WoleProstoHeader

26 lip 2012

Avonowe paletki - hit czy kit?

Do kosmetyków z Avonu mam małą awersję - parę razy się nadziałam, poza tym zakupy z katalogu to nie to samo co możliwość pooglądania kosmetyków na żywo. Jeden z największych cieniowych bubli, jakich miałam okazję używać, pochodził właśnie z Avonu, więc od cieni tej firmy starałam się w szczególności trzymać z daleka. Jednak spotkałam się kilkukrotnie z bardzo pochlebnymi opiniami na temat czwórek - co ciekawe, negatywnych opinii  było równie wiele. Nie powiem, rozbudziło to moją ciekawość. Na jednym ze spotkań blogersko - youtuberskich w moje ręce wpadły dwie paletki, z których ich właścicielki nie były do końca zadowolone. Tak stałam się posiadaczką dwóch paletek - "Lace electric" i "Golden Splendour". Nie pamiętam, która była czyja, ale jedna trafiła do mnie od Bertki, a jedna od Ani :)

Jak już wcześniej wspomniałam - okazuje się, że ten produkt ma równie wiele zwolenników, co i przeciwników. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy - obie paletki spisały się w moim przypadku całkiem dobrze.

Mimo, że paletki są jakościowo bardzo zbliżone do siebie, mi bardziej przypadła do gustu wersja "Lace electric" - głównie ze względu na kolory. 



Znajdziemy tu matową biel, matowy jasny fiolet oraz błyszczącą śliwkę i szarość. Wszystkie cztery odcienie mają niezłą pigmentację, nawet biel, po której nie spodziewałam się, że będzie aż tak wyrazista. Zdecydowanym ulubieńcem z tej paletki jest cień z lewego, dolnego rogu - teoretycznie jest to dość ciemny odcień śliwki, ale w rzeczywistości wygląda jak szary, który opalizuje na fioletowo, co daje naprawdę piękny efekt (co niestety nie zostało uchwycone na zdjęciach).


Podoba mi się, że tą paletką można wykonać zarówno bardzo delikatny makijaż, idealny na dzień, jak również i mocnego smoka, który nada się na wieczór. Cienie dodatkowo zyskują, jeśli użyjemy bazę pod cienie, łatwo się je aplikuje, nie osypują się, nie rolują w ciągu noszenia, nie blakną. Jestem naprawdę zaskoczona ich jakością i łatwością, z jaką można zrobić nimi makijaż. Jedyne co mi przeszkadza, to to, że cienie są dość suche - z tego względu zdecydowanie polecam używanie ich na bazę - to sporo ułatwia.

Druga z paletek, "Golden splendour", to również udana propozycja. Tutaj znajdziemy cieplejsze odcienie- od delikatnego złota, przez jasny róż, średni brąz aż po ciemny brąz.


Opakowanie podobne, jak w przypadku fioletowej paletki, jedyna różnica jest taka, że paletka ta pochodzi z serii 24K. Pigmentacja również jest zadowalająca, choć nie tak dobra, jak w przypadku "Lace electric". Największe problemy sprawiają dwa najjaśniejsze cienie - ciężko było zrobić mi swatcha tak aby było widać je ręce, dużo lepiej prezentują się na powiece, są bardziej widoczne. Złoto w tej paletce jest zdecydowanie ciepłe, wpadające delikatnie w odcień brzoskwiniowy, kolejno mamy jasny róż, w którym są holograficzne drobinki, dalej jest brąz, w odcieniu mlecznej czekolady i na końcu mój ulubiony cień z tego zestawienia - ciemny, raczej chłodny brąz, opalizujący na złoto, cudo!


Tu również mamy wiele możliwości użycia - od  delikatnego dziennego makijażu po mocny, wieczorowy. Zazwyczaj, jeśli sięgam po tę paletkę, łączę ze sobą złoto i najciemniejszy cień, w zależności od tego jak rozłożę ich proporcje wychodzi albo dzienniak albo smok :)

Niestety nie orientuję się jak cenowo wyglądają te paletki, w zależności od katalogu, ich cena może być różna. Z opakowania możemy dodatkowo wyczytać, że cienie są ważna przez 24 miesiące od otwarcia.

Podsumowując - polubiłam się z tymi paletkami, cieni Sleeka co prawda wg mnie nie przebiją, głównie ze względu na suchą konsystencję, jednak ich jakość, trwałość są bardzo przyzwoite. Często sięgam zwłaszcza po fioletową paletkę (w końcu w Sleekach fioletów jest tyle co kot napłakał ;)). Gdyby nie to, że cieni mam w zdecydowanym nadmiarze, chętnie przyjrzałabym się innym wersjom kolorystycznym.

I na koniec jeszcze jedna drobna uwaga - mimo, że wierzch opakowania lubi się rysować, to same paletki są wyjątkowe trwałe, już kilka razy grzmotnęły o ziemię i po upadkach nie ma najmniejszego śladu :)

Znacie? Macie jakieś swoje ulubione wersje kolorystyczne?

Ps. Uzupełniłam zakładkę "Wyprzedaż" o kilka rzeczy - jeśli jeszcze nie widziałyście - zajrzyjcie :))

Pozdrawiam,
Panna Joanna


43 komentarze:

  1. Oj tak, avon posiada parę hitów i wieeeeeeeeele kitów. Paletkę czwórkę mam jedną i sądzę, że jakościowo jest okej:) jednak np. podkłady avonowskie omijam szerooookim łukiem:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam dwie te paletki i z obu jestem zadowolona.Postaram się wkrótce dodać recenzje i swatche bo sa w innych kolorach niż Twoje. Ja je bardzo lubie. Na bazie Art Deco trzymaja mi sie caly dzień.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie;)

    blackberry-lipstick

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubie te Avonowe cienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają interesująco, świetne kolory.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie ani hit ani kit, bo żadnej nie mam, więc nie mogę się wypowiedzieć. Jeśli chodzi natomiast o Twoje wersje kolorystyczne to najbardziej podoba mi się właśnie ta pierwsza, z fioletami, bo jak słusznie zauważyłaś - w Sleekach fioletów jest baardzo mało.

    :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Druga paletka bardziej mi odpowiada - lubię taką kolorystykę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam i osobiście bardziej spodobała mi się 2 paletka ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie bardzo jestem przekonana do Avonu aż dziwne że tak zachwalasz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam dwie paletki z Avonu i jestem bardzo zadowolona :) jedna rowniez pochodzi w koronkowej edycji, a druga am z wymianki, obie spisuja sie na medal :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Polecam Ci również paletkę Mocha Latte i Pink Sands :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja mam paletkę , która ma w nazwie smoky cośtam :) i nie jestem zadowolona bo jest okropnie słabo napigmentowana ;-/

    OdpowiedzUsuń
  12. Tez mam dwie paletki :) Ta w błękitach szału nie robi natomiast fiolety bardzo lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ja mam paletkę neutrali 8 w 1, są ok ale bez szału

    OdpowiedzUsuń
  14. Koleżanka takie ma, wersję mocca czy jakoś tak i jest zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Też jestem zrażona do Avonu, ale może skuszę się na jakąś czwórkę po Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  16. jakoś nie mogę się przełamać do kupienia cieni z Avonu.. ale pomyślę pomyślę;) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam kiedyś te paletki ale jak dla mnie hmm to nie było to więc wróciłam do sleeka:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś miałam i bardzo sobie chwaliłam :)
    Teraz jedna z paletek jest do wygrania u mnie w rozdaniu, jeśli masz ochotę to zajrzyj :)

    OdpowiedzUsuń
  19. przyznam, że nie słyszałam o tych paletkach nic dobrego, więc nawet nie zamierzam ich kupować:P

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam paletkę w odcieniu Mocha Latte i byłam baardzo zadowolona. Mogę z pewnością polecić.

    OdpowiedzUsuń
  21. ja do Avonu sie zrazilam na dobre i mimo ze druga paletka baaardzo mi sie podoba to nie skusze sie na nia i tak ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. też nie przepadam za Avonem, ale widać, potrafi coś niezłego pokazać... mimo wszystko wolę moje Sleeki ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. nigdy ich nie miałam, nigdy mnie nie ciągnęło, ale z tego co piszesz są ok, i dużo osób w sumie tak sądzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie miałam nigdy cieni z Avonu ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mi się udało zdobyć jedną paletkę z wymianki, ale jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  26. mojej urazy do Avonu chyba nic nie powstrzyma :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie mam nic z Avonu, ale jakoś mnie nic nie kusi póki co;) Chociaż paletki wyglądają dość fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  28. mam tą pierwszą paletkę i bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  29. Fajnie się prezentują:) Ja jakoś nigdy nie miałam zaufania do Avonowej kolorówki, lubię za to serię Planet spa:)

    OdpowiedzUsuń
  30. ja nie przepadam za kolorówką Avonu

    OdpowiedzUsuń
  31. mam jedna trojke z Avonu i srednio jestem zadowolona...delikatny makijaz ok ale mocniejszy odpada bo ma strasznie slaba pigmentacje:)))
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  32. również mam dwie paletki z avonu i jestem z nich zadowolona na bazie hean trzymają się cały dzień bez zarzutu!

    OdpowiedzUsuń
  33. nigdy nic nie mialam z avon. jakos nie przekonuje mnie wybieranie z katalogu. musze dotknac :D

    OdpowiedzUsuń
  34. ta druga paletka przypomina mi trochę kolory sleeka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dokończyłam swojej myśli. :D przypomina mi trochę kolory sleeka z paletki OSS. :)

      Usuń
  35. Chociaż czasami zamawiam coś z katalogu to cieni nie miałam nigdy, może dlatego że właśnie lubię zobaczyć coś na żywo a poza tym mam dwie paletki ze Sleeka i mi wystarczają chociaż nie powiem: to złoto wygląda kusząco ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Tę drugą paletkę ma moja koleżanka, z tego co jej używałam to faktycznie była całkiem przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
  37. I mnie się z tym zapachem coś poprzestawiało - za pierwszym razem go czułam, a za drugim już nie ;) Mój węch chyba oszalał :)

    OdpowiedzUsuń
  38. ja z kolei jestem zwolenniczką avonowych czwórek :) większość jest dobrze napigmentowana ale kolory w katalogu w przypadku niektórych są przekłamane, ale taki urok katalogowych zakupów :))

    OdpowiedzUsuń
  39. ja mam aquadelic i procz niebieskiego to wszystkie mi sie podobaja, uzywam ich dosc czesto i jestem zadowolna.

    OdpowiedzUsuń
  40. kolory ładne, aplikacja i trwałość super... ale niestety mnie uczulają :(

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...