WoleProstoHeader

2 paź 2012

Włóż róż. I już.

Taki tytuł już chyba kiedyś był, ale ja naprawdę nie mam zdolności w kierunku wymyślania tytułów postów, więc wybaczcie. Uwielbiam wszelakie róże, bronzery, różo - bronzery, nie cierpię mieć "gołych" policzków. W najbardziej zaawansowanym momencie w mojej kolekcji było ponad 20 róży, z czasem zaczęłam się ich pozbywać i zostawiłam jedynie te, po które sięgałam naprawdę często. Jednak ostatnio moja różo - chcica się reaktywowała i w drogeriach moje oczy całkiem bezwiednie podążają za tymi kosmetykami wystawionymi na sklepowych półkach. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać róż, który polubiłam stosunkowo niedawno i który ma szansę stać się moim jesiennym top ileśtam (zamierzam stworzyć taką listę). 


Róż, który widzicie na zdjęciu wyżej, wpadł mi w ręce właściwie przypadkiem - był to jeden z kosmetyków, które dostałyśmy na spotkaniu blogerek od przedstawicielki firmy Diadem. Kolor może nie należy do tych, do których wzdycham w drogeriach czy przeglądając blogi i inne takie kusicielskie strony, wolę chłodniejsze odcienie, ten z kolei jest raczej ciepły, lekko ceglasty. Niemniej jednak postanowiłam dać mu szansę i zaaplikowałam któregoś razu na policzki. Efekt? Na tyle przyjemny, że sięgam po niego prawie codziennie. Moja letnia opalenizna poszła w las, znowu mam przyjemność wyglądać jak dziecko Belli i Edwarda czy jakiś innych bladolicych stworzeń, do których wzdychają nastolatki (teraz uwaga, będzie dygresja - często obrabiam zdjęcia w poleconym przez Paulę internetowym programie PickMonkey - dziś również odpaliłam go w celu upiększenia zdjęć do dzisiejszego posta i zobaczyłam, że pojawiła się tam aplikacja umożliwiająca przeróbkę zdjęć z okazji Halloween, przyznam, że niektóre efekty są naprawdę fajne, może niekoniecznie doklejane kły czy inne takie, ale idzie się całkiem przyjemnie pobawić; koniec dygresji), więc bronzery poszły na dno szuflady i czekać będą na lepsze czasy, czyli lato. Znów sięgam właściwie tylko po róże, a ten, o którym powinnam teraz pisać, zamiast krążyć koło tematu, spodobał mi się na tyle, że zastanawiam się nad innymi wersjami kolorystycznymi. 


Przechodząc do rzeczy - róż ma dość dziwną formę, jest wypukły, ale nie jest to kosmetyk wypiekany (a z takimi kojarzą mi się wypukłe kosmetyki). Ma bardzo przyjemną konsystencję - nie jest ani zbyt twardy ani zbyt miękki, nie pyli, nie jest zbyt mocno zbity. Po samych tych faktach spodziewałabym się różu, który nie będzie specjalnie powalać pigmentacją, ale mile mnie zaskoczyło, że byłam w błędzie - róż ma naprawdę świetną pigmentację. Wystarczy dosłownie musnąć go pędzlem, aby nabrać odpowiednią ilość kosmetyku. Łatwo się go rozciera, ale osobom, które wolą delikatniejsze podkreślenie policzków, doradzałabym jeszcze dodatkowo strzepnąć pędzel przed aplikacją różu. Początkowo zdążyło mnie rozdrażnić, że róż ma w sobie drobinki, nie jest matowy (a szkoda), ale na szczęście okazało się, że na twarzy nie są one aż tak widoczne. 


Mój wariant kolorystyczny to 09. Kolor ciężko opisać, tak jak wspominałam wyżej - jest ciepły, trochę ceglasty. Powyższe zdjęcie dość dobrze oddaje jego kolor. Na policzkach wygląda bardzo naturalnie, zdziwiłam się, że pasuje mi taki odcień. Trwałość jest również zadowalająca - róż trzyma się na twarzy długie godziny, czasem wieczorem, po noszeniu makijażu cały dzień, widzę po nim ślad. Plusem jest też to, że jeśli już się ściera to delikatnie, równomiernie, po prostu z biegiem czasu blaknie. Nie spowodował żadnego uszczerbku na mojej skórze, nie zanotowałam wysypu, podrażnienia czy jakichkolwiek skutków ubocznych. Jedyny co mnie w nim drażni to zapach. Taki typowy zapach babcinych kosmetyków. Jednak produkt ten ma na tyle dużo plusów, że jestem w stanie to przeboleć, założyć klamerkę na nos i nadal go używać. Dobrze, że zapach jest odczuwalny jedynie przy aplikacji, potem wietrzeje, bo gdybym cały dzień musiała paradować z klamerką na nosie to nasza miłość raczej na pewno szybko by się skończyła.

Podsumowując - świetny róż, za nieduże pieniądze (około 13 złotych). Jak gdzieś znajdę te kosmetyki to przyjrzę się innym kolorom.

Mam też zdjęcie efektu na policzku, proszę nie zwracać uwagi na to, że wyglądam jak zombie bo oprócz odrobiny podkładu i tegoż różu jestem goła i wesoła. 


Pozdrawiam,
Panna Joanna

Ps. Dziś mój ostatni dzień wakacji, od jutra czeka mnie zderzenie z uczelnianą rzeczywistością, a muszę nadmienić, że wcale mi do tego nie spieszno. Chlip, chlip.  

27 komentarzy:

  1. Bardzo ładny kolor:)powodzenia w starciu z uczelniania rzeczywistością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Na szczęście jutro tylko jeden wykład, więc do przeżycia ;)

      Usuń
  2. Bardzo przyjemnie wygląda na buzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go do zdjęcia nawaliłam trochę więcej niż na co dzień, ale chciałam, żeby było dobrze widoczny :)

      Usuń
  3. ufff, myślałam, że tylko ja mam postępującą różomanię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś róże były dla mnie całkowicie zbędnym dodatkiem - dziś nie wyobrażam sobie ez nich dnia ;) Uzależniają, nie ma co! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. już od dłuższego czasu korci mnie żeby wypróbować na policzkach inny kolor, niż maglowany przeze mnie w nieskończoność róż, ale jakoś nie umiem się zdecydować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też polubiłam ten odcień, na tyle, że sięgam po niego codziennie :) właściwie jest to jeden z lepszych róży, które 'ostatnio' , wpadły w moje ręce - a to zaskoczenie, po mocno średnim podkładzie tej samej firmy :P
    Łącze się z Tobą w bólu, choć ja uczelnie zaszczycę swoją obecnością dopiero w czwartek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tobie pasuje taki odcień różu, mi już nie za bardzo :(

    ja właśnie miałam wczoraj spotkanie ze studencką rzeczywistościa i mi również nie było do niego spieszno :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie wygląda na buzi :)
    Buziaki, Magda

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem kolor jest świetny- ja bardzo lubię takie ciepłe odcienie :)
    Też jutro wracam na uczelnię i wcale mi się nie chce :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Rownież jestem różofanką,ten jest bardzo ładny

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam róż z diademu, był średni. Teraz mam z inglota i nigdy w życiu nie chcę mieć już innego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ładny odcień; przyjrzę się im przy najbliższej okazji bo zawsze przechodziłam obojętnie.
    Powodzenia na uczelni :)
    Uff, jak dobrze, że do wtorku mam jeszcze z nią spokój :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ładny kolor, całkiem lubię takie :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładnie prezentuje się na Twoim licu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny, ja lubię ciepłe kolory :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Róż sam w sobie fajny, ale ja nadal nie mogę się przemóc do różu przez moje problemy skórne, no ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Efekt ładny. Bronzery i róże to kosmetyki wyszczuplające buzię, niestety potrafią podrażniać skórę. Trzeba też wybierać produkty bardzo dobrej jakości, inaczej wydzielają… brzydki zapach. Jak stara pudernica! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ładny róż i ładny efekt ; )

    Pozdrawiam i dodaję do obserwowanych ; )

    OdpowiedzUsuń
  19. róż niezbędny jako ukoronowanie make-upu

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciesze sie, ze skonczylam moj pierwszy etap studiow. Za rok wracam na roczna magisterke ;)

    roz jest ladny, ale ciezko mi powiedziec czy CI pasuje ;) jesli mowisz, ze tak to wierze ;) za te cene moglabym sprobowac.

    ciekawe jak z dostepnoscia?

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...