WoleProstoHeader

15 paź 2012

DZS Po czwarte: Dbaj o skórę wokół oczu

O tym, że skóra wokół jest wyjątkowo delikatna chyba nikomu nie trzeba mówić. Dlatego bardzo ważna jest odpowiednia pielęgnacja tej strefy, dobranie kosmetyków do takiej pielęgnacji przeznaczonych i pamiętanie o kilku podstawowych zasadach.

Kremy pod oczy i kremy do twarzy mają różne pH, dlatego nie powinno się ich stosować zamiennie. Dobrze dobrany preparat pod oczy i odpowiednio wykonany delikatny masaż skóry w trakcie aplikacji zapobiegają powstawaniu zmarszczek.
Skóra w okolicach oczu wymaga szczególnej pielęgnacji. Przede wszystkim powinniśmy ją prawidłowo oczyszczać specjalnymi preparatami. Bardzo ważny jest również odpowiedni dobór preparatu pielęgnacyjnego uwzględniającego specyfikę tego obszaru skóry. Powinien on nawilżać i ujędrniać skórę, a także łagodzić podrażnienia, regenerować i chronić ją przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi – radzi dr Henryka Dąbrowska.

W ramach tego czwartego punktu testowałam dwa produkty - żel ze świetlikiem i rumiankiem oraz biocertyfikowany krem pod oczy z serii beEco. O ile żele ze świetlikiem z Flosleku już wcześniej znalazłam, tak z kolei krem był dla mnie nowością. Gdybym miała wybierać między tymi dwoma kosmetykami to postawiłabym na żel, krem nie do końca przypadł mi do gustu, ale o tym zaraz.

Żel posiadałam wcześniej w innej wersji, albo był to czysty świetlik albo z babką lancetowatą, niestety nie pamiętam. Pamiętam za to, że żel ten bardzo lubiłam i najwyraźniej zużyłam go do samego końca, ponieważ nigdzie nie mogę go znaleźć ;) Wersja z rumiankiem również jest wg mnie całkiem udana. Ja ogólnie jestem wielbicielką żeli pod oczy, zwłaszcza rano, gdy zależy mi na tym by kosmetyk w miarę szybko się wchłonął. Ten sprawdza się jako poranny kosmetyk naprawdę dobrze - trzymam go w chłodnym miejscu, więc działa na moje powieki dość orzeźwiająco. Rano, gdy budzę się z oczami jak królik na prochach, niweluje nieco podpuchnięte oczy, koi skórę wokół oczu, zmniejsza przekrwienie. W zasadzie innego działania nie zauważam - nawilżanie jest tutaj raczej przeciętne, żel nie wysusza, ani ściąga skóry, ale nie jest to treściwy krem, tylko lekki żel, więc ten brak mocnego nawilżenia nie jest dla mnie problemem. Ze względu na likwidowanie opuchlizny i przekrwienia, skóra wokół oczy wydaje się nieco rozjaśniona, sińce nie są tak bardzo widoczne. Ważne jest też dla mnie, że nie podrażnia oczu - nawet jeśli przypadkiem coś mi tam kapnie przy aplikacji w okolicę wnętrza oka, to nie odczuwam pieczenia czy łzawienia.
Sama aplikacja też jest przyjemna i prosta - kosmetyk zamknięty jest w miękkiej tubce zakończonej wygodnym aplikatorem. Tak "zapakowane" kosmetyki pod oczy lubię najbardziej, zdecydowanie wolę to niż grzebanie w słoiczkach, tubki górą :)
Podsumowując - jak na żel za tak niską cenę (cena waha się w granicach 4-8 złotych) jest naprawdę godny polecenia. Sprawdzi się jako kosmetyk nakładany rano, pod makijaż, szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiego filmu, łagodzi. Ja lubię to :)


Z biocertyfikowanym kremem pod oczy już tak kolorowo nie było. Przede wszystkim dość szybko zaprzestałam stosować go pod oczy, ponieważ...odczuwałam po jego użyciu ściągnięcie i napięcie skóry. Strzelam, że spowodowane może być to faktem, że krem się wchłania do...matu. I to dość solidnego. Ciężko więc było mi zauważyć jakieś jego dobroczynne działanie, podczas gdy miałam ochotę przepłukać oczy i nałożyć inny krem. 
Na opakowaniu znajdziemy ostrzeżenie aby zachować odstęp od worka spojówkowego i rzeczywiście raz jak się nieco zagapiłam oko zaczęło mnie dość konkretnie szczypać i łzawić. Jednak była to moja nieuwaga, a ostrzeżenie jest widoczne jak byk, więc nie czepiam się. Niemniej jednak pod oczy stosować go nie dałam rady. Żal jednak było tak dobrego składu i sporej dawki naturalnych składników, więc zaczęłam stosować go na szyję i dekolt. I tu już było o niebo lepiej. Uczucie ściągnięcia nie było tak odczuwalne, widoczne pod oczami mam zbyt wrażliwą czy delikatną skórę. Zanotowałam natomiast uczucie przyjemnego wygładzenia skóry, zmiękczenia. Skóra szyi, o której przeważnie zapominam odżyła pod wpływem tego kremu. Po kilku tygodniach stosowania naprawdę widzę różnicę w kondycji skóry. Średnio natomiast podoba mi się zapach kremu - niby sprawa drugorzędna, a jednak. Nie mam zielonego pojęcia jak go określić, wyczuwam w nim jakieś ziołowe nuty, ale takie nieco mdłe. Z plusów mogłabym natomiast wymienić opakowanie - masywny, szklany słoiczek, o prostym designie. Jakoś tak mi pasuje do tej eko etykiety :) Krem nie należy do najtańszych, kosztuje około 35 złotych, jednak jego wydajność jest zadowalająca, staram się go używać codziennie i do dna jeszcze wiele mi brakuje. Jest dość gęsty, ale wystarczy naprawdę niewielka ilość aby posmarować szyję i dekolt.
Podsumowując - choć nie wiem czy kupiłabym po skończeniu aktualnego opakowania, to używam go z przyjemnością. Pod oczy się nie sprawdził, natomiast jako krem do szyi czy dekoltu działa naprawdę rewelacyjnie. Polecałabym go zwłaszcza osobom, którym zależy na naturalnym składzie, myślę, że zadowolone mogłyby być posiadaczki cery tłustej (radzę wypróbować jako krem do twarzy :)). 


Pozdrawiam i zapraszam na kolejne części Dekalogu Zdrowej Skóry :)
Panna Joanna

25 komentarzy:

  1. mam dwa żele z tej pierwszej serii, ale jeszcze nie potrafię się do nich ustosunkować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Żel ze świetlikiem i rumiankiem mam i jestem w miarę zadowolona. Choć doły pod oczami nadal mam, może trochę zniwelował opuchnięcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mnie się wydaje, że z opuchlizną to on sobie radzi najlepiej ;)

      Usuń
  3. świetlik uwielbiam i mam dokładnie ten sam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja używam żelu ze świetlikiem z flosleku, to moje juz 2 opakowanie

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie posty to naprawdę kopalnia wiedzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że z tych wypowiedzi ekspertów idzie się sporo dowiedzieć, ja sama kilku rzeczy nie wiedziałam :)

      Usuń
  6. posiadam wersję żelu z arniką, nie szkodzi mi, ale też zbytnio nie pomaga...
    nie potrafię jakoś określić jego działania... :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo on ma takie doraźne działanie, pomaga z opuchlizną ale z sińcami walki raczej nie wygra :)

      Usuń
  7. Miałam inny żel z Flosleku, z babką lancelowatą. Teraz czas na ten z rumiankiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jeszcze kilka wersji zostało do wypróbowania, ale na wszystko przyjdzie czas :) Dobrze, że one są takie niedrogie, można spróbować kilku :)

      Usuń
  8. Bardzo lubię firmę Flos-lek :) A kremów i żeli pod oczy mają bardzo dużo, powoli testuję różne rodzaje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również przepadam :) Mają kilka perełek :)

      Usuń
  9. Moje ulubione żele pod oczy z flosleku :))) bardzo polecam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właśnie dzisiaj kupiłam ten żel Flos-leku, ale w wersji słoiczkowej. Wcześniej już używałam żelu z tej firmy, ale nie pamiętam jaki dokładnie, oprócz tego, że koniecznie ze świetlikiem. Był dobry, najlepszy ze wszystkich żeli pod oczy jakie używałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tych słoiczkowych wersji nie lubię właśnie, niby mają większą pojemność, ale jednak co aplikator to aplikator :)

      Usuń
  11. Lubię żele z Flos-leku :) Używam zazwyczaj kiedy siedzę przy komputerze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo tak, po godzinach spędzonych przed komputerem te żele naprawdę przynoszą ulgę ;)

      Usuń
  12. O, nabrałam ochoty na zamienienie mojego aktualnego kosmetyku pod oczy na coś z Flos-leku ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...