WoleProstoHeader

1 paź 2012

DZS Po drugie: Nawilżaj/nawadniaj!

Kolejne z Floslekowych przykazań - tym razem dotyczące odpowiedniego nawilżania i nawadniania skóry. Punkt ważny i bardzo istotny, o prawidłowe nawilżenie cery powinna dbać każda z nas. A tu pojawia się często problem - osoby z cerą tłustą zamiast ją nawilżać, starają się ją wysuszyć. Równie ważne jest aby oprócz stosowaniu kremów, dostarczać organizmowi odpowiednich ilości wody. Co na ten temat piszą eksperci Flosleku?

"Aby skóra była jędrna i miękka, koniecznie nawilżaj ją od zewnątrz i wewnątrz.  Nawilżenia wymaga każdy rodzaj skóry, niezależnie od jej typu, również skóra tłusta.
Dobry krem nawilżający, to podstawa codziennej prawidłowej pielęgnacji. Odpowiedni krem nie tylko nie naruszy naturalnej bariery lipidowej, ale również zatrzyma wodę w naskórku, a także nawilży i lekko natłuści skórę – podpowiada dr Henryka Dąbrowska."

Jako osoba z suchą skórą aż za dobrze wiem, jakie znaczenie ma nawilżanie cery. Mogę odpuścić sobie każdy inny kosmetyk, ale krem nawilżający czy nawilżająca maseczka zawsze muszą znaleźć się w mojej kosmetyczce. Mam kilka ulubionych produktów, do mojego top 3 regularnie wracam. Do przetestowania w ramach dekalogu zdrowej skóry otrzymałam dwa produkty - nawilżający krem z serii Happy per aqua, który już wcześniej znałam i maseczkę z tej samej serii, która była dla mnie nowością.

O tym kremie już pisałam i w zasadzie moje zdanie się nie zmieniło. Na mnie sprawdza się średnio, fakt, że jest przeznaczony do skóry normalnej poniekąd to tłumaczy. Ja zdecydowanie potrzebuję mocniejszego nawilżenia i to, które oferuje ten krem, jest dla mnie zwyczajnie za słabe. Po raz kolejny ucieszyła się więc moja mama, która ma właśnie cerę normalną i której już wcześniej oddałam ten krem do testów. W dalszym ciągu dobrze jej służy, więc pomyślałam, że po prostu wkleję jej poprzednią recenzję.
"Krem ma przyjemną, lekką i jakby puszystą konsystencją. Dzięki temu wchłania się naprawdę szybko - po około 10 minutach od aplikacji na skórze pozostaje jedynie lekki film - na szczęście nie jest tłusta powłoka, a jedynie delikatna otoczka. Krem stosowany rano świetnie sprawdza się pod makijaż - podkład dobrze się aplikuję na skórę nawilżoną tym kremem, wszystko ładnie się ze sobą stapia. Uczucie nawilżenie utrzymuje się dość długo - po całym dniu cera wciąż jest miękka, gładka i nawilżona. Krem aplikowałam na skórę również wieczorem - dzięki temu rano wciąż utrzymywał się dobry stan nawilżenia cery. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że w bardziej przesuszonych partiach mojej skóry, przesuszenie zostało zniwelowane - zniknął też problem pojawiania się suchych skórek. Kondycja skory uległa lekkiej poprawie - poprawił się jej koloryt, skóra stała się przyjemniejsza w dotyku, miękka, bardziej świetlista.
Nie zanotowałam żadnych podrażnień - krem mnie nie uczulił, nie wywołał niechcianych niespodzianek na mojej twarzy. Zdecydowanie jest warty polecenia osobom o skórze normalnej, nie wymagającej bardziej intensywnego nawilżenia. Przy cerze mieszanej/w kierunku tłustej również może sprawdzić się całkiem dobrze, ze względu na to, że nie zostawia na skórze tłustego filmu. Ja jestem z niego bardzo zadowolona - kosmetyk ten jest po prostu dobry i z pewnością będę do niego wracać. Warto też zaznaczyć, że jego cena jest bardzo przystępna - krem kosztuje około 15 złotych (za opakowanie mieszczące 50 ml) i jest bardzo wydajny." 

Maseczką z serii Happy per aqua zaopiekowałam się z przyjemnością, ponieważ miałam już okazje czytać pozytywne opinie  na jej temat. Czy u mnie sprawdziła się równie dobrze? Zdecydowanie tak. Polubiłam ją na tyle, że będę do niej wracać. 
Maseczka spełnia swoje podstawowe zadanie - bardzo dobrze nawilża. I już za to należy się jej duży plus. Do tego można dołożyć fakt, że to nawilżenie utrzymuje się na skórze dość długo i wychodzi nam z tego naprawdę dobry kosmetyk. 
Mimo saszetkowej formy, której osobiście nie lubię, maski całkiem przyjemnie się używa - jedno opakowanie (podwójne) wystarczyło mi na 4 razy, czyli całkiem sporo. I za każdym razem byłam równie zadowolona. Konsystencja jest taka "akurat" - nie za rzadka, nie za gęsta, maska nie spływa z twarzy, ani nie zastyga. Po nałożeniu jej i odczekaniu kilkunastu minut (ja trzymałam ją przeważnie 15-20 minut) wystarczy usunąć jej nadmiar z twarzy. Ja pozostałości po maseczce wmasowywałam w skórę i ochlapywałam twarz chłodną wodą. Właściwości tego kosmetyku zasługują w zasadzie na same pochwały - skóra jest miękka, odżywiona, nawilżenie jest mocno odczuwalne, skóra się tak "uspokaja" pod jej wpływem.
Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że efekt nie jest chwilowy, maskę stosowałam jakieś 2 razy w tygodniu i nie czułam potrzeby sięgania po nią częściej. 
Podsumowując - bardzo dobry, wydajny kosmetyk za niewielkie pieniądze (maseczka kosztuje około 3 złotych). Ja do niej będę wracać :)

Tak jak wspominałam na początku - nawilżanie skóry z zewnątrz to nie wszystko, musimy pamiętać również o jej nawadnianiu od środka. Picia wody można się nauczyć - ja już nie wyobrażam sobie dnia bez 1,5 l (co najmniej!) wody w "jadłospisie" :)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

5 komentarzy:

  1. Co do kremu nie jestem przekonana, bo też potrzebuję czegoś mocniejszego, ale maseczka wygląda zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
  2. co do kremów z Flosleku spotkałam się z kremami pod oczy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam mleczko do demakijażu z tej serii- jest całkiem niezłe. Chętnie wypróbowałabym krem i maseczkę- muszę o tym pomyśleć w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda że kręm taki przeciętniak

    OdpowiedzUsuń
  5. ja właśnie też mam taki problem z kremami że są dla mnie za "słabe", mam cerę suchą i teraz w okresie jesiennym strasznie już mi się przesusza

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...