WoleProstoHeader

17 lip 2012

Panna Joanna testuje - nowości The Body Shop, pachnące mniej i bardziej :)

Dwie pachnące nowości od The Body Shop testuję już od jakiegoś czasu i dziś przyszła pora na ich recenzję. Na tapetę pójdą olejek do ciała i włosów o zapachu kokosowym oraz mgiełka do ciała w wersji waniliowej. Na wybór zapachu nie miałam wpływu, co przyczyniło się do tego, że jeden z tych kosmetyków dostał się do mojego top 10, a drugi z kolei...wprost przeciwnie.

Zacznę od tego co przyjemniejsze czyli od olejku. Choć jego nazwa wskazuje na to, że powinien pachnąć kokosem, lecz doszukać się tu prawdziwie kokosowego zapachu jest ciężko. Nie jest jednak absolutnie wada tego kosmetyku, pachnie bowiem przepięknie - bardziej jak słodki kokosowy cukierek, dość wyraziście, ale nie nachalnie. Zapach utrzymuje się na skórze przez kilka godzin, ale nie jest duszący czy męczący (a mnie często męczą takie słodkie zapachy). Za zapach ten produkt dostaje ode mnie wielkiego plusa, strasznie jestem ciekawa innych wersji zapachowych, zwłaszcza grejpfruta i cytryny, któryś z tych dwóch na pewno dołączy do mojego kokosowego ulubieńca. 

Olejek z założenia przeznaczony jest do pielęgnacji ciała i włosów. Ja z kolei upodobałam sobie go do...nawilżania twarzy. Stosuję go zawsze wieczorem na oczyszczoną skórę buzi, jak się wchłonie to czasem nakładam na niego krem (ale nie zawsze). Cudownie zmiękcza skórę, niweluje objawy przesuszenia skóry, które w okresie letnim dokuczają mi wyjątkowo mocno. Mam wrażenie, że skóra jest miękka, ukojona, nawilżona (ale nie tłusta!), a suche skórki w okolicach brwi czy nosa mniej dają o sobie znać. Nie zauważyłam efektu zapchania, czego się odrobinę obawiałam ze względu na dość tłustą formułę olejku, na szczęście nic takiego się nie stało. Olejek również nie pozostawia po sobie lepko - tłustej warstwy - wchłania się stosunkowo szybko i nie zostawia po sobie żadnego filmu.  

Stosowałam go również na ciało i włosy, ale najzwyczajniej jest mi go szkoda :) Jego działanie w tych strefach również było bez zarzutu, jednak wg mnie ten kosmetyk ma zbyt duży potencjał żeby marnować go na smarowanie np.nóg. Dlatego ograniczyłam się do używania go na twarz, szyję, czasem na dekolt oraz na końcówki włosów. W ostatnim przypadku sprawdza się również wzorowo - moje końcówki są mocno sfatygowane, suche i lubią żyć własnym życiem. Olejek delikatnie wtarty w końcówki włosów ujarzmia je, wygładza i przy tym nie obciąża, nie sprawia, że wyglądają na tłuste. 

Ogromnym plusem jest wydajność - przy moim codziennym stosowaniu go, wciąż jest go w butelce bardzo dużo, stawiam, że opakowanie starczy mi łącznie na jakieś 3 miesiące. Żeby zużyć go szybciej musiałabym chyba wylać na siebie pół opakowania na raz. 

Opakowanie to prosta, plastikowa butelka. Poręczna, zamykana na zatrzask, który mógłby być odrobinę mocniejszy - zawsze boję się, że gdy nie postawię butelki pionowo to coś tam trzaśnie i kosmetyk się rozleje. Niemniej jednak, póki co, nic takiego mi się nie przytrafiło i mam nadzieję, że tak zostanie. Na etykiecie znajdziemy wszelkie informacje na temat olejku. 
Otwór, przez który wydostajemy kosmetyk jest wygodny, bez problemu możemy wydostać ze środka odpowiednią ilość kosmetyku, w tym względzie nie można nic zarzucić funkcjonalności opakowania.
Pojemność butelki to 100 ml.

Cena olejku to 39 złotych. Wydawać by się mogło, że to dużo, jednak tak jak już wcześniej wspomniałam - kosmetyk jest naprawdę wydajny, wielofunkcyjny, pojechał ze mną na wakacyjny wyjazd i służył mi naprawdę świetnie - nie musiałam brać ze sobą kremu, balsamu. Ode mnie dostaje 5 gwiazdek na 5 i z całą stanowczością to nie moje ostatnie jego opakowanie.


Teraz z ochami i achami będzie trochę gorzej, ale od razu na wstępie zaznaczę, że mogę być nieobiektywna, ponieważ...nie lubię wanilii. Z waniliowych rzeczy to ja jedynie serek Danio, a i to najlepiej nie za często. Kiedy jednak dotarła do mnie waniliowa mgiełka do ciała, próbowałam się przełamać i zrobiłam małe psik psik.

No i niestety, zapach jest intensywny, prawdziwie waniliowy, słodki, a mgiełka rzeczywiście sprawia wrażenie odświeżającej, zdawałoby się idealnej na letnie upały, jest to pewnie świetna sprawa dla osób lubujących się w takich zapachach, jednak zdecydowanie nie jest to zapach dla mnie. Doceniam walory estetyczne samego opakowania - grube, ciężko szkło, o przyjemnym dla oka designie, naprawdę ładne, doceniam właściwości orzeźwiające samej mgiełki i z całą pewnością mogłabym ten produkt polecić osobom, które lubią takie zapachy. Mgiełka powędrowała do mojej cioci, która wanilię znosi lepiej niż ja i doszły mnie słuchy, że służy jej znakomicie :) Na skórze zapach utrzymuje się długo i przyjemnie się rozwija, butelka również wzbudziła pozytywne wrażenie.
Cena, jeśli się nie mylę, to coś w okolicach 40 złotych za 100 ml. Kusi mnie, żeby wypróbować inną wersję zapachową, ponieważ woń wanilii, po jednokrotnym psiknięciu na szyję, utrzymywała się naprawdę długo, więc latem jakaś np. kwiatowa wersja zapachowa takiej mgiełki, mogłaby być dobrą alternatywą dla perfum :)

------------------------------------

Zmykam kończyć prezent dla mojego OPT - dzisiaj stuknęły mu 22 lata :)) Odkąd jesteśmy razem, mamy taką swoją tradycję, że urodzinowe prezenty wykonujemy samodzielnie, aż się boję, co to będzie za kilka lat jak skończą mi się pomysły, z roku na rok jest coraz trudniej. Z tegorocznego pomysłu jestem zadowolona, mam nadzieję, że mojemu OPT spodoba się równie mocno. Trzymajcie za mnie kciuki wieczorem, bo prezent jest duży i ciężki, a ja mam tendencję do zrzucania takich rzeczy i łamania na nich kończyn :))

Pozdrawiam,
Panna Joanna


30 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. fajna, fajna, szkoda, że inaczej nie pachnie :)

      Usuń
  2. świetne zdjęcie mgiełki :))) ostatnio czytam "Ekspozycje bez tajemnic" i zaczęłam zwracać uwagę na takie rzeczy :D

    a olejek mam w wersji truskawkowej - pięęęeknie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. truskawka <3 chyba zacznę kase zbierać na te olejki bo coraz więcej zapachów mi się marzy :)
      a zanim zrobiłam zdjęcie tej mgiełki to chyba z 5 psików poszło :P

      Usuń
  3. ten olejek bym chętnie wypróbowała :PP
    a zdjęcie mgiełki cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  4. kosmetyki tbs fajne ale ceny mnie troszkę przerażają :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny ten olejek ;) Muszę go koniecznie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiałam się mocno nad tym olejkiem, ale jakoś się nie skusiłam. Za to mam mgiełkę, ale ta waniliowa jest mordercza, zdecydowałam się na mango i jestem mega zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  7. też nie lubię intensywnego zapachu wanilii :(

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam waniliowe zapachy :D ja tez nie mialam wplywu na zapachy, ktore dostalam do testow, ale na szczescie wszystkie mi sie spodobaly :D satsuma (olejek) i kokos (mgielka) <3 osobiscie uwielbiam i wlasnie ciekawi mnie zapach waniliowej mgielki. :) oczywiscie u mnie nie ma TBS'a wiec nawet nie mam jak sprawdzic ;[ a tak btw, genialne foty! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. mam olejek i również będę go testować przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wąchałam te olejki w sklepie i nie mogłam się zdecydować, który wziąć. Nie wzięłam żadnego. ;p Ale przy następnej wizycie na pewno wezmę moringę, uwielbiam ten zapach, jest prześliczny, bardzo kobiecy. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tę mgiełkę i ją uwielbiam :D. To zdjęcie z psiknięciem jest genialne ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie te mgiełki i olejki strasznie kuszą, może kiedyś nabędę jak będę miała wolne trochę kasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oba zapachy jakoś nie moje ale gdyby faktycznie inaczej pachniały:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem bardzo ciekawa tego olejku:) co do waniliowych zapachów to trzeba uważać, bo wanilia bywa ciężka wolę ją nie za często i raczej w chłodne dni. Na lato jest za ciężka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmmm wanilia, jestem bardzo ciekawa tej mgiełki.

    OdpowiedzUsuń
  16. dla mnie te mgiełki są zbyt alkoholowe :/ wąchałam je ostatnio w TBS i pierwsze co mi się rzucało to właśnie zapach alkoholu

    OdpowiedzUsuń
  17. Mgiełkię na pewno kupię, kocham zapach wanilii! :)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  18. też nie przepadam za wanilią, a ten olejek to ciekawa sprawa tylko trochę drogi ;/

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzisiaj bylam w TBS i niuchalam te mgielki, niektore naprawde slicznie pachna

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja luibię kokos i wanilię:)

    OdpowiedzUsuń
  21. ciekawe produkty , aż chce sie wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja też uwielbiam wanilię, ale raczej w okresie jesienno-zimowym, teraz jestem za cytrusami ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. od czego jest skrót OPT? :D
    olejek mam truskawkowy, dobrze mi służy ale mój chłopak nienawidzi tego zapachu, w sumie nie wiem dlaczego, mnie bardzo odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OPT - Osobisty Personel Techniczny, czyli inaczej mówiąc - mój chłopak :)

      Usuń
  24. Mam ten olejek kokosowy i planuję stosować do włosów jak wykończę Vatikę :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam olejek i mgiełkę mango.Zapach do zjedzenia:)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...