego naprawdę zadowolona, żałuję strasznie, że w gamie nie ma jaśniejszych odcieni, na razie przymusowo wędruje do szuflady, ale do czasu :D Producent wspomina też coś o jego przeznaczeniu dla cer wrażliwych - coś w tym jest, nie wywołał u mnie żadnej niepożądanej reakcji, nie podrażnił, nie zapchał. 
Za tubkę o pojemności 30 ml zapłacimy około 17 złotych.

Z Jedwabistym podkładem rozświetlającym polubiłam się zdecydowanie słabiej. Wynika to głównie dlatego, że w tym przypadku kolor jest sporo ciemniejszy i ma tendencję do utleniania się na skórze. Jego formuła również jest nieco inna, jakby bardziej "oleista". Po nałożeniu na twarz czuć, że coś jest na skórze, podkład zostawia delikatny film. Niestety niewiele więcej nie mogę na jego temat powiedzieć, ponieważ użyłam go tylko 2-3 razy i to w domowych warunkach. Zauważyłam, że trochę szybciej ściera się ze skóry, tutaj puder utrwalający jest raczej wskazany. Na skórze wygląda całkiem ładnie, widać ten efekt rozświetlenia, twarz nie jest "płaska", tylko odbija światło w strategicznych punktach. Mnie się efekt podoba, nawet przy tej słabszej trwałości, chętnie bym go nosiła na twarzy, gdyby nie to, że jest sporo za ciemny i jeszcze dodatkowo się utlenia.
Opakowanie jest inne, twardsze, pewnie trudniej będzie je rozbroić gdy produkt będzie na wykończeniu. Pojemność to również 30 ml, ale cena jest nieco wyższa, bo około 20 złotych.

Na sam koniec małe porównanie kolorystyczne:
U góry Ultralekki podkład, na dole Jedwabisty. Widać, że ten pierwszy jest żółtawy, drugi z kolei bardziej wpada w pomarańczowe tony. 

Podsumowując - ja ze swojej strony polecam wersję Utralekką, sama mam zamiar wracać do tego podkładu i liczę, że producent wypuści jaśniejsze kolory, żebym nie musiała z niego rezygnować zimową porą ;)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

23 komentarze:

  1. Mam ten ultralekki podkład i dobrego wrażenia na mnie nie zrobił. Musiałabym nie nakładać pod niego kremu (co przy cerze suchej nie jest dobrym pomysłem), bo na każdym, który mam się wałkuje :/

    Dobiłaś mnie informacją, że 103 jest najjaśniejszy. Jak kupowałam to w drogerii nie było testerów i wzięłam 101 myśląc, że im wyższy nr tym ciemniejszy. I niestety okazał się trochę za ciemny. Ewentualnie na lato by się nadał, bo z moją zimową bladością nie współgra.

    Podsumowując, dla mnie niewypał niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co cera to opinia, mi odpowiada bardzo, a normalnie pod niego nakładam kremy i nic się nie dzieje :) A z tą numeracją to faktycznie trochę mylące może być, bo tu jednak bardziej o tonacje chodzi (101 to podton różowy), ale jak je porównałam to 103 faktycznie wydawała mi się najjaśniejsza, Pani z AA również pisała mi, że trójkowe podkłady są najjaśniejsze i najmniej różowe :)

      Usuń
  2. Mam kryjący z tych nowych i myślałam że kolor 3 jest najciemniejszy, bo wygląda tragicznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy też od typu podkładu, bo np. między tym Ultralekkim, a Jedwabistym jest wg mnie bardzo duża różnica :)

      Usuń
  3. Ja jakoś nie lubię żadnych podkładów z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie znałam, te dwa to moje pierwsze ;)

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze podkładów tej firmy, ale boję się, że nawet odcień wersji Ultralekkiej byłby za ciemny :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, dla śnieżek to na pewno się nie nada..żałuję, bo na mnie obecnie też jest już sporo za ciemny, ja późną jesienią blednę ekspresowo

      Usuń
  5. nie miałam ani jednego, ja nawet teraz stosuję BB z Garniera, muszę go zużyć zanim kupię coś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A którą wersję tego Garniera masz? Pytam z ciekawości, bo o ile tę starą wersję (w sensie ten pierwszy krem bb z Garniera) 90% określa mianem koszmaru, tak ten nowy do cery tłustej dużo osób chwali :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Mi też jakoś nie po drodze z marą AA!

      Usuń
  7. nie używam podkładow, bo juz sobie poradziłam z niedoskonałościami czyli moim wysypem, ktory trwał 4 miesiące spowodowany piciem drożdży :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez srednio przepradam za firma AA, ale jak polecasz, to moze kiedys sie skusze i sama wyprobuje :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam głownie złe opinie o tym podkładzie wiec omijam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzeczywiście, wydają się ciemne, na moje standardy za ciemne nawet na lato :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam odcień nr 3, ale podkładu kryjącego. Nie jestem bardzo jasna, a on jest dla mnie za ciemny i trochę zbyt pomarańczowo-żółty. Ponieważ jest świetny jeśli chodzi o krycie, poszłam sprawdzić inne kolory w drogerii. I okazało się, że nr 1, teoretycznie o podtonie różowym, ma całkiem przyjemny beżowy kolor.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja osobiście ich nie używałam, ale moja przyjaciółka chwali sobie je : )

    OdpowiedzUsuń
  13. Zaciekawiłaś mnie tym ultralekkim, może kupię, jak zużyję mój obecny :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Na pewno kiedyś wypróbuję tej wersji ultra :) A jak z suchymi skórkami? Podkreśla, zbiera się w nich?

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam ten ultra lekki fajny jest na początku bałam się, że będzie na żółty, ale fajnie się stapia ze skórą:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ciągle mnie do podkładów AA. Wszystkie są za ciemne. W Rossie macałam najjaśniejsze wersje tych, które pokazałaś. Znowu za ciemne :(

    OdpowiedzUsuń
  17. mi się właśnie kończy mój ulubiony burżuj i zastanawiam się nad kupnem tego samego, ale zaciekawiłaś mnie tym ultralekkim podkładam, no i cena przystępna, tylko właśnie ciekawe czy będzie dla mnie odcień odpowiedni, bo ja też jestem z tych bladolicych..:/

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...