WoleProstoHeader

25 lip 2012

Panna Joanna testuje - sera Xylogic

Od jakiegoś czasu mam okazję testować dwa nowe sera firmy Xylogic - Ant-Redness i Anti-Age. W stosunku do obu miałam bardzo wysokie wymagania i dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moją opinię na ich temat. Nie jest to jeszcze ostateczna recenzja, przynajmniej nie w przypadku nanoserum na naczynka (tutaj chciałabym go jeszcze trochę poużywać, bo choć widzę efekty, to wydaje mi się, że można z niego wyciągnąć jeszcze więcej), aczkolwiek zdążyłam już zaobserwować ewentualne działanie tych kosmetyków, więc niech to będzie taki dłuższy wstęp do tego co nastąpi jak już wykończę oba produkty.

Dane techniczne - sera zapakowane są w tekturowe kartoniki, na których znajdziemy wszystkie informacje o kosmetyku oraz, co najważniejsze, jego skład. Samo serum zamknięte jest w szklanej, zakręcanej butelce z pipetą. Pojemność tych buteleczek to 15 ml.


Powyżej możecie zobaczyć opis samej marki Xylogic. Można też zauważyć, że kosmetyki te zostały wyprodukowane w Belgii.


Serum Anti-Redness stosowałam tylko na te obszary, które dotknięte są problemem rozszerzonych naczynek - u mnie są to skrzydełka nosa oraz kilka pojedynczych punktów koło podbródka. Wg opisu, serum to można stosować na całą twarz, ja tego nie praktykowałam z dwóch powodów - w składzie znajduje się alkohol, który jest dość mocno wyczuwalny podczas aplikacji, poza tym tylko niektóre partie mojej twarzy mają tendencję do pękania naczynek.


Serum stosowałam na ww obszary dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Latem, zwłaszcza kiedy jest gorąco, problem z popękanymi naczynkami się u mnie nasila - zwłaszcza w okolicach płatków nosa. Odkąd stosuję to serum nie zauważyłam aby problem ten się pogłębiał. Oczywiście popękane naczynka jak były tak są, nie oczekuję, że serum mi je magicznie poskleja, dla mnie ważne jest, żeby nie pojawiały się nowe. Nie wiem czy to kwestia mojego pozytywnego nastawienia (;)), ale mam wrażenie, że te naczynka, które już są popękane, zrobiły się trochę mniej widoczne. Nie jest to może jakaś bardzo widoczna zmiana - próbowałam zrobić zdjęcia przed i po, ale obawiam się, że tylko ja bym zauważyła to, co chcę pokazać :). W przypadku tego serum nie będę się jakoś specjalnie teraz rozwodzić - zobaczę czy te efekty, które teraz widzę, będą się dalej rozwijać i jak wykończę opakowanie to zdam obszerniejszą relację.

Skład:
Na początku oczywiście woda, kolejno dalej - Caprylic/Capric Glycerides czyli emulgator (składnik umożliwiający powstanie emulsji, modyfikuje właściwości reologiczne - poprawia lepkość), Alcohol czyli etanol (środek odkażający, konserwujący, rozpuszczalnik niektórych substancji, hamuje wydzielanie sebum; ma negatywny wpływ na skórę - może powodować wysuszenia i podrażnienia), Polyglyceryl-6 Oeate czyli czynny powierzchniowo i wiążący wilgoć związek składający się z gliceryny roślinnej i kwasu oleinowego (pochodzącego np. z oliwy z oliwek), wytwarzany wyłącznie z surowców roślinnych, dalej mamy Ascorbic Acid czyli kwas askorbinowy/witamina C (przeciwutleniacz, ujednolica koloryt skóry, rozjaśnia plamy pigmentacyjne oraz stymuluje produkcję kolagenu), Phytic Acid czyli kwas fitowy (naturalny składnik, pozyskiwany między innymi z  ziaren zbóż, o silnym działaniu  rozjaśniającym przebarwienia, obkurczającym rozszerzone naczynka, anytoksydacyjnym), Disodium Rutinyl Disulfate (zabijcie mnie, ale nie potrafię się dokopać do informacji na temat tego, co to za składnik), Ferulic Acid czyli kwas ferulowy (naturalny filtr anty-UV, antyoksydant, humektant), Arnika Montana Flowers Extract czyli wyciąg z arniki górskiej (bogate źródło flawonoidów, ma działanie przeciwrodnikowe, poprawia przepływ krwi, uszczelnia naczynia włosowate).
Podsumowując - fajnie by było, gdyby nie było tego alkoholu - ja z tego względu nie stosuję tego serum na całą twarz; nie mam też pojęcia czym jest ten składnik trzeci od końca - ktoś może podpowiedzieć?


Z serum Anti-Age, już teraz mogę to napisać - polubiłam się mocno i szczerze. Bardzo odpowiada mi jego działanie na moją skórę. Stosuję je na całą twarz dwa razy dziennie (pod kremy, olejki, itd. - na czystą, oczyszczoną skórę). Efekty są widoczne praktycznie zaraz po zastosowaniu - mam na myśli głównie działanie napinające skórę. Po wmasowaniu serum w skórę wyraźnie czuć, że skóra staje się napięta, elastyczna, gładsza. Mało tego - ten efekt się dość długo utrzymuje. Nie wiem jak jego wpływ na spłycanie zmarszczek, ponieważ takowych nie posiadam, ale doceniam jego rozświetlające działanie - po dłuższym użytkowaniu zanotowałam, że moja skóra, która ma tendencję do wyglądania na szarą, półprzezroczystą, jest jakby jaśniejsza, koloryt jest wyrównany, skóra prezentuje się bardziej promiennie. Ten efekt przychodził wolniej, ale systematycznie - po prostu widzę, że moja skóra jest w lepszej formie.


Produkt ten, mimo, że należy do grupy mocno skoncentrowanych kosmetyków, w żaden sposób nie podrażnił mojej skóry - trochę się tego obawiałam, na szczęście nic takiego nie miało miejsca.
Co znajdziemy w składzie?
Na pierwszym miejscu woda, zaraz za nią Ginkgo Biloba czyli wyciąg z liści miłorzębu (silny antyoksydant, chroni przed promieniowaniem UVB, stymuluje syntezę kolagenu, hamuje stany zapalne skóry, poprawia mikrokrążenie, zawiera substancje blokujące receptory alfa-2), Ascorbic Acid czyli kwas askorbinowy/witamina C (przeciwutleniacz, ujednolica koloryt skóry, rozjaśnia plamy pigmentacyjne oraz stymuluje produkcję kolagenu), Butylene Glycol czyli glikol butylenowy (alkohol o właściwościach nawilżających podobnych do gliceryny; rozpuszczalnik innych substancji, zwiększa przenikanie przez skórę, obniża temperaturę zamarzania - co do tego składnika mam wątpliwości, raz opisywany jest jako szkodliwy, innym razem nie), dalej mamy Polysorbate 20 czyli emulgator (zapobiega rozwarstwianiu się faz, pełni rolę solubilizatora), Polysorbate 80 czyli kolejny emulgator i na końcu Imidazolidinyl Urea czyli konserwant (opisywany jako szkodliwy).
Słowem - nie jest źle, skład jest prosty, wątpliwości mam co do ostatnich trzech składników - emulgatory i konserwanty ogólnie opisywane są jako szkodliwe składniki kosmetyków, jednak biorę pod uwagę, że znajdują się one na ostatnich miejscach w składzie, a więc przypuszczalnie ich ilość nie jest jakaś zatrważająca, nie bez znaczenia jest też fakt, że serum to jest stabilne przez 36 miesięcy, na co z  pewnością wpływa obecność tych składników.

W tym mini-rozszyfrowaniu składów pomogło mi kilka stron internetowych:
źródło 1, źródło 2, źródło 3, źródło 4, źródło 5, źródło 6


Jakie minusy? Przede wszystkim cena - serum Anti-Age kosztuje 130 złotych, natomiast nanoserum 150 złotych. Czy warto wydań na nie aż takie pieniądze? Prawdę mówiąc sama nie wiem. Z obu jestem zadowolona, przy czym z serum Anti-Age bardziej, są to wydajne kosmetyki, rzeczywiście widać, że działają, ich składy też prezentują się całkiem dobrze. Z moim budżetem nie mogłabym sobie raczej na nie pozwolić, niemniej jednak to serum silnie rozświetlające będę mieć w pamięci i gdy nadejdzie taka pora, że będzie mnie na nie stać - z chęcią kupię je ponownie. Na razie cieszę się, że w buteleczce zostało mi go jeszcze sporo i będę wzdychać nieszczęśliwe, gdy już mi się skończy :)

Pozdrawiam,
Panna Joanna

5 komentarzy:

  1. Nie znam kompletnie tych kosmetyków, ciekawa recenzja i faktycznie jest to kosmetyk dla mnie...naczynka i niestety wiek starczy zaatakowały ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, to nie jest spam.
    Po prostu chce odnowic wysylanie kartek, pocztówek. Znowu zachecic kazda do wyczekiwania na listonosza. Jezeli kolekcjonujesz kartki, bardz lubisz je dostawac zapraszam na mojego bloga - tam znajdziesz dokladne instrukcje i opis o co chodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo lubie kosmetyki w takiej formie : buteleczka z pipeta. wygladaja bardziej przekonujaco i aptecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi moja kosmetyczka w Łodzi poleciła tą serię. Pani Ania z Bio Salonu na ul. Piotrowskiej 182 zna się na rzeczy. Idealnie dopasowała mi preparaty do twarzy. Widzę, że Xylogic Anti-Redness faktycznie działa. Wszelkie zaczerwienienia z twarzy zmniejszyły się. Preparaty naprawdę warte uwagi.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...