WoleProstoHeader

21 lis 2012

Night in Venice

Dzisiejszy post to będzie takie spore kombo, chcę Wam pokazać nowości Joko w akcji, a jest ich sporo- bronzer z pięknym tłoczeniem, cienie w kolorach brzoskwini i śliwki, dwie szminki. Zrobiłam też małe porównanie bronzera z Night in Venice i tego z serii marokańskiej, o które prosiło mnie kilka osób. Będzie sporo zdjęć :)
 
Bronzer zachwycił mnie jak tylko go zobaczyłam - obok takiego tłoczenia nie można przejść obojętnie. Kiedy minęła mi faza na gapienie się na niego, sięgnęłam po pędzel i wypróbowałam go na policzku. Efekt mnie nie zaskoczył, ponieważ bronzer ten nie tylko jest podobny do swojego matowego poprzednika, ale również daje niemal identyczny efekt na policzkach. Gdzie więc jest różnica? Ten jest teoretycznie drobinkowy, ale drobinki na licu giną (i dobrze ;)), efekt na policzkach jest odrobinę bardziej satynowy, powiedziałabym może nawet, że naturalniejszy. Kolor jest identyczny, co zresztą zobaczycie poniżej, różnica pojawia się dopiero gdy mocno rozetrzemy bronzer - wtedy Night in Venice wydaje się bardziej biszkoptowy, jaśniejszy i odrobinę chłodniejszy. Trwałość jest podobna, kilka godzin tkwi na policzkach bez migrowania, po jakimś czasie zaczyna blaknąć. Zauważyłam za to różnicę w konsystencji - ten puder jakby bardziej miękki, tłoczenie znika dużo szybciej niż w przypadku Marrakech Dream, łatwiej jest też przesadzić z ilością nakładanego kosmetyku. Kto wg mnie wygrywa w tej rozgrywce? Prawdę mówiąc - ciężko stwierdzić. Nieco chłodniejszy kolor i satynowy efekt przemawiają na korzyść wersji weneckiej, znowuż matowy Marakesz łatwiej sobie "dawkować", no i jest matowy. Ja lubię oba, używam zamiennie i pewnie tak pozostanie. 
Na wszystkich zdjęciach po prawej Marrakech Dream, po lewej Night in Venice (oba w wersji dla brunetek). Pierwsze zdjęcie w świetle dziennym, drugie z lampą, ostatnie światło dziennie (a bronzer roztarty).

Cienie z serii Night in Venice  pozytywnie mnie zaskoczyły. Cienie z Joko lubię średnio, przeważnie są suche, a ich pigmentacja pozostawia wiele do życzenia. Te są nieco bardziej miałkie, nie aż tak suche jak pozostałe cienie z oferty Joko i mają dość przyzwoite nasycenie. Podoba mi się dobór kolorów - moja wersja to delikatna brzoskwinia połączona z śliwkowym fioletem. Przy mojej tęczówce co prawda nie jest to jakieś szaleństwo, ale przy zielonych czy piwnych oczach będą się te cienie na pewno prezentować pięknie. Oba są lekko satynowe (ani to mat, ani to perła), takie cienie chyba lubię najbardziej. Ciemny cień lubi się trochę osypywać, ale jest to do opanowania. Trwałość niezła - na bazie wytrzymały bez większych problemów około 7-8 godzin.
Nie wiem czemu nie mam nigdzie swatchy na ręce, albo ich nie zrobiłam albo nie mogę ich nigdzie znaleźć. W każdym razie - efekt będziecie mogły zobaczyć na oku :) 
Zdjęcia niestety wyszły mi mocno średnie, ale pogoda jest jaka jest, światła tyle co kot napłakał, do tego jakieś mgły czy inne takie, więc z góry proszę o wybaczenie za taką, a nie inną jakość.
Na całej górnej i dolnej powiece jest ciemniejszy cień, górna granica jest roztarta brzoskwinią, jaśniejszy cień nałożyłam również w wewnętrzny kącik. Poniżej efekt na całej twarzy - na policzkach bronzer Night in Venice, na powiekach wyżej wspomniane cienie, a na ustach - dwie wersje nowych pomadek Joko, o których za chwilę. Na zdjęciu po lewej Double Therapy, po prawej Wet Lips.
 
Pomadki Joko trafiły do mnie dwie - jedna z serii Double Therapy w odcieniu 111, druga z serii Wet Lips w kolorze J53.
 Double Therapy 111
Wet Lips J53

Obie szminki mają przyjemną konsystencję, przy czym Double Therapy jest bardziej "szminkowa", nie aż tak mokra i nawilżająca jak Wet Lips, ale wciąż jej aplikacja jest bezproblemowa, nie jest tępa. Dłużej też utrzymuje się na ustach (co jak podejrzewam, że jest wynikiem właśnie konsystencji). Pachną bardzo podobnie, niezbyt mocno, zapach po aplikacji znika i nie przeszkadza. Szminka z Double Therapy ma jedną zasadniczą wadę - kolor. Nie jest to odcień absolutnie stworzony dla mnie, przyznam, że zmyliło  mnie nieco zdjęcia promocyjne. To taki dość jasny beż (nude, zwał jak zwał) ze złotym połyskiem. Do  mnie ten kolor pasuje jak pięść do nosa, więc nic dziwnego, że dużo chętniej sięgam po szminkę Wet Lips. Ta jest w zasadzie bez wad ;) Bardzo przyjemnie kremowa, sunie po ustach z konkretnym poślizgiem, faktycznie daje efekt  mokrych ust. Przez to, że jest taka mokra nieco krócej utrzymuje się na ustach, ale trwałość i tak jest niezła - około 3-4 godzin. Kolor na zdjęciu twarzy jest trochę przekłamany, w rzeczywistości jest bardziej pomarańczowo - koralowa, ale nie jest to żarówa. Na swatchu niżej kolory są lepiej oddane:
Po lewej Wet Lips, po prawej Double Therapy

Szminka Wet Lips to mój obecny hit, bardzo dobrze czuję się w takim kolorze i chętnie noszę ją na ustach. Na pewno będę po nią często sięgać, a tego złotawego cudaka najprawdopodobniej oddam mamie.

Wpadło Wam coś w oko z nowości proponowanych przez Joko? Dla zainteresowanych cała gama odcieni nowych szminek. Górny rząd to Double Therapy, dolny - Wet Lips.



Pozdrawiam,
Panna Joanna

37 komentarzy:

  1. Te tłoczenia nie pozwalają mi się teraz na niczym skupić ;) w sumie tylko ze względu na wygląd mogłabym je kupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż szkoda było pędzlem maziać :D

      Usuń
    2. dokładnie ;D aż żal by było zetrzeć te piękne wzorki

      Usuń
  2. Asia pięknie Ci w fioletach :) Bronzer ma piękne te tłoczenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też to chciałam napisać :)

      Usuń
    2. Dziękuję, lubię fiolety ;) Może niekoniecznie akurat takie konkretnie, ale lubię ;)

      Usuń
  3. Tłoczenia są boskie! Od razu che się mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, są wyjątkową ozdobą kolekcji ;)

      Usuń
  4. pięknie ci w tych fioletach, kuszacy kolorek:)

    OdpowiedzUsuń
  5. i znowu piękne tłoczenie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joko wie co tygryski lubią najbardziej ;)

      Usuń
  6. przecudownie wytłoczony. & bardzo ładny makijaż, Asiu! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z makijażu akurat jestem średnio zadowolona, ale cóż więcej da się z dwóch kolorów wycisnąć?:D Ale mimo to - dziękuję ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza w towarzystwie brzoskwinki ;)

      Usuń
  8. Ten bronzer bardzo mi się podoba, z wielką chęcią bym go sobie kupiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto :) Za taką ogromną pojemność 30 złotych to nie tak znowu dużo :)

      Usuń
  9. Wzornictwo bronzera - super! Ale kolory chyba za ciemne dla mnie (choć musiałabym to zobaczyć na żywo)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo jest jaśniejszy, zdjęcie jest nieco przyciemnione :) No i to wersja dla brunetek, dostępna jest jeszcze jaśniejsza - dla blondynek :)

      Usuń
  10. Szminki nie kuszą mnie wcale, ale bronzer i cienie to już jakaś bajka! Twój zestaw kolorystyczny cieni po prostu fantastycznie ze sobą współgra!

    OdpowiedzUsuń
  11. Marakeszowy bronzer najbardziej zwrócił moją uwagę ;P po roztarciu , rzeczywiście wydaje się chłodniejszy... no kurczę - przydałby mi się ;D także ląduje na moją listę 'zachciewajek'
    O brzoskwiniowo-fioletowym makijażu chyba nie muszę pisać, oczywiste, że na plus ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bozesz, bronzer <3 jakie to piękne- aż mi szkoda byłoby go używać :D

    OdpowiedzUsuń
  13. cienie i brazer wygladaja swietnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładne te cienie, wbrew temu co sądzisz, moich skromnym zdaniem bardzo Ci pasują, pięknie podkreślają niebieską tęczówkę:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten bronzer ma takie piękne tłoczenia, mogłabym go mieć tylko dla nich, aby codziennie sobie spoglądać i nie dotykać :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Jaki piękny bronzer! Pragnę, chcę, pożądam! *_*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ależ te tłoczenia to są takie, że tylko oglądać, pędzlem lepiej nie smyrać. Mmm.
    Pomadki mi wpadły, zwłaszcza Wet Lips.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bronzer i cienie mówią do mnie ludzkim głosem ;) Twoja wina.
    Ps. ślicznie Ci w tym makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Szminki nie dla mnie, ale cienie bardzo fajne. No i nie wspomnę nic o tłoczeniu bronzera... ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super dokładna i rzetelna prezentacja :) bronzer zachwyca :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Trzeba przyznać, że oprawa graficzna jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Eh.. po Twoim wpisie jednak jeszcze bardziej zaluje ze nie udalo mi sie zalapac na bronzer marrakech :/ jak dla mnie kolorystycznie wyglada lepiej niz wenecki..

    OdpowiedzUsuń
  23. Oglądałam ostatnio ten puder na żywo i miałam straszną ochotę go kupić, ale jakoś się opanowałam, mam przecież mój Marakesz.

    OdpowiedzUsuń
  24. jaki mocny ten bronzer. u mnie niestety by się nie sprawdził, bo mam bardzo jasną cerę i po prostu mi nie pasuje taki ciemny odcień. co oczywiście nie zmiania faktu że dla kogos innego wygląda super. no i to tłoczenie jest bajeczne.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...