WoleProstoHeader

29 cze 2012

Z serii "O wszystkim i o niczym" - ostatnio było o wszystkim, więc teraz czas na nic

Jestem, żyję, nie umarłam. Wiem, że od ostatniej notki (notabene - notka o serii Marrakech Dream wciąż bije rekordy popularności w moich statystykach, mniemam, że seria przypadła Wam do gustu ;)) minęło sporo czasu, ale każdy kto kiedyś mniej lub bardziej studiował, wie, że czerwiec to niestety nie czas puszczania czy tam łowienia wianków, grilla i imprez pod chmurką, ale przede wszystkim sesja, czyli okres kiedy kurczę się w sobie, strasznie marudzę, jęczę, że chcę już wakacje i zawsze dochodzę do wniosku, że Politechnika jest głupia. A zwłaszcza ta moja. Tak więc przez ostatnie dni zmagałam się z nauką do egzaminów i robieniem nudnych i niepotrzebnych mi do szczęścia projektów (zwłaszcza mam tu na myśli projekt z przedmiotu obieralnego - "Znowu Rysujemy Kibelki" - ani to ciekawe, ani przyjemne w wykonaniu, człowiek ślęczy przed komputerem i zamiast zrobić coś pożytecznego jak na przykład oglądanie seriali, to siedzi i rysuje rury odpływowe). Jakoś tak się dziwacznie złożyło, że wszystko co miałam do zdania, zdałam już za pierwszym podejściem (co się ze mną dzieje? czy już powinnam odwiedzić specjalistę??), w środę obroniłam projekt z kibelków (pani doktor inżynier otworzyła mój odpicowany do granic możliwości projekt i ze słowami "tragedia, katastrofa" wpisała mi na nim 3; bym wiedziała, że więcej nie dostanę to bym dzień wcześniej poszła spać o normalnej godzinie, a ja jak głupia opisywałam studzienki i rysowałam kółeczka w skali) i tym sposobem, nie dość, że mam już wakacje, to jeszcze po raz pierwszy w mojej studenckiej karierze nie będę miała kampanii wrześniowej. Normalnie nie wiem co ja ze sobą zrobię w tym wrześniu, chyba "Przyjaciół" zacznę od nowa męczyć, a co. Dzisiaj miało być jakieś podsumowanie maja, czerwca i ogólnie pierwszych dni lata, coś jak ulubieńcy, tylko w otoczeniu moich życiowych filozofii, ale niestety (czy raczej stety) - pogoda dała czadu i zamiast robić zdjęcia kosmetyków (mieszkam na pierwszym piętrze, zdjęcia robię na parapecie, rozkładam statyw, tło - ostatnio miałam wesołą widownię, grupka emerytów uprawiających nordic walking po osiedlu stała i patrzyła mi w okno, a ja doprawdy nie lubię jak ktoś mi patrzy na ręce gdy coś robię)  wybrałyśmy się z przyjaciółką na kąpielisko aby pozażywać kąpieli słonecznych oraz tych z udziałem czystej, o dziwo, wody. Średnia wieku była zaskakująco niska, widać wszyscy gimnazjaliści, licealiści, itd. prosto z zakończenia roku ruszyli tłumnie nad wodę. Nie żebym miała coś do ludzi młodszych ode mnie czy coś, ale poczułam się jakoś tak staro - leżałyśmy sobie statecznie na trawce, co jakiś czas zapuszczając się równie spokojnie w basen, tymczasem wokół nas chłopcy wrzucali dziewczyny do wody, było dużo pisku i pieszczotliwych określeń typu "ty ch*** złamany", no co to się z tą młodzieżą dzieje to ja nie wiem. Wracając do meritum - zdjęć nie porobiłam, porobię jutro, a tego posta piszę tak chyba dlatego, że mam ochotę sobie coś popisać, widocznie wena mnie rozsadza i trzeba dać jej ujście.
A jak tam Wasze wakacje - zaczęły się już, korzystacie z pięknej pogody?:) Korzystajcie póki możecie, bo jutro chcę umyć okna, a jak ja myję okna to zawsze pada, także z góry przepraszam wszystkich, którzy mają jakieś plenerowe plany na weekend.

Pozdrawiam,
Panna Joanna

37 komentarzy:

  1. Podoba mi sie Twoj post, taki z jajem :P Oj jak to dobrze, ze ja studia mam juz za soba, tylko meczarnia z mgrka mi zostala, ale i to mam nadzieje, ze jakos przebrne, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jajem bo mi słońce jakiejś witaminy D czy czegoś tam naprodukowało i zadowolona jestem :P powodzenia z magisterką :))

      Usuń
  2. Tez robię zdjęcia na parapecie i zwykle sąsiedzi z akademika na przeciwko patrzą i się śmieją... zazdroszczę końca sesji... zgadzam się, że politechnika daje w kość... z resztą studiuję ten sam kierunek... moja sesja kończy się w środę ale nie obejdzie się bez kampanii wrześniowej ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo czyli obie się z tym samym paskudztwem męczymy :D w takim razie życzę powodzenia we wrześniu, oby odbyło się wszystko szybko i bezbolesnie :)

      Usuń
  3. ja korzystam już z wakacji od 2 tygodni;) W semestrze zimowym porzygam się zapewne od projektów, póki co szalejemy z córą, i biada tym, którzy wspomną przy mnie o zestawie wodomierzowym lub wysokości podnoszenia pompy. Za to widzę na forum kierunku jak 1/4 roku szykuje się na kampanię wrześniową z Ogrzewnictwa i Ciepłownictwa i jakoś mi tak..lżej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o nieee...tylko nie wodomierz ani pompa bleee..a ogrzewnictwo miałam i akurat wspominam miło, bo babeczkę z tego przedmiotu z projektu miałam przemiłą, a i wykładowca nie był najgorszy :)

      Usuń
    2. U nas wykładowcą jest świetny facet, w dodatku kierownik instytutu, także łeb ma na karku. No ale przecież tak ciężko nauczyć się tych kilku Norm (no ok,12831 jest spora, ale łatwa)... W dodatku od wieków (czyt.: roku wyżej) wiadomo, że konikiem wykładowcy jest zabezpieczenie instalacji ogrzewań wodnych systemu otwartego i wykres regulacyjny. Kilka rysunków w Normie, ale nie, tak ciężko jest narysować dwa kotły na raz, a o kryzie cyrkulacyjnej to w ogóle chyba mało kto słyszał... Ponoć na pytanie o mostki cieplne padały odpowiedzi że to otwór w ścianie czy coś w tym stylu (coś takiego to może gimnazjalista, no, licealista by mógł wymyślić). Czasami zastanawiam się, po co niektórzy idą na studia, skoro im się czytać nie chce. No, to ponarzekałam, teraz czas na relaks:)

      Usuń
  4. Ja w czasie sesji uczyłam się jak szalona. Miałam tylko jeden egzamin, ale gość to ruskie gestapo, nie da się u niego ściągnąć nieważne co zrobić, a do nauczenia miałam całą specyfikację i dokumentację pewnego mikrokotrolera (no na cholerę! przecież jak mi potrzebne będzie to poszukam w internecie, ale co tam) Do nauczenia dokładnie KAŻDY slajd z każdego z piętnastu dwu-godzinnych wykładów. Czyli do wykucia na blachę 30h. Bo z tego wszystkiego dostaję tylko 2 małe pytanka. Na egzamin wchodzę ledwo żywa, nogi się uginają i ze stresu i z tego, że cały tydzień siedziałam tylko w domu nad notatkami. Nie mija 5 minut, ściągi przygotowane, pochowane po wszystkich kieszeniach, a tutaj pada magiczne "przepisuję 5 z pracowni specjalistycznej". Jak się zerwałam z krzesła i wybiegłam z sali to jeszcze nigdy tak szybko nie biegłam... A teraz witajcie wakacje i pisanie pracy inżynierskiej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łączę się w bólu z tą pracą inżynierską, aż mną telepie na samą myśl :P
      a parę takich egzaminów jak pisałaś też miałam - ogólnie często jest chyba tak, że im więcej straszą, że tyle materiału, że prowadzący kosa itd. to się okazuje, że egzamin pyknął bez problemu, tam gdzie się człowiek spodziewa, że raz dwa i będzie zaliczone to się potem ciągnie w nieskończoność...

      Usuń
  5. Nie myj tych okien! :D Właśnie mój muminek mówił, że jutro mycia nie będzie po mimo ciepłej pogody ma padać. Tak też uwaga. :P
    Co do naszej "młodzieży"... Sama do niej należę, bo właśnie skończyłam 1 klasę LO, ale to co się teraz dzieje z tymi dzieciakami... Co młodszy rocznik to gorzej, szybciej zaczynają pić, palić, malować się, nosić wysokie obcasy i to w większych ilościach. Gdzie te dzieci ze skakanką i gumą?
    A jeśli chodzi o Twoją 3 z Kibelków, to nawet się nie przejmuj głupią babą! Wszyscy wiemy jak to jest kiedy staramy się żeby wyszło coś najlepiej jak się da, albo i jeszcze lepiej, a później się okazuje, że nie potrzebnie zarywamy noce, bo przekombinowaliśmy. A sen to przecież zdrowie!
    Tak więc trzymaj się, udanych wakacji Ci życzę i przede wszystkim odpoczynku. A robota zawszę się znajdzie. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za dużo miłych i ciepłych słów :) okna mogą poczekać, no problem :D
      a co do młodzieży - nie mówię, że wszyscy są źli czy coś, ale coraz częściej się spotykam z takimi sytuacjami, że włos na głowie się jeży...wydaje mi się, że to też kwestia, że coraz częściej 15,16 - latkom się wydaje, że są bóg wie jacy dorośli i wolno im wszystko, co niestety niczym dobrym nie skutkuje ;] starzeję się i tyle :D:D

      Usuń
    2. Tak niestety jest. Ale ciekawi mnie jedno. Dlaczego? Rodzice coraz mniej się przejmują? Przecież w latach 70' kiedy to moja mama była w moim wieku, dzieciaki latały po ulicy, chodziły na imprezki, miały większą wolność niż te teraz, a nie robiły takich cyrków. Więc co? Nuda? Głupota? Najlepsi są Ci, którzy piją i palą, bo mają "problemy", a nawet nie wiedzą jakie, albo wymyślają głupoty. Nie wiem w takich momentach czy się śmiać czy płakać. Jak się ma problemy, to najłatwiejszą linią oporu jest je zapić, a przecież nawet jak jest źle, to może być i tak jeszcze gorzej, a to znaczy, że najgorzej nie jest i też da się coś z tym zrobić. Samo się nie ruszy, bo to my mamy wpływ na wszystko. Ale powiedzieć coś takiego przeciętnemu 15 latkowki jest bezsensowne, bo wyśmieje i pójdzie dalej.
      Wszyscy się starzejemy. Ale kobiety jak wino, czym starsze tym lepsze. :)

      Usuń
    3. takie czasy chyba...ja tam się cieszę, że mnie ominął jako taki bunt czy coś i już taka spokojna zostałam...w miarę :)

      Usuń
  6. Tylko się cieszyć:) Ja miałam tylko raz kampanię wrześniową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już miałam dwie :P i cieszę się teraz jak głupia, bo to taka nowość dla mnie będzie - wolny wrzesień :P tata stwierdził, że na pewno będę się strasznie nudziła :D

      Usuń
  7. Właśnie dzisiaj myślałam, że coś ostatnio nie pojawiasz się na mojej liście blogów :). Na szczęście wróciłaś! I gratuluję sesji :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto jestem :D dziękuję bardzo :)
      teraz będę szaleć, zasypię Was notkami aż miło :D

      Usuń
  8. Kąpiele słoneczne mrrr ;d o ile się nie przesadzi i nie wróci z krwiście czerwoną klatą do domu ;d
    Będąc w takich urokliwych miejscach jak kąpielisko czy też 'miejska plaża', można usłyszeć określenia, które niewątpliwie są na czasie wśród nieco młodszych roczników - starość rzecz straszna ;P
    To może odpuść to mycie okien ;p sądzę, że większość ma jakże zacne plany (leżenie brzuchem do góry na przykład) , a magiczna prognoza pogody mówi, że żar z nieba będzie się lał... i taką posiadam skromną nadzieję ;o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W drodze wyjątku mogę przełożyć mycie okien np. na poniedziałek :D
      czerwonej klaty nie odnotowałam, nie wiem jak tam plecy bo nie widzę, ale czuję, że COŚ się dzieje :D
      stare dupy jesteśmy i tyle, młodych nie zrozumiemy ;D

      Usuń
  9. no widzisz, ja właśnie dlatego, że nie wiedziałabym co z tym wrześniem zrobić postanowiłam jednak dokształcać się dalej we wrześniu:D najważniejszy egzamin z 8 przedmiotów, który składa się z dwóch części i można tylko dwa razy do niego podejść- a nie zdanie chociaż jednej części skutkuje wylotką;))więc i tak jestem z siebie dumna:D a na wrzesień relaksujący egzamin z literatury amerykańskiej- pikuś!;) i obrona pracy;) ale co tam, trzeba przecież się czymś zająć:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, jakaś rozrywka we wrześniu i tak musi być :)

      Usuń
  10. hop i do przodu :) gratki :)

    mi się udało skończyć studia bez żadnej kampanii wrześniowej, no ale nie studiowałam na Polibudzie (podziwiam!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ee tam, Polibuda wbrew pozorom nie taka straszna, ale czasem się trzeba spiąć, a wtedy zazwyczaj człowiekowi się nie chce :)

      Usuń
  11. hehe, studia bez września to nie studia :D ja już mam za sobą prawie...zostały mi dwie obrony i za dwa tygodnie mam nadzieję, będzie po krzyku :)

    rozbawił mnie post z myciem okien :D jak dla mnie możesz myć bo jutro czeka mnie intensywna edukacja w czterech ścianach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w końcu nie myłam i nie padało :D

      Usuń
  12. Relacja z nad wody - przednia :) Ubawiłam się... No ale co... To miłych wakacji Ci życzę i gratuluję zakończenia sesji bez kampanii wrześniowej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Az ostatnio Joanno weszlam na Twojgo bloga zerknac czy przypadkiem nic sie nie stalo z blogspotem ze mi Twoich postow nie wyswietla! a tu sesja, rozumiem... ;-) Ja na szczescie wszystko mam za soba i od kilku dni odpoczywam ile sie da bo moja politechnika ( przybij piatke :D ) tez dala mi niezle w kosc i czulam sie jak zombie, inaczej tego nie moge opisac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam to uczucie :) przybijam piątkę :)

      Usuń
  14. Po prostu się wyrobiłaś ;p Jak ja pierwszy raz nie miałam poprawek też myślałam, że coś mi dolega. Co do projektu to doskonale rozumiem cierpienie. Swego czasu męczyłam projekty przydomowej oczyszczalni ścieków-koszmarek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Panno Joanno ma pani piękne zdjęcie po prawo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) zdjęcie z posta z relacji o farbowaniu :)

      Usuń
  16. Ja też kiedyś studiowałam (dziennie w dodatku) więc wiem jak wygląda czerwiec studenta, tego pilniejszego ;)
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jakaś nadmiernie pilna nie jestem, ale zaliczyć i tak kiedyś trzeba :)

      Usuń
  17. Ja studiowałam dziennie ale socjologię więc o "kibelkach" nie mam pojęcia,ale podziwiam za wybranie takiego kierunku!

    OdpowiedzUsuń
  18. kibelki są do kitu :P ale mam nadzieję, że to już koniec mojej przygody z tym przedmiotem :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę o nie zostawianie komentarzy typu "Zapraszam do mnie", próśb o dodanie do obserwowanych oraz podobnych służących autopromocji blogów czy stron personalnych.
Dziękuję bardzo :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...